piątek, 2 marca 2012

De Profundis Serge Lutens


 

Z głębokości wołam do ciebie, o Panie!

Czemuż miast mroku i zniszczenia
łąki ukwiecone ofiarujesz?
Czemuż światłem porażasz
fiołkiem mamisz
chryzantemą dławisz?

Czemuż rozkosznej męki skąpisz?

Czemu miast krzyku z trzewi
pusta śpiewka z ust mych ulatuje?
Czemuż wdzięczyć mi się każesz
kwiaty we włosy wplatać
zieloną suknię nosić?




Jam duch z otchłani
jam potępieniec z lubością wyrok zwój znoszący
jam niewolnik z oków swych kontent

Ogni piekielnych pragnę
smolistej ciemności pożądam
Otchłań jak śmierć głęboka mym ogrodem rozkoszy
mrok wszechpotężny zbawieniem mej duszy
ogień piekielny słońcem mych oczu

Panie, z głębokości swych pragnień wołam
czemuż okrutnie bawisz się
piekłem?

Jeśli otchłań piekielną w ogród zmienim
jeśli Szeol śmiechem rozbrzmi
kiedy Tartar blask ozłoci
Panie, jakiż duch mroczny się ostoi?

Zaprawdę
okrutne twe dary Panie
przewrotna twa łaska

lepiej jej nie znać i ufać Tobie
lepiej pragnąć i żywić nadzieję
lepiej spalać się w żądzy
niż w słońcu dzieł twoich


Wybaczcie nietypową, "pojechaną" formę. Recenzji lutensowskiego De Profundis jest w sieci dosyć.
Ja osobiście, jako konkretną i oddającą moje wrażenia polecam (za zgodą Autorki) tę: KLIK

Mam do dzieła inspirującego twórcę stosunek emocjonalny: Psalm 130 jest tak głęboko rozpaczliwy, tak pełen pokory i udręczenia, tak wyraźnie pokazujący emocje człowieka, który wie, że jest niczym, pyłem u stóp Wszechmocnego, że ładne, kwiatkowe perfumy nazwane w ten sposób są dla mnie kompletnie nieakceptowalne.
"De Profundis" Kazimierza Przerwy - Tetmajera oddaje ten nastrój, "De Profundis" Dead Can Dance jest odpowiednio katatoniczne, listy Oskara Wilde'a naprawdę z otchłani są pisane. Tu... Nie rozumiem koncepcji.

I jeszcze jedno: nie jestem aż takim grafomanem. Rzecz jest celowo przerysowana i stylizowana na przekład Starego Testamentu, którym dysponuję: rzecz wydaną w 1961 roku przez Brytyjsie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne. Stąd te wszystkie archaiczne formy i patos.

Dziękuję za uwagę.


Data powstania: 2010
Twórca: Serge Lutens

Nuty zapachowe: chryzantema, fiołek, dalia, rumianek, mieczyk, peonia, drzewo, kadzidło

  • Tekst zilustrowany został genialną pracą Cyrila P (aka Radian) - francuskiego grafika, którego stronę RadianDesign odkryłam niedawno i niniejszym szczerze Wam polecam.

32 komentarze:

  1. Tiaa... Rozczarowanie roku. Ja z przykrością jeszcze znalazłam w tej otchłani lanolinowy płyn do płukania tkanin, pal sześć chryzantemy, ale chemia gospodarcza?!
    Nie mam nic do dodania do Twojej rozpaczliwej wersji De Profundis clamavi ad te Domine (może za wyjątkiem parsknięć śmiechu w didaskaliach po "Czemuż światłem porażasz, fiołkiem biczujesz").
    Pani Stettke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ten pan Lutens tak właśnie mi zrobił. Pizgnął wiąchą cwietów bez pysk, jak mawiała moja babcia. No to ja do niego wołam, czemuż, ach czemuż on mi to robi?!
      Ja się na De Profundis napaliłam jak idiotka. A tu masz... fiołki i chryzantemy. Niechby już chemia była... Jakakolwiek!

      Usuń
    2. Zmianiłam fioła. Pewnie jeszcze nie raz się ten wyraz zmieni.

