sobota, 24 grudnia 2011

Tag 5 postanowień i życzenia. A raczej życzenie. :)


Dziś dzień wyjątkowy. Z okazji wyjątkowego dnia wyjątkowo będzie wpis osobisty. Kolejny tag.

Tym razem pamiętała o Mnie Kokosowa Panna, której bloga czytam od dawna już, obserwując jak zmienia się, rozwija i pięknieje. (Nie) tylko kosmetycznie u Kokosowej Panny to niezwykły przykład tego, że blog może być zarazem kompetentny, pożyteczny i osobisty - tknięty ciepłą osobowością Autorki.
Kokosowa Panno, dziękuję za pamięć. Jest mi bardzo miło.



Oto moja odpowiedź na taga pod tytułem 5 Noworocznych Kosmetycznych Postanowień (choć kiedy pisałam odpowiedzż byłam pewna, że tag nazywa się 5 Noworocznych Postanowień dla Urody):

 

Oczywiście, wiem doskonale, czego potrzeba mojej urodzie. Dokładnie tego, czego nie mogę jej dać.


1. Więcej snu. Najlepiej regularnie, o określonych porach.
Ale nie będę więcej spała, bo szkoda mi czasu na sen. A już z całą pewnością nie będę sypiała regularnie w nocy, bo przecież nie zrezygnuję z imprez dla czegoś tak nieciekawego, jak marnowanie życia w łóżku. Wolę być mniej ładna i spełniona, niż ładna i znudzona życiem.

2. Mniej czasu spędzanego przed monitorem.
Nawet nie będę próbowała czynić takich postanowień. Pracuję przed kompem, czytam często przed kompem, filmy oglądam głównie przed kompem. Do tego dochodzą fora, blogi (w tym mój), Facebook, fura korespondencji... Takie postanowienie niewątpliwie przysporzyłoby mi sporo stresu. Po co mi to?

3. Więcej wody.
Nie lubię pić wody. Lubię kawę i piwo. Z napojów zdrowych pijam sok pomidorowy. Wystarczy.

4. Regularne odżywianie.
Czy odżywaiam się zdrowo, nie wiem. Jem to, czego w danej chwili domaga się mój organizm. czasem jest to czekolada, częściej fasola, najczęściej jabłka. Kłopot w tym, że czasem nie jem dwa dni, a potem objadam się kolejne dwa dni. Trudno. Jak nie jestem głodna - nie jem. Kiedy jestem głodna - jem. Minęło już sporo czasu od kiedy wyprowadziłam się od mamy i jeszcze ciągle żyję. To znaczy, że ta metoda nie jest taka najgorsza. :)

5. Mniej kofeiny. 
Moim głównym paliwem jest kawa. Wypijam kilkanaście kubków dziennie. I tak pozostanie. Mogłabym napisać, że to z powodu niskiego ciśnienia i tak dalej... Ale prawda jest taka, że po prostu lubię. 

Lubię robić rzeczy, które lubię robić. :)


Dlatego moim noworocznym postanowieniem jest nie mieć postanowień. 
Żyć tak, by możliwie niczego nie żałować. Nie fundować sobie niepotrzebnych stresów i niepowodzeń.

Bo tak uczciwie - ilu noworocznych postanowień dotrzymujecie na stałe?
A ilu dotrzymujecie z przyjemnością?! :)))

W kontekście tego taga zadaję sobie pytanie: czy ja muszę być ładna? Czy jest mi to potrzebne do szczęścia na tyle, by poświęcać rzeczy ważne i przyjemne dla urody? Człowiek jest tak zmyślnie skonstruowany, że sam swoich sińców pod oczami nie widzi. ;) A inni?
Inni ludzie nie dostrzegają tego, jak wyglądamy. Widzą nasz uśmiech, radość życia, energię. Kiedy dobrze się bawisz ludzie dobrze się bawią w Twoim towarzystwie. Kiedy masz w sobie pasję, zapalają się wraz z Tobą. Jeśli kochasz życie, wierzą Ci, że warte jest ono miłości. Gdy potrafisz dostrzec i chłonąć piękno świata, staje się ono częścią Ciebie i sam jesteś postrzegany jako osoba piękna. W jakiś sposób... I mnie ten sposób wystarcza.

