czwartek, 1 października 2009

Kilian Pure Oud i agarowe nowiny

.
Wreszcie. To jest zapowiadana recenzja dedykowana.
Czy istnieje zapach bardziej odpowiedni dla Siostry w Agarze?
Tak. Black Tourmaline i Aoud Micallef, ale one już były...

Escritoro - dla Cię. :-)


Pure Oud - Arabian Nights
Kilian



Oto najtęskniej wyglądana przeze mnie próbka 2009 roku.
Oczekiwałam jej jednocześnie z niecierpliwością i obawą. Ze schizofrenicznie dwojakimi uczuciami: z nadzieją, że będzie piękny i z jeszcze większą nadzieją, że nie będzie aż tak piękny by przyszło mi zmagać się z pokusą wydania 1240 zł na snobistyczny, śliczny jak pozytywka flakon.

Wedle informacji producenta, płyn sprzedawany we flakonach z napisem Pure Oud nie jest wcale czystym oudem (w sumie nikt normalny nie mógł oczekiwać, że będzie), lecz "współczesną interpretacją dla tych, którzy cenią sobie bogate zapachy".
Czy ja cenię sobie bogate zapachy?

To tak, jak gdyby pytać, czy lubię pieniądze.
Same w sobie mnie nie kręcą, powszechnie uznawane za manifestację bogactwa diamenty, złoto czy drogie stroje też nie. Ale już samochody jak najbardziej.
Czy lubię wonie pełne przepychu? Znów: wedle powszechnych norm niekoniecznie - eleganckie, zmysłowe perfumy w typie Shalimara podziwiam na innych, ale nie noszę. Z drugiej strony: czy sam w sobie drogi jak nieszczęście olejek agarowy nie jest bogatą wonią?


Testuję więc moje pachnące Nemesis.
Zapach jest rzeczywiście prosty, zwarty, jednolity. Statyczny.
Wyraźnie wyczuwalny jest w nim balsam copahu i drzewne, niekwiatowe labdanum przypominające to, które zdominowało otwarcie 10 Corso Como. Nuty przyprawowe to nie tylko szafran (właściwie, szafran wyczuwalny jest bardzo dyskretnie), lecz przede wszystkim gałka muszkatołowa. Charakterystycznego dla Kilianów "sznytu", tchnienia elegancji dodaje kompozycji Carlice Becker pięknie współgrający z zapachem ambry świeży, aromatyczny jak zestalona, utwardzona róża palisander. Wyczuwam też krztynę jasnego kadzidła nieco upodabniającego Pure Oud do Straight to Heaven. Najgłębszą, niewyczuwalną bezpośrednio, lecz stabilizującą zapach bazę tworzy suchy, ołówkowy cedr i niesłodka, kremowa wanilia.

Najważniejszy jest jednak oud. Oud ciemny, lecz daleki od absolutnej czerni agaru w Black Tourmaline. Oud gładki jak minerał, nie tkanka roślinna. Oud pyszny i ascetyczny jednocześnie. Oud idealny.

Jest go jednak za mało - użyty został zbyt oszczędnie, zbyt asekurancko.
To, co czyni standardowe kompozycje Kilian tak urzekającymi - umiar i elegancja - w tym przypadku przeszkadza, zamiast zachwycać. Mnie, oczywiście.
Ów perfekcyjny agar przybrany został zbyt finezyjnie, zbyt starannie. Zamiast ledwie inkrustowanej olfaktorycznymi dodatkami kłody ciemnego drewna dostałam pięknie i ze smakiem wykonaną kolię z oprawionym w czyste złoto spetryfikowanym drewienkiem.

Z punktu widzenia "noszalności" zapachu i marketingowego podejścia na zasadzie ładne - nieładne, to jest bardzo dobry zabieg. W stylu By Kilian jak najbardziej.
Z punktu widzenia zgodności z nazwą - niekoniecznie.

Nie znaczy to bynajmniej, że Pure Oud mi się nie podoba. Podoba mi się bardzo.
Nie wiem jednak, czy skłonna jestem wydać aż tak ekstremalną kwotę na tak mało ekstremalną kompozycję.
Sądzę, że pod tym względem będę w mniejszości. Klient Kilian, znający firmę i jej produkty, dodatkowo mogący sobie pozwolić na taki wydatek prawdopodobnie chętniej wybierze kompozycję bogatszą, bardziej złożoną, elegancką. Czyli właśnie taką. Bo tak szczerze: ilu jest na świecie agarowych ekstremistów takich jak Escritora, czy ja?

Ostatecznym powodem, dla którego skreślam Pure Oud ze swej listy marzeń nie jest jednak sama kompozycja (w znaczeniu doboru i proporcji składników), lecz brak mocy i nikczemna zaiste trwałość tych perfum. W tej cenie zaakceptowałabym ekstrakt, albo przynajmniej edp o mocy zbliżonej do olfaktorycznych tytanów ze stajni Pierre'a Montale.
A tak?


