sobota, 16 lipca 2011

Shams Memo - wspomnienie ognia

.
Dziś przedstawiam Wam moje największe perfumeryjne zauroczenie ostatnich tygodni. Kolejne perfumy, które poznałam dzięki Michasi. Kompletna niespodzianka. I jeszcze zapodałam ją sobie z wykopem: globalnie, obficie, bez testów próbnych.

Mówię Wam: cały dzień chodziłam rozkojarzona, rozanielona i podejrzanie uśmiechnięta. I to bynajmniej nie dlatego, że autorkę kompozycji Aliénor Massenet zainspirował ponoć zapach męskiego ciała rozgrzanego słońcem... :)


Wspomnienie ognia



Shams wąchane uważnie i czujnie początek ma ostry, przyprawowo - popielisty, gorzkawy. Pieprz, szafran, muszkat, prawdopodobnie także bazylia zestawione z aromatem suchej, ciemnej żywicy i charakterystycznym zapachem starego, impregnowanego woskiem drewna.

Przyprawowe nuty szybko przygasają, tracą ekspansywność, stają się pyliste, niespożywcze, miałkie jak popiół. Wyobraźnia podsuwa obraz starej, glinianej kadzielnicy i sypanych na tlące się węgielki przypraw, żywic i brzozowych wiórów. Ustawiona na pokrytym tradycyjną, żywiczną politurą stole kadzielniczka rozgrzewa się i oddając ciepło wydobywa ze wiekowego mebla charakterystyczny organiczny aromat starego drewna pokrytego szelakiem i konserwowanego woskiem.

środa, 13 lipca 2011

Sale Perfume 01 Michał Szulc

.
Na wstępie małe porządki definicyjne.

Anonsowałam Sale Perfume 01 jako perfumy niszowe. Po uważnych testach kompozycji zapachowej i zapoznaniu się ze sposobem dystrybucji skłonna jestem zmienić etykietkę na "perfumy butikowe". Czyli nomenklaturalnie: zapachy przeznaczone do ograniczonej dystrybucji. Przykładem tego typu dystrybucji jest polityka Toma Forda i mam wrażenie, że to na nim wzorował się Michał Szulc.

 

Od kilku już dni jestem w posiadaniu własnej buteleczki perfum sygnowanych nazwiskiem polskiego projektanta. Minimalistyczny, nowoczesny, obły flakon przypomina kształtem Tumulte Pour Homme, a klimatem flaszki Comme des Garcons. Jest... Ok.
Dla porządku dodam, że obiecana "goła baba" w pudełku też jest. Mam nadzieję, że w następnym będzie "chłop".


Krążą w sieci plotki, jakoby Sale Perfume były jedynie kopią (wspaniałego i nieodżałowanego) Black Cashmere Donny Karan. Przyznaję, że spis nut takie właśnie skojarzenia budzi. Składniki tak charakterystyczne jak czerwona róża Marechai, korzeń massala, czy drewno wenge oraz mniej charakterystyczne, jak biały pieprz, szafran, paczula, ambra wymienione dokładnie tak, jak w kultowym BC... Moim zdaniem twórca kompozycji, kimkolwiek jest - po prostu zabawił się konwencją, puścił oko do miłośników dzieła Rodrigo Flores-Rouxa, za pomocą wyliczanki nut osadził kompozycję w kontekście, wskazał palcem: Ty, właśnie Ty sięgnij po mój zapach.

Zwykła lista składników staje się dla wtajemniczonych kodem, który niesie potężny ładunek emocji, stymuluje ciekawość, budzi żądze, nadzieje i... Podejrzliwość. Mieszanka piorunująca.

Kolejne dwie nowe marki w Perfumerii Quality

.
Dla nabrania rozpędu dobre wieści. To zawsze działa, czyż nie?

Na półkach Perfumerii Quality pojawiły się dwie nowe marki. Niszowe, a jakże!

środa, 6 lipca 2011

Regal Boadicea the Victorious

.
Skoro już przy zapachach Boadicea the Victorious jestem pozwolę sobie zaanonsować najnowszy z zapachów marki. Nie dlatego, że nowość, bo sami wiecie, że nie daty, lecz nuty mnie uwodzą...

Tym razem naprawdę nie miałam wielkich oczekiwań. Bo jakichże doznań mogą mi dostarczyć perfumy z jaśminem, różą, fiołkiem, konwalią i owockami u szczytu listy składników?


Ciemność oswojona


Zapach wpełza na skórę jak inkub. Jest mroczny, ciężki i obcy. Ciemna, gęsta róża zaostrzona postarzającym, zaostrzającym kompozycję geranium bez śladu zieloności.
Jak pojedyncza, daleka świeca rozświetla zapach ślad złocistego szafranu, jednak nie na wiele się to zdaje, bo Regal pożera światło jak czarna dziura.

Dlaczego czarna? Bo daję wam słowo, esencja różana zachowuje się tu tak, jak gdyby została ścięta agarem. Czarnym, lśniącym, szlachetnym. Nie z tej ziemi.

wtorek, 5 lipca 2011

Complex Boadicea the Victorious

.
Boadicea the Victorious to kolejna nieco zaniedbywana przeze mnie marka. Nie miałabym szczególnych wyrzutów sumienia, gdyby nie nazwa.

 

Ze swą sympatią dla Budyki - bohaterskiej królowej unicestwionego przez rzymską machinę wojenną ludu Icenów zdradziłam się już ponad dwa lata temu przy okazji recenzji namieszanego przez sławnego (i niesławnego zarazem) Gezę Schoena Wode.
Recenzje zapachów Michaela Boadi nie pojawiają się tu nie dlatego, że moje uwielbienie dla Budyki osłabło, lecz paradoksalnie są mojego emocjonalnego stosunku do tej postaci rezultatem. Ekskluzywne, eleganckie, sprawnie poskładane zapachy Boadiego wydają mi się.... Zbyt mało barbarzyńskie dla Królowej Zemsty.
Tym razem także szczególnie dziko nie będzie, a jednak mój dzisiejszy bohater wart był każdego dnia oczekiwania. 


Sen o potędze

 

Complex urzekł mnie od pierwszego wdechu. Jeszcze ze spirytusowym powiewem, jeszcze ostro wbijający się w mózg - zahipnotyzował mnie złożonością pierwszego akordu.

niedziela, 3 lipca 2011

Polskie perfumy niszowe? Wreszcie są!

.
Moja nadzieja na pojawienie się dobrych, polskich perfum niszowych ostatnio odżyła. I ma się doskonale.
 

Michał Szulc, zdolny i niezwykle oryginalny projektant mody, o którym więcej nieco przeczytać można w jego dossier na stronie michalszulc.com wypuścił na rynek sygnowane swoim nazwiskiem perfumy.

SALE PERFUME 01 reklamowane są jako zapach pieprzowy, drzewny i magnetyczny. Oczywiście uniseks.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...