niedziela, 28 sierpnia 2011

L'Homme Sage Parfums Divine


To jedne z tych perfum, w których znajdujemy dokładnie to, co zapowiadają nuty, ale i tak jesteśmy niesamowicie zaskoczeni tym, jak fenomenalnie to wszystko razem pachnie.

Mężczyzna roztropny, bo tak chyba powinno się tłumaczyć nazwę, uwiódł mnie od razu. Teraz tylko pozostaje mi rozważyć dłuższy związek...



Mężczyzna Magiczny


Akord otwarcia ma tu za zadanie skupić uwagę, pobudzić zmysł percepcji, otworzyć nas na miłość...  Do Mężczyzny Roztropnego, oczywiście.

Szafran i kardamon - nuty pikantne, stymulujące, dumne, wysłodził Vasnier dodatkiem słodkiej, pozbawionej cytrusowej kwaskowości mandarynki i słodyczą liczi. Słodycz ta jest delikatna, stonowana, owocowa tylko na tyle, by dodać kompozycji życia i łagodności. Naprawdę, zero dosłowności, zero taniego efekciarstwa.

A teraz najlepsze: po chwili dosłownie, akord ten zaczyna ewoluować, nabierać miodowej gęstości i barwy i... Płynnie, początkowo niezauważalnie, potem już wyraźnie i czytelnie przechodzić w piękną, głęboką, uwodzicielską słodycz gwajakowca. Fantastycznie pełny, krągły, obezwładniający aromat. Jeśli gdziekolwiek gwajak brzmi lepiej, niż w Gaiac Micallef, to tu właśnie.

 

Zanim jeszcze nacieszymy i nasycimy się tą słodyczą (przy założeniu, że to w ogóle możliwe), powoli zaczyna się kolejna przemiana. Pojawia się charakterystyczny, niepokojący, lekko gumowy aromat benzoesu i w tle, jako idealna przeciwwaga dla gęstości gwajaku - delikatnie eteryczny, żywiczny balsam jodły.
Gdzieś w głębi zaczyna brzmieć kadzidło pachnące nie tak, jak zwykle pachnie w perfumach, lecz dokładnie tak, jak pachnie palone w kadzielnicy: lekko popieliście, nieco gorzkawo, troszkę brudno. Mirra, opoponaks, krztyna kadzidła frankońskiego dobrana tak, by rozjaśnić kadzidlany akord nie wywołując sakralnych skojarzeń... A wszystko to złożone z wciąż dominującym, krągłym, obłędnie pięknym gwajakowcem.

Na kolejnych etapach nuty kadzidlane wychodzą do przodu - najpierw przejmując rolę kontrastu podkreślającego słodycz drewna gwajakowego, którą wcześniej pełnił duet kardamon - szafran, potem powolutku, łagodnie przejmując zapach. Drzewna, wzbogacona nutką suchej paczuli baza brzmi w tym zestawianiu głucho, statycznie, głęboko. I brzmienie to idealnie zgrywa się z słodko - gorzkim centrum kompozycji.

Po kilku godzinach na skórze zostaje zapach gasnącego, słodkiego, ziołowego kadzidła. Równie piękny, jak otwarcie.


Wwąchując się w stygnące na mojej skórze L'Homme Sage usiłuję znaleźć dla nich obraz, metaforę. I każda opowieść przychodząca mi do głowy, wydaje mi się zbyt kiczowata, a każdy obraz, który jestem w stanie znaleźć w sieci, zdaje się zbyt brzydki. Ograniczę więc obrazy, a opowieść naszkicuję krótko.

Wyobraź sobie, że wchodzisz w las. Stary, tajemniczy, pełen magii. Jest letnie popołudnie, ciepłe promienie słońca padają pod ostrym kątem złocąc powietrze i łagodząc barwy. Jeśli wyobrazisz sobie, że w tym właśnie lesie, w takim zaczarowanym dniu spotykasz miłość: słodką i obezwładniającą - to będzie to pierwsza, gwajakowa cześć kompozycji.

 

A kiedy zapadnie zmierzch, kiedy cienie nakryją świat jak miękki pled, przekonasz się, że Twój ukochany nie jest człowiekiem. Jak w "Świteziance" Mickiewicza, okaże się być istotą nie z tego świata, magiczną, niebezpieczną. 
I nie ważne, kim jest: Rogatym Panem, leśnym Elfem, Duchem Lasu - zapach jego ciała pociąga Cię i mami, jego moc obezwładnia i czaruje, urok każe zapomnieć o wszystkim, co poza lasem.
Kiedy zapach znika, budzisz się przy gasnącym ognisku ogarnięta słodką niemocą i wiesz, że tu wrócisz...


Data powstania: 2005
Twórca: Yann Vasnier

Nuta głowy: szafran, mandarynka, liczi, kardamon
Nuta serca: gwajak, cedr, balsam jodły, nieśmiertelnik, paczula
Nuta bazy: dąb, żywica styrax, kadzidła


Autorem zdjęcie "Mystic Forest" jest szwecki fotograf Andreas Stridsberg. Więcej prac tego autora można znaleźć TU.  
* Autorem zdjęcia pod tytułem "Golden Forest" jest Paul, publikujący swoje prace na serwisie Flickr pod pseudonimem pgpdesign. O TU.
*** Zdjęcie trzecie znalezione na: naturewallpaper.tk
**** Autorką ostatniego zdjęcia jest użytkowniczka 0karydwen0, której prace znajdziecie na Deviantarcie TU.  
Przy okazjo, ktoś poznaje pana na zdjęciu? :)

