sobota, 4 czerwca 2011

Twister Gate ciąg dalszy...

.
Kochani,
raz jeszcze, z przykrością wracam do sprawy Marcina - Twistera.

Wszystkie obrazki to zrzuty ekranu - można je powiększyć klikając i odczytać treść.


Wczoraj na blogu Marcin wkleił post/list/apel podpisany "Agata".
Oto, jak wygląda:


Ma on rzekomo być odpowiedzią na usunięty już przez Marcina wpis współprowadzącego NMP Michała Enckiego, który 1 czerwca wkleił tam mój apel z następującym komentarzem:


Nie trzeba chyba pisać, że Michał nie jest już redaktorem NMP.


Dziś na stronie pojawił się wpis następujący:


Wpis rozwiązuje kwestię domeny (która od dziś przekierowuje na bloga mojego, nie Marcina) oraz kwestię podawania się za jedynego autora Entropii, w której to sprawie na drogę sądową zamierzała wystąpić Politechnika Warszawska.


Jednocześnie wczoraj w nocy otrzymałam od Marcina prywatną wiadomość na Facebooku. Wyznam z wielkim smutkiem, że wiadomość ta utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie zrozumiał, o co właściwie poszło.
Nie mogę zacytować jej w całości, wolno mi chyba napisać, że poinformował w niej, że nie jest mu przykro, gdyż ma mętlik uczuciowy i jest zmęczony, domenę wykupił ze względu na moje wpisy dotyczące opisów perfum w perfumeriach (której to zabawnej, ale rzeczywiście niezbyt szczęśliwej, akcji zaniechałam, kiedy po rozmowie z Paniami z Galilu zorientowałam się, że za opisami nie stoją profesjonalni tłumacze i marketingowcy, tylko zwykli amatorzy) i że moja działalność "do chwalebnych nie należy", /fragment usunięty na prośbę autora listu/.
Marcin wyznał też, że gdybym stanęła przed nim traktowałby mnie jak przyjaciela, ale "jako bloggera Cię nie cierpię (to mało powiedziane)" oraz poprosił o napisanie o nim pozytywnego słowa na zakończenie tego wszystkiego. 
Pointą listu jest stwierdzenie, ze przegrał właśnie wtedy, gdy "myślał, że triumfuje".


Dla mnie z obu listów: tego otwartego i tego prywatnego wynika, ze Marcin nie rozumie, że nie o samą domenę chodziło, lecz o długotrwałą kampanię przeciw Sabbath of Senses i mnie. Gdyby domenę wykupił kto inny, napisałabym maila z prośbą o zdjęcie przekierowania i na tym by się skończyło. 
Nie chcę tej domeny - nie chodzi mi o to, żeby Marcin robił mi prezenty, nie chcę korzystać z jego pieniędzy. 
Chciałabym, żeby zapewnił, że nie będzie więcej działał na moją szkodę, że nie będzie naruszał moich dóbr osobistych przez publikowanie kłamstw i sprytnie formułowanych półprawd na temat mnie i mojego bloga, że nie będzie szykanował mnie i obrażał.
I taka będzie treść mojej oficjalnej prośby do Marcina.

Nie wiem, czy to koniec sprawy. Bardzo chciałabym wierzyć, że tak, że od teraz Marcin nie będzie mnie atakował ani na łamach swojego bloga, ani w prywatnej korespondencji. To jest to, o czym marzę w tej chwili najbardziej. Nie o domenie z rozszerzeniem pl.

Chciałabym, żeby Autor NMP zrozumiał, że między bloggerami nie ma walki za wszelką cenę, że im nas więcej, im lepiej piszemy, tym silniejsze jest środowisko, tym więcej ludzi uda nam się zachęcić do sięgnięcia po perfumy i do czytania naszych blogów. 

Wszystkim perfumeryjnym, i nie tylko perfumeryjnym, Bloggerom, oraz Czytelnikom, Sympatykom i obcym zupełnie Osobom które wsparły mnie w tej trudnej sytuacji dziękuję ogromnie. Nie potrafię napisać, jak bardzo...

To jest tak, jak napisał jeden z bardzo mądrych komentatorów wydarzenia: jedyną obroną roślinożerców przed drapieżnikiem jest zbicie się w stado. Może metafora niezbyt dla nas pochlebna, ale przecież nie chcemy, by stał się blogger bloggerowi wilkiem...

