czwartek, 26 lipca 2012

Bowmakers D.S. & Durga



Miał być dziś wpis o Justice Bodan, ale wczoraj dotarły do mnie próbki, o których marzyłam. A pośród nich zapach, w którym pociąga mnie wszystko...



Łuk to konstrukcja olśniewająco prosta i niewyobrażalnie misterna zarazem.

Łuk prosty można wykonać w 100 minut z jednego kawałka drewna. Jednak wiedza, jaką łuczarz musi posiadać, by wybrać zdrowe, elastyczne drewno bez sęków wystarczająco mocne i sprężyste by wytrzymało potężne siły, które będą na nie działały i czas potrzebny na przekształcenie świeżego drewna w materiał na dobrej jakości łuk w tych 100 minutach się nie mieści.

Łuki jednowarstwowe to rzadkość. Nawet proste łuki często wykonuje się z dwóch warstw drewna: brzuśca i naklejonego na grzbiet pasa, który zwiększa elastyczność i moc, a także wpływa na naciąg łuku.

 

Łuki, których łęczysko składało się w z wielu warstw zaczęto wyrabiać już 2 000 lat przed naszą erą. Mogły to być warstwy drewna o różnej twardości i sprężystości, ścięgien i rogu. Przygotowanie tych materiałów (sezonowanie drewna, rozbijanie ścięgien, nasączanie jednego i drugiego żywicami i klejami w celu zwiększenia elestyczności i trwałości), łączenie elementów metodą na rybi ogon lub listewkową, klejenie (często zimą ze względu na niższe temperatury), opcjonalnie gięcie, wreszcie konserwacja zapobiegająca łamaniu i rozwarstwianiu...
Dobry łuk to dzieło sztuki. Łuczniczej, rzecz jasna.

Nie dziwcie się, że Bowmakers tkwiło na samym szczycie mojej listy zapachów do powąchania. Mam za szafą longbow i kilka kompletów strzał, a za łóżkiem słomianą tarczę i stojak na nią. Bowmakers ma u mnie plusa za samą nazwę. I za opis, wedle którego pachnieć ma siedliskiem rzemieślnika wyrabiającego łuki "nasyconym zapachem mahoniu, wiórów klonu, żywicą sosny, sędziwym drewnem orzecha i lakierów opartych na unikatowych, sekretnych recepturach". Dodatkowo siedlisko to znajduje się w lesie. :)






Zanim zaśpiewa cięciwa... 

 

Pierwszy wdech rozwiewa wszelkie wątpliwości - oto mamy do czynienia z zapachem, który zasłużył na swoją historię.

Otwieramy drzwi opowieści. Wchodzimy w tonące w półmroku wnętrze drewnianej chaty, wdychamy zapach żywicznego drewna, naturalnych klejów i pokostów, skóry na kołczany. Pierwsze minuty Bowmakers są drzewne, lecz zarazem eteryczne. Łagodności nadaje im subtelny aromat świeżych orzechów - być może orzechowego oleju do nasączania cięciw. To najprawdopodobniej zasługa paczuli tworzącej tło dla nut drzewnych stanowiących główny akord kompozycji.


Chybotliwy blask oświetlających pomieszczenie dymiących pochodni wydobywa z mroku kolejne kształty: poukładane w stosy szczapy drewna, miski stygnących żywic, pozawijane w nasączone olejem konopne szmaty surowe łęczyska, lśniące wstęgi mahoniu i motki lnu. Dopiero gdy wzrok oswoi się z panującym w chacie półmrokiem dostrzegamy wlepione w nas lśniące oczy łuczarza. Na jego twarzy maluje się spokój i skupienie, jego dłonie gładzą mahoniowy grzbiet tworzonego właśnie łuku.

Serce kompozycji jest wytrawne, pozornie proste. Drzewne do cna.
Splata się w nim ostry aromat świeżego drewna, zapach podsychających, łupanych wzdłuż włókien gałęzi i woń płonących, nasączanych sosnową smołą drzewną (w odróżnieniu od brzozowego dziegciu, który ma aromat ostrzejszy) żagwi. Brzmiące w tle nuty skórzaste utraciły wyczuwalną w otwarciu surowość ewoluując z zapach skóry impregnowanej, barwionej, ucywilizowanej.


