piątek, 2 grudnia 2011

Nie - recenzja Oud Secret Ramon Molvizar

Opisywanie serii Secret Ramon Molvizar zaczęłam zgodnie z taktyką Alfreda Hitchcocka: od trzęsienia ziemi. I zgodnie z tą samą maksymą, stopniowałam napięcie tak, by rosło i rosło, najlepsze zostawiając na koniec.

Oud Secret - dla tego zapachu w ogóle się za tę serię zabrałam. Chciałam go zrozumieć, osadzić w kontekście, celebrować. Osnuty wokół oudu Black Cube jest majstersztykiem. Oczekiwania miałam więc niebotyczne i niebosiężne. No... Piekłosiężne w tym kontekście.


Od razu, bez podchodów i mydlenia oczu piszę: drugiego Black Cube nie będzie. To dobrze, bo po cóż nam kopia? To źle, bo ponoć seria Secret ma być przystępniejsza cenowo, więc może Magiczna Czarna Kostka Bejara byłaby wówczas w zasięgu moich możliwości...?

Gorzej, że recenzji też nie będzie. Będzie subiektywny i pełen zastrzeżeń zbiór impresji.




To nie są te doznania, których szukacie...
To znaczy... Których ja szukam


Po pierwsze, gdyby nie obietnica, nie pisałabym niczego o tym zapachu. Dlatego, ze od pierwszej nuty wiedziałam, że mój odbiór będzie subiektywny i niesprawiedliwy.

Co mnie tak przestraszyło?

 

Anyż.
Mnóstwo anyżu. Anyżu, którego nie lubię i takiego, jakiego nie lubię: słodkawego, organicznie nieczysto ostrawego. Na Kroma! Nie, nie jestem obiektywna, ale ja naprawdę NIE ZNOSZĘ anyżu.

Tu jego zapach pogłębiony został dodatkiem kolejnej mojej traumy zapachowej: kminku. Nie kminu czarnego pachnącego ciemno i popieliście, lecz kminku o małych, krzywych, brązowych ziarenkach z jasnym paseczkiem. Kminku, który perfidnie dosypywany przez moją mamę do ćwikły zarzynał mi całe Święta Wielkanocne.

Czuję także obecność piżmianu, ziół przypominających włoski koper (trzecie trauma) i geranium. Tego samego geranium, które tak fenomenalnie brzmiało w poprzednich Sekretach - tu dla mnie nieakceptowalnego przez uciążliwe sąsiedztwo.

Nie ratuje otwarcia sosnowe igliwie. Jego dodatek sprawia, ze całość pachnie trochę jak gdyby ktoś próbował za pomocą sosnowego odświeżacza powietrza zamaskować woń... Anyżu z kminkiem i koprem. Która to woń spaskudziła także pomarańcze.

 

Nie mam pojęcia, jak Oud Secret będzie pachniał komuś, kto nie spazmuje przy aromatach kminkowo - anyżowych.
Napiszę więc tylko, że akord kwiatowy jest cudnie pełny, krągły, gęsty jak śmietanka.

Oud pojawia się w głębi: ciemny, gładki, zaskakująco miękki; otulony wanilią, inkrustowany nutami drzewnymi. Nie na tyle intensywny, by usprawiedliwiać nazwę, ale przynajmniej wyczuwalny (w przeciwieństwie do rzekomo agarowego Perfume Bond No.9). 
Na tym etapie delikatne, przyprawowe akordy z trudnego dla mnie otwarcia brzmią już na tyle dyskretnie, że nawet ja skłonna jestem zauważyć, że to własnie im zawdzięcza ostatni z Sekretów Bejara charakterystyczną dla całej serii niejednoznaczność.

 

Baza jest naprawdę piękna. Zębami prawie po klawiaturze zgrzytam, tak mi rosną, kiedy piszę to zdanie, ale tak jest. Niestety.

Najbardziej chyba gładka, spójna z sekretnych baz, drzewno - anyżowa, przy czym anyż jest tu już anyżem, do którego nawet ja nie potrafię mieć zastrzeżeń. Nie lubię, ale wącham i czuję, że tak właśnie miało być. Że nie jest to niedoróba, tylko dobra kompozycja, której nie potrafię docenić.

Przepraszam.



Data powstania: 2011
Twórca: Ramon Bejar

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: pomarańcza, sosna, nasiona anyżu, geranium
Nuty serca: płatki róży, fiołek, jaśmin Sambac, kminek
Nuty bazy: wanilia, oud, cedr, paczula

  • Pierwsza ilustracja pochodzi ze strony The Money Insider 
  • Druga z zasobów Wikipedii
  • Trzecią znalazłam na linkowanym już wielokrotnie serwisie 123rf.com
  • Czwarta z oferty sklepu z amerykańskimi potrawami The American Feast 
  • Ostatnia zaś ze strony amerykańskich Demotywatorów

13 komentarzy:

  1. Jeżeli początek będzie pachniał na mojej skórze, tak jak Ty to opisujesz, to ja już się cieszę:) Martwi mnie tylko to, że (jak piszesz) ten oud jest miękki i delikatny, ale i tak muszę sobie kupić na święta zestaw tych nowych próbek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemna recenzja - napisana lekko i zabawnie. I jak najbardziej zachęcająca do testów, ale testów bardziej z ciekawości niż z nadzieją na rzucające na kolana piękno.

