czwartek, 22 grudnia 2011

Nie płać zabijaczowi - Loewe 7


Pisałam, ze lubię pisać recenzje zapachów, które wiążą mi się z opowieścią, są w jakiś sposób osadzone w szerszym kontekście. To prawda. Jednak i od tej reguły są wyjątki.
Czasem kontekst jest tak nieprzyjemny, że trudno mi sklecić te obowiązkowe kilka rozsądnych zdań. Dlatego do recenzji bardzo w sumie udanego zapachu Loewe 7 zabierałam się tak długo...

Nieprzypadkowo zebrałam się przed świętami - widok umęczonych, półżywych karpi duszących się w foliowych reklamówkach co roku wyprowadza mnie z równowagi. Wczoraj prawie popłakałam się w hipermarkecie.


O Korridzie pisałam już przy okazji recenzji perfum Satelite o tej nazwie. Nie mam siły ponownie mierzyć się ze szczegółowym opisem tej odrażającej, potwornej rozrywki. Proszę Was, przeczytajcie TEN WPIS
I proszę, jeśli kiedyś ktoś nazwie to zboczone widowisko kulturą - protestujcie.

 

Czemu wracam do tematu Korridy, skoro zapach zasadniczo nijak się z nią nie wiąże? Dla osób oglądających telewizję nie jest to tajemnicą, pozostałym wyjaśniam: "twarzą" zapachu, postacią reklamująca te piękne perfumy jest hiszpański matador Cayetano Rivera Ordóñez. Matador znaczy w dosłownym tłumaczeniu zabijacz. Człowiek, który wychodzi na arenę po to, by ostatecznie zaszlachtować osłabione torturami i upływem krwi zwierzę.

Pojąć nie potrafię, jak bezduszną, chorą kanalią trzeba być, żeby robić takie rzeczy i szczycić się nimi. Puszyć przed durną, ciemną tłuszczą upajającą się widokiem tortur. To dokładnie ten sam typ widowiska co publiczne tortury i egzekucje. Torreadorzy, banderilleros, matadorzy to współcześni kaci - oprawcy, którzy dla pieniędzy, sławy i uciechy zadają ból i zabijają.

 

Jeśli nie potraficie pojąć mojego wzburzenia, wyobraźcie sobie, że na miejscu byka mógłby się znaleźć pies, kot czy koń.

Ostatni komentarz pod recenzją Corridy oddaje istotę rzeczy: gdyby ktoś w ten sposób publicznie znęcał się nad jakimkolwiek innym zwierzęciem, stanąłby przed sądem. Pan Cayetano Rivera Ordóñez jest gwiazdą i reklamuje perfumy.

Czym zajmuje się zawodowo możecie zobaczyć poniżej.
Zwróćcie uwagę, jak zmęczone jest zwierzę: byk ucieka, odchodzi, nie atakuje. Jest zlany krwią, unika ruchu i bólu. Spójrzcie, jak ciężko oddycha. I posłuchajcie śmiechów widowni kiedy zwierzę słania się i przewraca.

Chcecie zapłacić temu panu?


Wyznaję, że kiedy moja znajoma, usłyszawszy, że zapach zrobił na mnie dobre wrażenie, pokazała mi reklamę - nie wierzyłam w to, co widzę. Potem mój umysł bronił się przekonaniem, że to tylko nieprzemyślana, głupia stylizacja. Po prostu pojąć nie potrafiłam, czemu ktoś miałby zatrudnić prawdziwego zabijacza do reklamy perfum. Czemu marketingowcy mieliby prowokować ludzi, do kojarzenia pięknych, żywicznych perfum z tak złym człowiekiem i tak odrażającym widowiskiem...

Nadal nie rozumiem. Uważam, że ta reklama jest dla Loewe strzałem w stopę. Żaden wrażliwy człowiek nie da zarobić firmie, która płaci sadyście. Ja nie dam. Tak, jak nie kupię niczego od Satellite, tak nie kupię niczego od Loewe.



Loewe 7 na sephorowym blotterku pachniał jak pikantniejszy nieco, bardziej pieprzny lecz jednocześnie mniej zawiesisty Jaisalmer CdG. Byłam zachwycona. Wzięłam próbkę. 

Na skórze różnica między Jaisalmerem, a Loewe 7 jest wyraźniejsza i pogłębia się w miarę rozwoju zapachu.