      Usuń
  2. Hihihi, wiedziałam. :D No po prostu wiedziałam, że Ci się nie spodoba.
    Ale że aż do tego stopnia? ;)) Kapelusze z głów!
    Rzeczywiście, negatywne teksty tworzy się (i czyta) ze swadą, jakiej niejedno wybitne dzieło nigdy od nas nie doświadczy. ;) Dziwni jesteśmy, co nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? nie do tego stopnia, tak uczciwie. to jest pachnąca ślicznota. Naprawdę bardzo przyjemny zapach. Ale to jest jak Baudelaire'em - kiedy decydujemy się na konkretne zapożyczenie, konkretne skojarzenie, powinniśmy być świadomi tego, że ludzie będą mieli konkretne oczekiwania.
      De Profundis to koszmar. kiedy czytałam go jako dziecko, miałam dotkliwą świadomość tego, że jestem nic nie wartym pyłem, że bóg może mnie zmieść jednym oddechem, że nie zasługuję na nic, że muszę kajać się i czołgać przed nim żebrząc o litość, na którą nie zasługuję. To jest wizja boga starotestamentowego: okrutnego, mściwego, bezlitosnego. Na mnie taka mentalność wywarła piętno - moja babcia wierzyła w ten sposób i ukształtowała moją wiarę. Nie zniosę trywializowania takich przejmujących emocji.

      Usuń
    2. A test celowo jest nadęty i przegięty. Pełen powtórzeń, "ziejący patosem". Se pomyślałam, że też "pojadę", ale w drugą stronę, niż Lutek.

      Usuń
    3. Mnie właśnie spodobało się to, że panowie L. i S. naszym skojarzeniom i oczekiwaniom zagrali na nosie. I to bez skrupułów. ;)
      O rozczarowaniu chrześcijaństwem, ludowym katolicyzmem właściwie, też już się kiedyś zgadałyśmy z tego, co pamiętam. :? I faktycznie, w (niewysławianym, choć wyraźnym) żądaniu wywlekania na światło dzienne uczuć tak intymnych, jak świadomość własnej nicości etc. jest jakaś ponura, niedająca spełnienia sadomasochistyczna satysfakcja [BTW, ale potworek słowny! ;) ]. Pociąg do babrania się w cudzych nieczystościach lub coś podobnego; przynajmniej ja czuję to w zbliżony sposób. Hmm.. i już robi się trochę zbyt intymnie. :/ Krucha sprawa z taką dyskusją.
      Koncept doceniam. :) Podczytałam, co odpisałaś Myszy: że "z armaty do wróbla". Niezły pomysł stylistyczny. :) Boskie!

      Usuń
    4. Przede wszystkim niezdrowa psychicznie jest. Ale świetnie wpisuje się w tę martyrologiczną polskość, którą naród warchołów tłumaczył swoje klęski.
      Nie pojmuję boga, który jednocześnie jest surowy (okrutny, sadystyczny wręcz) i kochający i miłosierny. Mnie Stary i Nowy Testament do siebie nie pasują i naprawdę wielkiej trzeba determinacji, by jakoś radzić sobie z łączeniem tych niespójności w jeden system wierzeń.
      I masz rację: jest coś sadomasochistycznego w tak pojmowanej wierze, w takim tłumaczeniu świata.
      Mnie to, przede wszystkim, zasmuca.

      Usuń
  3. A ja miałem nadzieję,że jako jedyna zmienisz zdanie o tym zapachu, że może coś ciekawego wywąchasz,bo mój nos czasami płata figle:D
    p.s
    Zdjęcia obłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie starałam. Powąchałam i pomyślałam, że nie będę lubić tej wersji, że pozwolę sobie na patataja.
      Powiedzmy, że z premedytacją nie szukałam. Bo to, co samo się z nos rzuciło wystarczyło, by mnie zrazić.
      A praca graficzna (bo to jedna praca i jej powiększone fragmenty) obłędna po prostu!

