środa, 4 lutego 2009

Olivier Durbano Rock Crystal

Peanów nie będzie.
Rock Crystal został już wystarczająco "opiany". Wystarczy mu.

Bezpośrednio po aplikacji Rock Crystal łudząco przypomina Cardiamid Coffein - gorzkie krople ze strychniną w składzie. Oczywiście nie mają za zadanie truć, lecz ponosić ciśnienie, a strychnina nie jest ich głównym składnikiem ale smak i zapach mają iście morderczy. A Rock Crystal pachnie dokładnie tak samo i, co ciekawe, rozwija się analogicznie: ostra, ziołowa gorycz najpierw zostaje ochłodzona powiewem wytrawnego mentolu, a potem cichnie.

Zza tej paskudnej aptecznej nuty dopiero wyłoni się kadzidło. Najpierw tajemniczo wplecione w sugestywnie niesmaczną gorzkość - zaskakujące, budzące zdziwienie, nie na miejscu, a potem nagle okazuje się, że oto zasłabłam w świątyni i budzę się z paskudnym posmakiem lekarstwa w ustach ułożona na twardej ławce w przestronnej zakrystii. Świadomość odzyskuję powoli, do wciąż zamroczonego umysłu z oporem dociera, gdzie jestem i jak się tu znalazłam. Porażony powracającym wraz z falą wydechu zapachem lekarstwa zmysł węchu z trudem wyłapuje woń niezwykłego otoczenia.

Za ławką, na której leżę ustawione są nieoczyszczone jeszcze, ale już wystygłe trybularze wypełnione aromatycznym popiołem i niedopalonymi grudkami żywicy; na mosiężnych hakach wbitych w pokrywającą ściany pociemniałą boazerię wiszą bogate kapy i ornaty; obok poskładane starannie spoczywają barwne stuły ze smętnie powyginanymi frędzlami w kolorze brudnego złota. A wszystko to uświadamiam sobie tylko jako tło dla przypominającego o sobie z różną intensywnością Cardiamidu.
Jest chłodno, chcę do domu...

Osamotniona i niepewna przechodzę przez pusty już kościół i nie oglądając się za siebie popycham ciężkie, martwe drzwi. A na zewnątrz wcale nie czeka na mnie droga do domu, tylko jakiś zupełnie nieznany świat. Statyczny półmrok, rozproszone w pełnym aromatycznego pyłu powietrzu szare światło, unoszące się wokół jak babie lato przyprawowe ziarenka i kłaczki. Osiadające na rzęsach i ustach pachnące drobiny suchych ziół i czarne płatki popiołu. A wszystko to nieruchome, jak gdyby zawieszone w tej wielkiej, nienaturalnej przestrzeni.

Tak więc idę nie wiedząc dokąd, brodząc w opadłych listkach, szurając niemrawo, wzbijając zupełnie niesatysfakcjonująco mikre i nieruchawe kłębuszki pachnącego pyłu.
Wędruję niosąc ze sobą zarówno wspomnienie lekarstwianej brzydoty, jak i świątynnego dostojeństwa. Aromatyczny obłok otula mnie i jednocześnie otępia moje zmysły. Nie wiem, czy mi zimno, czy ciepło, czy jest poranek, czy wieczór, czy w ogóle istnieją pory dnia. I jakoś mnie to nie zaprząta ani nie niepokoi. Nic mnie nie cieszy, nic nie zasmuca. Po prostu stawiam krok, za krokiem...


Nuty zapachowe:
Nuta głowy: pomarańcza (niektóre źródła podają kwiat pomarańczy), pieprz, kolendra, kardamon, kmin
Nuta serca: olibanum, benzoes, mirra, czystek
Nuta bazy: drewno sandałowe, cedr, wetiwer, nieśmiertelnik, mech dębowy, piżmo

16 komentarzy:

  1. Sabbath, Twoje recenzje to jest poezja pisana prozą. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Choć mnie się wydaje, że bliżej niż o poezję one ocierają się o świra. Nie mówiąc o kiczu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu umarłaś! ;)

    Poza tym się nie znasz ;P Honoru Kryształu będę bronić do ostatniej kropli krwi :)

    Fajna recenzja, obrazki bardzo mi pasują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hihi, do takiej pointy wcale mi nie spieszno. ;-)

    Co do honoru Kryształu - wcale nie czynię nań zakusów.
    I stanowczo odmawiam przelewania Twojej krwi!