Przede wszystkim wychodzi pieprz. Dużo pieprzu. Najpierw czarnego, potem także różowego. Aromat wygładzonych dyskretnym dodatkiem nut kwiatowych żywic tworzy pełne, żywe centrum zapachu, na który nawinięty został pikantny, eteryczny akord przyprawowy. Poza wspomnianym już pieprzem znajdziemy tu wyrazisty, ostry cynamon, świeże, gniecione jagody angielskiego ziela, eteryczne, słodko - gorzkie goździki. 

Dodatkowego smaczku (sic!) nadaje kompozycji nietypowa w tym zestawieniu słodycz jabłka. Wiecie, jak pachnie ogryzek z pestkami i ogonkiem? To jest właśnie ta nutka.

 

Kompozycja nie olśniewa zmiennością. Jest względnie statyczna, linearna. Ewolucja polega na stopniowym splataniu się rozstrzelonych początkowo nut. 

Akord przyprawowy subtelnieje, żywiczne kadzidła ogrzewają się i zyskują ślad dymnego podbicia. Nuty kwiatowe tworzą dyskretny trzeci głos chóru dodając swoje sotto voce do przyprawowego brillante i żywicznego espressivo. W tle barytonem non troppo śpiewa są partię wielowymiarowy, ziemisty wetiwer.


Wyznam szczerze - jestem mocno rozżalona faktem, że nie mogę kupić tych perfum. Wreszcie w mainstreamie pojawiło się coś, czym bez zastanowienia wypachniłabym i siebie, i swojego mężczyznę. Ale nie zrobię tego. Nie zapłacę zabijaczowi.


Data powstania: 2010

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: wetiwer, piżmo, neroli
Nuty serca: cedr, kadzidło, róża, konwalia
Nuty bazy: czerwone jabłko, pieprz



Ilustracje do tekstu (sami chcieli takich skojarzeń):
  • Pierwsze dwa zdjęcia pochodzą z wpisu Miss Chloe na Pingerze: KLIK
  • Trzecie autorstwa użytkownika rafalso na serwisie Globtroter.pl
Na pozostałych twarz zapachu we własnej osobie. 
  • Na pierwszym w obiektywie Diego Velarde L. Zdjęcie pochodzi z galerii na serwisie Flickr.
  • Drugie znalezione na serwisie informacyjnym 2space.net
  • Na trzecim Cayetano z odciętym uchem byka. Znalezione na: Corazon de Melon

50 komentarzy:

  1. Po pierwsze, Corrida powinna się znaleźć w KK hiszpańskim jako przestępstwo, które ja zagroziłbym karą obcięcia obu rąk i klejnotów rodzinnych.
    Po drugie, zapach jest rzeczywiści bardzo ładny jak na półki Sephorowe czy Douglasowe i raczej nie będzie zapachem dla mas. Obawiam się tylko, że zapach zniknie tak szybko jak się pojawił (podobnie jak Zirh Ikon):((

    OdpowiedzUsuń
  2. Idąc tym tropem - można również stwierdzić że nie warto jechać do Hiszpanii czy Portugalii.
    Wątpię żeby jakikolwiek byk ucierpiał w procesie tworzenia tej wody toaletowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o konkretnego byka, ale o zasadę. Korrida jest dla mnie niezrozumiałym bestialstwem i wynaturzeniem - nigdy nie rozumiałam czerpania przyjemności z zadawania bólu i zabijania.

    Sam zapach natomiast zrobił na mnie ogromne wrażenie (podobnie jak Gustaw, którego niedawno poznałam i natychmiast pokochałam). Szkoda, że marketing się nie popisał...

    OdpowiedzUsuń
  4. Majkel, znęcanie się nad zwierzętami powinno znaleźć się w KK każdego cywilizowanego państwa. Katalonia już zabroniła tej rzeźni - od 1 stycznia tego roku. Ale poważnie, nie rozumiem, no nie rozumiem, jak można wykluczyć jedne zwierzęta spod ochrony, prawnej. Przecież gdyby ktoś publicznie tak torturował psa, to pewnie sami Hiszpanie by go zlinczowali.
    A zapach piękny. Szkoda.


    Anonimowy komentatorze, czy uważnie czytałeś mój tekst? Czy ja pisałam, że nie warto?
    Pisałam, ze nie będę dofinansowywać firmy, która na swojego przedstawiciela wybiera sadystę. Na Korridę też bym nie poszła, bo nie będę dawała swoich pieniędzy ludziom, którzy z niej żyją.
    Takie mam zasady. Staram się mieć zasady, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie podoba sie to, ze masz zasady, ktore stosujesz w swoim zyciu.
      Naprawde nie ma nic gorszego jak czlowiek pozbawiony wszelkich zasad.

