wtorek, 25 listopada 2008

Josef Statkus Eau de Parfum


Beata wywołała mnie do odpowiedzi i oto jestem.
Niestety, obawiam się, że nie będzie to odpowiedź, na jaką miałaś nadzieję, albowiem zaprawdę powiadam Ci, nie zdobył mojego serca Piękny Józek.
Tak sobie dumam, że chyba jako ostatnia z ostatnich napiszę słów parę o tym zapachu, bo każdy niemal perfumoholik już to zrobił. A mnie się jakoś zupełnie nie chciało...


Juozelli - Ostatni Kastrat

Historię Pięknego Józka bezwzględnie należy zacząć opowiadać od początku. Nie od środka, nie od końca, lecz od początku właśnie, bo ów początek to dziwowisko, jakiego dalej już nie będzie.
Otóż początek tej pachnącej opowieści to wcale nie kadzidło, lecz przyprawy i zioła. Gorzkie, apteczne, z lekarstwianą nutą wydobywającą z mroków mej niepamięci pewien super hiper tonik "z tysiąca ziół", który moja mama uważała za panaceum na wszystkie choroby ciała, duszy i okolic. Pamiętam doskonale zapach tego płynu w przezroczystej buteleczce z zieloną etykietką, albowiem natarta zostałam nim wielokrotnie, mimo protestów.

Po pierwszym, leczniczym powiewie pojawia się typowy (typowy na mojej skórze) efekt połączenia jaśminu z paczulą - nuta słodkiej stęchlizny.
Ale nic to, bo oto nadchodzi... Kadzidło.
Kadzidło?!
Coś, co mogłabym nazwać oględnie nutą chłodnego kadzidła katedralnego gdyby nie fakt, że to nie jest żadne kadzidło tylko osławiona avignońska mokra szmata, której paradoksalnie w Avignon nie czuję wcale, zaś tu właśnie zaśpiewała pełnym, szmacim głosem.
Mydło - kadzidło jeszcze zniosę, ale tego ci już, Józek, naprawdę nie daruję: wywleczenia z kadzidła ściery, której wcześniej nie było.

Te początkowe zawirowania akcji nie trwają na szczęście długo i po kwadransie nasz niesforny bohater zaczyna stawać się już dokładnie tym, kim być powinien i kim zostanie do końca: Pięknym Józkiem.
Josef Statkus edp, zwany z litewska Juozasem Statkeviciusem to wystygłe bardziej, niż chłodne, kwiatowe kadzidło na bezpiecznej drzewno-ambrowo-piżmowej bazie. Dodatek kolendry, wbrew moim oczekiwaniom, nie dodaje mu charakteru, lecz uszczelnia kompozycję, czyni ją jeszcze bardziej krągłą, akuratną.
Bo kadzidlany Józef to typ asekuranta gotowego każdemu pokazać miłą twarz, z wszystkimi się zgodzić i w każdej sytuacji wyglądać "właściwie".
Chce być jednocześnie kadzidlany, a więc charakterny, ale i ułożony jak najprzyzwoiciej. Ma ambicje czaić się w olfaktorycznym półmroku, ale jednak wychyla się z niego, bo przecież w ciemności nie widać jak świetnie skrojony ma fraczek. Chciałby kusić, wdzięczyć się i czarować, ale skraść całusa się nie zdecyduje, bo a nuż cylinder spadnie. Ani on pogodny, ani zadumany, ani czarujący, ani wyniosły, ani kobiecy, ani męski.

Można by twierdzić, że Statkeviciusowi udało się stworzyć kadzidło eleganckie, ale czy nie brzmi to trochę jak oksymoron? Bo mnie się wydaje, że kadzidła w Pięknym Józefie jest w sam raz tyle, żeby człowiek o tradycyjnym guście uznał zapach za dziwaczny, a spragniony dziwadełka wielbiciel niszowców poczuł się rozczarowany.
W rezultacie powstał nam swego rodzaju antyfenomen - kadzidło asekuranckie, wyważone, słodko-gorzkie, bez wyraźnego charakteru, po prostu "bez jaj".

Taki Juozelli - Ostatni Kastrat.
Niby brzmienie piękne, ton czysty, technika nienaganna... Ale jakoś nie podnieca.

Trwały nieziemsko, ale przecież mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak długo kończy...


