wtorek, 24 lutego 2009

Co to są perfumy niszowe?

Tekst ten zamieszczam na życzenie Osób, które prosiły mnie o artykuł wprowadzający w świat perfum niszowych dla niewtajemniczonych. Proszę wybaczyć niezwykłą objętość tekstu, starałam się, by był rzeczowym omówieniem tematu od podstaw. Bardziej osobiście potraktowałam niszę w notce pod tytułem "Czym właściwie jest perfumeryjna nisza".

Za wszelkie opinie będę wdzięczna. Teraz i zawsze... :-)



Sztuka i rzemiosło

W polskiej prasie pojawił się ostatnio nowy temat – perfumy niszowe. Podejście do tego zjawiska z pogranicza sztuki użytkowej, kultury i mody bywa dwojakie. Albo pisze się kpiąco o ludziach wydających 1/6 średniej krajowej pensji na flakon cieczy, która nie ma zapachu, albo z czcią nazywa się perfumeryjną niszę Wielką Sztuką. A prawda, jak zawsze, leży pośrodku.

Komponowanie zapachów, podobnie jak komponowanie muzyki, rzeczywiście bywa sztuką. Znacznie częściej jednak jest po prostu rzemiosłem i dobrze, gdy jest to rzemiosło na przyzwoitym poziomie.

Perfumy zwane niszowymi są w świecie zapachów tym, czym w muzyce są gatunki wykraczające poza nurt zwany ogólnie muzyką pop, której odpowiednikiem w perfumeryjnej perspektywie są marki selektywne czyli dostępne w sieciowych perfumeriach. I nie znaczy to wcale, że wśród utworów popowych czy perfum selektywnych nie zdarzają się arcydzieła. Podobnie jak nie oznacza to niestety, że każdy perfumeryjny utwór określany mianem niszy jest manifestacją geniuszu twórcy. Niszowość daje po prostu więcej możliwości. Pozwala na tworzenie zapachów, których większość klientów wielkich korporacji nie chciałaby nosić. Podobnie jak większość klientów wytwórni płytowych nie słucha metalcore'a, punka czy jazzu.


Nienawidzę perfum

“Nienawidzę perfum. Nazbyt często stają się one eterycznym gorsetem więżącym wszystkich w tej samej, sprzecznej z naturą formie.” - deklaruje główny “nos” I właściciel marki I Hate Perfume Christopher Brosius, tworząc jednocześnie swoisty manifest perfumeryjnego indywidualizmu.
Oferta firm produkujących zapachy niszowe adresowana jest bowiem głównie do ludzi, którzy w asortymencie sieciowych perfumerii nie potrafią odnaleźć zapachu odpowiadającego ich oczekiwaniom – czy to ze względu na niecodzienny gust, czy też ze względu na niechęć do tego, by pachnieć “tak, jak wszyscy”. I, wbrew obiegowym opiniom, zwykle rzeczywiście chodzi o zapach, choć oferta jest tak szeroka, że i miłośnicy czystego luksusu coś w niej dla siebie znajdą.

Co znajdziemy w niszy


Tak więc na półkach niszowych perfumerii takich jak Quality, Galiu czy Lulua obok reklamowanych jako “najdroższe perfumy świata” produktów Clive Christian czy ręcznie zdobionych flakonów Parfums M. Micalef stoją skromne, proste flakony Serge Lutens. Asortyment sklepów internetowych sprzedających niszowe perfumy obejmuje zarówno zapachy kreowane przez firmy jubilerskie (Olivier Durbano), jak i te lansowane przez restauratorów (Serendipity III). A także pakowane w tekturowe tuby I owinięte związanymi włóczką kartkami papieru dzieła człowieka, który twierdzi, że nienawidzi perfum.

Wśród niszowych propozycji zdarzają się kompozycje dla normalnego człowieka dziwaczne, czy nawet szokujące. Najbardziej znanym przykładem są tu wymieniane przez większość autorów w tym kontekście kadzidła świątynne. Seria Incense marki Comme des Garcons stworzonej przez ekscentryczną japońską kreatorkę Rei Kawakubo to niezwykle sugestywne zapachy świątyni katolickiej (Avignon), prawosławnej (Zagorsk), hinduistycznej (Jaisalmer), buddyjskiej (Kyoto) i meczetu (Ouarzazate).

