piątek, 31 grudnia 2010

Traversée du Bosphore l'Artisan Parfumeur

.
Stambuł... Moje marzenie od paru lat, plan na kolejne (co nie znaczy, że najbliższe) wakacje.
Kulturowy uskok tektoniczny; miejsce, w którym niesamowitą rozmaitością motywów zaowocował mariaż wschodu z zachodem. Cień wspaniałości Bizancjum przyprawiony kontrastami w sferze mentalności, religii, a także zamożności. Wymarzona stymulacja dla ducha i rozumu.

 

Oczywiście na zapach inspirowany "burzliwą historią i wielką tradycją", jak również współczesnym obliczem tego wspaniałego miasta nie mógł nie budzić mojej ciekawości. Szczególnie, że za sterami tego perfumeryjnego wehikułu fundującego nam podróż w czasie i przestrzeni zasiadł sam Bertrand Duchaufour - perfumeryjny Marco Polo z niesamowitym talentem i wyczuciem malujący swe olfaktoryczne pejzaże.
Nie tylko Timbuktu, czy przyprawowe Trio l'Artisan Parfumeur mu zawdzięczamy, ale też Avignon i Kyoto z kadzidlanej serii Comme des Garcons, niezwykle plastyczne zapachy Eau d'Italie, inspirującego Calamusa i zaskakującą Harissę, mającą grono szczerych wielbicieli Dzongkhę i wiele innych niezwykłych kompozycji, które malują w wyobraźni obrazy ulotne, lecz niesamowicie sugestywne.

Skoro już wyjaśniłam, dlaczego tak tęsknie wyglądałam Przeprawy przez Bosfor, przechodzę do rzeczy, czyli do... Zapachu.

sobota, 25 grudnia 2010

Wywiad z założycielami Parfums M. Micallef cz.3

 .
Dziś świątecznie: ostatnia część wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem. 
Poprzednie części znajdziecie tu: część pierwsza, część druga.

Już dziś obiecuję, że to nie ostatni wywiad na łamach (na ekranach?) Sabbath of Senses. Miłej lektury. :)



Sabbath of Senses – Wypada mi zapytać o ulubione składniki w perfumach. Czy będzie to oud, czy mylę się?
Geoffrey Nejman – Nie mylisz się. Oud jest składnikiem ważnym. Może najważniejszym. Ze względu na pochodzenie, na niezwykły aromat, na niezliczoną liczbę kombinacji zapachowych, w jakich może być użyty. Agarowa Saga to wizytówka Parfums M. Micallef. Uważam, ze to niesamowity składnik.
SoS – A dla ciebie, Martine?
Marine Micallef – Muszę się zgodzić z Geoffreyem. Moja rodzina pochodzi z Malty, nazwisko Micallef jest rdzennie maltańskie. Na tej wyspie mieszają się wpływy tureckie, arabskie, włoskie i brytyjskie. Jesteśmy kulturowymi mieszańcami. Mamy otwarte umysły i łatwo oswajamy nowe doznania. Czasem zachwycają mnie pewne składniki, nuty, perfumeryjne klimaty i potem, po dłuższym czasie zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że to nie jest przypadek. Miłość do perfum orientalnych też pewnie ma źródło w przeszłości, wiąże się jakoś z moim pochodzeniem i wychowaniem.


piątek, 24 grudnia 2010

Życzenia nietypowe

 .
Czy wiecie, że już dwa dni temu zaczęliśmy astronomiczną podróż w stronę lata? Za nami najdłuższa noc w roku; przed nami czas nowych nadziei i nowych możliwości.

Ludzie świętują przesilenie zimowe od kiedy tylko zrozumieli, że cykl pór roku powiązany jest z układem gwiazd. A powód do świętowania to nie lada, bo oto odradza się słońce, dzień staje się dłuższy, noc traci władzę nad światem, zbliża się wiosna... I bez względu na to, któremu z bogów poświęcony był ten okres, czy witano Mitrę, Saturna, Jula, rodzimego Swaroga czy Jezusa – zawsze był to czas radości i nadziei. 
Przenikające się nawzajem tradycje, wspólnota obrzędów i ludzkich potrzeb uświadamiają nam, że w istocie świat nie zmienia się aż tak bardzo, a nasze marzenia zmieniają się jeszcze mniej.

 

I właśnie szczerej radości z życia, nadziei na przyszłość oraz wiary w niezmienność rzeczy ważnych chciałabym Wam z okazji zbliżających się Świąt oraz nadchodzącego Nowego Roku życzyć.
Niech Wasze dni będą słoneczne, a marzenia stają się rzeczywistością.