Wyglądam z nadzieją chwili, gdy do Polski zawita nowy zapach l'Artisan Parfumeur: Al Oudh.


Kompozytorem tej zapowiadanej jako drzewno - przyprawowy, bogaty orient woni jest Bertrand Duchaufour, a kampania reklamowa nawiązuje bezpośrednio do przepychu świata arabskiego:
"Arabska pustynia to dziwne królestwo z niezmierzonymi ludzkim okiem piaskami, lśniącymi w słońcu wydmami i karawanami wiozącymi złoto, mirrę i oud... Daleka kraina wspaniałego wyrafinowania, elegancji i stylu - oto ulotne uosobienie Orientu."
Przyznaję - niepokoi mnie bogactwo składników odzwierzęcych w nutach, ale... Najgorsze, co może mi się zdarzyć w tym kontekście, to brak odpływu gotówki z konta. Myślę, że jestem w stanie to znieść.


Ale to nie koniec zagrożeń dla mojego portfela, bo oto oczekuję na próbkę Midnight Oud Juliette Has a Gun.


Po poprzednich, niezbyt rewolucyjnych propozycjach tej firmy (kompozytor Romano Ricci odpowiada, między innymi, za Citizen Queen) Midnight Oud nie budzi we mnie jakichś szczególnie wielkich nadziei, ale z testu nie zrezygnuję.
Zapach ma rzekomo przywoływać wyobrażenie tajemniczej i intrygującej kobiety skrywającej się za woalem. "Midnight Oud jest pieśnią miłosną napisaną na starożytny instrument muzyczny zwany oud w pałacu, w którym ściany są płatkami róż, powietrze oddycha złotym szafranem, a posadzka perfumowana jest świętym drewnem agarowym." Ja wiem, że składnia dziwna, ale to opis producenta i w tłumaczeniu starałam się możliwie jak najwierniej tę dziwność składni oddać.



By Kilian Pure Aoud:

Data powstania: 2009
Twórca: Calice Becker

Nuty zapachowe:
szafran, oud, balsam copahu, cypriol, labdanum, mirra, nuty zwierzęce


L'Artisan Parfumeur Al Oudh:

Data powstania: 2009
Twórca: Bartrand Duchaufour

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: kmin, kardamon, różowy pieprz
Nuta serca: neroli, róża, kastoreum, cywet, skóra, piżmo
Nuta bazy: oud, sandałowiec, cedr z Atlasu, paczula, mirra, kadzidło, wanilia, bób tonka


Juliette Has a Gun Midnight Oud:

Data powstania: 2009
Twórca: Romano Ricci

Nuty zapachowe:
marokańska róża, geranium, szafran, oud, paczula, sandałowiec, ambra, piżmo


*Zdjęcia flakonu Pure Aoud pochodzą ze strony http://www.nathanbranch.com/ i ich autorem jest Natan Branch. Stronę szczerze polecam, jego zdjęcia są niesamowite. Must see!

**Widoczny na przedostatnim zdjęciu ozdobiony imitującymi tatuaż z henny wzorami flakon Al Oudh to projekt graficzny, nie zdjęcie. Dlatego tak dziwnie wygląda.

5 komentarzy:

  1. Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego, jaką przyjemność sprawiłaś mi tym postem :) Dziekuję Ci bardzo :*
    Muszę teraz zrobić wszystko, żeby jak najszybciej dopaść Pure Aoud... i L'Artisan, jak się tylko pojawi :) Żałuję bardzo, że Oud Le Labo się na mnie wypiął :( Ale inne oudy tylko czekają, żeby je poznać, pokochać i dopaść :)
    jeszcze raz baaaardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz już wiesz, na co się czaiłam. :-)
    Proszę bardzo. :-*

    Pure Aoud poznać warto, naprawdę.
    A Oud Le Labo też sobie odpuściłam. Na razie raduje mnie odnajdywanie śladu oud w zapachach nieagarowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. o to super, bo już miałam prosic o recenzję Midnight Aoud-strasznie jestem jego cielawa:) to ja czekam!
    Pozdrawiam
    GothicAristocrat

    OdpowiedzUsuń
  4. Gothic, ależ superaśnie Cię widzieć!
    Recenzję wrzucę najwcześniej za osiem dni. O ile mój plan się powiedzie.
    I też jestem ciekawa, choć także ostrożna. Tyle poznałam nieładnych oudów, że powoli zaczynam tracić nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, mam pytanie czy znacie podobne zapachy do by kilian pure oud tylko w nie tak przerażajacej cenie?
    będę wdzięczny
    poul

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...