Obiecuję na bieżąco informować o tym, co dalej.

22 komentarze:

  1. a jednak coś w Marcinie drgnęło...
    czekamy na Twoje instrukcje w kwestii wpisów na swoich blogach.... mamy zdjąć apel z afiszy już teraz, czy poczekać na dalszy rozwój wydarzeń?

    po przeczytaniu ostatniego wpisu autora NMP cieszy mnie taki finał tej sprawy i że nasza mała akcja wywarła stosowny efekt...

    rozkazuj królowo pachnących blogów...

    OdpowiedzUsuń
  2. Można? MOŻNA! Przeczytałam ten list od Agaty (czy też kogokolwiek się za nią podającego) i ta część rozbawiła mnie chyba najbardziej, bo ta osóbka pod płaszczykiem oskarżania Cię o zapędy machiavellistyczne, sama zaczęła w swojej wypowiedzi posuwać się do niezbyt wyszukanych technik manipulacji słownej (a znam się trochę na tym z racji wykształcenia). Tak więc jeśli to przeczyta: Agatko, doszlifuj technikę, a za kilka lat może nabierzesz wprawy. A do Ciebie, kochana Sabbath, posyłam jak zawsze mnóstwo pozytywnej energii, serdeczne gratulacje i uściski! Jak pan Predator powiedział u siebie, działał w myśl zasady "cel uświęca środki" co odbiło mu się czkawką i za co jak widać pełen jest teraz urazy do wszystkich tych, którzy zwrócili się przeciw niemu. Może teraz się nauczy, by swoje imię budować WYŁĄCZNIE na SWOJEJ pracy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Klaudio. Nie mieszkam już w akademiku. Przesłałem na PW prawdziwy adres z jeszcze jedną prośbą.

    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  4. Z uśmiechem, połączonym z zażenowaniem, przeczytałam skany, bo za bardzo nie mogę zrozumieć "po co listy te (notki) były pisane". Szczególnie makiawelizm w postaci niemal czystej mnie powalił na kolana. Autorka tej wypowiedzi nei tylko obraża Ciebie (mam nadzieję, że mało, jeśli w ogóle, Cię to obeszło), ale i Nas, Czytelników Sabbath of Senses. To, czy ktoś opublikował apel (ja przyznaję, że nie), było tylko i wyłącznie jego niezawisłą decyzją. Może podyktowaną złośliwością wobec Pana Marcina, może sympatią wobec Ciebie, a może tylko owczym pędem wywołanym przez przywódcę o wysokich zdolnościach socjotechnicznych. Ale mam nadzieję, że to koniec sprawy, bo moim zdaniem takie "zabawy" nie przystoją osobom chcącym być uważanymi za poważne. I, dzięki Bogu (czy też raczej pismu od adwokata), sprawa może wreszcie się zakończy!
    A tak na marginesie całkiem, to czekam na muglerowskiej sagi ciąg dalszy! (i tylko czekam na a*menowskie skojarzenia, gdyby takie, choć pisałaś, że nie ma co na nie liczyć, miały nadejść;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pirath, doceniam uśmiech i pozytywną energię, proszę jednak, nie pisz do mnie tak nawet w żartach. Czuję się niezręcznie i okropnie głupio z takimi tytułami. No i do tego jakoś poza środowiskiem bloggerów, także poza grupą na forum, na którym tak życzliwie mnie przyjęliście.
    Apelu nie zdejmę, ale zamierzam dodać do niego adnotację, że sprawa została rozwiązana, kiedy tylko uzgodnię z prawnikiem, jak ją sformułować. Dla mnie zakończeniem sprawy będzie zobowiązanie się Marcina do nie działania na moją szkodę w przyszłości. Tak, jak pisałam: podjazdy na moją reputację trwają od tak dawna, że ostatnie niemiłe wydarzenia są wyłącznie zwieńczeniem działalności, którą Marcin prowadził od dawna. Potem zamierzam zamilknąć na ten temat i żywić wielką, gorącą nadzieję, ze już nigdy nie będę musiała do niego wracać.

