poniedziałek, 14 lipca 2008

Serge Lutens Miel De Bois


Nieoswojony Miód

Zapach budzi znacznie więcej kontrowersji, niż wskazywałaby nazwa. Przyznaję, że z jednej strony dziwią mnie krytyczne opinie o tym zapachu - bo czegóż można się spodziewać po zawartości flaszki z napisem "drzewny miód" jeśli nie drzewnego miodu.
Z drugiej zaś świetnie rozumiem, skąd się biorą - to zapach nieperfumeryjny i w realnie miodowy sposób ostry.
Złagodziła nam skojarzenia z miodem popkultura.

Żeby rozgryźć fenomen Miel de Bois Lutensa należy przede wszystkim dać sobie spokój z wszystkimi wyobrażeniami o tym, jak powinny pachnieć perfumy z nutą miodu. Czy też perfumy w ogóle.

Potem zaś można wyobrazić sobie głęboki, suchy, wczesnojesienny las, pełen szeleszczących liści; w tym lesie niewielką, oświetloną chylącym się ku zachodowi słońcem polankę, a na tej polance rozdartą potężnymi niedźwiedzimi pazurami barć, z której grubą, upstrzoną kawałami połamanych plastrów strugą wypływa nieoczyszczony, dziki miód.

Już?

To teraz mogę opisać zapach.

Miel de Bois zaczyna się nutą ostrą, drapiącą w gardle jak jedzony dużą łyżką ciemny miód.
Po chwilce przyzwyczajamy się to tego stężonego aromatu i zaczynamy wyczuwać nuty drzewne: czysty, okorowany dąb - dokładnie taki, jak w Chene, słoneczną, gładką słodycz gwajakowca, cierpką głębię leśnego powietrza przed deszczem.

Po kilkunastu minutach przez to drzewne sklepienie zapachu zaczynają przesączać się stróżki leśnego złota. Jak gdyby perfumy zamiast nabierać głębi i ciemnieć zachowywały się dokładnie odwrotnie: otwarcie Miel de Bois jest o wiele ostrzejsze, niż rozwinięcie. W nucie serca gęsty, słodki zapach robionego z dzikich kwiatów i żywic miodu jest tak oczywisty, tak sugestywny, że doprawdy - z tym, co zwykło się uważać za zapach perfum nie ma wiele wspólnego.

I tu właściwie mogę opis kończyć. Na mnie ta ciepła, miodowo, drzewna nuta trwa wiele godzin, czasem zmieniając nieco proporcje miodowości do drzewności, czasem zmieniając proporcje składników, z których powstał miód na korzyść kwiatów, albo żywic, ale to ciągle jest ten sam urzekająco piękny i wcale nie mdły "drzewny miód".

Data powstania: 2005
Twórca: Christopher Sheldrake

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: heban, drewno gwajakowe
Nuta serca: miód
Nuta bazy: wosk, irys, głóg

3 komentarze:

  1. Bardzo sugestywny opis :)
    Muszę przetestować Miel de Bois raz jeszcze - zwracajac uwage na te akordy o których piszesz. Koniecznie.

    Czy mogę liczyć na recenzję L'eau Trois wkrótce ? Odkąd dane mi było poczuć go troszkę z Twojej próbeczki - chodzi za mną wciąż - ale niestety pamięć zapachowa jest tak ulotna ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, nie mogę służyć próbką MdB, bo mój flakon powędrował w ręce pewnej Niezwykłej Osoby, która, mam wrażenie, bardziej go docenia.

    Co do L'eau Trois - masz rację. Zdecydowanie zasługuje na recenzję. Pałam do niego uczuciem gwałtownym. ;-)

    Paczka dla Ciebie już zaklejona, nie mogę więc tym razem dorzucić próbki. :-( Ale gdybyś przyjechała na dzień chociaż (albo i dwa) - moja Pachnąca Sodoma i Gomora stoi przed Tobą otworem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie dziękuję. Próbkę MdB mam w swoim próbkowym pudełku - tylko jakoś od niej stroniłam. Ale wezmę się za nią w najbliższym czasie. A Sodoma i Gomora .... uhhhh ..... Postaram się wpaść, chociaż na chwilkę - wcale nie po to, żeby wąchać. Chociaż jest to jakiś bonus - ale najważniejsze jest samo Twoje towarzystwo. :*


    Zatem oczekuję recezji L'eT - wygladać jej będę z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...