czwartek, 6 września 2012

Essenze by Ermenegildo Zegna - zapowiedź nowej serii


Ermenegildo Zegna pozazdrościł Donnie Karan serii Essence i oto, przy wsparciu koncernu Estée Lauder wypuszcza na rynek własną serię Esencji.
Składająca się z pięciu stricte męskich zapachów seria Essenze by Ermenegildo Zegna ma wejść na rynek już w grudniu tego roku.

Czemu zapowiadam ją na SoS zgadnąć nie trudno. Serią Essenze włoski dom mody wskakuje w ciągle nośny, choć słabnący już nurt oudowy.
Niestety, kolekcja nie będzie składała się z zapachów single note -  tak odważnego kroku dom mody Zegna nie zrobi. A ja już wizualizowałam sobie czysty oud w przystępnej cenie. Czy też raczej czystą mieszankę oudopodobną. Też bywają piękne.


 Nad Italian Bergamot, Sicilian Mandarin, Javanese Patchouli, Florentine Iris i Indonesian Oud pracowali najwięksi perfumiarze: Pierre Negrin (m.in. Interlude Man Amouage), Frank Voelkl (Musc 25 Le Labo), Harry Fremont (CK One czy Eternity Moment dla Calvina Kleina oraz wiele innych topowych kompozycji) oraz ikona perfumiarstwa Jacques Cavallier, twórca między innymi nieodżałowanych Kingdom Alexandra McQueen, Hot Couture Givenchy, Le Feu d'Issey, NU edp Yves Saint Laurent, czy wciąż obecnych na rynku M7 i Opium PH tego samego domu mody.

Patrząc na tę listę gwiazd liczyłam na coś wyjątkowego. Tymczasem nuty zdają się zwiastować serię porywającą jak korepetycje z łaciny.

 

Italian Bergamot zawiera kalabryjską bergamotkę, neroli, rozmaryn i wetiwer. Standard.
Sicilian Mandarin to mandarynka, bergamotka, mięta, petitgrain i mech. To już nawet nie standard, tylko banał.
Budzące moje spore nadzieje Javanese Patchouli, poza paczulą zawiera bergamotę (a jakże, musi być świeżo), różowy pieprz, bób tonka i cedr.
Florentine Iris to, wedle informacji prasowych, trzy różne irysowe nuty (kwiat, korzeń, masło?), bergamotka (znowu?), jaśmin, fiołek i piżmo. Wyobrażam sobie, jak powalająco męski będzie to zapach. :]
Natomiast Indonesian Oud... Czyż można go złożyć banalniej? Oud, róża, ambra, paczula i zgadnijcie co? Ano obowiązkowa bergamota.

Materiały prasowe zapowiadają kontynuację serii.


Przetestuję, oczywiście, jeśli zdarzy się okazja. Ale zabijać się nie będę. Pomimo Cavalliera u steru.

A jakie są Wasze przeczucia? Będzie hit czy kit?


Źródła ilustracji:
  • Trzecie zdjęcie pilotowało kampanię Zegny z 2011 roku. 
  • Ostatnie po raz nie wiem już który z zasobów Science Photo Library.

4 komentarze:

  1. Będzie kit, który na dodatek słabo się sprzeda. Zegna nie jest na tyle obecny w świadomości konsumentów, by osiągnął dobre wyniki sprzedażowe. Zaś dla entuzjastów perfum będzie zbyt banalnie, by zaprzątać sobie nimi nos.

    Wierzę, że nawet z bergamoty i całej reszty oklepanych do bólu składników można wyczarować coś interesującego, ale już same nazwy są tak sztampowe, że nawet nie liczę na nic interesującego. No może faktycznie poza Javanese Patchouli, chociaż obecność różowego pieprzu i tonki sugeruje mainstreamowego słodziaczka. Nie mam nic przeciwko, ale no ile można wąchać ciągle to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa Javanese Patchouli jest tak samo "sztampowa", jak inne. Mnie osobiście nie przeszkadza, jeśli perfumy mają w tytule najważniejszy składnik.

      Ogólnie Twój optymizm mnie rozbraja. :)))

      Usuń
  2. Ja lubię takie proste kompozycje. Obstawiam średniaki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zaciekawił irys, ale tylko dlatego, ze lubię nuty irysa prawie tak mocno jak frezję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...