Dlatego w Święta i w Nowym Roku życzę Wam, żeby Wasze piękno płynęło z wewnątrz. I nie mam tu na myśli zbilansowanej diety i picia dużej ilości niegazowanej wody.


Bądźcie szczęśliwi.
Szczęśliwi ludzie są piękni.



Słów kilka na temat postanowień, bądź ich braku chętnie przeczytałabym u Kataliny, Cammie, Hexxany, Skarbka i u Barw Wojennych.
Chciałam tagować jeszcze Idalię, ale widzę, że tag już jej dosięgnął. :)

Zapraszam Was do zabawy, choć nie wiem, czy w kontekście tego, co napisałam powyżej powinnam. :)))


29 komentarzy:

  1. Zdecydowanie, szczęście i radość życia to najlepszy kosmetyk wszech czasów! Nic tak nie robi jak zadowolenie z tego kim jesteśmy :) Z resztą nie ma fizycznej możliwości by dogodzić wszystkim, więc grunt to dogodzić sobie ;) A postanowienia... są od tego by je łamać ;) Dzięki za wyróżnienie! :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłego odpoczynku, Sabb :):-* Twoje anty-postanowienia noworoczne są świetne:)Zresztą - chrzanić postanowienia noworoczne, ważniejsze chyba, żyć w zgodzie ze sobą i nie frustrować się na własne życzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz....ja chyba dopiero teraz zaczynam doceniac radosc plynaca z zycia.Musialam przejsc nieco dluga i pokretna droge ale udalo sie.Jestem szczesliwa i nie tak dziko, chwilowo ale wlasnie w dojrzaly i wysmakowany sposob:)Podoba mi sie TO i nie tylko mnie.
    Teraz przede mna zupelnie nowa droga wiec pojawia sie pewne wytyczne o ktorych z przyjenoscia napisze.Bo to jest tak,jakbym zaczynala nowe zycia doslownie i w przenosni.
    Dziekuje za wyroznienie:)

    Sabb:* Wszystkiego Dobrego oraz Radosnego bez wzgledu na czas i pore:-)
    CMOK

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiecham się do tego posta! :) Dzięki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę wszystkim Wesołych Świąt, dużo zdrówka, spełnienia wszystkich marzeń (nie tylko perfumeryjnych), a Tobie Sabbath dodatkowo życzę, żebyś nadal miała dużo chęci i siły do prowadzenia tego bloga, gdyż Twoje wpisy pozwalają chociaż na chwilę przenieść do lepszego świata:)

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę zapamiętać słowa: 'szczęśliwi ludzie są piękni' :)

    serdeczne życzenia świąteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Katalino, prawda. Moja babcia mawiała: jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził". I kazała robić swoje. :)
    Co do łamania postanowień - niby jest, jak mówisz, ale ja mam zawsze takiego strasznego "stresa" kiedy nie dotrzymuję słowa. Także danego sobie. Dlatego mam lepszą metodę. jak widzisz. :)))
    Uściski najcieplejsze. :*



    Madzik, nawet nie wiesz, jak mi dobrze było w tym fuksjowym... A nie! Właśnie wiesz! To przecież Twoja pomadka i Twój rozświetlacz. I siedzisz tam obok. Bo w tagu tego nie ma, ale dobre towarzystwo niesamowicie podwyższa poziom szczęścia. :)))


    Hexx, wielką radość sprawiło mi przeczytanie Twojego komentarza. Jakoś nam się ostatnio kontakt rozluźnił, ale wiedz, że zawsze, zawsze będę Ci życzyła wszystkiego co najlepsze. Jesteś mądrym, dobrym, pełnym ciepła człowiekiem - zasługujesz na szczęście dojrzałe, wysmakowane i wielkie. Howgh! Rzekłam! :)))
    Ściskam ciepło. :*



    Yolu, cieszę się bardzo. Wszystkiego naj naj naj... I obyśmy się spotkały w Nowym Roku.