10 komentarzy:

  1. Ojojoj... Czuję magię! Bardzo mnie zaintrygowałaś!!! Jak by to ująć, bardzo lubię takie zapachy na mężczyźnie ;). Baaaardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. zapachowa perełka za tobą:)
    przeczytałem z zapartym tchem:)
    jestem ciekaw jak się układa na twym wybranku:)jeżeli jest tak jak piszesz,to musi być coś naprawdę MAGICZNEGO!
    czuję się zachęcony do poznania,i to nie wiesz jak bardzo!
    p.s
    (po pierwsze)
    kocham takie fotki:)
    (po drugie)
    0 chochlików w poście:)
    (po trzecie)
    czuję, że na tym polu nawiąże się dłuższa "znajomość"
    (po czwarte)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bajeczna opowieść :) również przeczytałam z zapartym tchem :))chciałabym aby mój mężczyzna tak pachniał ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna recenzja. Dzięki.

    Uwielbiam las. Zwłaszcza latem, wczesnym rankiem, gdy światło słońca jest ostre, ale powietrze jeszcze zamglone. A jeszcze bardziej uwielbiam las jesienny, gdzie światło jest ostre, a powietrze zamglone przez cały dzień. Las powoli kuli się w sobie, aby ukryć część obecnego w nim życia. W powietrzu snuje się leniwie babie lato, zapach mchu miesza się z zapachem butwiejących liści. I zawsze czuje się w tym powietrzu jeszcze coś. Nieuchwytnego i niemożliwego do zdefiniowania. Tajemnica.
    To taki las jak ten na zdjęciach.

    Nie przepadam za męskimi zapachami. Jak coś ma w nazwie „Homme”, najczęściej omijam. Dlatego to piękne, że umiesz Sabbath skusić i podpowiedzieć rozwiązanie nie zawsze oczywiste. Po tej recenzji trudno nie przetestować.

    Pozdrawiam, Mysza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Ci Sabbath za to, że zwracasz moją uwagę na zapachy, których sam mógłbym nigdy nie zauważyć. Sądząc z recenzji i nut jest to coś potencjalnie mojego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Katalino, myślę, że na mężczyźnie może być nawet ciekawszy - bardziej ostry, ciemniejszy. Na mnie bardzo mocno wychodzi słodki gwajak. A wiem, że gwajak potrafi być tez niesłodki.


    Jarku, nie wiem, jak się układa na mężczyźnie ten zapach. Nie testowałam. :)
    Fotki takie też uwielbiam. To się chyba da zauważyć, bo często wybieram takie lasy i promienie.
    A chochliki... Przykro mi, musisz (w sumie nie musisz - ładnie proszę) mi wybaczyć. Nie mam redaktora, piszę sama i czasem wrzucam na szybko, bo nie doskwiera mi raczej nuda w życiu. :)
    I pozdrawiam też. :)


    Reniu, nic nie stoi na przeszkodzie. :) Ale rzeczywiście - muszę dokonać testów na żywym męskim organizmie. :)


    Myszo, często zdarza się, że ludzie unikają zapachów "nie dla swojej płci". Rozumiem, ale najlepszym chyba lekarstwem na to jest test na skórze. Moim zdaniem Gucci Pour Homme lepiej pachnie na kobiecie, niż na męzczyźnie. A jeśli nie lepiej, to na pewno bardziej miękko, głęboko, tajemniczo.
    Co do lasu - wyznaję, że czuję się dobrze w lesie. Latwiej mi nie zbłodzić wędrując po lesie, niż po mieście. W cywilizacji gubię kierunek, potrzebuję map. W lesie czuję się "na miejscu", wiem dokąd i skąd zmierzam. Jeździłam swego czasu często na wyprawy w prawdziwe lasy - z dala od cywilizacji i wygód jedliśmy to, co znaleźliśmy, piliśmy wodę z czystych ujęć, łowiliśmy ryby, zabijaliśmy je i zjadaliśmy. Ważne doświadczenie.


    Stephendedalus, a ja dziękuję Ci, że czasem słuchasz moich podpowiedzi. Chyba właśnie dlatego pakuję swój czas w tego bloga - bo "doznawanie" mi nie wystarcza. Muszę się dzielić. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ten dlugowlosy to ta polska gwiazda metalu (zdjecie sprzed paru lat temu)?
    Zapachowy kusicielu: uwielbiam las (taki prawdziwy). Naszym marzeniem jest chatka w takim wlasnie lesie nad malutkim strumyczkiem lub jeziorkiem. W Norwegii widzialam mase takich cudownych miejsc, tylko ta ciemnosc.........
    Michasia

    OdpowiedzUsuń
  8. Michasiu, Nergal? Nie. Ale skoro piszesz o Norwegii, to podpowiem, że bliżej. :)
    Szkoda, ze Mariola nie zajrzała. Ani Sałata.
    Na maila odpiszę - słowo. Na razie mam zapiernicz na najwyższych obrotach: początek roku szkolnego i początek remontu klubu (pakowanie wszystkich gratów, w tym biblioteki!). Plus dwie duże imprezy w październiku, których organizacja już ruszyła pełną parą. Napisałabym, że mam dość, ale nie, jeszcze nie. Ciągle mam furę energii, tylko czasu ani troszkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. hm po przeczytaniu tego opisu chciałabym poznać takiego mężczyznę... niepokornego, niezależnego tak bardzo męskiego :) ah

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też. Znam kilku, ale dobrego nigdy dosyć. :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...