Bowmakers pięknie łączy różnorodne aromaty drzewne. Wytrawny zapach żywicy ze słodyczą nut dymnych. Chłodne, eteryczne aromaty drzew iglastych z ciepłem, bogatym bukietem złożonym z czerwonego mahoniu, czerwonego sandałowca, drew przypominających wenge. Szorstkość drzewnej smoły z miękkością nut popielistych, miałkich, tłustych wręcz.

Brak w składzie charakterystycznych dla tego typu kompozycji "zmiękczaczy" w rodzaju wanilii, bobu tonka czy kaszmeranu daje czystość obrazu. Pozorną surowość, dzięki której możemy docenić misterny splot kilku głównych nut tworzących zapach oszczędny i szlachetny.


W pewnym stopniu przypomina mi Bowmakers Black Tourmaline Oliviera Durbano. Podobna popielistość: ciepła, miękka i eteryczna. Są jednak perfumy D.S. & Durga krokiem w stronę natury - pozbawione zapierającej dech w piersi ekspansywności i druzgocącej mocy Czarnego Turmalina trwają w skupieniu jak rzemieślnik z miłością gładzący drewno stające się w jego dłoniach przyjacielem i zabójcą zarazem.

Bowmakers to zapach cichego podniecenia, niezwykłej podniosłej koncentracji towarzyszącej tworzeniu czegoś niezwykłego. Być może łuczarz tworzy właśnie dzieło swego życia - łuk, który stanie się legendą, który zmieni losy świata? Taki, który przetrwa w pieśniach dłużej, niż drzewo, z którego został wycięty, dłużej niż dłonie, które go stworzyły, dłużej niż pamięć o osadzie, w której mieszkali czarodzieje zamieniający drzewa w śmierć.

Ale na razie widzimy tylko zgarbione plecy łuczarza i jego sprawne dłonie gładzące łęczysko. Słyszymy odgłos irchy trącej o drewno i parskanie ognia. Jest cicho. Jeszcze nic się nie stało. Jeszcze strzała nie wyruszyła w świat.




Data powstania: 2012

Nuty zapachowe:
nuty ozonowe, skóra, różne gatunki drewna



Źródła ilustracji:
  • Autorem modelu, który otwiera wpis jest Ketan Patil - indyjski artysta modelarz tworzący modele 3D i tekstury. Prowadził bloga, na którym prześledzić można proces powstawania jego prac. Znajdziecie go pod adresem: ketpatil.blogspot.com.
  • Zdjęcie numer 2 pochodzi ze strony www.heritageskills.org, z artykułu poświęconego rękodzielniczej produkcji amerykańskich łuków refleksyjnych: KLIK.
  • Obraz fantasy z kyon.pl dostępny tu: KLIK. Informacji o autorze brak.
  • Czwarte zdjęcie ze strony The State, z artykułu Joeya Hollemana poświęconego (a jakże) produkcji łuków: KLIK.
  • Kolejne dwa zdjęcia ze strony: www.binghamprojects.com. Oferta firmy obejmuje nie tylko łuki ze zdjęcia, ale też mnóstwo innych. Zachęcam choć do pooglądania. Cuda mają.I sprzedają w Europie.
  • Ostatnia ilustracja ze strony diasflec.com poświęconej szerzeniu i wymianie informacji o długich łukach. Można na niej kupić łuk, sprzedać łuk, nabyć strzały dowolnej długości (długość zależy od długości ramienia strzelca), grubości, koloru i o dowolnym grocie. Cuda. Szkoda, ze strona jest amerykańska.