Rok powstania: 2006
Twórca: Fabrice Pellegrin

Nuty: jaśmin, paczula, kolendra, kadzidło, ambra, drewno kaszmirowe, wanilia, benzoes, piżmo


Ilustracje do tekstu:
1. Kadr z filmu "Farinelli: ostatni kastrat" Gerarda Corbiau
2. Carlo Brosch "
Kastrat Farinelli"
3.
Carlo Brosch "Farinelli"

9 komentarzy:

  1. Droga Sabbath, nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi tą recenzją :). Właśnie taką, choć pewnie spodziewałaś się bardziej rozczarowania z mojej strony. Wiem jakie kadzidła cenisz najbardziej i gdyby Statkus zyskał Twoją pełną aprobatę, znaczyłoby to, że nie jest zapachem dla mnie. Bo Piękny Józek jest bardzo podobny do mnie samej (ależ sobie pochlebiam ;) i to mnie w nim najbardziej pociąga. Idealnie, z właściwym sobie wyczuciem uchwyciłaś Jego istotę „…Chce być jednocześnie kadzidlany, a więc charakterny, ale i ułożony jak najprzyzwoiciej. Ma ambicje czaić się w olfaktorycznym półmroku, ale jednak wychyla się z niego, bo przecież w ciemności nie widać jak świetnie skrojony ma fraczek. Chciałby kusić, wdzięczyć się i czarować, ale skraść całusa się nie zdecyduje, bo a nuż cylinder spadnie. Ani on pogodny, ani zadumany, ani czarujący, ani wyniosły, ani kobiecy, ani męski...” Tak to właśnie On, to STATKUS i to również, jak odbicie w zwierciadle, moja własna natura, której mroczna cząstka bez końca walczy o pierwszeństwo z tą „drugą ja”, grzeczną, uładzoną, czasami wręcz nudną... I dlatego właśnie Statkus jest dla mnie Kadzidłem Idealnym, choć podobno to przeciwieństwa się przyciągają! Sabb, dziękuję Ci, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że mój wybór był jednak trafny :)
    Pozdrawiam serdecznie, Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Beato, jeśli chodzi o Ciebie, to moje odczucia zgadzają się chyba tylko z pierwszym zacytowanym przez Ciebie zdaniem. A już na pewno nie z ostatnim. ;-)

    Co do przeciwieństw, ja osobiście wolę być spójna z moim zapachem, nie rywalizować z nim - moje ciuchy i perfumy są tylko uzupełnieniem mnie i raczej nie wprowadzam tu celowych dysonansów. Okropnie to egotyczne. ;-)

    Mam nadzieję, że przeżyjesz mnóstwo pięknych chwil z Pięknym Józkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sabbath, mnie początkującej w zapachach kadzidlanych, Statkus bardzo się podoba. Jest takim wstępem do świata kadzideł. A powiem,że coraz bardziej ten świat mi się podoba:-).
    Agaa13

    OdpowiedzUsuń
  4. Agoo, tak myślałam, że zbiorę trochę po uszach za tę recenzję Józka. ;-)

    Choć oczywiście, nie zamierzam z Tobą polemizować, ani przekonywać Cię do swojej wizji - ja zaczynałam przygodę z kadzidłami bez wstępów. Od razu przysoliłam z grubej rury, czyli kadzidłami CdG i bardziej niż zadziwiona, byłam zachwycona.
    Nie wiem, jakie byłyby moje odczucia, gdybym na drogę zapachowego zepsucia wstępowała za rączkę z Józkiem. Wiem natomiast, że poznałam go tego samego dnia, co demoniczną Normę i anielskie Messe de Minuit (to był dobry dzień :-)) i wrażenie zrobił takie, jak widzisz.

    Mam nadzieję, że Was nie uraziłam. Nie twierdzę przecież, że mam najlepszy gust na świecie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. no co Ty, nawet tak nie pomyślałam.

    Może jakbym posiadała taką wiedzę jak Ty odnośnie kadzidlanych zapachów i poznała tyle kadzidlaków co Ty może i bym napisała taką samą recenzje Statkusa jak i Ty....
    agaa13

    OdpowiedzUsuń
  6. witaj
    Statkus trochę mi przypomina jeden z CdG Harissa,Palisander, lub Sequoia.
    tylko niestety już nie pamiętam który :(
    J

    OdpowiedzUsuń
  7. Jarku, Harrisę na 100% nie. Palisander też jest raczej zbyt dziwaczny. Może Sequoię, choć ona jest IMHO ładniejsza od Statka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. żałuję bardzo że już nie mam 5 serii
    :(
    któraś z piątki to na pewno.
    masz rację,prawdopodobnie to Sequoia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...