Znajdziemy w niszowych flakonach aromaty w zupełnie realny sposób spożywcze, takie jak Harissa z serii Red Comme des Garcons będąca zapachem świeżej papryki, pomidorów i przypraw, Piment Brulant l'Artisan Parfumeur odtwarzające zapach azteckiego napoju miłosnego przyrządzanego na bazie ostrej papryki i kakao, Rahat Loukoum z dostępnej jedynie w Paryżu pałacowej serii marki Serge Lutens pachnące dokładnie tym, co sugeruje nazwa czyli słodkim wschodnim przysmakiem.
Innym fenomenem, który nie miałby racji bytu w szerokiej ofercie są zapachy maksymalnie eksponujące zapach jednego, wybranego składnika, którym może być owoc jak w Mandarine Tout Simplement l'Artisan Parfumeur, dowolny kwiat (jaśmin w A La Nuit Serge Lutens, fiołek w Wild Pansy I Hate Perfume, czy róża w Rose ze wspomnianej już serii Red Comme des Garcons – tu wybór jest ogromny), drewno jednego gatunku (pachnące sandałowcem Tam Dao Diptyque) czy też wielowymiarowo ukazana jedna tylko roślina jak na przykład w Labdanum z serii Essence Donny Karan, które wykorzystuje aromat liści, kory, drewna, żywicy i kwiatów czystka. W tej szerokiej ofercie rację bytu mają nawet perfumy imitujące zapach garażu czy pralni chemicznej (Garage i Dry Clean z serii Synthetic Comme des Garcons), albo odwzorowujące najbardziej nieperfumeryjne zapachy natury takie jak zapach palonych liści klonu (Burning Leaves I Hate Perfume) czy oferta zapachowej biblioteki Demeter obejmująca zapach śniegu, mokrej ziemi, burzy czy lawy wulkanicznej.

Ale nie jest to jedyne oblicze perfumeryjnej niszy. Bo tak, jak na półce sieciowej perfumerii znaleźć możemy zapachy nietuzinkowe i bynajmniej nie „pop”, tak wśród perfum niszowych wiele jest w zupełnie klasyczny sposób normalnych, eleganckich kompozycji nie odbiegających od tego, co wybiera większość osób sięgających po flakon w Sephorze czy Douglasie. Można tu wymienić firmy takie jak Parfums de Rosine czy La Maison de la Vanille zajmujące się tworzeniem wyłącznie wariacji na określony temat, ale też firmy o wieloletniej tradycji I klasycznym wizerunku takie jak Penhaligon's czy Creed, które w swoim asortymencie mają zarówno kompozycje tworzone współcześnie, jak i zapachy oparte na recepturach sprzed wieków.
Z kolei przykładem zapachu selektywnego, który z powodzeniem mógłby stać się niszowcem może być kadzidlano – dymny Gucci Pour Homme czy kontrowersyjny i jednocześnie niezwykle popularny Angel Thierry'ego Muglera. Do niedawna takim sztandarowym przykładem było Black Cashmere Donny Karan przeniesione obecnie do serii ekskluzywnej.
Podkreślić więc warto, że podobnie jak w muzyce często dochodzi do przemieszania gatunków, w wyniku którego w nurcie pop powstają dzieła w rodzaju Bohemian Rhapsody Queen, tak podział na zapachy selektywne i niszowe nie wiąże się tylko z unikatowością czy też dziwacznością zapachu.


Unikatowość jako cecha niszy


Drugą kwestią jest dystrybucja produktów niszowych: niewielkie serie, brak klasycznej reklamy, istnienie projektów i firm autorskich takich jak Parfumerie Generale, Parfums de Nicolai czy I Hate Perfume. Ten sposób funkcjonowania na rynku nie tylko daje twórcy większą swobodę przy kreowaniu zapachu, ale też pozwala nie zważać na badania marketingowe wskazujące wyraźnie, że ludzie nie będą chcieli pachnieć spalenizną.
Oczywiście nie okłamujmy się – perfumy niszowe też muszą się sprzedać. Jest to jednak po pierwsze sprzedaż na mniejszą skalę, po drugie oferta kierowana jest do ekscentryków i obliczona na klienta, który dysponuje pewną perfumeryjną wiedzą pozwalającą mu dokonać wyboru w oparciu o nuty zapachowe, a nie o reklamę i po trzecie wreszcie ewentualny brak popytu, czyli handlowa klapa nie wiąże się z utopieniem tak gigantycznych środków, jakich wymaga promocja zapachu selektywnego. To sprawia, że twórcy skłonni są do najdziwniejszych eksperymentów. I dobrze.

Przewaga tak pojmowanych towarów niszowych nad produktami wielkich korporacji polega właśnie na tym, że nawet klient o najbardziej niecodziennych upodobaniach jest w stanie znaleźć produkt spełniający jego oczekiwania. I to dotyczy nie tylko perfum i kosmetyków, ale każdej właściwie dziedziny życia. Możemy z tej oferty nie korzystać, ale dobrze wiedzieć, że mamy taką możliwość.

Ilustracje do tekstu:
1. Część kampanii marketingowej Comme des Garcons for H&M
2. Annick Goutal Mandragore
3. Clive Christian X for Women
4. Seria Incense Comme des Garcons
5. Donna Karan Labdanum
6. Parfums de Rosine Eau Fraiche Rose d'Ete
7. Sposób ekspozycji towaru w Guerrilla Store Comme des Garcons
8. Wnętrze sklepu marki I Hate Perfume (proszę zwrócić uwagę na leżącego na środku psa :-))

19 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem. Może nie żebym nie wiedziała czegoś co tu przeczytałam, ale naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem przekazania przez Ciebie tej wiedzy czytelnikowi. Świetnie napisane. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sabbath, świetny artykuł :) Bardzo klarowny, zrozumiały i przejrzysty - także dla totalnego laika, moim zdaniem - ale jednocześnie nie są to takie popłuczyny jak w popularnej prasie. Przetestuję ten artykuł na kimś z kręgu znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Favkes, witaj Kochana.
    Właśnie ten artykuł miał być taki... podstawowy. Wiem, że są w nim same truizmy (przynajmniej dla nas) i dlatego zastanawiam się, czy taki blog to dla niego dobre miejsce.