      Usuń
  4. Uffff.... jak zobaczyłam zdjęcie i pierwsze zdanie - była pewna, że znów skażesz mnie na tortury, a lista mast trajów znów się wydłuży. Tym razem mnie oszczędziłaś, za co jestem Ci bardzo wdzeczna. Za to forma i zdjęcia - jak napisał Jaroslav - obłędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie (i pisownia) mast traje bardzo mi się podoba. :)
      Grafikę znalazłam zaiste zacną. Ostatnio poszukuję głównie po stronach autorskich grafików. I trafiam na świetne rzeczy.
      Forma celowo przegięta - dodałam zastrzeżenie. normalnie nie lubię takiego stylu pisania, ale tu aż mi się prosiło coś, co pokaże, jak można z armaty wróbla... i tak dalej. ;)

      Usuń
  5. Oryginalne De Profundis to dla mnie poetycki kicz, pożyczony od Przybyszewskiego, przeładowany i przez to niezbyt przekonujący. De profundis Lutensa to ładny zapach choć w podstawie ma nutkę rodem z płynu do zmywania naczyń i nieco mnie to drażni bo zmywania nienawidzę najbardziej na świecie.
    Wyobrażam sobie że Lutens Twórczości Przerwy Tetmajera nie zna- ale spodziewać by się było można że zna Avo Parta
    http://www.youtube.com/watch?v=1eSz2J3nS2o
    choć po zapachu sądząc- nie zna wcale.
    Piękna recenzja, chylę czoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale oryginalne, czyli które? Biblijne?
      Bo ja czytałam biblijne jako osoba wierząca w to, co czyta i mnie poraziła beznadzieja i upokorzenie człowieka w tym tekście.
      Teraz widzę to trochę inaczej, ale wciąż pamiętam o tym, że wiele osób czyta tę księgę jako wyznacznik prawdy. I w tym kontekście nadal mnie to strasznie przygnębia. Że ludzie chcą (albo muszą) tak się czuć.

      Utworu Avo part ja z kolei nie znałam. Ogromnie, gorąco Ci dziękuję za linka. Piękne, przejmujące i takie nastrojowe... Dziękuję Ci Trzy Ryby! Mniemam, że wymienioną w tekście wersję Dead Can Dance znasz... Nie odwdzięczę się więc, tylko dziękuję raz jeszcze.

      Usuń
  6. Nie chciałabym się wymądrzać za kogoś, ale wydaje mi się, że Trzy Ryby potraktowała jako oryginalną wersję okropnie młodopolski wiersz Kazimierza Przerwy- Tetmajera, czyli to:
    http://pl.wikisource.org/wiki/De_profundis
    a nie wersję z Księgi Psalmów, czyli to:
    http://pl.wikisource.org/wiki/Psa%C5%82terz_Dawid%C3%B3w/Psalm_130
    Rzeczywiście Przerwa- Tetmajer jakoś mało nośny. Ale z pewnością bardziej niż Lutens.
    Pani Stettke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, to ja o Tetmajerze wspomniałam, ze oddaje klimat. Tylko on o morzu pisał. :)

      Ale ogólnie, ja chyba Tetmajera bronić będę. Nie przed Tobą :))) Tak tylko, ogólnie.
      Ten finał:
      Gdy krwią mi serce wre, gdy nic nie mogę,
      choćbym za chwilę czynu życie dał:
      pożogę
      zgaś pragnień, stłum ich szał...

      Lepiej już iście jak meteor minąć,
      gdzieś na przepastny morski zabiec szlak
      i zginąć,
      niż być bezsilnym tak!...

      Mnie osobiście mocno kojarzy się z tym:


      Ale chcę, by mnie życie podarło,
      Potargało piorunem wichury,
      Niechaj wpija we mnie kły, pazury
      I drapieżnie mnie chwyta za gardło.