    Katalino, Barwy Wojenne... Powiem Wam, jestem zmęczona, zniechęcona i mam tak dość, jak dawno nie miałam. Nie chcę odnosić się do oskarżeń pani Agaty, nie chcę się tłumaczyć. Podjęłam obronę w jedynej formie, jaka wydawała mi się skuteczna. Wszelkie prośby, tłumaczenia i gesty dobrej woli, które podejmowałam w prywatnej korespondencji okazały się nieskuteczne. teraz mam nadzieję, że Marcin zrozumie, na czym polega ta gra. Że jesteśmy w jednej drużynie, nie po przeciwnych stronach wyimaginowanego frontu.
    I tyle. Nie mam sił na więcej. Jedynym pozytywem tego cyrku jest to, ze w trzy dni straciłam trzy kilo. ;)


    Marcinie, dziękuję za informację. Odpowiedziałam na Twoją wiadomość, prośbę spełniłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sabb, trzymam nadal kciuki, żeby już wszystko wyszło na prostą :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marcin coś się jednak mija z prawdą. Ja weszłam wczoraj,gdy dowiedziałam się o aferze na jego bloga z domeny sabbath.... . Więc jedna osoba jest;-)

    Pozdrawiam

    Mała Mi

    OdpowiedzUsuń
  8. *Mała Mi... Napisałem, że do czasów obecnych wydarzeń nikt nie wszedł, czyli do 30 czerwca 2011.

    Oczywiście pomyliłem miesiące w całym tym stresie, ale większość osób jednak się domyśliła, że chodzi o 30 maja

    Pzdr, Marcin.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sabb, przytulam. Po prostu. :-)


    Sałać

    OdpowiedzUsuń
  10. Sabb, cieszę się, jednak dość umiarkowanie, jak na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sabb, trzymam kciuki za szybki koniec afer wszelakich i za to, żebyś mogła spokojnie pisać i cieszyć się tym. Podsyłam mocne uściski.
    A tych trzech utraconych kilo zazdroszczę ;) Szkoda, że powód taki mało ciekawy ;/

    Aragonte

    OdpowiedzUsuń
  12. Madzik, Mała Mi, Sałaciku, Aragonte: ściskam was mocno.

    Piotrze, ja wyznam, że też jakoś nie szaleję z radości. Czuję ciągle głównie żal i znużenie. Bo mam wrażenie, że Twister wystraszył się, ale nie zrozumiał. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziwne te przeprosiny, jak i cała ta sprawa.
    Powiem tak, jako osoba postronna, która nie zna ani Ciebie, ani Marcina, mogę tylko powiedzieć, że szkoda, że takie sytuacje się wydarzają, i nawet te przeprosiny okazały się chyba wymuszone wizją stracia z prawnikami bardziej niż presja ze strony środowiska.
    Paradokslanie dla Marcina, odniósł efekt przeciwny do zamierzonego. Sam stracił,bo wiele osób już go czytywać nie będzie. W Twoim przypadku o zyskach trudno mówić po tym całym stresie, ale wyszłaś z tej sytuacji obronną ręką.
    Co to w ogóle za gadanie, o triumfie? Wojna to? Czy Katie Puckrick np. musi niszczyć cudze kanały na youtube żeby miec większą oglądalność? Czy to, że wiele osób ją ogląda znaczy, że triumfuje? Jeśli Michał tak bardzo chciał zatriumfować, to mógl podnieść sobie poprzeczkę, pisać więcej lepszych artukułów o nowych zapachach, kształcić się, poszerzać krąg współpracujących, reklamować się za granicą, nie wiem, tyle jest różnych możliwości, zamiast wojny podjazdowej.
    Pozdrawiam,
    Tsukichan

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja myślę, że Marcin zrozumiał, i że ten prysznic mu się przydał. Tak jak napisałaś, gracie w jednej drużynie, kochać się nie musicie, ale szanować jak najbardziej. Z utęsknieniem czekam na zakończenie tej sprawy. Mam nadzieję, że tak jak pirath napisał, wydasz instrukcje w kwestii wpisów na swoich blogach. Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie, że coś się pozytywnie ruszyło :-) Przecież tematem Waszych blogów są zapachy, a nie wojny.