* Autorem pięknego zdjęcia topniejącego płatka śniegu jest Brian Valentine, którego fotografie można podziwiać, między innymi, tu:
http://lordv.smugmug.com/
http://omgshots.com/1184-amazing-macro-photography-by-brian-valentine.html
http://www.wonderfulphotos.com/articles/macro/dewdrops/

czwartek, 23 grudnia 2010

L'Autre Diptyque

.
Dziś miniaturka ledwie, ale mam uzasadnione obawy, że nie macie czasu czytać tak samo, jak ja nie mam czasu pisać...


Stary dziwak


L'Autre to druga kompozycja Diptyque (po stworzonym w 1968 roku wspaniałym L'Eau). Przyznaję, że i w tym przypadku "woda" w tytule jest myląca. W ogóle po testach kompletnej serii zapachów Diptyque uznałam, że L'Eau w nazwach ich produktów jest figurą retoryczną oznaczającą ni mniej, nie więcej tylko tyle, że jest to produkt w płynie. Lekkości i świeżości kompozycji bynajmniej to nie determinuje.

Przechodząc zaś do rzeczy: L'Autre zaczyna się względnie mało dziwnie. Po nazwie oznaczającej "Ten Inny" spodziewałam się ekscentryka, tymczasem złożenie gorzkawych cytrusów z ekspansywnym, eterycznym bukietem aromatów ziołowych i przyprawowych tworzy akord charakterystyczny i charakterny, ale klasyczny.
Przyznaję, dałam się zwieść. Miłe powitanie osłabiło moją czujność, pozwoliło uznać, że żadnego z niemiłych numerów przypisywanych Innemu przez internautów mnie akurat ten pan nie wywinie. Tego, że jednak dostałam po nosie już się domyśliliście...

wtorek, 21 grudnia 2010

Wywiad z założycielami Parfums M. Micallef cz.2

 .
Zapraszam do przeczytania drugiej części wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem: malarką i perfumiarzem, którzy wspólnie stworzyli jedną z ważniejszych niszowych marek na świecie: Parfums M. Micallef oraz ostatnio także nową markę G. Nejman.


SoS – Geoffrey, ile lat miałeś, kiedy stworzyłeś swoja pierwszą, komercyjną kompozycję?
GN – Jeśli ci powiem, to będziesz wiedziała, ile mam lat... (śmiech) Ale nie, nie... To nie jest sekret. Zaczynaliśmy w 1997, miałem więc 41 lat.
SoS – Martine, Geoffrey, jesteście przykładem na to, że dwie silne, nieco ekscentryczne osobowości mogą współistnieć w harmonii i do tego osiągać sukcesy. Jak udało Wam się tego dokonać? Jak to się dzieje, że ten układ działa? Mówiliście, że najpierw przyszła miłość. Czy to wystarczy?
GN – Jak nam się udaje? Nie mam pojęcia. (śmiech)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Wywiad z założycielami Parfums M. Micallef cz.1

.
Minął miesiąc od nagrania rozmowy z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem – założycielami marki Parfums M. Micallef, jednak każdy powrót do nagrania wywołuje u mnie uśmiech. 


Przed wywiadem zamierzałam oficjalnie przedstawić się, opowiedzieć w kilku zdaniach kim jestem, po co mi ta rozmowa i jaka będzie formalna droga od jej nagrania do publikacji tekstu. Moi rozmówcy okazali się tak bezpośredni i otwarci, że zaczęliśmy rozmawiać o perfumach i nie tylko jeszcze przed zajęciem miejsca przy stoliku i włączeniem dyktafonu. Dlatego atmosfera od początku jest swobodna. Mimo tego luzu, wielki podziw wzbudziła we mnie powaga i rzetelność, z jaką oboje moi rozmówcy podchodzili do zadawanych pytań.
Jestem naprawdę zauroczona zarówno moimi rozmówcami, jak i atmosferą spotkania, niezwykłym ciepłem i swobodą, z jaką Missalowie przyjmują swoich gości. Nie tylko tych oficjalnych: wielkich i bardzo ważnych, lecz wszystkich. I to nie jest figura retoryczna. 

niedziela, 19 grudnia 2010

Perfumoboxy - rozwiązanie problemu pachnących prezentów?

