sobota, 30 października 2010

Odin 02 Owari

.
Pisałam już, że lubię pisać seriami. Lubię też snuć gawędy. Opowiadać historie, malować obrazy. Tym razem nazwa firmy jest tak nośna, że mogłabym stworzyć dziesiątki opowieści... Tylko zapachów nie ma aż tyle. :)

Owari to historyczna prowincja Japonii. Zapach opisywany jest jako transparentny, cytrusowy, słodki... Przyznaję od razu, że gdyby nie nazwa firmy, prawdopodobnie nawet nie wszedłby w fazę testów.
To źle, oczywiście, bo ileż można pisać o zapachach kadzidlanych i drzewnych. Zasób słów mi się kończy. ;)



Obrazki z mitologii nordyckiej:

Idun


Otwarcie zaskoczyło mnie nutą zielonej herbaty. Bardzo wyraźną i ładną.
Po kilkunastu dosłownie sekundach w herbaciany aromat wplatać się zaczynają cytrusy. Najpierw pojawia się naturalna i oczekiwana w tym kontekście bergamotka, później coraz wyraźniej brzmi niejednolity akord mandarynkowo - cytrynowy dający naprzemiennie wrażenie słodkiej kwaśności i kwaskowej słodyczy.

Po kolejnych kilku chwilach, kiedy nasz zmysł węchu przyzwyczai się do dziwnej, lecz przyjemniej cytrusowej przeplatanki - wraca aromat herbaty. Suche, niefermentowane listki sowicie doprawione bergamotową skórką, lekkie, jasne nuty drzewne i delikatna, transparentna baza - ten zapach mógłby nazywać się Nagoya Tea i być japońskim bratem Russian Caravan Tea I Hate Perfume! Rożni je słodka mandarynka i brak typowej dla zapachów Brosiusa nutki wędzarniczej w Owari. Reszta jest nieomal identyczna, choć przyznaję od razu, że kompozycja Odin jest zdecydowanie ładniejsza i mniej dziwna. I zarazem mniej interesująca.

Długo i tęsknie wyglądałam hegemonii nut bazy. Nie nadeszła. Panowanie lekkich, musujących cytrusów trwa aż po kres życia Owari na skórze. I tu przyznać muszę, że jak na kompozycję cytrusową, rzeczywiście transparentną i lekką jest ona dość trwała - zapach jest wyraźnie wyczuwalny przez trzy do czterech godzin, a ślad po nim nawet dłużej. Jeśli więc tego właśnie szukacie szukacie... Testujcie i radujcie się. :)


Zastanawiałam się, czy istnieje moment w życiu Odyna Płonącookiego, Dawcy Życzeń, Pana Poległych, który mógłby stać się ilustracją dla tej olfaktorycznej ślicznoty i... Niekanoniczny, ale znalazłam.

Wszyscy wiemy, że bogowie, nawet Ci najwięksi, nie są nieśmiertelni z natury. Nieśmiertelność nie jest immanentną cechą nordyckiego boga - uzyskuje ją dopiero dzięki jabłkom Idun, pięknej córki karła Iwaldiego. Skoro zaś Odyn wraz z towarzyszami wciąż czeka na Ragnarök - oczywiście musiał Idun odwiedzać nie raz.

Wyobraźmy więc sobie dzień, w którym Odyn Podstępny - Bilejgr Chytrooki - Grimr w Masce - Fałszywie Patrzący przybywa do ogrodów ślicznej Idun. Pamiętajmy, że pił Miód Skaldów i słowami czarować potrafił jak nikt. Pamiętajmy także, że jego urokowi nie oparła się nawet posiadaczka naszyjnika Brisingamen.

Przybywa więc Odyn Jaśniejący w lśniącej zbroi, przemawiając gładkimi słowy i niosąc szczodre dary. Wszak nieśmiertelność warta jest tego, by użyć każdej ze zdobytych z trudem umiejętności.. Czyż Bogini Wiosny mogłaby mu odmówić?


Data powstania: 2009

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: mandarynka z Owari, zielona bergamota, liście grejpfruta
Nuta serca: pieprz, amyris, neroli
Nuta bazy: cedr, ambra, piżmo


* pierwsza ilustracja z enchantedcanvas.com
** druga z zasobów Wikipedii: "Idun i jabłka" J. Doyle Penrose

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...