sobota, 12 grudnia 2009

Omnia Profumo Ambra

.
Jesień to najlepsza pora na zapachy ambrowe.
Nie lato, bo latem większość perfum rozwija się dobrze i ambry giną w tłumie pięknie brzmiących pachnideł. Nie zima, kiedy dym i ciepłe drewno ogrzewają równie skutecznie. Jesień właśnie.
A skoro jeszcze przez tydzień z hakiem mamy kalendarzową jesień, zaś śniegu nic nie zapowiada nawet po upływie tego tygodnia - będzie jesiennie przez czas jakiś jeszcze, albowiem ambr kilka mam w zanadrzu.

Ambra i jesień jednako są złociste. Oczywiście dotyczy to ambry urodziwej, pięknie przybranej oraz jesieni idealnej, upozowanej malarsko. Ambrowe paskudki i jesienną pluchę zostawmy na inną okazję. Dziś będzie o ambrze pięknej.



Ambra Omnia Profumo jest ambrowa. Jasne, że jest!
I ambra w tej kompozycji zachowuje wszelkie swoje najlepsze cechy: jest jednocześnie intensywna, władcza i otulająca. Jest ciepła lecz nie natrętna.
Ale tak naprawdę rozbraja mnie jej towarzystwo. Bo Ambra Omnia Profumo to prawdziwy skarbiec aromatów.

Począwszy od ożywczo świetlistego, nietypowo suchego cytrusowego akordu otwierającego tę kompozycję wiadomo, że nie będzie to zwyczajne perfumeryjne wypracowanie na zadany temat, jakich wiele. Ukazujące się w drugiej linii geranium wsparte na kadzidlano - wędzarniczej nucie przypominającej suszoną śliwkę czyni pierwsze pół godziny z Ambrą prawdziwą przyjemnością. A dalej... Dalej nie jest wcale gorzej. Przeciwnie!

Pojawia się tu jedna z najbardziej fascynujących mnie w perfumach nut: gorzkawy lecz gładki aromat szarego, ciepłego popiołu. Jasne, że potrafię sobie wyjaśnić, że to złożenie opoponaksowego kadzidła i labdanum na skoncentrowanej ambrze "robi" tę nutę, ale jakaż ona piękna jest!


Niezwykłej przestrzeni ułatwiającej noszenie tej przebogatej mieszanki aromatów dodaje lawenda zestawiona z paczulą. Pozorny olfaktoryczny paradoks zadziałał tu wyśmienicie dając wrażenie nieruchomego, zaklętego w zamkniętej przestrzeni podmuchu wiatru. I, oczywiście, wiadomo, że wiatr zatrzymany przestaje być wiatrem, ale daję słowo, że w tym przypadku udało się dokonać niemożliwego.

Po kilku godzinach spotyka Ambrę los większości ambrowych zapachów z wanilią w składzie. Robi się pluszowa. Po dwóch godzinach spędzonych na tropieniu niezwykłości docieramy do bezpiecznego kresu podróży i możemy rozgościć się w miękkiej norce bazy. Klasyczne i bardzo udane (a może klasyczne właśnie dlatego, że tak bardzo udane) złożenie ciepłej ambry z dyskretnie dosłodzoną wanilią przypomina mi nieco miód kremowany. Kojarzycie? Taki biały, pozbawiony ostrej, drapiącej w gardle nutki czyniącej z normalnego miodu nutę dość trudną.
A cała ta delikatnie zmysłowa pół-słodycz ułożona została na brzmiących wciąż w tle nutach kadzidlanych z przewagą ciemnego opoponaksu. I to prawdopodobnie właśnie opoponaks z wanilią dają efekt, który dla mojego nosa "brzmi" jak zapach nieobranych migdałów. A może to po prostu migdały nie wymienione w nutach?


Dla pełni obrazu dodam, że ślad schwytanego lawendowego wiatru można odnaleźć także w schyłkowej fazie rozwoju Ambry. Pomimo całej jej pluszowości i ciepła na tym etapie. I to kolejny powód, by uznać tę kompozycję za wartą uwagi.

Jarku, bardzo dziękuję Ci za próbkę i umożliwienie mi poznania tej niezwykłej ambry. Niechaj Ci się dobrze nosi!