 .
Parę dni temu pisałam o prezentach świątecznych i o tym, czemu podarunek w postaci flakonika jest pomysłem ryzykownym. Oczywiście nie zamierzam wycofywać się i zmieniać zdania, mam jednak pomysł alternatywny: bezpieczniejszy, zabawniejszy, bardziej finezyjny. Ale po kolei...


Pod moim wpisem o perfumeryjnych prezentach pojawiły się komentarze, w których znalazło się kilka fajnych alternatyw, między innymi bony upominkowe, oraz podarunek w postaci setu próbek. Obie idee niezłe, ale strzałem w dziesiątkę wydaje mi się dopiero połączenie tych koncepcji. Jak? 
Ano tak, jak od lat robi to LukyScent w swoich Gift Certificates: set próbek plus talon na wybrane perfumy zapakowany w ładne pudełko i doskonale spełniający rolę eleganckiego podarunku. Niestety, zamówienia realizowane są tylko w Stanach Zjednoczonych, wysyłka do Unii Europejskiej to dodatkowy koszt wysokości 40$.

sobota, 18 grudnia 2010

Roots Sarah Horowitz

 .
Temat dzisiejszej notki wybrałam na zasadzie przeplatanki. Było ciekawie, nieciekawie, będzie ciekawie. Mam nadzieję.

O tym, że Roots dobrze rokuje wiedziałam od razu. Nuty nie pozostawiały wątpliwości, że zapach wart jest uwagi, choć przyznaję, że testy "Perfect Scentów" ograniczyły nieco moje zaufanie do Sarah Horowitz.
Dumałam nad zamówieniem próbek i pewnie dumałabym nadal, gdyby pewnego dnia nie dotarła do mnie taka oto przesyłka:


Urocza, prawda?
Knujem, psujem i kusicielem okazała się oczywiście Ola zwana Pandą, która nie raz już mnie zwiodła na pokuszenie, za co jestem Jej niewymownie wdzięczna, bo zaprawdę powiadam Wam: uwielbiam być psuta i kuszona. :)


Mroczna pokusa


Nie potrzebowałam wiele czasu, by stwierdzić, że moje przeczucia związane z Roots były słuszne, a niecna Panda po raz kolejny wycelowała prosto w moje perfumeryjne serce.

Otwarcie to ciemny, tłusty agar wprost z pięknego (i rozpaczliwie drogiego) Black Cube Ramon Molvizar zmiękczony ciężką, kremową nutą charakterystyczną dla Black Afgano Nasomatto. Ziemistej, zgaszonej słodyczy dodaje temu zestawieniu wyczuwalne w tle kłącze irysa. Charakteru pieprzna nuta znów kojarząca się z Black Cube.

piątek, 17 grudnia 2010

Touch Tous

.
Na wstępie zaznaczę, że te promowane przez hiszpańską firmę jubilerską Tous perfumy nie mieszczą się w żadnej z lubianych przeze mnie kategorii zapachowych. Należący do rodziny kwiatowo - owocowej Touch zignorowałabym po prostu, gdyby nie to, że dostałam flakon do recenzji i w związku z tym ignorować nie wypada.

Ewidentnie nie jestem targetem dla tego produktu i niechaj to będzie moim usprawiedliwieniem, bo recenzja będzie nijaka i nie będę z niej dumna.


Do not Touch me


czwartek, 16 grudnia 2010

Marescialla Santa Maria Novella

.
Ludzie lubią sensacje.
Szczególnie lubują się w tragediach. Cudzych oczywiście.

O Marescialli Santa Maria Novella pisze się, że to "perfumy kobiety spalonej na stosie". Tymczasem Léonora Dori Concini, markiza d’Ancre, żona pierwszego Marszałka Francji za czasów Ludwika XIII, nie została spalona na stosie, tylko ścięta. Była arystokratką, przysługiwała jej czysta śmierć. Na stosie spalone zostało jej ciało po dekapitacji, ale to już nie robi takiego wrażenia, prawda?

Nie udało się również znaleźć dowodów na to, by rzeczywiście parała się czarami czy alchemią, a historycy przychylają się raczej do teorii, że oskarżenie o czary było jedynie skutkiem niełaski, w jaką popadła jej protektorka Maria Medycejska, której popleczników usuwano z dworu wraz z wygnaną w 1617 roku królową. O tym, że w tym samym roku "omyłkowo" zabity został także sam marszałek Conchini wspominam tylko dla porządku.