      Może przez to skojarzenie mam sentyment, do tekstu Tetmajera. Bo ogólnie i już bez związku z tematem "Krzyczę" Tuwima to jeden z "najmojejszych" tekstów na świecie. Ale ja jestem ogólnie bardzo mocno tuwimofilna. :)

      Usuń
  7. Zgadza się, zafiksowałam się jakoś na Tetmajerze a wersja biblijna jakoś znalazła się w obrębie ślepej plamki mojego umysłu.
    Nigdy nie czytałam Psalmu 130 z perspektywy osoby wierzącej bo nigdy wierząca nie byłam- pewnie dlatego ominęły mnie doznania o których napisała Sabbath. Traktowałam ten tekst, jak i wszystkie biblijne teksty, jako swego rodzaju materiał źródłowy, przyczynek do antropologiczno- psychologicznych rozważań.
    A De Profundis Przerwy -Tetmajera jest naprawdę okropny :)

    Cieszę się że spodobał Ci się Arvo (tak ten pan ma na imię, w moim poprzednim komentarzu klawiatura połknęła literkę, ma nieposkromiony apetyt i często jej się to zdarza, z góry za nią przepraszam)Part, polecam całą twórczość tego kompozytora, nawiązuje do muzyki dawnej, zwłaszcza średniowiecznej, trochę się stylizuje na minimalizm, budzi na pewno większe i głębsze (choć nie zawsze pozytywne) emocje niż De Profundis Lutensa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słucham od dłuższego czasu i jestem pod wrażeniem. Arvo Parta, nie Tetmajera.
      Ciekawa jestem, kto gra na skrzypcach w Fratres - świetny skrzypek. A pasaże jak u Paganiniego prawie.

      Z zamiłowania do "okropnego" Tetmajera trochę się tłumaczyłam wyżej.
      Tylko trochę, bo mogłabym bardziej. napisał kilka rzeczy, które mnie poruszyły.

      A klawiaturze życzę smacznego. Moja nie dość, ze żre na potęgę, to jeszcze złośliwie wypluwa jakieś śmieci. To dopiero klawiatura chaosu. ;)))

      Usuń
    2. Klawiatura serdecznie dziękuje za życzenia. Nie wiem jakiego wykonania Fratres słuchasz, to dość często interpretowany utwór. Ja najlepiej znam wykonanie wersji z 1980roku, w którym Tasmin Little gra na skrzypcach a akompaniuje jej na fortepianie Martin Roscoe.
      O, to: http://www.youtube.com/watch?v=MrnFF_WPg7A

      Usuń
  8. Straszne rzeczy piszecie, mnie inaczej wychowywano moja religijność i była i jest spokojna i cicha pozbawiona lęków i traum.
    Co do samego zapachu to nie znam i nie wiem czy chcę znać :P. Natomiast jedyne wytłumaczenie to to, że jak tytuł Lutens "zerżnął" z psalmu pokutnego to widać za pokutę zadał i też to kwiecie wszystkim wielbicielom mocnych klimatów, napalonych na piekielne otchłanie :D.
    A tak w ogóle to ja nie rozumiem tej polityki grzeszno- otchłaniowej tragedii towarzyszącej śmierci. Zjawisko to jest naturalne i mimo, że nie napawa mnie jakimś super optymizmem ( zwłaszcza w kontekście odejścia osób bliskich) to nie widzi mi się to jakoś źle. Samo wydarzenie kojarzy mi się ze spokojem i delikatnością ( w przeciwieństwie do np. porodu który uważam za rzeźnię).
    Zapach wyobrażający śmierć widziałabym jako suchy, przestrzenny i jasny.
    Mój ulubiony śmierć to ten z Pracheta :) mogłabym tam u niego zamieszkać o ile można by tam trzymać perfumy :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu, ja nie wiem, czy wierzę w Stary Testament bez lęków i traum. Kiedy to pierwszy raz czytałam, byłam przerażona i zafascynowana. Potem starałam się jakoś pogodzić dwie, sprzeczne w moim odczuciu, koncepcje boga w jeden, spójny system. Bo ja mam ogromną, wewnętrzną potrzebę robienia wszystkiego na 100%, bez uników.

      Ja nie sądzę, by psalm 130 był o rozpaczy śmierci. jest o tym, co dla osoby wierzącej jest największym lękiem: o strachu przed odtrąceniem, pozbawieniem łaski obcowania z Bogiem. Tym jest piekło, to jest przekleństwo aniołów upadłych.
      Bo przeciez dla kogoś, kto wierzy, śmierć nie jest kresem, nie powinna też być smutna. Oczywiście, wiąże się z tęsknotą za bliskimi, ale jest też obietnica ponownego spotkania. W sumie osoba wierząca nie powinna ani bać się śmierci, ani rozpaczać po śmierci bliskich.