    Majkelu, dziękuję. Za życzenia i za niezwykłe komentarze pod moimi wpisami. Może to jest okazja, żeby napisać Ci osobiście, że cieszę się, ze do mnie zaglądasz. Naprawdę się cieszę. :)
    Szczęścia w Nowym Roku Ci życzę. :)



    Mala, dziękuję za życzenia i wzajemnie, życzę Ci pięknych Świąt i wspaniałego Nowego Roku.
    Co do mojego przekonania, że szczęśliwi ludzie są piękni - to jest prawda.
    Kiedy byłam wypchaną kompleksami nastolatką, moja mama pocieszała mnie, że bez względu na wygląd, taka najpaskudniejsza na świecie nie jestem, bo młodość jest piękna sama w sobie i za paręnaście lat, to dopiero będę naprawdę brzydka. :)))
    Dobra, moja mama nie była najlepszym motywatorem świata, ale sęk w tym, że miała rację i myliła się jednocześnie. Bo młodość jest piękna. Ale i dojrzałość i nawet starość bywa piękna, jeśli człowiek jest w tej swojej dojrzałości szczęśliwy, spełniony i kocha siebie. Dlatego ja Wam właśnie tego szczęścia i tej zgody z sobą samym życzę. I sobie też.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też uwielbiam kawę, ale czasem muszę ją ograniczać, bo mój organizm sam się domaga odstawienia. Więcej snu? Co do czytania przed monitorem- staram się dłuższe teskty czytać na czytowniku- moje oczy są o wiele szczęśliwsze.

    I też nigdy nie mam postanowień, nie mam ani potrzeby ani chęci

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyjaśniłaś otóż, czemu nie robię postanowień noworocznych. ;) Może nie stawiałam sprawy w ten sposób, ale stwierdzeniu, że piękno świata odbija się na twarzach tych, którzy je doceniają, trudno odmówić słuszności. :)
    Piękne życzenia. Dziękuję. :)
    Życzę Ci potrojenia Twoich radości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha, zdrowe podejście do sprawy :DDD
    Dziękuję za wyróżnienie :*

    P.S.
    Sabb, czy ty dostałaś ode mnie przesyłkę? Chciałam ci zrobić niespodziankę, ale skoro się nie odzywasz, to coś mi mówi, że zaginęła w akcji ... :(((

    OdpowiedzUsuń
  11. Sabbath nic dodać, nic ując :)) wszystko zostało napisane :)) piękne życzenia :))

    nigdy nie robię postanowień na Nowy Rok :)

    cieszę się życiem, jeżeli mam ochotę na czekoladę to ją jem, jeżeli mam ochotę na taniec w deszczu to to robię, cieszę się każdym drobiazgiem itd.. ;) jest takie mądre powiedzenie - lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nie zrobiło ;)

    Sabbath życzę Ci wszystkiego dobrego, samych radości i uśmiechu :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję Sabb. Wszystkiego dobrego z okazji Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko Co Mnie zachwyca, bo to tak jest z tymi postanowieniami, że robi się je nie wiadomo po co, próbuje dotrzymać z przymusu i porzuca z poczuciem winy. Pożytku z tego żadnego, a ile frustracji. Lepiej odpuścić i cieszyć się programowym brakiem postanowień. :)))
    Czytnika nie mam. mam tableta, ale to ten sam typ ekranu, co komputer. Tyle, ze mniejszy. Można grać i oglądać filmy. I w sieci surfować. :) To, co wydane zwykle czytam w wersji papierowej. Tyle, że coraz częściej czytam rzeczy niewydane jeszcze. :/



    Wierdźmo, ty mnie chyba nie lubisz! Potrojenie moich radości niechybnie mnie uśmierci. :)))
    Żart! Żart!
    Dziękuję. :*



    Cammie, słońce moich oczu, przesyłkę?? Zabij mnie, ale nie pamiętam, żebyśmy się na coś umawiały. Także nie na niespodziankę.
    Zajrzę po świętach na pocztę - mamy ostatnio okropne opóźnienia. Nie dotarły do mnie zakupy z Allegro sprzed miesiąca jeszcze.
    W każdym razie już się niepokoję. Podwójnie, bo nie wiem, czego oczekiwać.