34 komentarze:

  1. Witam!

    Ładny opis. Przywiódł mi na myśl komiks Rosińskiego "Łucznicy" z serii o Thorgalu Aegirsonie. Być może tak pachniało domostwo zbrojmistrza zwanego Drewnianą Nogą, gdzie główny bohater po raz pierwszy spotkał Kriss de Valnor?
    Pozdrawiam Serdecznie

    Zielony Drań (TM)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie trochę tak. Ale Drewniana Stopa był stary i brzydki. A ten zapach jest taki piękny i taki mój, że ten konkretny bowmaker musiałby wyglądać jak Thorgal, nie jak Drewniana Stopa. :)

      Swoją drogą zastanawiam się, czemu nie skojarzyłam. Myślałam o postaci w typie Thorgala, komiks znam przecież i lubię, a jednak... Surowa uroda zapachu sprawiła, że staruszek Arghun się nie załapał. Może to i dobrze. Tak wyglądającym głównym bohaterem opowieści z pewnością odstraszyłabym połowę chętnych do powąchania dziewczyn. ;)))
      Ten bowmaker musi mieć włosy. Nie tylko na brodzie... :)

      Świetny komentarz! Bardzo inspirujący. :)

      Usuń
  2. Nie jestem pewna jak Ty to robisz, ale budzisz we mnie coś, co ja bacikiem staram się usilnie powstrzymać. ;) Po takich recenzjach moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach i łaknie dodatkowego pobudzenia poprzez posiadanie opisywanych perfum. Zgroza normalnie. :D Zabawne jest to, że nawet jeśli zapach teoretycznie nie jest "mój", to jednak poprzez same skojarzenia byłabym w stanie się w nim zakochać, docenić go. Szkoda, że mnie nie stać, wtedy na pewno bym się wcale, a wcale nie powstrzymywała od jakichkolwiek zakupów, a tak to ciułam w ciszy na pierwszą flaszkę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vilo, powinnam przeprosić za kuszenie, ale nie mogę. ;) Twój komentarz to największy z komplementów, jakim można obdarować kogoś kto usiłuje dzielić się swoja pasją. Dziękuję. :*
      Mnie wcale nie chodzi o to,żebyśmy wszyscy pachnieli tak samo. I nawet nie o to, żeby przekonać kogoś, że typ zapachów, który lubię jest najlepszy. Bo nie jest. Chodzi mi o to, żeby budzić wyobraźnię, zachęcać do poszukiwań, di traktowania perfum jak sztuki - działającej na nas nie tylko na poziomie "sexy zapaszków".

      Vilo, ja na pierwszą flaszkę, jeszcze zanim odkryłam internet, ciułałam ze dwa lata. biedna wtedy byłam jak mysz kościelna, ostatecznie dostałam ją w prezencie od mojego ówczesnego chłopaka, a aktualnego męża. Pudełko i dołączony do flakonu liścik trzymam do dziś.

      Doczekasz się. Zobaczysz. Trzymam kciuki. :)

      Usuń
  3. Przepiękna recenzja zapachu, który i u mnie budzi pożądanie poznania. Dotknięcia, obcowania. Z powodu nut, nazwy i kulturowego ciężaru jaki za sobą niesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa, opowieść, nuty... Wszystko kusiło. Teraz kusi zapach. Naprawdę myślę nad flakonem.

      Usuń
  4. Piękny opis :)
    Aż zachciało mi się przechadzki po lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłabym na grzyby. Lata nie byłam...

      Usuń
  5. Jej, to musi być zapach! :) Zgadzam się z Rybami, że chętkę na poznanie Bowmakers rozbudziłaś straszną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jeśli napiszę, ze wcale nie chciałam, ktokolwiek uwierzy? :)))

      Usuń
  6. Drzewo? Paczula? to coś dla mnie :)
    Sabb,piękna recenzja, jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Drzewo? Paczula? To coś dla mnie :)
    Sabb, rewelacyjna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczula jest niepaczulowa zupełnie. Orzechowa jak w Patchouli Micallef. A zapach dziwny, lecz dla mnie piękny. Przetestuj przy okazji,. Warto choć poznać.

      Usuń
  8. piękna recenzja...aż czuje się woń podczas czytania..od soboty katar męczy więc wyobraźnia pozwala na więcej niż zwykle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję kataru. nie znoszę nie móc wąchać. jeszcze bardziej nie znoszę nie móc oddychać przez nos podczas snu. :/
      Zdrowiej Alino.

