wtorek, 12 kwietnia 2011

Specjalna oferta Le Labo

.
Oto reakcja Le Labo na tragedię w Japonii:



Podpis głosi:
Gaiac 10, nasz Tokio Exclusive wyjątkowo do 15 maja 2011 dostępny będzie w naszych butikach w Los Angeles, Nowym Yorku i Londynie, a także w naszych sklepach internetowych. Wszystkie zyski ze sprzedaży przekazane zostaną Japońskiemu Czerwonemu Krzyżowi jako wsparcie działań związanych ze skutkami trzęsienia ziemi.

Cena ekskluzywnego zapachu dostępnego dotychczas wyłącznie w Tokio to 220 Euro za 50 ml i 340 Eeuro za 100 ml - czyli taka, jak w sprzedaży regularnej w butiku.
Namiary na internetowe sklepy Le Labo na stronie producenta w zakładce E-STORES.


Wiem, że to nie tablica ogłoszeń, ale zdobycie tego zapachu jest naprawdę trudne. Jeśli ktoś czuje się mocny w kieszeni, to może warto zastanowić się, czy czekać do najbliższej wizyty w Tokio...

21 komentarzy:

  1. A nie raczej :]? Bo ta cena...

    OdpowiedzUsuń
  2. cena kosmiczna,no ale to przecież ekskluziff :)
    bez nadgarstkowych testów nikłe szanse na zakup

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie denerwują te ekskluziffne ceny. Niechże będzie tak, że mają zapachy dla poszczególnych miast. Ok, jest w tym pewien urok. Ale czemu dwa razy droższe, niż pozostałe?!

    OdpowiedzUsuń
  4. cena-ceną, bo dobry towar musi kosztować,ale szlak mnie trafia ,jak słyszę: dostępność flakonów ograniczona jest do poszczególnych miast.
    lub dostępna jedynie przez miesiąc, aby zniknąć z rynku.Nawet nie zdążysz zamówić/wypróbować próbki :( a co dopiero większy zakup:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, z tą dostępnością w jednym, jedynym mieście/miejscu to jest jakiś pomysł. Podobny do tego, o którym mówił Ghislain w wywiadzie - zapachy poszczególnych misat dostępne tylko na lotniskach. I nigdzie indziej. Rozumiem koncepcję.
    Ale czemu te cholerne Exclusive'y nie dość, że dostępne tylko w jednym miejscu, to jeszcze są dwukritnie droższe, niż pozostałe flakony tej marki. To przesada - albo stawiamy na zabawę w miejsckie zapachy, albo na podział: edycja ekskluzywna kontra edycja normalna. Przecież sam fakt niedostępności czyni te zapachy już wystarczająco unikatowymi.
    Ja łapię, jak rozumują marketingowcy z Le Labo - że jeśli ktoś już jest w tym Tokio, czy LA, to wiedząc, że nigdzie indziej nie kupi flaszki ulegnie przymusowi wysupłania dodatkowych dwustu dolców. I do kasy wpada czysty zysk. Ale nie podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ba! Weź mnie ze sobą. Będę budować szałasy i rąbać drewno na ogniska. :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. niepotrzebnie usunąłem komentarz.
    sorry.
    jakoś sobie tego nie potrafię wyobrazić ciebie z toporem w ręku :D juz prędzej olbrzymim Narsilem Isildura :)
    WOW! taka wycieczka razem z tobą to byłyby naprawdę niezapomniane wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Klaudio powiedz mi ty miałaś przyjemnośc poznać tenże zapach?

    OdpowiedzUsuń
  10. wyżej wymieniony: Gaiac10 Klaudio :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach! Kiep ze mnie. Już myślałam o toporach i mieczach kutych przez Elfy. ;) Tak, znam. Zerknij w zakładkę Le Labo - jest recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cena miażdży... Ale w sumie to na szczytny cel, więc jeśli kogoś stać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piętnastkę kupiłabym bez namysłu :) Ale nad większą ilością portfel mój popełni seppuku... mimo szczytnego celu :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak kogoś stać... Mnie na razie nie bardzo. Może zdobyliby więcej kasy na ten szczytny cel, gdyby obniżyli cenę i sprzedawali po regularnej? No bo ileż osób wyda 340, czy nawet 220 Euro na flakon zapachu, którego nie miało nawet okazji przetestować? Ileż oni realnie na ten Czerwony Krzyż dadzą? :>

    A seppuku to mój portfel i tak popełni... Kiedy kupię wszystko to, co mnie ostatnio zachwyciło. No, chyba że nie kupię... :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Klaudio jak możesz, umieszczaj więcej takich ciekawych info,niusów,nowości itp :)
    PzDr

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprawdę? Kurczę, Jarku, staram się tego nie robić, bo na forum "O Perfumach" Gazety Wyborczej Forevermore idealnie wszystko to zbiera do kupy - nie wiem, jak on to robi, ale jest wielki. Ja wrzucam tylko kiedy dowiem się o czymś tajnymi kanałami, albo znajdę coś wyjątkowego i wtedy tłumaczę tekst na polski.
    Ok, postaram się. Choć obawiam się redundancji. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. No tak - :]
    Przyznaję się, że mnie kusi troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piotrze, mnie troszkę też... Ale bardziej pragnę Fireside Intense, Arso i Roots. I to jest mój plan. No, jeszcze Moon Aoud... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...