    Reniu, o tak! Taniec w deszczu! Ostatnio zrobiliśmy to oczekując wielkiej katastrofy i blamażu. W noc przed spodziewaną klęską piliśmy na umór, śpiewaliśmy na całe gardło i tańczyliśmy w deszczu. W centrum miasta. Potem spięliśmy się i wróciliśmy z tarczą. Ale ta dekadencka zabawa do upadłego, prawdziwy fine de siecle. :)))
    I wyznam Ci, ze najbardziej w życiu żałuję rzeczy, których nie zrobiłam. Choć i kilka zrobionych głupot też bym chętnie wymazała z pamięci. :)
    Wzajemnie życzę Ci samych radości. Na każdy dzień, na każdą godzinę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie umawiałyśmy się, niespodzianka to niespodzianka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. 1:Mam nadzieję że jedynki dopilnujesz (a wiem że będzie ciężko:)
    2:Rozumiem:)
    Dr Jaroslav radzi:
    3,5:Jeżeli lubisz sok pomidorowy, to pamiętaj najlepiej w postaci tradycyjnej pomidorowej, gdyż pod wpływem ciepła wydziela zdrowotny przeciwstarzeniowy, przeciwnowotworowy likopen:)
    to jedyny znany produkt, który ma więcej właściwości zdrowotnych, niż tradycyjny pomidor:)
    Warto też zastanowić się nad zmniejszeniem kawy(a wiem, że ją uwielbiasz)
    Pamiętaj: nadmiar czegokolwiek jeszcze nikomu nie pomógł:)
    Przede wszystkim spróbuj polubić wodę, pamiętaj tylko nie w postaci smakowej:)
    4:Mam podobnie:)
    Klaudio pozostało mi tylko życzyć ci Wszystkiego Najlepszego, Wiary w Sercu i Światła w mroku,
    aby każdy następny rok przynosił Ci wszystko to, co w życiu najpiękniejsze :)
    J

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedz na TAG zdziwiła mnie już na wstępie,co nie powiem było bardzo miłe:D
    Okazało się jednak, że zadziwia mnie właściwie do ostatniego zdania. Anty-postanowienia, dobre. Ja mam kolejne postanowienia, niekosmetyczne. No i chciałabym wkońcu choć jednego z nich dotrzymać. Jestem na dobrej drodze-pośredniej, ale może tak podążając, za 100 lat osiągnę to czego chcę :P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę. Tak o tym nie myślałam.
    Trzy razy mniej snu? [to już chyba zaczniesz użyczać bliźnim swojej potrzeby odpoczynku, bo inaczej sie nie da ;> ] Trzy razy więcej kawy? Trzy razy mniej jedzenia? [zaczniesz przypominać tego gościa z powieści S. Kinga, którego przeklęła Cyganka i zaczął chudnąć]
    Rety, ja rzeczywiście mam do Ciebie jakieś tajone żale! ;)))
    Aż mnie to przeraziło, idę szukać ustronnego miejsca na pustelnię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cammie, idę dziś na pocztę. Czekam na kilka zaległych przesyłek, może się trafi i Twoja. Umieram z ciekawości.



    Jarku, co to znaczy w postaci tradycyjnej, pomidorowej? Na zimno w sensie? Tak piję. I wielowarzywny. Litrami! Pomidory surowe też uwielbiam.
    Kawę piję relatywnie słabą i z dużą ilością mleka. Nigdy parzoną - nie znoszę kwasiołów z fusami. :)
    Wody nie polubię. Chyba, ze wrócę do treningów (a taki mam plan, bo kontuzje dawno wyleczone i zaczynam czuć się ociężała i niezgrabna). Kiedy trenuję, wypijam flaszkę na trening z przyjemnością. To chyba jedyna metoda na to, żeby zaczęła pić wodę. :)
    Wzajemnie życzę Ci wszystkiego, co najpiękniejsze. Wedle gustu, wedle potrzeb, wedle listy marzeń. :)