      Usuń
    2. Staram się. Po prostu bardzo się staram.
      Dziękuję Ci. :)

      Usuń
  5. Koto - dokładnie tak, jak napisałaś. Chodzi o zasadę. Pisałyśmy jednocześnie.
    Marketingowcy wykazali się kompletnym brakiem wyczucia. Straszna szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. No i co myślisz że swoimi zasadami zmienisz świat - ich tradycje? wątpię. Corrida była przed nami i będzie po naszej śmierci. Bez sensu ta cała antyreklama na blogu, mnie kompletnie to nie obchodzi kto wystąpił w spocie reklamowym.

    Podobnie nie warto kupować zapachów od YSL, FORD, Diora bo projektanci są gejami - dla zasady nie kupie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Filmików nie zobaczyłam bo nie mam na to siły. Opis "walki" torreadora z tym "złym" zwierzęciem znam (też nie czytałam po raz kolejny). Jak zapach porównałaś do wspaniałaości CdG to się z leksza załamałam (już wiedziałam, że go za żadne skarby na świecie nie kupię i minie mnie kolejne kadzidełko ) ale jak dopowiedziałaś o tym pieprzu to się ucieszyłam (nie lubę pieprzem pachnieć, nawet jezeli jest to armani prive bois d'encens).
    A za prozwierzęcy post - masz u mnie browarka :)
    Pozdro od mojego małego sierściucha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te, Szanowny Anonimie, a może odważysz się przyznać kim jesteś? :))))

    Właścicielem Loewe jest LVMH, właściciel Guerlain Diora, Fendi, Kenzo, Acqua di Parma. Nie mogę dojść jak to jest z Donną Karan. LVHM w 2000 kupiło markę DK, ale na ich www brak DK wśród marek. To taka dygresja na boku, ale chodzi o to, że właściciel ten sam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pytanie było do Anonima z godziny 10.32 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z przykrością stwierdzam, że mój odbiór jest identyczny. Świetny zapach,ładnie wymieszany, testowałam z nieukrywaną radością (tym bardziej, że na mnie ujawniała się jeszcze bardzo, ale to bardzo ładna róża, ciekawa byłam też, gdzie ta konwalia,której istnienie deklaruje producent), dopóki nie zobaczyłam reklamy. A tam- tępa i nieskażona żadną myślą gęba mordercy.

    Anonimowy (z godziny 10.32 i wcześniejszych),są takie różne fora internetowe, na przykład na onecie, gdzie ludzie używają mało wyszukanych, demagogicznych argumentów po przeczytaniu cudzych tekstów, zwykle bez zrozumienia,a zawsze anonimowo. Więc czy to przypadkiem nie byłoby dobre miejsce dla Ciebie?
    Pani Stettke

    OdpowiedzUsuń
  11. No i co chcesz przez to osiągnąć Mysza - ja się tutaj w ogolę nie wypowiadam bo nie mam konta.
    A tak swoją drogą zacne damy ciekawe ile par butów posiadacie ze skóry przecież tak można generalizować do rana. Ja tam nie dbam o to kto jest właścicielem tych marek, ani co robi w życiu prywatnym jakie ma preferencje, po prostu jeżeli woda toaletowa jest przedstawiona w ciekawej konfiguracji dlaczego nie? bo spot mi nie odpowiada nie jest dla mnie usprawiedliwieniem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimie, ja nie potrzebuję usprawiedliwień. Nie zamierzam usprawiedliwiać swojej niechęci do publicznych tortur. Być może w Średniowieczu musiałabym się z tego tłumaczyć, współcześnie raczej ludzi to nie dziwi.
    Podobnie nie zamierzam się przed Tobą tłumaczyć z butów czy mojej diety. Część osób czytających mnie (także na forach) wie, co robię żeby zmniejszyć cierpienia zwierząt.
    Czy myślę, że swoimi zasadami zmienię świat? Tak. Dzięki moim zasadom świat staje się w jakimś mikroporomilu lepszy. Może skłonię kogoś do myślenia, wtedy mamy kolejny mikropromil. A myślę, ze takich ludzi jak ja jest wielu. Każdą zmianę najlepiej jest zacząć od siebie.

    Natomiast postawianie gejów w jednym rzędzie z ludźmi, którzy publicznie torturują zwierzęta jest po prostu oburzające. Wstyd mi za ciebie.




