wtorek, 6 listopada 2012

Recenzje gościnne: Katalina o Rasha Rasasi


Tym razem bez wstępów. Katalinę wspominałam tu nie raz i zapewne nie raz jeszcze to zrobię. Jest utalentowana, piękna, skromna i na dodatek naprawdę niespotykanie miła. Statystycznie rzecz biorąc, nie powinna istnieć. :)
 
Dziś zapraszam, Was do lektury gościnnej recenzji perfum Rasha - jednego z zapachów z wygranego przez Kat w ubiegłym miesiącu zestawu próbek z perfumerii Yasmeen. 

Pamiętajcie, że listopadowe losowanie wciąż przed nami. ;) 


Katalina o Rasha Rasasi

 
Ciężko było się powstrzymać przed natychmiastowym odbezpieczeniem przesyłki z próbkami! I pewnie dlatego nawet nie próbowałam się powstrzymywać... Przypuściłam zmasowany atak na fiolki, chłonąc ich bogate aromaty, a kiedy nasyciłam już pierwszy głód sięgnęłam śmiało po tę, która w okamgnieniu mnie zawojowała: Rashę.



Rozpoczynam tę „recenzję” z dużą nieśmiałością, ponieważ mam świadomość tego jak niewiele wiem o zapachach. Daleko mi do mistrzowskich opisów Sabbath. Mój olfaktoryczny świat mogłabym podzielić na zdawkowe: "podoba mi się" i "nie podoba mi się". Zacznę od tego, że orientalne pachnidła fascynowały mnie chyba od zawsze, głównie ze względu na to jak bardzo odbiegają od spopularyzowanych na naszym rynku zapachów. Cenię w nich bogactwo i złożoność kompozycji, mimo że nie zawsze jestem w stanie świadomie rozłożyć je na czynniki pierwsze.

źródło

Rasha jest dla mnie kwintesencją orientu. Już odrobina zaaplikowana w strategicznych miejscach na ciele zapewnia nam wiele godzin zmysłowej przyjemności. Zapach trwa i trwa, otulając noszącą go osobę. Kiedyś oglądałam pewien serial, którego akcja rozgrywała się w Maroku. W trakcie noszenia Rashy nie mogłam uciec od rozmaitych skojarzeń z tym związanych. 
Pierwsze minuty to dawka uderzeniowa: piękna, intensywna i wibrująca wręcz. Zdecydowanie orientalna, choć wyczuwam w niej kwiaty. Jednak o ile w typowych perfumach kwiaty zazwyczaj kojarzą mi się z lekkością i świeżością, o tyle tutaj mam wrażenie jakby roślina oplatała człowieka przejmując jego ciepło i nabierając nieco „zwierzęcych” tonów. I tak, w tych pierwszych minutach miałam w myślach obraz młodej, pełnej energii dziewczyny, która zatraca się w tańcu kręcąc zmysłowo biodrami, odrzucając do tyłu długie czarne włosy, skrywając twarz za półprzejrzystą woalką.

źródło

W miarę upływu czasu da się wyczuć coraz więcej słodyczy. Jednak również ta słodycz jest bardzo orientalna, daleko jej do klimatów spożywczych, czy mdlącej landrynki. Tutaj jest zmysłowo, cieleśnie. Z resztą właśnie te dwa słowa powracają mi w myślach raz po raz w kontekście Rashy. Dziewczyna z mojej opowieści tańczy coraz wolniej, jej ruchy stają się bardziej płynne. Powietrze jest ciężkie i gorące, a muzyka zagłusza dźwięki świata zewnętrznego. Dziewczyna nie zauważa, że zza ażurowego parawanu obserwuje ją z fascynacją zabłąkany gość. Minuty płyną a ona wciąż tańczy, odrzucając co kilka chwil kolejny woal. Jednak w końcu ich spojrzenia muszą się spotkać, a naładowane elektrycznością powietrze eksplodować. To jest właśnie ten moment gdy Rasha osiąga swoje apogeum.

źródło

Z każdą kolejną minutą staje się cieplejsza, łagodniejsza, jakby bardziej senna. Rozleniwia się potęgując ogólne wrażenie zmysłowości. I chyba ten moment uwielbiam w niej najbardziej. Zdaje się otulać lekkim, miękkim woalem zapachu – nie dusi, tylko łagodnie opływa ciało i stan ten utrzymuje się przez bardzo długi czas. 
Rasha jest jednym z tych zapachów, które uwodzą i zniewalają. Otwarcie przyznaję, że jestem nią oczarowana i planuję zaopatrzyć się w pełnowymiarowy flakon.

Katalina



Dla porównania, recenzja mojego autorstwa tu: KLIK.

* Na pierwszym zdjęciu Katalina we własnej osobie.
Link do oryginalnego wpisu na blogu Kataliny Sugar & Spice: KLIK

12 komentarzy:

  1. Jakie to dziwne uczucie widzieć samą siebie na cudzym blogu ;) Jeszcze dziwniejsze przeczytać o sobie że jestem niespotykanie miła - zwłaszcza że mój bliski znajomy mówi o mnie pieszczotliwie "złośliwa menda" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droczy się. :)
      O mnie mój bliski znajomy mówi, że jestem obłąkana, bo z wszystkiego się cieszę. :p

      Usuń
    2. Takie obłąkanie to każdemu by się przydało ;)

      Usuń
  2. Ech, taki komplement z ust Sabbath to coś wspaniałego - tylko piękna i mądra kobieta potrafi szczerze skomplementować drugą kobietę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dostało mi się komplement rykoszetem. :) Dziękuję Ci pięknie. :)

      Usuń
  3. Katalino, bardzo dobrze czytało mi się Twoją recenzję :) Powodzenia w losowaniu flakonu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, to miłe z Twojej strony :)

      Usuń
  4. Katlino, po twoim opisie chetnie kupiłabym Rashę jako orientalny usypiacz lubię czasem do snu taki ciepły orient założyć. No i mogłabym sobie wyobrażać, że jestem długowłosą tancerką tańca brzucha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy próbowałam zapisać się na taniec brzucha mój miły spojrzał na mnie krytycznie i oświadczył autorytarnie:
      - Nie przyjmą cię.
      - Jakże to?! - Oburzyłam się urażona.
      - Nie masz czym tańczyć.


      Ty też nie masz czym tańczyć. :p

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...