niedziela, 6 lipca 2008

L'Artisan Parfumeur Safran Troublant



Wariacja na temat szafranu

To nie jest zapach perfum.

Mimo swej przyprawowości - nie jest to także zapach z gatunku spożywczych czy kulinarnych.

To zapach czystych i pełnych nut brzmiących jak niemodulowany głos w przejrzystym powietrzu.

Trudno wyobrazić sobie, że można użyć do stworzenia perfum tak niezmieszanych, nieobrabianych, oczywistych i prostych zapachów. Zwykle przyprawy w perfumach coś "kombinują", chowają się jedna za drugą, tańczą jakieś tańce, robią uniki i udają, że wcale ich tam nie ma.
Tutaj nic takiego się nie dzieje.

Po zdjęciu korka i naciśnięciu atomizerka z flaszeczki wyskakuje krzepki, świeży, chrupki, tryskający jeszcze cierpkim skokiem imbir, który z dziarskim przytupem oświadcza: "oto jestem!" i... i oto jest.
Prosty, pełen życia zapach nie udaje, że jest czymś innym. Szokujące?

Po chwilce niedługiej do chropawej pieśni imbirowego tupeciarza dołącza nuta szafranowej orkiestry - wielopłaszczyznowa, głębsza, miękka jak tony altówki w mistrzowskim largo.
W tle tej prostej, lecz przejmującej zapachowej melodii bocca chiusa pomrukuje róża - stłumiona, kiepsko słyszalna, ledwie wyczuwalna - i bardzo dobrze.

A potem kolejna niespodzianka - początkowo lekko, perliście, jak przebłyskujący przez główną linię melodyczną dźwięk trójkąta zjawia się wanilia. Najpierw jedna, potem kolejne krople mlecznej nieco słodyczy w surowo-cierpkim nurcie przyprawowej wariacji na temat szafranu. Bo to szafran jest głównym motywem tej zapachowej kompozycji.
Jeśli już pozwalam sobie na porównania muzyczne - to ta wanilia gra tu glissando: wije się i prześlizguje - to pojawiając się w tle, to na moment wychylając do przodu. Ruchliwa, niezwykła, w pełnym spektrum waniliowych brzmień, unosząca moc tego wytrawnego zapachu jak głęboki oddech pierś śpiewaka.

Zapach jest przy całej swej żywotnej pełni względnie statyczny, rozwija się nieznacznie, lecz konsekwentnie od ostrości w stronę kremowości. Na mojej skórze nie przechodzi zaskakujących metamorfoz, a jednak nie nudzi, nie nuży, nie jest jednostajny. Jest od pierwszego do ostatniego akordu pełen energii, mocy, pierwotnej siły. Nie tyle piękny, co fascynujący!

Data powstania: 2002
Twórca: Olivia Giacobetti

Nuty zapachowe:
nuta głowy: imbir, bułgarska róża
nuta serca: szafran, gałka muszkatołowa, płatki róży tureckiej
nuta bazy: wanilia Bourbon

2 komentarze:

  1. I ten Szafran zauroczył mnie na całego - uwielbiam być nim otulona i używam go zawsze, gdy chcę poczuć się ... bezpieczna. Daje mi t poczucie ... może irracjonalne ale nieodparte. I szepcze cicho - trwaj chwilo, jesteś piękna ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak.
      Czy wiesz, że kiedyś tak strasznie marudziłam Quality, ze z całego przyprawowego trio sprowadzili właśnie Safrana, bo strasznie chciałam? To było zanim odkryłam zakupy w sieci. I dobrze zrobili - został doskonałością roku. jak dla mnie jest doskonałością pięciolatki.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...