poniedziałek, 19 lipca 2010

Oh shit!


Khe, khe...

Jestem zakłopotana i nie bardzo wiem, jak napisać to, co mi się na klawiaturę pcha.
Spróbuję wprost. Osoby wrażliwe proszę o zaprzestanie lektury w tym momencie.


Oto zapach będący idealną ilustracją uniwersalnego okrzyku, który zawarłam w tytule:

Horny Little Devil
Smell Bent


Zapowiadane w opisie na stronie producenta "brudne, zwierzęce piżmo" jest... No, bardzo brudne. A jeśli mam oceniać, czym jest ubrudzone, to wszystko wskazuje na kupę. Niechaj będzie, że zwierzęcą - nie jestem znawcą tematu.
W każdym razie kupa w Citrus Paradisi Czech & Speake to Pikuś w porównaniu z Małym Rogatym Diablikiem Smell Bent.

"Tlący się" (wedle opisu na stronie LuckyScent) cynamon oraz pieprz ledwo przebijają się spod nut... Powiedzmy zwierzęcych. I nie mam tu na myśli ambry, którą chyba mogłabym uznać za ładną, gdybym tylko była w stanie się w nią wwąchać dłużej bez odrazy. Bo brudne piżmo sowicie okraszone cywetem "robi" na mojej skórze właściwie cały zapach. I doprawdy nie jestem w stanie zmusić się do szukania drugiego dna tej kompozycji.


Opis producenta zapowiada, że flakon Horny Little Devil to "konieczność dla poszukiwaczy zapachu ciemnej strony". Jeśli uznamy, że poszukiwanie ciemnej strony zaczynamy od dupy strony to owszem, coś w tym jest.


Data powstania: 2009
Twórca: Brent Leonesio

Nuty zapachowe:
cynamon, ambra, piżmo, pieprz



* Ilustracja z komiksu Harris Comics. Szczerze mówiąc prosiła się inna, ale nie mogłam...

16 komentarzy:

  1. Właśnie to zwierzęce piżmo mnie od diablęcia odstraszyło. I chyba dobrze.. ;) A ilustracja kapitalna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. znów jestem:)
    początek(tytuł) i płenta opisu kapitalna :))
    poszukiwanie ciemnej strony :DDDDD
    padłem :)))
    uwielbiam cię :)
    jak na razie zwierzęce Musc Koublai Khan i Al Oudh mnie nie odstraszyło.
    naprawdę ciekaw jestem tego zapachu.
    już go sobie notuję.
    pozdrawiam
    J

    OdpowiedzUsuń
  4. Sabb masz całkowitą rację,chodziło mi o Wonderwooda a u Wiedźmy napisałam o FL mimo że doskonale wiem,że go lubisz.Popiętroliło mi się wszystko ,chodzę i bredzę po blogach,Nie wiem czy to z upału czy z czego,tak czy siak wygląda na to ,że nie myślę co piszę.Wstyd mi teraz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedźmo - tak z grubsza wyglądałam podczas testów. Tyle, że nie siedziałam goła. Choć z racji upałów niewiele mi brakowało... :DDD


    Jarku, bardzo się cieszę, że jesteś. :)
    Widzę, że antyreklama to też reklama.
    Swoją drogą, chciałabym powąchać MKK i Al Oudh na kimś, na kim ładnie pachną. To musi być doznanie iście niesamowite. ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. jak wiesz mnie nic nie odrzuca, z kilkoma wyjątkami,o których już kiedyś wspominałem.
    przed chwilą sobie zwizualizowałem zapach HLD w takie upały.
    to zaiście dobry sposób na natłoki w autobusach :DDD
    na szczęście bardzo rzadko jeżdzę miejskimi środkami lokomocji.
    pzdr
    J

    OdpowiedzUsuń
  7. Hihihi! Też nie podróżuję komunikacją raczej, ale jakoś nie widzę siebie pachnącej tym. Nawet dla ocalenia skóry przed stratowaniem.
    Ciekawe, co pomyśleliby ludzie wokół. :]

    Mnie także niewiele zapachów "odrzuca". Najczęściej jestem "na nie" nie dlatego, że śmierdzi, tylko dlatego, że "nie moje". Są i takie, które podziwiam, choć nie są z mojej bajki.
    Ale uznaję, że na innej skórze mogą się układać inaczej. Miałam okazję wąchać Borneo na kimś, na kim było po prostu piękne. A na mnie... Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na przemian chichrałam się i walczyłam z mdłościami:) Podsumowanie - genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mhmmm Siostro nie zapominaj ze MKK testowaliscie na mnie i calkiem ladnie pachnial ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Madzik, dzięki. Taka jestem przekonująca. ;)))


    Teziak, na Tobie testowaliśmy Ospermka ELd'O. I owszem, po jakimś czasie robiło się z niego coś... Mniej potwornego. Stąd, miedzy innymi, moja wiara w cudowne możliwości ludzkiej chemii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki Twojej recenzji nabrałam nieodpartej ochoty na testy :D

    Al Oudh pachnie na mnie nudziarsko i banalnie, raczej ładnie, tylko jakoś bez jaj... A MKK jest sliczne :D

    Tró

    OdpowiedzUsuń
  12. :D :D :D :D Uśmiałam się setnie z pointy. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tru, no wiesz?! Ja tu straszę i zniechęcam , a Ty ochoty nabierasz? :>
    No wiedziałam. Przewrotna bestia. ;)


    Left Side of the Moon - a bałam się, że ludzie się "pourażają" zamiast śmiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie nie nie Siostro testowalismy tez na mnie MKK i bylo cudnie a o Ospermku pamietam nawet mialem ochote na niego;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Buhaha! :D
    Krótko, zwięźle i na temat - świetna recenzja :)))

    Maja102

    OdpowiedzUsuń
  16. Rewelacyjny post :D Czytałam z zaciekawieniem :) Dziękuję za komentarz u mnie :) Pozdrowionka! M.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...