    Anonimie 2, od kogo ten browar? :)))



    Myzso, to przykre. Kurczę... Podobnie jak wykupienie The Body Shop przez L'Oreal. Koncerny zjadają mniejsze firmy, konkurują same ze sobą. Produktów wyżej wymienionych marek starałam się nie kupować już wcześniej - znalazłam te firmy na liście firm testujących na zwierzętach. Pisałam o tym gdzieś nawet i pamiętam dyskusję na ten temat pod postem. Z DK na razie awansem zrezygnuję. Bez bólu, bo mam zapasy starego Black Cashmere. ;) Kiedy się skończą, będę się martwić.



    Pani Stettke, na mnie róża nie wychodzi. jest tylko ślad palisandrowego ciepła. Heh... Naprawde z żalem rezygnuję z tego zapachu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dotąd nie poznałam Loewe 7, właśnie z racji skojarzenia. Jak pisałam u Ciebie pod recenzją Corridy Satellite, rozumiem kulturę wielowiekową i chęć pokonania boga? zła? w każdym razie antagonisty, ale sposób, w jaki dopełnia się obrzędu jest zwyczajnie obrzydliwy. Nie na te czasy [i nie powszechną estetyzację współczesnego Zachodu mam na myśli ;> ]. Totalnie reliktowy, co samo w sobie nie jest złe. Gdyby tylko nie skutkował kultem sadyzmu!
    Niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sabb, wielki szacunek dla Twoich zasad w zyciu! Ja kupilem jakis czas temu Loewe 7 ale oddalem w Sephora i zwrocili mi pieniadze. Kupie cos innego.
    Niezaleznie od wszystkiego, ten zapach juz zawsze bedzie mi sie kojarzyl z krwia - czulbym na sobie slodki pozmak krwi.
    Pozdrawia serdecznie!
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tego "fenomenu" nigdy nie zrozumiem. Zabijanie zwierząt to coś,czym cywilizowany świat powinien gardzić, nie zaś czynić przedmiotem dumy narodowej. Tak więc popieram i podziwiam Twoje zasady.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedźmo, też rozumiem. nawet zabijanie dla pozyskania mięsa rozumiem, choć staram się nie wspierać. Ale pastwienia się nad zwierzętami nie rozumiem. to znaczy... Wiem, ze są ludzie, którzy mają narypane we łbie, Ale całe społeczeństwa? W XXI wieku??!!
    Heh... W sumie, czemu ja się dziwię...?



    Andrzeju, no niestety. Czasem musimy dokonywać wyborów. Ten w sumie nie jest najtrudniejszym w życiu. To tylko perfumy, czyż nie? :)
    Pozdrawiam ciepło i ja. :*



    Kat, dokładnie o tym myślę. Taki gościu, zamiast wstydzić się - chełpi się swoim sadyzmem. A ludzie zamiast postawić go przed sądem - wielbią go jak gwiazdę estrady. To jest niepojęte! Przecież ci sami ludzie zapewne oburzają się, kiedy ktoś podpali kota czy zakatuje psa. A to jest to samo. TO SAMO.

    OdpowiedzUsuń
  17. B dobry post, oburzjące praktyki! A zapach na szczęśćie na mnie wybitnie nietrwały. Z Donny Karan nie trzeba rezygnować, LVMH produkuje jedynie jej ubrania, ale perfumy to już licencja Estee Lauder. Świąteczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobra wiadomość. Dziękuję!
    I wzajemnie, życzę pogodnych Świąt. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, jestem szczęsliwym posiadaczem tej wody od ok. 3 tygodni. Pachnidło to zrobiło na mnie dobre wrażenie, zapach super, trwałość też dobra, a co do reklamy... No cóż, "wielka burza w szklance wody". Nie dajmy się zwariować, jest tyle różnych firm, które posiadają otoczkę EKO, a naprawde pozbawiają życia nie tylko zwierząt ale i poprzez swoją działalność, zdrowie i życie ludzkie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy, a jakie to perfumy "pozbawiają życia nie tylko zwierząt ale i poprzez swoją działalność, zdrowie i życie ludzkie". Napisz proszę, przestanę używać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sabb, no i po oddaniu Loewe 7 kupilem Bond no. 9 Brooklyn.... i pelen zachwyt :)
    sciskam.
    Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  22. Spier... debile! Zabijta rodziców, że wam kazali jeść rosół!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję Anonimie, to bardzo cenny głos w dyskusji. :]