    Czy możemy się umówić, że po prostu Kryształ będzie bardziej Twój, niż mój?

    OdpowiedzUsuń
  5. Umowa stoi :)
    Dawno nie jadłam Cardiamidu, muszę sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny opis który wzmaga we mnie chęć testowania, ja musze dostać zakaz wstępu tu na bloga! :) Habanite też kupiłam pod wpływam Twoich opisów Sabb...

    Iv :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Elve, ja pisałam o tym w kroplach.

    Umówiłam się z Elve, tralala! ;)
    Następnym razem będziemy się umawiać, że Turmalin jest bardziej mój. Dobra?

    Iv, żadnych zakazów!
    Jesteś nieustająco zaproszona.
    Mam nadzieję, że fine de siecle'owa Habanita sprawuje się dobrze... Czy tez raczej wystarczająco źle. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą. Też wolę Turmalin.
    Turmalin unosi, uskrzydla (przynajmniej mnie), a Kryształ, owszem, jest piękny, ale właśnie taki kryształowy, przezroczysty :/ podziwiam go, ale się nim nie upajam. Wącham go, ale nie chłonę. A może to tylko dlatego, że między mną a Turmalinem coś zaiskrzyło, jest między nami jakaś chemia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, Turmalin ma skrzydła. Czarne jak noc i potężne. Największy z mojej Wielkiej Trójcy.
    W Krysztale dla mnie brak życia. :-(

    Escorito, postaram się wrzucić jak najprędzej recenzję Jade. Zapach w zupełnie innym stylu, ale wrażenie mocy mam podobne jak przy Turmalinie. Jest dniem tak, jak Turmalin jest nocą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam z niecierpliwością :)
    Przez Ciebie dostaję jeszcze większego świra na punkcie perfum niż do tej pory, bo nawet o "śmierdzielku" piszesz tak pięknie, że chce się go spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiem gdzie moge oglosic ponizsze, wiec pozwalam sobie napisac tutaj. Zapewne Ty Sabb masz wiecej kontaktow wsrod fanow perfum niz ja:

    SPRZEDAM ROCK CRYSTAL ZA ROZSADNA CENE (FLAKON 100 ML, ROZPAKOWANY ZE „SZMATKI”, W KTOREJ JEST SPRZEDAWANY, PELEN FLAKON – ZROBILEM JEDYNIE DWA PSIKNIECIA).

    kupilem za 480 zl (teraz jest chyba po 585 zl) – a ja chetnie sprzedam 100 ml za 270-300 (wraz z przesylka)

    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  12. Andrzeju, to może ja wezmę? Dojrzewam powoli do Rock Crystal... Choć ostatnio poszalałam. Właśnie złożyłam zamówienie za ponad 600 zł. Ale jest w nim także sporo świetnych próbek...

    OdpowiedzUsuń
  13. Sabbath, wczoraj juz sprzedalem zanim przeczytalem Twoj wpis.... przepraszam.
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma najmniejszego problemu, w ten sposób nie oddam się kolejnej pachnącej rozpuście. :) Winszuję rozwiązania problemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna recenzja, dająca do myślenia nosowi *_* Znalazłam także inny, równie ciekawy, opis Kryształu, w którym pojawia się nazwisko Lovecrafta i sugestia czającej się, bluźnierczej oczywiście, grozy. I teraz po prostu muszę to przetestować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Basenotes, prawda?
      Kryształ jest piękny i zadumany. Po zmianie formuły piękniejszy nawet, niż wersja recenzowana. Moim zdaniem, oczywiście.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...