sobota, 20 października 2012

Bushra Rasasi


Ponieważ trwa rozdanie wybranego przez Was flakonika perfum Rasasi, nie od rzeczy będzie opowiedzieć o kolejnym zapachu marki, którego nie wybraliście. A wybraliście świetnie. Chodzi za mną flakon Rashy. Tylko nie mogę brać udziału w konkursie na własnym blogu. Ale Wy wciąż możecie! :)

***

Bushra to Radosna Nowina. Lub inaczej: Dobry Omen. Zaiste, nuty wydają się zwiastować wiele godzin szczęśliwości, ale czyż można wierzyć perfumom kwalifikowanym jednoznacznie jako damskie? :)


Radosna nowina jest taka, że Bushra jest prawdziwie orientalna, bogata, trwała i wcale nie paniusiowata. 

Zła nowina jest taka, że... Hmm... Niech pomyślę...

Nie ma złej nowiny! :)

O ile gotowi jesteśmy zaakceptować perfumy prawdziwie orientalne ze wszystkimi tego określenia konsekwencjami.




Afrykański Aoud


Pierwszy akord to klasyczne złożenie oud z różą eksploatowane przez stulecia w pachnidłach orientalnych, a od czasu powstania Aoud Micallef, także w perfumiarstwie europejskim. I właśnie skomponowanego przez Geoffreya Nejmana klasyka najwyraźniej mi Bushra przypomina: gęstością, mocą, bezceremonialną czystością wiodących nut.

Esencjonalalne, czyste aromaty ciemnej róży i równie ciemnego oudh splatają się tu tak ściśle, że tworzą strukturę niemal jednorodną. Akord ciężki, zwarty, naturalistycznie oczywisty, gęsty jak guma arabska i ciemny jak noc... Też arabska, czyli nie będący czernią absolutną.
To bezczelnie proste połączenie bogatych, zbytkownych wręcz aromatów już samo w sobie stanowi ucztę dla nosa. Lecz o ileż lepiej prezentuje się ta olfaktoryczna królewska para otoczona dworem nut przyprawowych i drzewnych?


Stanowiące potężne serce kompozycji złożenie agaru z różą przybrano garścią przypraw ze złocistym szafranem, łagodnym muszkatem, gorzkawym duetem kminu z anyżkiem i ciepłym tchnieniem cynamonu w rolach głównych. Na etapie pojawiania się nut przyprawowych następuje krótkie załamanie kompozycji - pojawia się dziwna, słodko - kwaśna, fizjologiczna nuta, która po kilku ledwie minutach ewoluować zaczyna w kierunku charakterystycznej dla niektórych orientalnych olejków, intymnie cielesnej bazy. 

I dopiero złożenie trzech podstawowych akordów daje nam pełen przekaz. Kompletną Radosną Nowinę. Jądro zapachu stanowi agar z różą. Wokół nich wibruje wysłocony szafranem akord przyprawowy. Statyczną, trzymającą się blisko skóry, zmysłowo brudną bazę tworzą pogłębione brudnym piżmem nuty żywiczne: skórzaste labdanum i ambrowy opoponaks.


Bushra niewątpliwie jest pachnidłem orientalnym. Prawdziwym orientalnym pachnidłem insiprowanym europejskimi perfumami Nejmana inspirowanymi prawdziwymi orientalnymi pachnidłami. Sprawia to, że egzotyczny ten zapach nosi w sobie nutę swojskości.

Aoud Nejmana to kompozycja, która rozpaliła we mnie agarową namiętność, zapach, który przez długi czas stanowił dla mnie archetyp tej nuty. Dlatego nosząc dobrze już ułożoną na skórze Bushrę czuję się trochę tak, jak gdybym gdzieś w sercu Afryki w śniadym obliczu beduińskiego handlarza wonności odnalazła rysy twarzy swoje pierwszej wielkiej miłości. I to jest fascynujące przeżycie. Szczególnie, że Bushra pięknymi słowami do mnie przemawia i do spędzania wspólnych chwil zachęca. A w perfumach, inaczej niż w życiu, nie trzeba wybierać. :)



Skład:
Nuty głowy: oud, szafran
Nuty serca: nuty przypraw orientalnych
Nuty bazy: nuty drzewne, piżmowe i ambrowe