    Kokosowa Panno, nie rób tego! W ten sposób za sto lat będziesz idealna i okrutnie nudna. Po co Ci to? Nie lepiej być niesfornym dzieckiem, które ciągle się potyka? :)
    Dotrzymuj postanowień tylko na tyle, być czuć się spełnioną. Nie dotrzymuj na tyle, by ciągle mieć do czego dążyć. Tego ci życzę ja - niesforne dziecko, które z potykania zrobiło sobie zabawę życiową. :)



    Wiedźmo, wylazło szydło z worka. :)))
    W "Chudszym" podobała mi się scena jedzenia placka na końcu. Wybór. Świadomy wybór. Inaczej umiera się wolnym...
    A pustelni ani się waż szukać. teraz, skoro już wylazły Twoja zakusy na moje życie i zdrowie, musisz odpokutować dostarczając mi rozrywki: pisz recenzje, Wiedźmo! :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Chodziło mi mianowicie o tradycyjną zupę pomidorową:)
    czy zimna czy ciepła tu nie ma znaczenia:)
    Wszelkiego rodzaju pomidorowe przetwory Soki,przeciery,ketchupy mają zbawienny wpływ na nasz organizm.
    Tylko kupujmy z głową:)
    Przed zakupem sprawdzajmy informacje na opakowaniu.
    Produkt nie powinien zawierać konserwantów i niezdrowych wzmacniaczy smaku, takich jak glutaminian sodu. Ketchup o wysokiej zawartości likopenu ma ciemnoczerwoną barwę.
    Im więcej procentu pomidora w pomidorze tym lepiej:))
    Dobra koniec z tymi mądrościami,bo zrobiło się kulinarnie:)
    p.s
    Kaludio znasz może zapach SMELL BENT Desperado?Własnie testuję:)
    A Jutro czeka mnie DE PROFUNDUS Lutensa:)
    Ponownie ślę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  20. Ehm, boję się teraz wstawić post z postanowieniami noworocznymi:D

    OdpowiedzUsuń
  21. O, nie zaglądałam tu przez parę dni bo mi całkiem węch odjęło, a tu wcale nie węchowy post i jaki przyjemny, żeby nie rzec anarchizujący.
    Podpisuję się obiema ręcyma pod brakiem postanowień noworocznych i życiu w zgodzie ze sobą. Niby zdroworozsądkowo człowiek powinien pracować nad sobą i swoimi słabościami ale może bardziej w sensie szeroko pojętym, ogólnoludzkim. A do tego wcale nie jest potrzebny żaden Nowy Rok.
    Osobiście, jako zagorzały wróg (hmmm, wrogini???) ascezy i samoumartwiania dietami i innymi cudownymi sposobami na urodę, życzę Tobie Sab i wszyskim Komentującym czucia się pięknymi i szczęsliwymi przez cały okrągły rok. Oczywiście tylko wtedy jeśli lubicie czuć się szczęśliwi, bo jeśli ktoś lubi się czuć inaczej to niech się czuje jak lubi.
    Pozdrawiam.
    Pees. Skoro w perfumach oudowych czuję oud to znaczy że węch powoli wraca. ufff.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jarku, rozumiem, Akurat za zupą pomidorową nie przepadam. Kiedyś była to jedna z moich ulubionych potraw, ale jestem w sytuacji, w której skazana jestem na nią zbyt często i chyba mam już dość. :)
    Soki kupuję dobre. Sok pomidorowy ma się składać z soku pomidorowego i soli. :)
    A kulinarnie... lubię. Zamiłowania do gotowania nie mam zupełnie, ale nadrabiam to zamiłowaniem do jedzenia. :)
    Desperado wąchałam. Teraz nie pamiętam, ale chyba mam gdzieś próbkę... Gdzieś. :/
    A testów de Profundis zazdroszczę. Nie znam. napisz słów kilka, kiedy powąchasz, dobrze? Proszę.