      Usuń
  9. Uwielbiam drzewa,uwielbiam las, uwielbiam naturę...
    Recenzje czyta się tak jakby to sam twórca zapachu o nim pisał,jest tak realna że nie sposób jej nie zaufać.
    Jak na razie po delektuję się wyobraźnią i zacznę zastanawiać się jak tu zdobyć próbkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narde, jeśli poszukasz, znajdziesz tu bardzo wiele recenzji leśnych. Bardziej nawet leśnych, niż ta. Lasy, drewno, dymy - to moje ulubione zapachy.
      D.S. & Durga powąchać można w Krakowie w Lu'lui. niestety, próbki tej firmy są bardzo drogie.

      Usuń
    2. Rzeczywiście próbki do najtańszych nie należą ale i tak się skuszę, bo coś czuję że ta kompozycja będzie kolejną która mnie pochłonie.Odkąd śledzę ten blog czyli niedługo około półtorej roku ale mimo to poznałem dzięki tobie wiele niecodziennych zapachów o których pojęcia nie miałem, a o niektórych po prostu sobie przypomniałem by odkryć ich piękno na nowo.Za co ci serdecznie dziękuje z całego serca! A gdzieś tam w swojej głowie sam nie raz nie dwa tworzyłem koncepcje aromatyczne które jak mi się wtedy wydawało były awangardowe.Dziś już wiem że właściwych ich określeniem jest nazwać je Niszowe.I właśnie to jest rejon który mnie zachwyca i budzi pożądanie wiecznego odkrywania i poznawania,a w przyszłości nawet tworzenia.Jeśli chodzi o drzewka to dawno temu pierwszym moim objawieniem lasu w spay'u był Gucci Rush męski i to było na tyle silne doświadczenie że mimo upływu czasu jestem sobie w stanie przywołać w swej wyobraźni ten obraz, a prawie się nie zdarzało wtedy by jakikolwiek zapach z ogólnodostępnych miał moc ich tworzenia. Choć sam Rush zniknął z pułek sieciówek dobre lub niestety nie dobre kilka lat temu... Saab podaj proszę jakieś propozycję zapachów bardziej leśnych,gdzie jest drzewnie żyjąco nie koniecznie drewnianie.Może coś co chętnie współgra z jakimś kadzidłem.Dzieki i pozdawiam :)

      Usuń
    3. Nadre, dziękuję Ci za miłe słowa. Niezwykle miło jest coś takiego przeczytać.
      Co do lasu w perfumach, jeśli masz ochotę trochę poszperać na SoS, wpisz w okienko wyszukiwarki po lewej las, potem leśne, może lasu. Wyrzuci Ci sporo recenzji zapachów, które określiłam w ten sposób. Może w ten sposób znajdziesz las, który Ci odpowiada.
      Gucci Rush jest piękny. Mam kilkanaście mililitrów i trzymam w ciemnicy. Jeśli mam do niego jakiekolwiek zastrzeżenie (poza tym, że jako zapach wycofany pojawia się sporadycznie i jest bardzo drogi) to ponarzekałabym na nie najlepszą trwałość. Ale kompozycja jest wspaniała. recenzowałam. I tak - był w recenzji las.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  10. Sabb odwiedzając kiedyś regularnie wizażowe forum, a teraz śledząc Twojego bloga, mimochodem wyłapywałam zupełnie nieperfumeryjne fakty o Tobie: że masz niesamowicie zgrabne łydki, że słuchamy podobnej muzyki, że o ile dobrze kojarze to Twoja kreacja do ślubu była nietuzinkowa, a Teraz proszę proszę... strzelasz z łuku:)!:) Jestem pod wrażeniem! Z każdą recenzją przekonuję się, że jak żadna inna znana mi osoba, masz dar malowania słowem, pobudzania wyobraźni. Jak i inni czuję się mocno zainspirowana do poznania tego zapachu...Głowię się nad tym jak jedna osoba może mieć tyle różnych pasji i zostać obdarowana tyloma talentami:) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty to wszystko zapamiętałaś?!
      Zgadza się, choć łydki określiłabym raczej mianem muskularnych. :)
      Łuk (nota bene naprawdę w kolorze mahoniu - teraz na to wpadłam) to prezent od przyjaciela, który widząc co wyprawiam z bronią białą uznał, że przyda mi się bardziej estetyczna broń. I okazało się, ze po serii kontuzji i ich konsekwencji w postaci kilku operacji miecz poszedł w odstawkę, a strzelam nadal. Dobrze mieć przyjaciół.
      Co do talentów. je jestem narwana. Mnóstwo rzeczy mnie interesuje, mnóstwa rzeczy chcę próbować. Może to nie do końca dorosłe, ale dzięki temu mam wrażenie, ze świat jest niezwykle ciekawym miejscem. :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

