środa, 24 listopada 2010

Eau Duelle Diptyque

 .
Nie chcę wyjść na osobę chwiejną emocjonalnie, która najpierw wszystko chwali, a potem wszystko hurtem gani. Jakoś tak się złożyło, że ostatnie cztery recenzje były krytyczne, ale wynika to trochę z braku czasu. Łatwiej jest napisać, dlaczego mi się dany zapach nie podoba, niż opowiedzieć o czymś, co jest nie tylko dobrze skonstruowane, ale też piękne. Bo opisywanie piękna to zawsze odpowiedzialność. Przynajmniej ja tak to czuję. Zwykle towarzyszy mi obawa, że recenzja będzie płaska, bez wyrazu; że nie dam rady opowiedzieć tego, co czuję: nie tylko emocjonalnie, ale przede wszystkim "nosem".

Tym razem z premedytacją sięgnęłam po zapach, o którym wiem, że mi się spodoba. Po to właśnie, by przerwać serię recenzji "czepialskich".

Eau Duelle nie jest arcydziełem strukturalnym, misterną, olśniewającą konstrukcją, która onieśmiela i rzuca na kolana. Eau Duelle jest ładne. I tym razem jest to zaleta.


Pojedynek leniwców 
czyli opowieść o walce bez walki


Eau Duelle z wyczuciem balansuje między jasnością, a mrokiem; zmysłowością, a łagodnością; kobiecością i męskością. Nie jest to jednak balans linoskoczka, pełna niepokoju, niepewna równowaga, która stawia zmysły w pogotowiu i każe czuwać nad każdym oddechem. 
Noszenie Eau Duelle jest łatwe. Oczywiste jak ludzka natura, która czyni nas istotami niewinnymi i podstępnymi zarazem.
Urocze, pozornie nieskomplikowane perfumy bazujące na dymnej nieco wanilii od pierwszych sekund po aplikacji "lubią się" ze skórą. W otwarciu ładnie wychodzą zielone, wilgotne owoce jałowca i świeże listki herbaty. Obie te nuty z czasem przesychają, ciemnieją, nabierają charakterystycznej, garbnikowej pikanterii pięknie "przyprawiającej" tę waniliowo - ambrową kompozycję.
Zapach robi się korzenny, nieco dymny, kadzidlany nawet; nuty spożywcze zrównoważone zostają aromatami odzwierzęcymi: poza ambrą i piżmem znajduję tu także woń jasnego, nowego zamszu; w końcu pojawia się dziwnie matowy mech, który przypomina mi delikatniejsza wersję Onyxu Sage.

 

"Duelle" znaczy "pojedynek" i przyznać muszę, że pomysł skonstruowania zapachu waniliowego opartego na dualizmie doznań jest ciekawy.
Splecione w jedną smugę zapachu jasna wanilia i ciemne kadzidło, zielony tatarak i czarna herbata, pikantny kardamon i puszyste piżmo, chłodne elemi i ciepła ambra tworzą obraz statyczny, lecz wyrazisty, intensywnie zmysłowy. To właśnie harmonia przeciwieństw czyni Eau Duelle kompozycją wyjątkową.

Z pewnym żalem zauważam, że po mniej - więcej trzech godzinach zapach wypłaszcza się i zmienia w normalną, poddymioną nieco, wyważoną wanilię. Nadal nie nuży, nadal nie przytacza słodyczą, wciąż jest przyjemny, ale przyznaję, że napięcie opada. 
Nie wynika to z obiektywnej mierności bazy, lecz raczej z tego, że poprzednie "fazy pojedynku" ustawiły poprzeczkę naprawdę wysoko, a baza... Baza zwykle jest taka, jakie bywają perfumeryjne bazy. Szczególnie na mojej "wypluszającej" zapachy skórze. Może w zestawieniu z jakąś "ostrzejszą" chemią ten pojedynek skończy się bardziej efektownie?


Data powstania: 2010
Twórca: Fabrice Pellegrin

Nuty zapachowe:
kardamon, cyprys, elemi, jałowiec, szafran, tatarak, czarna herbata, czarne afrykańskie olibanum, ambra, wanilia Firnat, wanilia burbońska, białe piżmo


* Pierwsze zdjęcie znalezione na: sfist.com
** Zdjęcie nr 2 pochodzi z: tracasseur.com

3 komentarze:

  1. Na mnie to wanilia z wanilią i wanilią... głównie ;) ale zapach jest trwały diabelsko - kilkanaście godzin! Moze kiedys "wyjdzie" na mnie więcej kadzidła i się rozmarzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mnie też trwały. Kilkanaście godzin nie, ale kilka spokojnie. Niestety, tylko przez pierwsze godziny jest ciekawy. Potem jest wanilia. Ładna, bez syntetyków, ale wanilia. Ogólnie na plus. Ale nie dla mnie. Nawet Onyxu już się pozbyłam... Vanille Exquise też szykuje się do odlotu....

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajrzałam do recenzji, bo mam okazję załapać się na próbkę, ale kiedy zobaczyłam pierwszą ilustrację, pomyślałam "O! To odpada!". niestety potem przeczytałam recenzję i teraz mam chęc sprawdzić. "Zielony tatarak i czarna herbata" mnie przekonały ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...