    OdpowiedzUsuń
  24. Robicie tak wiele szumu... szkoda, żal straszny torturowanych zwierząt... Ale co tak rzeczywiście wiecie na ten temat? Poruszacie się jedynie w aurze własnych odczuć, domysłów i knowań. To nie jest atak na kogokolwiek (choć zauważam, że atak na człowieka jest bardziej "do przyjęcia" niż jakakolwiek przemoc w stosunku do zwierzęcia). Corrida to specyfika teatru śmierci, walki człowieka ze zwierzęciem. Owszem, jeśli nie masz o tym pojęcia, możesz przywołać porównania do zabijania psa, kota czy innego zwierzaka zaliczanego do tzw. "domowych". Ale nie w tym rzecz! Tu nikt ich nie zabija, tu jest walka z bykiem, atakującym wściekle czerwoną materię, nie uciekającym ze strachu kotkiem złapanym przez dzieciaków po pogoni do klatki, pudełka i znęcającym się nad nim... Podejrzewam, że będę źle zrozumiany i atakowany za to co piszę ale ja nie chcę nikogo atakować. Chcę, żebyście w swoich osądach dopuścili choć na moment inną stronę tego zjawiska. To nie jest tak do końca, jak ktoś napisał o tępym wyrazie twarzy bezmyślnego mordercy... A tu te byki w czasie swego życia są specjalnie hodowane, hołubione, jak najwięksi herosi, specjalnie wypasane i wyselekcjonowane. Ich życie kończy się na tej arenie po prawdziwej walce z człowiekiem... w kilkanaście minut. I nikt mi nie powie, że pędzone na mięso brojlery w ciasnych klatkach, w hodowlach, gdzie są stłoczone w ciasnocie w ogromnych liczbach, czy świniaki tuczone w oborach, jałówki hodowane dla mięsa spotyka rzeczywiście odmienny los... Wszystkie kończą przerażone śmiertelnym powiewem zimna w ubojniach, rażone prądem, czy cięte nożem... w jakże humanitarnej wizji zabijania "dla żywności" przez człowieka. Straszne. Te byki są rzeczywiście traktowane przez tych matadorów i torreadorów inaczej, z respektem,znają je, liczą się z bólem i ryzykiem z ich strony, aż śmierć przychodzi na koniec wspaniałego (jeśli można tak powiedzieć, w odniesieniu do losu tych kur, świń, krów)życia po walce, gdzie atakują przeciwnika, co jest zgodne z ich naturą, a nie w stresie podczas śmiertelnej, nieodwracalnej ucieczki przed rzeźnikiem. To tyle. I nie twierdzę, że popieram. Ja przynajmniej rozumiem. Jak oceniam, to inna sprawa. Ale nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że nie będę płacił facetowi, mordercy tych zwierząt. Byłbym żenującym cynikiem. I czułbym się nieswojo... w KFC.(żenujący żarcik na koniec). Taki jest człowiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, po pierwsze: knowanie to inaczej spisek, podstęp. Gdzie tu knowanie. Po drugie kontekst kulturowy nie czyni zabijania i torturowania żywych stworzeń zjawiskiem niewinnym. Podobnie jak nie ma uzasadnienia przeciwstawianie znęcaniu się nad bykami męczarni ferm hodowlanych. oba zjawiska są złe. Kiedy ktoś zacznie reklamować perfumy za pomocą stłoczonych brojlerów - również poczuję się zbulwersowana. I nie sądzę, by hodowany dla corridy byk zainteresowany był tym, że przez krótki czas swojego życia traktowany jest jak heros, a banda torturujących go ludzi czuje respekt. Wybacz dosadność mojej oceny, ale ta propagandowa nawijka jest śmieszna. I nieprawdziwa.
      Co do KFC - byłeś kiedyś? Ja raz w życiu, jakieś 10 lat temu. Nie miałam pojęcia co to, ale dawali Muminki do zestawów. Potem doczytałam i nie poszłam więcej. A Ty?

      Usuń
  25. Dopiero teraz miałam okazję przetestować ten zapach. No i kurczę - abstrahując od kontekstu etycznego - nie da się ukryć, zapach jest piękny. Czyste, niespalone kadzidło. Kojarzy się mocno z serią świątynną CdG, ale pieprz i wetiwer skręcają go w jakąś taką mocno wkręcającą, nieświątynną stronę.
    Debil, to był ten, kto do takiego fajnego zapachu wymyślił taką z d... komunikację produktową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, zgadzam się.
      Mnie także kojarzy się z serią kadzidlaną CdG. Konkretnie z Jaisalmerem.