      Usuń
  11. Taki odrobinkę surowo brzmiący zapach. Ale intryguje, zdecydowanie :) Chętnie bym powąchała, chociaż nie jestem pewna czy bym się z nim polubiła bezwarunkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kat, nigdy nie wiesz. Sama lista nut i opis nie gwarantują, ze zapach się na nas ułoży. ten jest bardzo dziwny. Myślę, ze za mało "złożony" na Ciebie. Ale powąchać zawsze warto, jeśli jest okazja.

      Usuń
  12. O tak, podpisuje się pod każdym słowem zachwytu! Od nazwy poczynając na wrażeniach zapachowych kończąc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz już?
      Cudo, prawda? Dziwne, niepopowe, niegłaskane, niemizdrzące się cudo. :)

      Usuń
  13. Ucieszyłam się z tej recenzji, ponieważ i mi ta nazwa w oko wpadła. :) A warsztat rzemieślnika to zawsze magiczne miejsce. Tak sobie pomyślę co by się znalazło np. z warsztacie grafika :O! Byłby tam: asfalt, nafta i kalafonia na gorącej blasze i benzyna! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Mam przyjaciół, którzy są szkutnikami. W ich warsztacie pachnie obłędnie. Szczególnie, ze oni robią łodzie historyczne - drewniane.
      Pomyśl, jak musi pachnieć u kaletnika...

      Usuń
  14. O rety, zaśliniłam się jak mało kiedy, czytając na prawdę czułam w nosie( mózgu?) opisywane wonie. Jak mi się w tym momencie zapachu drewna zachciało, auć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach przeszedł wczoraj test weryfikacyjny (do spółki z Hunterem) i oba otrzymały bardzo wysokie oceny, a ja dojrzewam do flaszek. To moje numery jeden na razie... Ale będą musiały poczekać. Długo...

      Usuń
  15. Chętnie bym obwąchała :)

    I tak po wstępie do tego opisu zaczęłam się zastanawiać jak wygląda Twój dom. Wiesz, ten łuk, tarcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi. Najwięcej miejsca zajmują i tak książki. :)
      Ale jeśli Cię to interesuje, zza łóżka wystaje także rękojeść miecza. A na biurku leży replika Desert Eagle i (aktualnie) kabura.
      Myślę, ze tak naprawdę zaniepokoiłoby Cię dopiero to, co noszę w plecaku.
      Z drugiej strony, pewien znajomy powiedział, że gdyby miał nadejść niespodziewany Armagedon, to on chce być wtedy blisko mnie. Napiszę tylko, ze ostatnio przestałam nosić ze sobą tabletki do oczyszczania wody. Ale zaczęłam nosić lateksowe rękawiczki.
      A! I mam w domu racje racje zywnościowe MRE. :)))

      Usuń
  16. Nie znam tego zapachu, ale po Twoim opisie w wyobraźni ,,czuję'' zapach ciężki, ,,wilgotny'', który mógłby się wieczorami roztaczać się po całym domu, ale niekoniecznie znaleźć się na mojej skórze. Od razu się rozmarzyłam i zapragnęłam znaleźć się w odległych czasach, w drewnianym domku w środku wielkiego lasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bowmakers nie są szczególnie wilgotne. W każdym razie nie wilgotne wodą - raczej żywicami właśnie.
      Doskonale rozumiem ludzi, którzy nie chcą tak pachnieć. To dziwak. Ale ja takie właśnie dziwaki na sobie lubię. :)

      Usuń
  17. Wow! potężny przekaz jak zwykle :) kocham drewno, zapisuję na liście pożądań do poznania - dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...