Zdaję sobie sprawę z tego, że właśnie zarżnęłam legendę. Przecież rozgrywki polityczne to temat znacznie mniej romantyczny, niż czary, wiedźmy i stosy. Przykro mi, jeśli kogoś rozczarowałam.
Może wynagrodzi Wam to sam zapach, który jest wystarczająco niezwykły nawet bez tej mało oryginalnej, za to bardzo naciąganej historii.


Piękno szalonych wizji


Już od pierwszej chwili wiedziałam, że warto było zabiegać o schadzkę z ekscentryczną Marszałkową.

wtorek, 14 grudnia 2010

Perfumy w prezencie - dobry pomysł?

 .
Zbliżają się Święta, z których popkultura uczyniła festiwal zakupów i nieumiarkowania. Oraz kiczu, ale to akurat przypadłość, która dotyka nieomal wszystkiego, co przemieli młyn komercji. Z okazji nadchodzących świąt pozwolę sobie podjąć temat, który w mailach od Was przewija się systematycznie, a jednocześnie nie wymaga testów (mój katar powoli mija, wciąż jednak nie bardzo ufam swemu zmysłowi powonienia).


Jak kupować perfumy na prezent?
 
 

Prawdę mówiąc, trudne to wyzwanie.
Miłośnikowi książek bez większego ryzyka podarować można kolejną pozycję lubianego autora, melomana obdarować kolejnym albumem wykonawcy, którego słucha. W przypadku perfum ta zasada się nie sprawdza. Jeśli decydujemy się na samodzielny wybór perfum na prezent, nigdy nie możemy mieć pewności, że trafimy w gust osoby obdarowywanej. Bez względu na to, jak uważnie wybieramy, jak starannie sprawdzamy nuty, jak dobrze staramy się dopasować zapach do osoby i wreszcie, bez względu na to, jak piękne wydają nam się kupowane perfumy.

Jeśli jednak macie nieodpartą ochotę na to, by obdarować kogoś flakonikiem pachnącej cieczy, oto kilka rad zwiększających szanse na to, że osoba obdarowana odpakowując prezent wyrazi radość nie tylko dlatego, że jest dobrze wychowana.

środa, 1 grudnia 2010

Dlaczego "alternatywa" nie zawsze oznacza wybór?


Dziś zapraszam do przemyśleń, dzięki którym może nie zapomnicie o mnie przez parę następnych dni, kiedy będę milczeć.

O podróbkach pisałam już raz, w temacie "Jak uniknąć zrobienia śmierdzącego interesu na Allegro?".
Tym razem będzie o podróbach z pomysłem, wspartych pokrętną ideologią, która zwieść może nawet naprawdę bystre osoby.


Po pierwsze i najważniejsze: kopiowanie cudzych obrazów, tekstów, kompozycji (muzycznych lub perfumeryjnych), czy innych "utworów" jest łamaniem praw autorskich i okradaniem autora. Nawet jeśli utwór nie jest chroniony patentem, to sprzedawanie źle skserowanego i opakowanego w biały papier "Wiedźmina" czy nagranej w złej jakości "Hurra!" jest kradzieżą wartości intelektualnej, i fakt, że zamiast tytułu umieścimy numer albo informację, że to "utwór w stylu "Wiedźmina" nie zmienia tego faktu. 

Anomalie kolorystyczne Montale cz. 2: Blue Amber

 .
Drugą, po Red Vetyver, niezwykłą kolorystycznie propozycją Montale jest Blue Amber.

Niejednokrotnie zastanawiałam się, czy postrzeganie ambry jako zapachu bursztynowego wynika bardziej ze zbieżności nazwy, czy z rzeczywistej "bursztynowości" jej aromatu. 
W końcu sprawdziłam: topiony i palony bursztyn pachnie inaczej, a jednak skojarzenie mam tak silnie wprasowane w świadomość, że eksperyment go nie zmienił. Jedno i drugie (ambra i bursztyn) pochodzi z morza, jedno i drugie w stanie surowym wygląda jak szaro - brązowe grudki... No i tak szczerze, nie mam lepszego pomysłu na "kolor ambry".

Tym razem programowo dostajemy ambrę w kolorze blue. Uznałabym nazwę za metaforyczną, gdyby nie fakt, że zapachy Montale często mają kolory przypisane całkiem dosłownie: flakon Black Aoud jest czarny, Red Aoud czy Red Vetyver czerwony, Aoud Shiny złoty, a Blue Amber oczywiście niebieski.


Blue Amber
Montale


Sam zapach... Jak dla mnie nie ma koloru. Dostosowuje się do nastroju, do barwy chwili.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...