    Musze spytać - testowałaś już Oud Royal Armani Prive?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja anyzek lubie tylko wizualnie - podobaja mi sie gwiazdki, ale smak i zapach nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Majkelu, to i ja się cieszę, że udało mi się nie odstraszyć. Bo uczciwie mówiąc, ja podejrzewam, że zapach jest dobry. Ale naprawdę nie potrafię tego docenić...
    Nowe zapachy Ramon Molvizar mają pojawić się w okolicach Mikołajek, czyli lada moment.



    Zaczarowany Pierniczku, mnie serio trudno jest wyrokowac o pięknie bądź niepięknie tego zapachu. Mam kilka zapachowych życiowych fujów, których nie znoszę "nieznosznością" gwałtowną i nieopanowaną. To kminek (nie kmin), koper (w tym fenkuł), anyż i kasza gryczana. To trzon fujów. Do tego dochodzi kulrecja, która dla mnie capi anyżem, więc jest niejako pokrewna. Nie wiem, co jest w tych zapachach, ale moim zdaniem mają coś wspólnego. i to coś nie działa dobrze na moje receptory węchowe. podobnie jak kapsaicyna nie działa dobrze na moje receptory smakowe. I chyba na organizm w ogóle. Ba! Co tu gadać o kapsaicynie i ostrości, skoro ja po mocniej garbnikowym czerwonym winie czy mocnej czarnej herbacie mam ścierpnięty język i seplenię? ;)))
    Oud Royal jeszcze nie testowałam. Strasznie bym chciała - pisałam o tym jeszcze w podsumowaniu ubiegłego roku. niestety, w naszym Douglasie serii Prive nie ma. A Ty? Znasz już?


    Zosiu, to prawda: gwiazdki anyżu są śliczne. Tu celowo wybrałam zdjęcie niezbyt ładne. Ale ładnie znaleźć łatwiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę cytując za reklamą "łączy nas coraz więcej" - anyż to coś, do czego nigdy, przenigdy się nie przekonam! Jak czuję anyż - wszystko jedno gdzie, od razu mnie cofa. Nie lubię i już! Kminek może nie wywołuje we mnie traumy, ale szaleć za nim nigdy nie szalałam. Koper... to mnie zaskoczyło, bo nawet nie wiem jak koper komponuje się w perfumach z innymi zapachami, tak więc tu - zaciekawienie. Pomarańcze, wanilia i nuty drzewne - tu zaczynam się rozpływać, bo akurat te aromaty bardzo, bardzo lubię. No i klops. A jak długo brzmi otwarcie w zestawieniu z bardziej zjadliwymi nutami serca i bazy?

    OdpowiedzUsuń
  6. a mogło być tak pięknie ;) anyż jeszcze zniosę, ale kminku już nie zdzierżę ;) jednak baza kusi i to bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Sabb, tez nie znosze zapachu kaszy gryczanej, szczególnie gotowanej.

    Oud Royal już poznałam (jest w galerii krakowskiej gdybys wybierała sie do krk) i diabelnie mi sie podoba, jest taki jak spodziewałam sie po Dark Aoud i w końcu oud z kadzidłem, ale bez róży (choć jest ona w spisie nut). Mam nadzieje, że i Tobie sie spodoba bo wtedy wspaniała recenzja gwarantowane ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Katalino, na tyle długo, by nie kłopotać się dylematami moje - nie moje. Jest tyle zapachów =, które pasują nam od pierwszej do ostatniej nuty, że naprawdę, nie ma sensu nosić czegoś, co nie do końca nam odpowiada.
    Składniki, które wymianiłam miałam na myśli jako przyprawy/potrawy. Ale koper jest na przykład w Artek Standard CdG czy No.4 Diagonal z pierwszej serii Six Scents. W tym drugim nawet sporo.



    Reniukiciu, tak, jak pisałam wyżej Katalinie: nawet jeśli perfumy są obiektywnie dobre i ładne, nie ma sensu zastanawiać się nad noszeniem czegoś, co nie do końca nam odpowiada. Jest tyle zapachów, które będą nam pasowały od pierwszej do ostatniej nutki.


    Zaczarowany Pierniczku, ja kaszę gryczaną nazywał złośliwie kaszą kurczaną. W sensie, ze niech sobie kury jedzą...
    A na Royal Oud niniejszym napalam się jeszcze bardziej. Ciekawa jestem, czy Prive jest w którymś trójmiejskim Douglasie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Anyż w "oudowych" perfumach?:)Jestem mocno zaskoczona :)

    Co do zapachu anyżku, lukrecji - uwieeeelbiam:D Uwielbiam czarne, lukrecjowe żelki Haribo. Nie mogę też przeżałować, że wycofali anyżkowy żel po prysznic z Yves Rocher....

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zaciekawiona i czuję się zachęcona do testów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ wiem, wiem... Jakieś wady możesz mieć. :ppp

    OdpowiedzUsuń
  12. ja tam również czuję się zachęcona :)

    anyż dobrze mi się kojarzy, choć w perfumeryjnym ujęciu do tej pory nic mnie nie zachwyciło

    OdpowiedzUsuń
  13. To dobrze. To dobrze bardzo, bo nie chciałam zniechęcać. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...