środa, 5 stycznia 2011

Szejk Projektant poleca... Dla pań i panów: Opulent No.33 i Opulent No.77

 .
 

Marka Designer Shaik reklamowana jest jako marka, która "charakterem swych wyrobów odzwierciedla świat Wschodu - pełnego piękna, gorącego i tajemniczego - czerpiąc inspiracje zarówno ze swoich ziem, jak i od zachodnich specjalistów branży perfumiarskiej". Jeśli dobrze pojmuję wymowę tego specyficznie sformułowanego tekstu, chodzi o połączenie wschodniego przepychu z zachodnimi technikami wyrobu perfum. Ogólnie jednak chodzi o ekskluzywność i luksus.

W sumie udało się te obietnice spełnić. Flakony i oprawa rzeczywiście są bajeczne i przepyszne, a zapachy egzotycznie bogate i europejsko eleganckie jednocześnie. Rewolucji w perfumiarstwie nikt nie obiecywał i rewolucji nie ma. 


Opulent Women No.33
Designer Shaik


Pierwsze nuty Opulent No.33 nie zapowiadają kompozycji szczególnie orientalnej. Lekka, owocowa słodycz zaokrąglona nutami kwiatowymi. Miło, ale nic więcej.
Akcentem dającym nadzieję, na coś bardziej interesującego, niż przyjemne pachnidełko jest akord ziołowy: charakterystyczna goryczka kolendry i rozmarynu zagęszczona dodatkiem dzięgla i heliotropu. Niestety, nie rozwija się w kierunku słodyczy, lecz ewoluuje w dziwną, na poły kwiatową nutę brzmiącą dla mojego nosa jak połączenie dzięglowego syropu na kaszel i różanego płynu do kąpieli. Przyjemnie, ale nader zwyczajnie.

Zmiękczony kontaktem ze skórą zapach ociepla się, pogłębia, nabiera cech klasycznego orientu. Gęstą, typowo orientalną bazę równoważy kwiatowy bukiet, w którym esencjonalna, cierpka róża zestawiona została w lekkimi, świetlistymi nieomal aromatami heliotropu i irysa. Swoistego charakterku dodaje kompozycji aromat świeżo suszonych ziół i brzmiące w tle nuty żywiczne (labdanum) podbite skórzastą bergamotą.
I ta zwarzona nieco, skwaszona róża jest, w moim odczuciu, najciekawszym elementem kompozycji. Ogrzana i wygładzona wonią sandałowca nie przemienia się w klasycznie nieruchomą ikonę luksusu, lecz zachowuje świeżość gniecionego płatka. A może raczej całej garści płatków.

Po dwóch godzinach kończą się atrakcje, Opulent No.33 staje się normalnie gładkim orientem, niezbyt ciężkim, niezbyt słodkim. Kobiecym i akuratnym. Mocą, szczególnie jak na tę cenę, naprawdę nie ogłusza.

Nie jest to kompozycja uciążliwa, ani rozpaczliwie wtórna. Jednak dla mnie mieści się bardziej w kategorii "luksusowe gadgety" niż w kategorii "perfumy". I z racji tej konkluzji kilka słów poświęcę flakonikowi, który robi wrażenie większe, niż jego zawartość.

 

Niezwykły kształt bogato zdobionego, wykonanego w całości ręcznie flakonu nawiązuje do kształtu rękojeści tradycyjnego sztyletu khunja (kuhnja) używanego przez Bahrajnki zarówno do prac domowych, jak i do obrony przed ewentualnymi napastnikami. Myślę, że na tak efektowne rękojeści swych noży mogły pozwolić sobie tylko naprawdę majętne panie, dla których "prace domowe" oznaczały głównie to, że należy pachnieć i olśniewać. Całość wygląda naprawdę luksusowo.


Nuty głowy: bergamota, dzięgiel, kolendra
Nuty serca: piwonia, róża, dzika róża, heliotrop, irys
Nuty bazowe: drzewo sandałowe, bób tonka, wanilia, piżmo



Opulent Men No.77
Designer Shaik


Męska wersja, jak to męska wersja - budziła większe nadzieje. Brak kwiatków, z wyjątkiem lawendy, cynamon i labdanum w składzie, geranium, które potrafi być składnikiem nader interesującym... Przystępując do testów liczyłam na to, że będę miała coś ciekawego do napisania.
Nie będę. Recenzja będzie tak samo drętwa i wymęczona jak recenzja No.33.