      Usuń
  26. a może napiszemy petycję(juz nie anonimowo) do producenta - reklamę można zmienić, nawet na coś zupełnie odwrotnego - łąka, dziewczyna, matka z dzieckiem, małę byczki pasące się na łące albo nie tak oczywiste - kościół, zakamarki, rezurekcja. Tak sobie 'gdybam' bo kupiłam 7 po przeczytaniu jednej recenzji, w ciemno, a teraz ponieważ był to strzał w 10 zaczęłąm czytać co tuzy oligofaktoryczne o nim sądzą i doczytałam kto zapach reklamuje i jaki zawód wykonuje ten pan. nie oddam bo zużyte sporo, nie wyrzucę. Jednak COŚ chciałabym zrobić. Tym bardziej, że zapach przestaje mi się podobać z powodu wyrzutów sumienia. Chciałąbym jakoś odkupić winę - nie wiem czy kupiłąbym & gdybym przeczytała Twoj wpis Saaath. Moja wina...Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto, dziękuję. To prawda, zapach piękny i nie dziwię się, że kupiłaś. Szczególnie jeśli nie rzuciła Ci się w oczy reklama. Gdybym nie wiedziała, pewnie też bym kupiła.
      Doroto, jeśli czujesz się na siłach, skonstruuj podstawowy tekst takiej petycji - listu otwartego. Popracujemy nad nim, opublikujemy tutaj, wyślemy do producenta i poprosimy o powielenie go innych blogerów. Myślę, że to jest cenna inicjatywa.

      Maila do mnie można wysłać przez profil, albo przez zakładkę "Współpraca".

      Pozdrawiam serdeczni.

      Usuń
    2. Proszę poczytać bardziej uważnie w sieci artykuły dotyczące pomysłu na promocję zapachu Loewe 7. Dowiecie się mili Państwo, że wywołała ona więcej dyskusji na temat hiszpańskiej korridy niż, kiedy można było obejrzeć jedynie filmy w internecie. Obawaim sie, że zabieg jest celowy, ponieważ jeden z twórców reklamy dosyć przewrotnie wypowiedział się na temat "narodowego sportu hiszpanii". Niestety żyjemy w takich czasach, w których tylko zestawienie dwóch obrazów (gdzie jeden jest drastyczny) może skłonić nas do myślenia. Inaczej nadal będziemy tylko ludźmi, kórzy na manifestację w obronie zwierząt przyjdą w skórach, po niedzielnym obiadku z kurczakem w roli głównej. O istnieniu Corridy wiadomo, nie od dzisiaj, jednak dopiero kiedy zestawiono jej treść z towarem luksusowym i będacym przejawem ludzkiego kaprysu i zachcianki odezwało się w ludziach poczucie obciachu, że oto chcemy czegoś sygnowanego aktem bestialstwa wobec zwierząt. Dodam jeszcze, że poczucie obciachu jest jednym z niewielu, które nam w dzisiejszych czasach pozostało.

      Usuń
    3. Rozumiem argumenty, ale niestety, nie mogę się z nimi zgodzić. nie do końca w każdym razie, choć świadoma jestem, że ocena sposobu myślenia "normalnego człowika", jaki przedstawiłeś/przedstawiłaś jest w sporej mierze celna.
      Z czym się nie zgadzam? Z tym, że dopiero ta reklama wywołała dyskusje: od lat temat jest gorący, protestów jest wiele, organizacje ekologiczne, zajmujące się ochroną zwierząt i ludzie niepozbawiani elementarnej wrażliwości nagłaśniają temat i protestują. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że 1 stycznia 2012 Parlament Katalonii uchwalił zakaz korridy.
      Po drugie płacenie gościowi, który żyje ze znęcania się nad zwierzętami nijak nie jest formą protestu przeciw temu, co robi.
      Po trzecie, nie został on w reklamie pokazany jako sadystyczny zabijacz zwierząt - jest w niej przystojny, schludny i piękny.
      Argument o chodzeniu w skórach i jedzeniu kurczaka klasyczny. To są ludzkie wybory. Znam ludzi jedzących mięso. I nie potępiam ich w czambuł. ja nie jem. Podobnie jak zakręcam wodę podczas mycia zębów, odkręcam butelki pet przed wrzuceniem ich do śmietnika, nie kupuję rzeczy na jeden sezon po to, by je wyrzucić jak przestaną być modne. Każdy z nas robi dla świata tyle, ile chce i może. Chcę myśleć, ze dzięki moim działaniom będzie on ciut (ciuteńkę) lepszy. Oczywiście, mogłabym robić więcej. Każdy z nas mógłby. Ale myśląc rozsądnie: dobrze będzie, jeśli każdy człowiek poświęci chwilę na zastanowienie się nad tym problemem, rozważy, z czego jest w stanie zrezygnować i uczciwie przyzna się do tego, co uważa za niewłaściwe, ale z czego zrezygnować nie potrafi. Korrida nie jest rozrywką, którą trudno zastąpić.