    Aragonte, dziękuję. I jednocześnie bardzo pięknie proszę o informację, jaki był odzew. Bo nam się może wydawać, że jest klarowny, ale przecież z założenie niektórych wpadek nie wyłapiemy...

    Ściskam Was Obie Dziewczyny bardzo, bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przystępny artykuł! Ja ostatnio zorientowałam się, że znam więcej zapachów niszowych (a i tak wciąż niewiele), niż mainstreamowych! Zwykle nie bardzo wiem do czego mam podejść, co przetestować będąc w Sephorze. Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sabbath, świetnie napisane. Przystępnie i przede wszystkim obiektywnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cheer, ja chyba też bliższą znajomość zawarłam z niszą, niż z zapachami selektywnymi. Może i wąchałam dużo selektywnych, ale ogromnej większości po prostu nie pamiętam - nie potrafię docenić ich urody i odkryć niuansów, bo od początku dzwoni mi w głowie, że nie moje i że wcale nie chcę ich rozgryzać. A ponieważ perfumy to nie mój zawód tylko takie luźne hobby - nie czuję się zobowiązana do systematycznych studiów. Ot, pachnę sobie tym, co mi się podoba i już. :-)

    Homyku, bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzetelnie, klarownie i jak zwykle pięknie. Brawo.

    Sabb, a kiedy będzie recka Ouarzazate? :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, Papuziu.

    Widzę, że wytropiłaś dziurę w kadzidłach. ;-)
    Ouarzazate to zapach, z którym ciągle mam problem. Podoba mi się, a innym razem wcale... Obiecuję napisać - specjalnie dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sabbath, zamieszczenie tego artykułu na blogu to marnotrawstwo! Powinnaś zamieścić go w jakimś czasopiśmie. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję pięknie, ale chyba już za późno. Swoją drogą, może rzeczywiście popełniłam błąd i powinnam była to gdzieś wysłać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiszę tu smsa niedoświadczonej perfumiarsko kumpeli, która była królikiem doświadczalnym, jeśli chodzi o ten artykuł: "artykuł jest nie tylko przejrzysty, ale także zawiera ciekawe informacje, taki przewodnik dla niewtajemniczonych. Podoba mi się, że nie krytykuje osób o mniej wyrafinowanych upodobaniach, jeśli chodzi o perfumy".
    Baaardzo jej się podobał, podobnie jak cały blog, Sab :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten blog to dla mnie odkrycie! Wielka szkoda, że trafiłam na niego tak późno. Należę do tak zwanych "niewtajemniczonych", więc przeczytałam wszystko z zapartych tchem i już czekam na nowe pachnące recenzje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A może warto byłoby wyeksponować gdzieś ten wpis (razem z "co to są perfumy?), na zasadzie FAQ? :) Myślę, ze początkujący w temacie i przypadkowi wędrowcy bardzo by skorzystali :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm... Możesz mieć rację. Mam te wpisy w zakładce "przekrojowo", ale "przekrojowo" nie oddaje istoty rzeczy.
    Przemyślę to. Dziękuję. :*

    OdpowiedzUsuń
  15. świetnie napisane :)
    masz dar :) potrafisz zrozumiale wytłumaczyć :)

    dziękuję za podlinkowanie
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci. Za życzliwość i otwartość. I za miły komentarz. :)

      Usuń
  16. Ja, raczkującą w świecie pachnideł, zapachowa dziwaczka natknęłam sie dziś na Twój blog. Odkrycie! Jesteś genialna, fenomenalnym językiem wyrażasz świat swojej nieposkromionej węchowej wyobraźni. Naprawdę inspirujące...z podziwu brak mi tchu! Szczęścia życzę, Alina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alino, z całego serca dziękuję Ci za ten komentarz. Kiedy czytam takie słowa czuję się szczerze wzruszona. Wiesz, jak to jest, kiedy dzielisz się tym, co jest Twoim zdaniem piękne i ktoś to docenia? To naprawdę wielka rzecz. Dziękuję i zapraszam serdecznie do wędrówek po moim pachnącym miejscu na Ziemi. :)

      Usuń
  17. O wonnościach można mówić i pisać w nieskończoność. Ale trzeba się pewnego dnia wybrać celem ,skosztowania'. Mże jakiś post gdzie zaopatrujesz się w perfumy? Czy są jakieś zapachowe sklepy do których chciałabyś zajrzeć? Takie perfumeryjne eldorado. Bo do D i S już nie lubię chodzić. Nc misię tam nie podoba...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...