Najpierw zaczęłam zastanawiać się, czy ktoś nie pomylił próbek.
Owocki, kwiatki lawendy, mięciutkie, kremowe cytrusy. Gdzieś w tle geranium z korzennymi przyprawami niezbyt przekonująco zaznacza, że kompozycja może być "for Men". Zapach w otwarciu świeższy, niż wersja "for Women", ale moim zdaniem, nadal mógłby być damski.

Po jakimś czasie zaczynam akceptować męskość kompozycji. Dopuszczalną, oczywiście, nie bezwarunkową.
Nuty ostre wychodzą intensywniej, geranium z goździkami i eterycznym cynamonem nadają Opulent No.77 specyficznej, kamforowej przestrzenności, pojawiają się twarde, zwarte nuty drzewne, później także akcenty, które ja klasyfikuję jako "kolońskie". Tylko wyraźne jabłko powoduje u mnie dysonans poznawczy.


I znów, jak w przypadku damskiego Opulenta, nie mogę powiedzieć, że kompozycja jest nieładna. Ładna jest, orientalno - europejska, niedziwaczna, nieuciążliwa.
A jednak nawet, wzbudzająca zwykle u mnie cieplejsze emocje, baza pozostawia mnie obojętną.

Gdyby nie bogaty, ręcznie wykonany i zdobiony flakon i imponująca cena, mógłby No.77 stać się zapachem popularnym i powszechnie lubianym. Czy to dobrze?


Nuty głowy: bergamota, cytryna, lawenda, bazylia
Nuty serca: geranium, goździki, jabłko, cynamon
Nuty bazowe: drzewo cedrowe, paczula, mech dębowy, labdanum, wanilia, piżmo

10 komentarzy:

  1. Faktycznie pięknościowe flakony. Nie wiem czy to dobrze, biorąc pod uwagę zwartość, chyba nie dobrze. Bo po to one są zdobione ,obfite i drogie aby niezbyt bogatej zawartości dodać "puszu",czy jakoś tak.....

    OdpowiedzUsuń
  2. A może po to, żeby ludzie, którzy bardziej wrażliwy mają zmysł wzroku, niż węchu mieli motywację do wydania pieniędzy?
    Ja się zastanawiam - co tu jest produktem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Też całkiem być może... No jak to co jest produktem....flakon :D
    W sumie mi to po cichu..dynda, bo nie mam wewnętrznej potrzeby magazynowania urodnych flaszeczek.
    Ale trochę żal,że rewolucji nie ma, bo czekam na takie rewolucyjne i oszałamiające "cuś" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mam stan, pod tytułem "ciche dyndanie". :) I nawet mi nie żal, bo nie oczekiwałam niczego wielkiego. Tym razem.
    A rewolucja? Wielkie CUŚ, które wstrząśnie w posadach moim perfumeryjnym światem jak Czarna Koszmara, kadzidła CdG, Aoud Micallef czy dziwolągi Demeter? O tak! Niech przybędzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Same zapachy - oceniając na bazie Twojego opisu - sprawiają wrażenie odrobinę wypranych z charakteru :( A szkoda, bo flakoniki są przecudnej urody! Zachwycają od pierwszego wejrzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, flakony bardzo oryginalne, choć odnośnie ich "urody" można by dyskutować. Wiadomo, stylistycznie gdzieś tam w określone miejsce się wpisują i o to chodziło. A że przyćmiewają zawartość? Znam takich, którzy przy wyborach perfum kierują się właśnie estetyką flakonów :) Co kto lubi ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Katalino, czy ja wiem, czy one wyprane? No normalne. Takie, jak większość w Sephorze.
    Flakony bardziej (moim zdaniem) efektowne, niż piękne. Ale ja mam szczególne poczucie piękna.



    Cammie, no właśnie. Interesujący wydaje mi się tylko damski No.33 (DS ma jeszcze inne zapachy), ale czy tak naprawdę mi się podoba, czy tylko robi wrażenie, nie wiem.
    A z tego, że zwykle ludzie lepiej widzą, niż czują zapachy wiem i ja, i Ty, i producenci perfum. Podobnie jest z muzyką. Muzykę pop często sprzedaje sexy wykonawca, efektowny teledysk, show na koncertach. Taki świat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieprawdaż?;)) Napisałam dobrze,bo to jest ekstra zapach dla mas,nie uważasz Sabb? ;)
    Dla mnie niekoniecznie, bo ja z owocowymi nie przepadam mówiąc delikatnie:]
    NO nic....jak to kiedyś taka jedna mówiła :spuścmy na to kołdrę milczenia;P
    Ciekawam co Wiedźma napisze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie...to już dziwolągi Demeter robią większe " zamięszanie" ;P Odnośnie opisanych w poście Shaików znaczy;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...