      Usuń
    4. Łąka, dziewczyna, matka z dzieckiem???!!! I co jeszcze? Może żwirek i muchomorek i smerfy? Odechciało mi sie tych wszystkich niszowców. Chyba wróce do Quorum i Kourosa. Nie będę pachniał jak nawiedzona wykształciuszka-humanistka.

      Usuń
    5. No to mi pojechałeś. :) Zaiste, sądzisz, że ubliży mi nazwanie mnie wykształciuchem? :)

      Dziękuję za komplement. :)

      Usuń
    6. No to za słabo pojechałem ale nie mam podstaw uzywać gorszych obelg. "Wykształciuchy" maja to do siebie, że oprócz bycia wykształciuchem niewiele im można zarzucić. Ot jedzą, piją, niuchają perfumki, czytają ksiażki, słuchają muzyki. Tak jak niewiele można zarzucic konikowi polnemu: ot skoczy tu, skoczy tam, bzyknie, posiedzi, zdechnie.

      Usuń
  27. W czym pomagasz i komu kupując ubrania na jeden sezon? W tym że spada popyt w przemysle tekstylnym a wzrasta w perfumeryjnym? W tym, że fabryka produkująca ubrania mniej kopci a fabryka robiąca perfumy kopci wiecej? Bo zamiast ubrania kupisz sobie pierdzielsiąty flakonik pachnidła? A zwierzęta w ubojniach? Zabronilibyście, towarzyszko, uboju zwierząt gdybyście mogli? Zabronilibyście... Chyba, że ze względów zdrowotnych nie jecie mięsa. ale w takim wypadku jest dokładnie odwrotnie niż sie wam wydaje. Stevovi Jobsowi to nie pomogło, temu z Bee Gees też nie. Clintonowi też nie pomoże. Biedny lewak, nie wie że wbija sobie ostatni gwóźdź do trumny. A kurkom zabralibyście jajka, tzn dzieci? A Ryby? Też zwierzęta. No chyba, że wszystkie zwierzeta są równe ale niektóre równiejsze. Taka rosiczka na przykład... niby roślina a mądrzejsza od niektórych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Twoją towarzyszką, nie towarzyszyłam Ci w niczym i tuszę, że to się nie zmieni.

      Nie wiem, co nie pomogło Jobsowi, Clintonowi czy Gibbowi (temu z Bee Gees).
      Wegetarianie umierają. Mięsożercy też umierają. Ludzie w końcu umierają.

      Dla mnie ważne jest, ile cierpienia spowoduję zanim umrę, ilu cierpieniom zapobiegnę, ile zasobów naturalnych zmarnuję. Są ludzie, dla których to nie jest ważne.

      Usuń
  28. Czyli zabronilibyście... I dlatego wegetarian należy tępić. Bo na swoim ogródku nigdy nie poprzestaną. Tak, ludzie umierają - jedni w wieku 120 lat ze starości inni w wieku 60 na raka trzustki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdury piszesz, chłopcze.
      W mojej wypowiedzi nie było niczego o zabranianiu. Ani w tej, ani w innej. O tym, że ogromna część moich znajomych i przyjaciół różni się ode mnie poglądami na różne kwestie, w tym na kwestię jedzenia mięsa pisałam już wielokrotnie. Pisałam też, że nie przekonuję i nie namawiam. Tylko poddaję temat pod rozwagę. A i to wyłącznie w komentarzach i luźnych rozważaniach pod tekstem. To nie jest blog o wegetarianizmie ani o zdrowym stylu życia.

      Uważam, że odgórne zakazy i ograniczanie wolności jednostki nie są sposobem, którym można ludzi do czegokolwiek przekonać. Nie zabraniałabym. Tylko przypominałabym, że świnka czuje tak samo jak piesek, czy kotek.

      Wypowiedź o tym, ze wegetarian należy tępić jest nietolerancyjna, nawołująca do agresji i (w moim odczuciu) jest dowodem Twojej frustracji. Jeśli czujesz się źle ze swoim światopoglądem i stylem życia, to spokojnie sam to przemyśl nie tłumacząc się przed nikim i sam się z tym zmierz, a nie odreagowuj wypisując nieprzemyślane komentarze pod wymianą zdań, której nie zrozumiałaś.

