niedziela, 9 stycznia 2011

Noir de Reminiscence

.
Firma Reminiscence zdobyła u mnie spory kredyt zaufania, kiedy poznałam najważniejszy zapach w ich dorobku, rzekomo "uosabiającą ducha" firmy Patchouli. Wyjaśnienia dlaczego pominę, jeśli ktoś ma ochotę zerknąć - zapraszam.
Pokombinowałam trochę i skutkiem owej gimnastyki intelektualnej jest spoczywająca w mojej dłoni próbka Noir de Reminiscence. W końcu jeśli najważniejszym, flagowym zapachem firmy zostaje coś tak niekomercyjnego jak Patchouli, to młodszego (o 39 lat) brata z czernią w tytule żal nie poznać osobiście. Mnie się udało. 


Świat 
czasem zmierza w dobrym kierunku


Nie będę się tu czaić i robić podchodów; powiem wprost: od pierwszej chwili, pierwszego "wącha", pierwszego impulsu docierającego z receptorów węchowych do mózgu wiedziałam, że Reminiscence nie sprawi mi zawodu także tym razem.

Początek jest dziwaczny, kwaskowo - wytrawny, gorzkawo - przyprawowy, nieco żywiczny, nieco eteryczny (eukaliptus), z charakterystyczną perfumeryjną patyną, która niegdyś tak mnie zaintrygowała w Santal Noble Maitre Parfumeur et Gantier. To połączenie eukaliptusowej ostrości z paczulową, przytęchłą słodyczą spowodowało u mnie najpierw konsternację, a potem reakcję w stylu Marcinkiewicza: Yes, yes, yes! Nie będzie rozczarowania! Oto kolejne Wspomnienie z charakterem.



Ekscentryczna i niejednoznaczna "głowa" rychło przechodzi w bardziej stonowane, lekko szyprowe serce, w którym najbardziej charakterystycznymi akcentami są paczula i aromat starego drewna. Dyskretne nuty kwiatowe układają się tak, jak gdyby należały do cichnącego pierwszego akordu. Splecione z wciąż wyczuwalnym, przestrzennym eukaliptusem i pozbawionym spożywczych akcentów akordem złożonym z bergamoty i galbanum tworzą akcent nowoczesny, industrialny nieomal.

Koncepcja zestawienia tych dwóch typów zapachu: paczulowo - drzewnej patyny z nowoczesnym, przestrzennym akcentem kwiatowym wydaje się ryzykowna, tym razem jednak udało się - Noir jest kompozycją jednocześnie głęboką i "napowietrzoną", dziwaczną, intrygującą i zaskakująco łatwo noszalną. A przy tym posiada także cechę, która tak urzekła mnie w Patchouli tej samej firmy: pewną eko - naturalność.
Jeśli Patchouli była hippie, to Noir jest modern hippie: zapachem dla współczesnego eko - pacyfisty, żyjącego w wielkim mieście, w przestronnym, jasnym lofcie, pogodzonego ze współczesną techniką, korzystającego z przyjaznych naturze nowoczesnych technologii, słuchającego "Imagine" z hi-tec odtwarzacza zasilanego energią pobieraną przez nowoczesne panele słoneczne.

 

Naprawdę noir jest Noir dopiero w bazie. Zapach wygasa powoli, łagodnie przemieniając się w urokliwy, słodki aromat czystego kurzu. Nieco ziemisty, nieco organiczny, bezpieczny i dla mnie przynajmniej, bardzo przyjemny. Ta spokojna baza trwa na skórze przez wiele, wiele godzin, dyskretnie przyczajona blisko ciała. Aż żal się z nią żegnać...

***

Ogólnie nie mogę napisać, że zachwycił mnie ten zapach, czy zauroczył. To jednak nie do końca mój typ.
Ale zaintrygował, dostarczył wrażeń i pożywki dla wyobraźni... Jest ciekawy, nienudny, oryginalny. A to już naprawdę COŚ.

Niezwykła, kurzliwa Czerń sprawdza się także jako podstawa pod inne perfumy. Ułożone na niej zapachy drzewne zyskują dodatkowy wymiar. Jeśli więc użyjecie Noir wieczorem, poobserwujcie, jak zachowują się Wasze perfumy następnego ranka. :)


Data powstania: 2009

Nuty zapachowe (cała ta wyprawa dookoła świata zgodnie z informacjami na stronie producenta):
Nuty głowy: kalabryjska bergamota, sycylijska cytryna, chiński eukaliptus, rosyjska kolendra, indonezyjskie elemi, zielone galbanum z Iranu
Nuty serca: róża, fiołek, cedr, paczula, drewna z Marakeszu
Nuty bazy: somalijskie kadzidło, hiszpańskie labdanum, somalijski opoponaks, indyjski sandałowiec, piżmo, burbońska wanilia


* Na pierwszym zdjęciu neo-gramofon Larsa Amhoffa. Urządzenie odtwarzające muzykę z cyfrowych nośników, którego kształt inspirowany jest... Wiadomo czym. :)
** Druga fotografia z: wallpaperson.net
*** Trzecia przedstawia rowki na winylowej płycie

9 komentarzy:

  1. Hmmm, no to muszę poszukać. Choć Patchouli jakoś bardziej do mnie przemawia. Chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Patchouli i do mnie ładniej śpiewa. :) Jest bardziej w moim stylu, choć też nie do końca i mój podziw (dla obu) jest bardziej akademicki, niż emocjonalny.
    Emocjonalnie polecam Patchouli Mazzolari.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj naczekałem się tej recenzji :)
    pozdrawiam
    J

    OdpowiedzUsuń
  4. Jarku, a czekałeś z jakichś szczególnych powodów?

    OdpowiedzUsuń
  5. tak.
    pamietam, że kiedyś wymienialismy się próbkami.
    dostałem wtedy od ciebie nieziemskie Patchouli24,Black Orchid i Mahore.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi intrygująco, ale... tak sobie myślę, że to chyba nie do końca "moja kompozycja", bo jakoś nigdy nie przyciągały mnie szyprowe i eukaliptusowe zapachy. Nie mniej z chęcią bym się zaciągnęła, ot z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...