Źródła ilustracji:
  • Pierwsza ilustracja to zaginiony obraz Leona Francoise'a Comerre "Arab Beauty".
  • Pierwsza róża to tapeta ze strony www.na-pulpit.com.
  • Druga róża pochodzi z bazy darmowych tapet na hdwallpaperstock.info.
  • Zdjęcie arabskich perfum z bloga Pure Oil Perfume. Kłopot w tym, że są na nim ostatnio wyłącznie reklamy maszynek do golenia. :)
  • Na ostatnim zdjęciu Djebel Samhan. Fotografia wykonana w Omanie przez Erica Lafforgue. Więcej zdjęć z tej wyprawy znajdziecie na stronie Autora: KLIK

15 komentarzy:

  1. Jak sobie wyobraze ten zapach to juz mnie glowa boli :D W Paryzu mamy sklepy z perfumami z Arabii Saudyjskiej. Jak dla mnie nie sposob ich nosic a co dopiero rozroznic co tam jest w srodku :) Ale flakoniki maja przepiekne no i klientela, eleganckie Panie w chustach na glowie z torbami wartymi tyle co niezly samochod :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shinnen, na tym polega piękno tego świata, ze mamy różne upodobania, różne typy wrażliwości estetycznej czy zapachowej, różne rzeczy nam się podobają.
      Ja sama przez wiele, wiele lat czułam się takimi woniami ogłuszona - podobnie jak Ty. Dlatego doskonale Cię rozumiem. Ostatnio poświęcam tak wiele czasu i uwagi "edukacji" swojego nosa, że zaczynam być zdolna do "rozebrania" na nuty większości zapachów - nawet tak bogatych, jak te klasyczne, arabskie killery. Ale naprawdę, daleko mi do przekonania, ze każdy mus je lubić.
      Dziękuję za komentarz. :)

      Usuń
  2. Brzmi fantastycznie :) Opis bardzo przemawia do wyobraźni i jest - przynajmniej jak dla mnie - zdecydowanie zachęcający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Posyłam Ci wyróżnienie za blogowanie z pasją :)

      Usuń
    2. Dziękuję! Już pędzę sprawdzać. Przepraszam, ze dopiero teraz. Wczoraj wróciłam z weselnego obiadu przyjaciół i padłam. Przespałam 25 godzin.

      Usuń
  3. no to chyba kolejny must niuch. Coś mi mówi że jak już odłożę fundusze to się porządnie w te flakony rasasi obkupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z przerażeniem stwierdzam, ze to trzeci ich zapach, który mogłabym mieć. Gdyby nie prawie pełna setka Aoud w szafce, pewnie bym się solidnie z zżymała i rozważała zakup. :) A tak... Myślę nad Rashą. Bo Oudh al Methali już mam. :)

      Usuń
  4. tak, opis strasznie zachęca:) teraz wiem że bede musiała się zaopatrzyć w orientalny zapach bo chyba nie wytrzymam, brakuje mi takich zapachów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiedziałam, że mi brakuje, dopóki nie rozpoczęłam testów perfum Rasasi. Wcześniej nie przyszło mi do głowy sięganie w tamtą stronę. :)

      Usuń
    2. Ja wiem od czasu kiedy moja tesciowa przywiozla niesamowity olekek z egiptu... Jakkolwiek to brzmi myslalam ze bede ja wachac i wachac bo byl tak intrygujacy:) teraz mi przypomnialas:)

      Usuń
    3. Wspomnienia... Ja w Egipcie bywam w takim amoku zwiedzaniowym, że raz, jak mnie wyciągnęli z piramidy i kazali zmarnować pełną godzinę w perfumerii, to na złość wszystkim wypiłam 20 herbat i nie powąchałam niczego. :)

      Usuń
  5. Pachnidło zaiste piekne . Kocham orient.
    Tylko może starch je na mojej dziwolągowatej skórze testowac ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Sabbath jak zwykle kusisz :D muszę koniecznie poznać ten zapach :))

    z przyjemnością przekazuję wyróżnienie :)

    http://szminka-po-lustrze.blogspot.com/2012/10/wyroznienie-zalegy-tag-maseczkowy.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, muszę je kiedyś powąchać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...