      Śmierć Pratcheta to zaiste osobowość. No i lubi koty. ;) Ja jestem wielbicielką Śmierci Szczurów. Choć ogólnie nie należę fanów tego typu prozy. Czytałam tomy o straży, bo mieliśmy to grać (wyżebrałam rolę Noby'ego, a potem Pratchet nie zgodził się na zmiany w stosunku do treści książki i mnie wycieli). do dziś załuję. :)

      Usuń
  9. Arvo Part "De Profundis" jest tak piękny, że słów mi brak... dzięki 3Rybko

    OdpowiedzUsuń
  10. Tuwimofilna? Nie dziwi mnie to, jest znacznie mniej rozhisteryzowany niż młodopolska brać.
    Poza wątkiem również dziękuję 3Rybom za Arvo Parta. Przejmujące i nie można powiedzieć w żadnym miejscu ich De Profundis "w tym utworze już nic się więcej nie wydarzy".
    I również poza wątkiem - jestem Micińskofilna i marzę, aby ktoś (ale porządnie, nie jak Lutens) zainspirował się przy tworzeniu perfum tą młodopolską perłą
    http://milosc.info/wiersze/Tadeusz-Micinski/Badz-zdrowa.php
    Proszę uprzejmie o wybaczenie, że wklejam link do strony hmm... niezupełnie w moim guście.
    Pani Stettke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tuwim jest fenomenem. Jest wszechstronny, ale w każdym stylu jest mocny, dosadny i nastrojowy. Tylko nastroje różne.
      "Bądź zdrowa" - mocne! Takie oszczędne i jednocześnie pełne emocji.
      A stroną się nie martw. nie jest taka zła, skoro są na niej dobre teksty. :)

      Usuń
  11. UUuuuu... no to pojechałaś po całości, że tak kolokwialnie powiem. Ale w sumie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano pojechałam., jeszcze słychać tętent i rżenie koni. czarnych jak demony, oczywiście. ;)))

      Usuń
  12. Recenzja faktycznie pojechana.

    A bez tego fioła zapoznać zapragnęłam.
    No cóż, fiołofil wychodzi z nory i domaga się pożywki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Favkes? Wszelki duch! :)
      Nie wiem, czy to jest fioł na Twoją miarę. Ale nie przesądzam - zapach jest naprawdę ładny. Po prostu ładny.

      Usuń
  13. Sabbath skoroś tuwimofilna to pewnie znasz wiersz zaczynający się od
    Absztyfikanci Grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty,
    I lodzermensche, bycze chłopy...
    z dnia na dzień czuję coraz większą empatię do podmiotu lirycznego tego wiersza, prawdziwej perełki.
    Miciński jest piękny choć dla mnie bardzo hermetyczny, pełen nie do końca dla mnie jasnych symboli, alegorii i odniesień.

    Cieszę się że Wam się Arvo Part spodobał- i służę dziwaczną zawartością moich płyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że znam. Rzecz prawie o miłości, bo o całowaniu przecież. :)
      W sumie, ciekawa jestem, czego jeszcze słuchasz. Był kiedyś taki tag, w którym należało wymienić ulubione utwory muzyczne. Szkoda, że nie blogowałaś wtedy.

      Usuń
  14. zapach kojarzy mi się z pogrzebem i z tego co się orientuję używany bywa w obrzędach pogrzebowych, więc myślę że nie o treść psalmu chodzi i nie o religię, ale o ten specyficzny olfaktoryczny klimat pogrzebu...typowe kwiaty, wiązanki, trochę wieńców i wilgotna ziemia

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapach kojarzy mi się z pogrzebem, kwiaty, wiązanki, wieńce, wilgotna ziemia... z tego co czytałam tenże psalm używany bywa podczas obrzędów pogrzebowych, więc może nie o religię, nie o treść psalmu chodzi...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...