poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Pollena Aroma Larendogra i Eau de Cardamon cz.2

Eau de Cardamon to zupełnie inna historia.

Perfumy powstały dla mężczyzn pragnących zdobywać. I to skutecznie, bo ponoć inspiracją dla ich zapachu jest indyjski afrodyzjak vajikarana. Czy mnie uwiódłby amator vajikarany, dyskutować nie będę. Zapewne wśród ludzi śmierdzących potem mężczyzna pachnący kardamonem i jałowcem mógłby stanowić atrakcję. Ale ja nie o tym...

Eau de Cardamon zaczyna się okropną (ale za to mocną) nutą wody kolońskiej typu Brutal. Nie pamiętam, co prawda, jak ów osławiony Brutal pachniał, ale skojarzenie mam właśnie takie.
I kiedy już przymierzałam się do skreślenia zapachu, po jakimś kwadransie straszenia nasz brutal złagodniał i zaczął pachnieć, zamiast "pachnieć".

Sam kardamon jest w zapachu wyczuwalny w sposób, którego nazwa nie sugeruje. Niby jest głównym składnikiem, ale po wierzchu jak plama oleju pływają nuty żywiczne: styrax, galbanum, jakieś olejki z iglastych krzewów ze wskazaniem na jałowiec i cyprys. I jeszcze coś, co nie wiem jak się nazywa, ale rośnie u mnie na działce przed bramą i ma wiotkie, jasnozielone igiełki zebrane w kępki.
Pod tą warstwą dopiero pulsuje, rozpycha się kardamon pachnący (podobnie jak w Black Cashmere) zupełnie jak imbir. Dalej szafran, cynamon, krztyna mocno suchych goździków, chłodny, przypominający nieco lawendę anyż, może waniliowe słupki w wersji wilgotnej, niespożywczej znanej z pierwszych nut Un Bois Vanille Lutensa.
I wreszcie trzecia warstwa zapachu, ujawniająca się z rzadka, jeśli perfumy w dobrej kondycji przetrwają na skórze ze trzy godziny - sandałowiec. Znów oleisty, wyostrzony przyprawowym towarzystwem, ale bardziej miękki, niż poprzednie nuty.

Niestety, nieczęsto udaje się Eau de Cardamon dotrwać do tego momentu, bo zwykle dość szybko ze mnie znika zostawiając po sobie ledwie pozapach (analogicznie do powidoku).
Gdybyż tylko miał Kardamon lepszą trwałość mogłabym rozważyć zakup, bo mariaż buzujących przypraw, przejrzystych żywic i gładkiej, sandałowej bazy, jaki zaproponowali nam perfumiarze z Polleny - Aroma, choć jak na moje, kobiece potrzeby nieco zbyt koloński w charakterze, jest kompozycją całkiem przyzwoitą. Nie ma się czego wstydzić Panie i Panowie. :-)

Marzy mi się tylko, żeby twórcy zapachów upublicznili gdzieś przyzwoitą piramidę z wypisanymi po kolei nutami. Bo pisząc recenzje czułam się trochę jak pijane dziecko we mgle.


* Aneks do recenzji z podziękowaniami dla Hisoki:
To zielone z pęczkami igieł do modrzew. Przy okazji zweryfikuję swoje wrażenia - to znaczy obwącham pierwszy napotkany modrzew.



Są tu jacyś miłośnicy Monty Pythona? :-)))


11 komentarzy:

  1. Może to jasnozielone , to skrzyp? :)

    Dobrze,że to czytam, bo też mnie Landragora kusiła...a teraz przestaje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Hisoko, ogromnie miło mi widzieć Cię na mojej grządce. Twoją odwiedzam systematycznie. :-)

    A to zielone to nie skrzyp, tylko jakiś iglak też. Nie wiem, czy krzew, czy drzewo, bo za młode jeszcze, bym była w stanie to rozstrzygnąć, ale zrzuca igły na zimę.

    OdpowiedzUsuń
  3. tylko modrzew przychodzi mi do głowy z 'iglastych,zrzucających igły' :)

    A przy okazji-znalazłam u siebie atomizerek z nieznaną , niepodpisaną cieczą i nie mam pojęcia co to może być :) [pewnie przyszedł grupowo,razem z innymi i nawet nie wiem, czy wąchałam go przedtem :/]. Może Tobie przyjdzie coś do głowy, jak napiszę ,że zaczyna się podobnie jak Black Tourmaline:ciemną spalenizną,ale raczej nie wędzoną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mocno jest alkoholowy?
    Bo jeśli tak, to może to być Holy Smoke Demeter - jest podobny do Turmalinu. Taki właśnie... zjarany. ;-)

    I wiesz co? Sprawdziłam - to JEST modrzew! Dziękuję!
    Chyba skrobnę aneks do recenzji. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Holy Smoke to na pewno nie jest-Święty dym mam w oryginalnej flaszce i nigdzie nie przelewałam :)

    Muszę przejrzeć w 'detektywie Allegro' i wątkach współzakupowych, co brałam,ale pewnie przy połowie padnę :)

    Właśnie-dopiero dziś zauważyłam,że mogę pisać u Ciebie komentarze. Przedtem [jak pisałam PW] zamiast tej ramki z tekstem do wpisania miałam coś innego czerwoną czcionką [coś w stylu 'wpisz tekst z ramki',a żadnej ramki nie było :)]. Tyle,że mam tak zawirusowany komputer,że czasami sam zaczyna śpiewać, więc pewnie coś mi się napieprzyło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że ten zawirusowany komp przynajmniej ładnie śpiewa. I że nie kaszle. ;-)

    Co zaś do zagwozdki z atomizerem. za spaloną nutę może odpowiadać oud - ludzie czasem odbierają go w ten sposób.
    Z zapachów, w otwarciu których zdarzało mi się czuć spaleniznę (bardzo ładną spaleniznę) wymienić mogę Chanel 19 w wersji edp i Serge Noire. Kiedyś, dawno temu czułam ciężkie, spopielałe nuty w Obsession.
    Mogą to wrażenie wywoływać też maksymalnie wytrawne przyprawy. A może coś zupełnie innego...
    Zaintrygowałaś mnie, bo lubię nutę pogorzeliska w perfumach.
    Kiedy odkryjesz, co to bylo - daj znać.

    OdpowiedzUsuń
  7. na razie wiem tylko,że to nic z tego co wymieniłaś :)Jak skojarzę co to, to napiszę [może poszukam w szafce jakiejś oderwanej naklejki ;)]

    OdpowiedzUsuń
  8. A mocno jest alkoholowy? [2]
    Adorei o post.
    olhem meu site: http://www.sempremaisestetica.com.br Ele tem várias promoções. Tudo sobre estetica... Desenvolvido pela Namp galera. Vlw.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jest alkoholowy w normie. W otwarciu bardziej, potem, jak to zwykle bywa - alkohol się ulatnia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda że nie znasz zapachu BRUTALA,był zdecydowanie przyjemniejszy niż dzisiejsze dezodoro.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...