      Za analizę komplementu polegającego na nazwaniu mnie "wykształciuchem" jeszcze raz dziękuję. Jest mi miło. Także pozdrawiam. :)

      Usuń
  29. Śmieszna jesteś dziewczynko. Żyjesz w swoim światku marzeń a pojęcia nietolerancyjny, nawołujący do agresji itd. - nie ważne w stosunku do kogo/czego ta nietolerancja lub agresja jest skierowana - uważasz za złe same w sobie. A z bycia wykształciuchem nie ma co sie cieszyć. To ktoś wykształcony ale w gruncie rzeczy jedynie średniointeliegntny. Mówiący językiem przeczytanych książek tudziesz reżymowej propagandy bez wiekszego własnego wkładu. szkoda z toba dyskusji. "Ograniczenia i zakazy nie są sposobem..." A jednak zabijania ludzi, kradzieży się w KK zakazuje. Jesteś za zniesieniem tego zakazu? Pytanie oczywiście retoryczne bo i tak twoja odpowiedź nie będzie miała wiekszego sensu. Acha, no i możesz czuć się oburzona, uważać moją wypowiedź za antytolerancyjną, antyeuropejską, antycokolwiek... Ludzie oburzeni coraz bardziej mnie ostatnio śmieszą i cieszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pała z logiki, chłopcze. Poziom wykształcenie nie determinuje inteligencji. Nie w tę stronę, w którą usiłujesz poprowadzić analogię.
      Fakt, że ktoś jest wykształcony wymaga co prawda pewnego poziomu inteligencji, ale w drugą stronę ograniczeń nie ma. To, że ktoś jest wykształcony świadczy tylko o tym, że jest wykształcony. Wysoki poziom edukacji może osiągnąć zarówno człowiek średnio inteligentny, jak i wybitnie inteligentny.

      Jesteś agresywny i sam nie wiesz, jak tę agresję skanalizować. Posługujesz się swoistą nowomową nienawiści. Moim zdaniem dobrze by Ci zrobiła rozmowa z psychologiem. Poważnie piszę - takie postawy zwykle wynikają z frustracji i niezadowolenia z własnego życia. Poczujesz się spokojniejszy i szczęśliwszy, jeśli odnajdziesz przyczyny i spróbujesz coś na to poradzić. W ten sposób nie odreagujesz.

      I trzy orty w komentarzu... Wykształcenie nie boli, wiesz? :)))

      Usuń
  30. W którym to dokładnie miejscu (zacytuj) stwierdziłem, lub dałem do zrozumienia, że poziom wykształcenia determinuje inteligencję? Rozmowa z psychologiem... śmieszne. Każdy psycholog potrafi pomóc tylko głupszemu od siebie. Poza tym ja wcale nie mam wiecej problemów od ciebie. Agresja? I co z tego? Ale za to nie jestem roztrzęsiony na Boże Narodzenie. Acha, i wiesz gdzie mam orty? Podpowiem, że to słowo na d kończy się na a i ma w środku ó.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytuję: "A z bycia wykształciuchem nie ma co sie cieszyć. To ktoś wykształcony ale w gruncie rzeczy jedynie średniointeliegntny."

      Usuń
    2. No i co? Nie będzie mojej odpowiedzi? Oj, nieładnie, Hans, nie ładnie.

      Usuń
    3. Jakiej jeszcze oczekujesz? Prosiłeś o cytat. Podałam.

      O tym, jak spędzam święta wszelakie nie mam ochoty z tobą rozmawiać. O zawartości twojego miejsca na d także.

      Szczerze, człowieku, rozumiem, że czujesz agresję i potrzebę dowalania się do obojętnie kogo, ale wychodzisz na niezbyt bystrego pieniacza. Oszczędź sobie tej kompromitującej wymiany zdań. Nie poprawi Twojego samopoczucia.

      Usuń
    4. Nie puszczę Twojej odpowiedzi w tej formie. Spróbuj bez wulgaryzmów.

      Usuń
  31. Jak przys�owiowa Mariolka m�wi, �e Zenek jest bogaty ale brzydki albo samoch�d jest ekonomiczny ale drogi to nie oznacza, �e jedna cecha implikuje brak drugiej. Kto tu ma pa�� z logiki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie:
      W przypadku implikacji (w logice klasycznej) jeżeli p to q nie determinuje nam że jeżeli nie p to nie q.
      Jeśli piszesz, że ktoś wykształcony jest średnio inteligentny, to nie determinuje nam to nieśredniej inteligencji osoby bez wykształcenia.
      Ergo: jeśli Mariusz wypisuje głupoty, to nie implikuje to faktu, że Sabbath, które nie jest Mariuszem głupot nie pisze. Ale się stara. :)))

      Usuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...