    Ja także nie wierzę w szczerość i "odsercność" tych przeprosin. Wszak "twister" ma w języku angielskim swoje znaczenie, które pewnie pana Marcina jakoś zobowiązuje. ]:->

    Ale nawet jeśli te przeprosiny były tylko z rozsądku (bo sądzę, że zabawa z prawnikami i sądami nie jest normalnemu człowiekowi na rękę), to i tak bardzo dobrze, bo może są skutkiem tego, że właśnie w życiu pana Marcina zostały wyznaczone prawne granice, których wcześniej nie widział.

    Pzdr,
    Kot.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szanowni Blogierzy: więcej wiary w ludzi, nie popieram tego co zrobił Marcin, ale wszyscy uczymy się na błędach. Najważniejsze, aby z tych niechlubnych zachowań wyciągać wnioski. Pozdrawiam wszystkich, And.

    OdpowiedzUsuń
  17. Droga Pani S., zapoznałam się z całym wydarzeniem i jestem przekonana, że Pan Marcin ma pożądną nauczkę i więcej tak nie postąpi, mimo że poruszał się w granicach prawa, czego o Pani nie można powiedzieć. Dlatego powinna Pani szybko "posprzątać". Dla mnie osobiście, w tej kwestii, liczy się bardziej aspekt etyczny,aniżeli prawny, dlatego nie pochwalam postępowania Pana Marcina ( żywię nadzieję, że to niegodziwe postępowanie z jego strony się nie powtórzy). Zakończcie te spory, my tak dużo przyjemności czerpiemy z Waszego pisania. Kłaniam się nisko.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sabb,dopiero to wszystko ogarnełam i to co uprawia M. wobec Ciebie, to klasyczny przykład nękania...zostawiaj na wszelki wypadek wszelkie dowody.
    Twoj blog to poezja, nie przestawaj! Doceniam Ciebe bardzo (wraz z rodzenstwem) i oni tez prosza bardzo Ciebie pozdrowic w tym moim pierwszym wpisie. Trzymamy kciuki!
    Małgosia, Lena, Mirka

    ps.Czy tylko ja mam wrazenie, ze wpis z 17:51 to kolejna samoodpowiedz M.?

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Niestety, także obawiam się, że te przeprosiny nie świadczą o tym, że Marcin zrozumiem, o co chodzi. No cóż, jestem w stanie z tym żyć. Mam tylko nadzieję, że zrezygnuje z występowania przeciw mnie i zajmie się własnym życiem i własną pasją. Niczego więcej nie oczekuję.

    Małgosiu, Leno, Mirko - ja już po prostu nie wiem. Nawet nie chcę dociekać, bo za dużo mnie to kosztuje. Czuję takie obrzydzenie do tej sprawy, że oficjalne pismo wyślę wyłącznie po to, by zapewnić sobie spokój na przyszłość. Oby był to koniec moich kontaktów z tym panem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wpis z 17.51 jest tylko mój, i wyłącznie mój.
    Nie będę ukrywała, że sympatyzuję z Panem Marcinem, i że jest mi bardzo przykro, że tak postąpił. Szkoda tylko, że Pani uniżyła się do jego występku i postąpiła podobnie, a może jeszcze gorzej. Z Pani potencjałem można to było załatwić inaczej. Nie wiem, czy gdybym była na miejscu Pana Marcina, zostawiłabym bezkarnie szastanie swoim nazwiskiem w internecie. Kłaniam się nisko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyżby Anonimowym z 17.51 była słynna Agata? ;)
    Zaznaczę, że chyba czegoś nie rozumiem - jakie "szastanie nazwiskiem w internecie", skoro imię i nazwisko tego pana (którego nazwiska nie wymienię) znajduje się na jego blogu w zakładce "O nas"? Obawiam się, że to on sam upublicznił swoje dane. Na własną odpowiedzialność.

    OdpowiedzUsuń
  22. Teraz Ty zachowaj się z klasą i przeproś go za to, że ty też oczerniałaś go i zniesławilaś za pomocą środków masowego przekazu.
    Odnosze wrażenie, że wielu małolatów tu pisze w tych komentarzach. Nieznajomość prawa nie zwalnia nas z obowiązku przestrzegania prawa.
    Wlaściel bloga może podawać swoje dane na swoim blogu, ale nikt inny nie ma prawa wykorzystywać tych danych w celu zniesławienia i pomówienia.

    40 - latka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...