Nuty zapachowe: pomarańcza, bergamota, geranium, kadzidło, lawenda, paczula, wanilia, labdanum, opoponaks, ambra


* Pierwsza ilustracja: "Autumn" - "Jesień" Alphonse Maria Mucha
* Druga to "Phantom Sailing Ship" - "Widmowy żaglowiec" Wojtek Siudmak

8 komentarzy:

  1. witaj.
    Bardzo sie cieszę że Omnia Profumo przypadła ci do gustu ;)
    Pamietaj Klaudio iż w kwestii wymiany próbkowej nadal jestem bardzo zainteresowany.
    czekam własnie na paczkę od PerfumedCourt z trudno dostępnymi Lutensami.
    zaszalałem ;)
    życzę ci spokojnych ,wesołych i co
    najważniejsze pachnących swiąt.
    pozdrawiam serdecznie.

    Jarek Sz.

    OdpowiedzUsuń
  2. "zaś śniegu nic nie zapowiada nawet po upływie tego tygodnia" - hyhyhy, no tak, śniegu ani widu, ani słychu... ;-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, ja też mam straszną zajawkę ambrową tej jesieni :) W "Entropii" jest też odrobina "krystalicznej ambry". Takiej jak tu:
    http://www.secondshimmy.com/cds/flavor.htm
    :-)
    Pozdrawiam
    perfumiarz

    OdpowiedzUsuń
  4. Jarku, dziękuję za życzenia - mam nadzieję, że jeszcze uda nam się przed końcem grudnia zamienić parę literek. :-)
    Tha Perfumed Court to prawdziwa skarbnica trudno dostępnych zapachów. Szkoda, że takie ciamaje tam pracują. ;-)
    W kwestii Lutków, mam większość tych, które mnie interesowały. na recki czeka ją Encens et Lavande i Iris Silver Mist (rzadkie paskudztwo swoją drogą), ale jakoś nie mogę się zebrać... Zabiorę się za to za Ambre Gris Balmain wkrótce.


    Sałacik, no prorok ze mnie jak z koziego zadka torba podróżna. :-]


    Perfumiarzu, wieści o tym, że byłeś filarem "Entropii" już do mnie dotarły. Gratuluję Wam najserdeczniej!
    Pomysł przedni, nie wątpię, że i realizacja doskonała.
    Czy jest szansa wybłagać u Ciebie próbkę tego cuda?

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, wyślę z chęcią próbkę :)
    perfumiarz

    OdpowiedzUsuń
  6. no tu rzeczywiście masz rację.
    jak wiesz wolę raczej czytać, niż pisać.
    szczególnie podatny jestem na twój blog ;)
    bardzo jestem ciekaw, jaką nutę odegrają na mej skórze Lutensowskie dzwonki,gdyż próbki woskowe,które od nich dostałem to tragedia!

    szczególnie interesuje mnie Iris Silver Mist(na wizażu ktoś porównał ten zapach do nadgniłej marchewki :DD ,i Musc Koublai Khan - krowie wymiona :DDD

    Fajnie że chociaż w 0,00001 procentach przyczyniam się do twego zwiększonego wysiłku pisarskiego :)
    pozdrawiam przedświątecznie.
    J.

    OdpowiedzUsuń
  7. Perfumiarzu, nie mam namiarów na Ciebie - odezwij się proszę na:
    komandofoki@gmail.com


    Jarku, na próbki woskowe Lutensa pomstuję już od dawna. Przy okazji Fourreau Noir nawet na blogu. Są do niczego zupełnie (napisałabym dosadnie i wulgarnie, że są do dupy, ale one nawet do dupy nie są).

    Dzwońce poznać warto - część z nich to ekstremalne doznania. Napisz proszę, które testujesz i co o nich myślisz.
    Muscs Koublai Khan lepiej układa się na męskiej, niż na kobiecej skórze. Może akurat na Tobie będzie kipiał seksem. Choć trudno mi sobie to wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
  8. witaj.
    jak na razie jestem w fazie zbierania wszystkich do kupy, gdyż niestety zamówienie jest podzielone na kilka pakietów :( to mi się nie podoba, wolałbym jednak już je mieć i zacząć testy.czekam więc niecierpliwie.
    pozdrawiam świątecznie.
    JSZ.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...