środa, 1 grudnia 2010

Anomalie kolorystyczne Montale cz. 2: Blue Amber

 .
Drugą, po Red Vetyver, niezwykłą kolorystycznie propozycją Montale jest Blue Amber.

Niejednokrotnie zastanawiałam się, czy postrzeganie ambry jako zapachu bursztynowego wynika bardziej ze zbieżności nazwy, czy z rzeczywistej "bursztynowości" jej aromatu. 
W końcu sprawdziłam: topiony i palony bursztyn pachnie inaczej, a jednak skojarzenie mam tak silnie wprasowane w świadomość, że eksperyment go nie zmienił. Jedno i drugie (ambra i bursztyn) pochodzi z morza, jedno i drugie w stanie surowym wygląda jak szaro - brązowe grudki... No i tak szczerze, nie mam lepszego pomysłu na "kolor ambry".

Tym razem programowo dostajemy ambrę w kolorze blue. Uznałabym nazwę za metaforyczną, gdyby nie fakt, że zapachy Montale często mają kolory przypisane całkiem dosłownie: flakon Black Aoud jest czarny, Red Aoud czy Red Vetyver czerwony, Aoud Shiny złoty, a Blue Amber oczywiście niebieski.


Blue Amber
Montale


Sam zapach... Jak dla mnie nie ma koloru. Dostosowuje się do nastroju, do barwy chwili.
Ze wstydem przyznaję, że nie czuję całego tego bogactwa składników, które wymienia producent. Dyskretne, niewyczuwalne nuty cytrusowe i dodatek geranium dają kompozycji charakterystyczną, wytrawną lekkość sprawiającą, że otwarcie Blue Amber smakuje się jak chłodnego Rieslinga.

Trzon zapachu stanowi łagodne, miękkie połączenie jasnej ambry z wytrawną wanilią i odświeżoną dodatkiem wetiweru paczulową bazą. Zapach jest emocjonalnie chłodny, pozbawiony charakteryzującej większość ambrowych kompozycji zmysłowej głębi. I to rzeczywiście niezwykłe, bo normalnie ambry się tak "nie podaje".
Przyznaję, że w tej kwestii jestem tradycjonalistką, osobiście wolę ambry klasycznie cielesne, namiętne, emocjonalne. Nie mogę jednak nie uznać wyjątkowości tej kompozycji Montale.

O rozwoju trudno mi się wypowiadać, bo zapach jest statyczny, niezmienny nieomal. Spokojna, pudrowa ambra z nutą wanilii i wyraźnym paczulowym podbiciem; bez porywów namiętności, w temperaturze 36,6. Bliskoskórna, nieinwazyjna, kulturalna.

 

I choć Blue Amber żadnej wielkiej opowieści nie snuje, choć nie powala mnie na kolana i nie zapiera tchu w piersi, jest naprawdę przyjemna. Taka... Neutralna. I do ciepłych skarpet po domu, i do klasycznej garsonki do biura.
Szczególnie niebieska mi się nie wydaje, ale z drugiej strony: bardziej niebieskiej nie spotkałam. :)


Data powstania: 2006
Twórca: Pierre Montale

Nuty zapachowe:
włoska bergamota, geranium burbońskie, kolendra, paczula, wetiwer, ambra, wanilia



* Autorką obu obrazów towarzyszących tekstowi jest Tamara de Lempicka. Pierwszy to "Man in the Blue Suit", drugi "Sitting Man"

3 komentarze:

  1. czekałem na tą recenzję :)
    dziekuję.
    pozdro
    J

    OdpowiedzUsuń
  2. Domyślam się. W końcu nie na darmo jesteś, w moim mniemaniu, naczelnym ambrofilem Rzeczypospolitej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki.
    Klaudio moim skromnym zdaniem trafiasz na nie te zapachy.
    wypróbuj Aoudy Montale,szczególnie Amber & Spices,Greyland-z cedrem,drewnem tekowym,sandałem.
    zachwycił mnie również Aoud Flowers-z gwajakiem i drewnem tekowym(ale te kwiaty..)
    a przede wszystkim nowości:Full incense
    powiedz mi czy ty za pośrednictwem Quality nie ściągałaś do salonu flakonu Ambra Aurea?
    mieli jeszcze jeden na stanie, więc udało mi się!!
    mam go
    tak sobie teraz myślę,że w mojej sytuacji (wiesz jakiej) kupowanie flakonów i to za duże pieniądze to czyste szaleństwo.
    oj tam
    raz sie żyje ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...