    Kokosowa Panno, ależ cóż Ty?! Jakże się boisz? Moje wpisy i odpowiedzi na tagi są zwykle na tyle dziwne, że doprawdy trudno się do nich w jakikolwiek sposób odnosić. To też była raczej manifestacja mojego podejścia do życia. I wcale nie twierdzę, ze jest to podejście najlepsze i najmądrzejsze. Jest tylko moje. I mnie z nim dobrze. Ale brońcież mnie bogowie przed przekonaniem, że znam metodę uszczęśliwienia innych! :)
    Idę zaglądać do Ciebie zaraz. :)




    Myszo, czemu ja wiedziałam, że Ty akurat się ze mną zgodzisz? :))) W Twoim podejściu do moich wypocin jest tyle luzu, dystansu i takiej ogólnej akceptacji dla świata, że pisząc myślałam właśnie, że odpowiesz mniej - więcej w ten sposób. :)
    Ja uczciwie rzecz biorąc, pracuję nad sobą w jakiś sposób, do pewnych rzeczy się zmuszam, jak wszyscy. Ale nie noworocznie, tylko w mierę potrzeb. O tym, kiedy jest potrzeba też decyduję sama - jak my wszyscy.
    Nie mogę nie zatrzymać się przy zdaniu dotyczącym tego, że ktoś może nie lubić, nie potrafić czuć się szczęśliwy. Nie, nie będę oponować. Zauważyłam to i przyznaję, czuję przerażającą bezsilność wobec takich ludzi - nieszczęśliwych w pewien sposób na własne życzenie. Z jednej strony człowiek chce podejść, potrząsnąć... Z drugiej to nic nie daje i niekoniecznie bywa odbierane jako życzliwość.
    Mam taką znajomą. Dziewczyna piękna, młoda, zdolna, bystra i do tego naprawdę urocza towarzysko. I nie daję rady jej wyciągnąć z doła. Umyka mi, ucieka, zamyka się w swojej samotności.
    Inna kategoria, to ludzie, którzy obnoszą się ze swoim rzekomym nieszczęściem, rżną cierpiętników. Tych też żal, ale inaczej. Bo Ci ostatni mają z tego jakąś satysfakcję przynajmniej. :/
    Życzę powrotu do pełni możliwości nosa. :)
    I idę pisać jaką recenzję czy cóś...

    OdpowiedzUsuń
  23. Hłe hłe, Sab, pewnie z tego samego powodu, z którego ja przeczuwałam zaczynając czytać Twój post, że choć z postanowieniami w tytule zakończy się zgoła inaczej :)))
    A ludzie, którzy nie potrafią lub nie chcą (albo raczaj udają, że nie chcą) czuć się szczęśliwi - to temat rzeka. Też mam paru znajomych o podobnych postawach i nawet jeśli wiem, że chcieliby inaczej to zawsze mam wrażenie, że ja wobec nich jestem absolutnie nieporadna i nie umiem pomóc, zachować się odpowiednio...
    Nos powoli nabiera wiatru w nozdrza, dziś oudów c.d. tym razem Aoud Leather Montale i duże zaskoczenie, bo oudu tam nie ma, za to jest skóra, zupełnie dla mnie nowe doznanie olfaktoryczne. Bardzo nieperfumeryjne i bardzo ciekawe. Idę czytać reckę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Klaudio właśnie jestem po testach De Profundusa Lutensa,i muszę powiedzieć, że to nie twoja bajka.
    Zapach bardzo kwiatowy,typowo kobiecy
    rumianek,fiołek,chryzantema,peonia i podobno kadzidło,lecz go nie wyczuwam.
    Miałem wielkie oczekiwania wobec tego zapachu,a tu niestety zawód:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Myszo, ano nie ma. Pisałam chyba kiedyś, że mi się podoba, ale recenzji nie udało mi się jeszcze sprokurować. Może kiedyś?
    W kwestii szczęścia i nieszczęścia: dokładnie tak samo czuję się w zetknięciu z ludźmi, którzy są przewlekle smutni: nieporadna i bezsilna. I czasem szalenie mnie to denerwuje i przygnębia. Heh...


    Jarku, kwiatowy i typowo kobiecy? Z taką nazwą?! No... Miałam nadzieję, że jednak nie. Szkoda. Wielka szkoda. :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Po jakże udanym Vitriolu i Boxeuses,porażka:(
    Być może dlatego, że Lutens przyzwyczaił do treściwych zapachów
    jak np:killera jaśminowego w Sarrasins,oraz piżmowego Musc koublai.
    Aż dziw, że jest to wersja dzwonkowa:(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...