piątek, 16 listopada 2012

Wywiad z Marcinem Malikiem - właścicielem firmy Szmaragd i Diament



Zapraszam Was do lektury kolejnego wywiadu na łamach Sabbath of Senses. Nietypowego, bo tym moim rozmówcą nie jest kreator perfum, lecz człowiek, który z powodzeniem promuje na polskim rynku dzieła jednego, zdolnego kompozytora: Ramona Bejara.

Naszym gościem jest pan Marcin Malik - założyciel firmy Szmaragd i Diament dystrybuującej perfumy marek Ramon Molvizar, Cuarzo Signature i Vibrational Perfumes. Od dawna intrygowała mnie tajemnica sukcesu na polskim rynku perfum tak ekskluzywnych i egzotycznych. Dzięki uprzejmości pana Marcina znam już odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. A dziś poznacie je i Wy.


Sabbath of Senses: Witam na łamach Sabbath of Senses. Panie Marcinie, stworzył Pan i prowadzi firmę zajmującą się dystrybucją niszowych i zarazem ekskluzywnych perfum. Jak to się dzieje, że człowiek podejmuje decyzję związania swego życia z perfumami?

Marcin Malik: Dzień dobry Pani Klaudio.
Sam zadaję sobie to pytanie. Uważam, że większość perfum to małe dzieła sztuki. Faktem jest, że zajmuję się jednymi z najbardziej ekskluzywnych zapachów na świecie. Luksus naszych perfum podkreśla cała oprawa. Złoto, platyna, kamienie szlachetne. Gwarantuję jednak że główną zaletą jest kompozycja zapachów tworzona przez specjalistę. To jak silnik Ferrari którego nie umieszcza
się przecież w karoserii samochodu kompaktowego. Marki Ramona Bejara obecne są w najbardziej luksusowych miejscach na świecie od Las Vegas przez Paryż po Abu Dhabi. Odsyłam do naszych stron www lub facebook gdzie publikowane są
bardziej szczegółowe informacje.
Zaczynałem od pracy przy zapachach selektywnych. Moje zainteresowanie perfumami rozpoczęło się w wieku 12-13 lat od Jade Zoom, wycofanego już z produkcji zapachu, który zakupiłem w budce zbitej z desek na jednym z Wałbrzyskich targowisk. Gdzie poszedłem z drewnianej budki, że znalazłem się w przepięknych wnętrzach np. perfumerii Lu'lua na krakowskim Kazimierzu? Prosto. (śmiech)

SoS: Skąd nazwa firmy? Ramon Bejar nie stworzył jeszcze perfum z diamentem w tytule. Czy będą takie?

MM: Wierzę, że marka Cuarzo Signature wypracuje zapach godny umieszczenia w nim diamentu. Przyjaciółka jednego z prezydentów Stanów Zjednoczonych oświeciła już nas, mężczyzn co jest najlepszym przyjacielem kobiety. Myślę, że Bejar pójdzie tym tropem i że będzie to coś specjalnego.
Odnośnie nazwy firmy „Szmaragd i Diament” to uznaliśmy, że skorzystanie z sugestii specjalistów znających polski rynek dóbr luksusowych będzie najwłaściwsze.

SoS: Czym zajmował się Pan zanim założył Pan firmę Szmaragd i Diament. Jak wejście na rynek perfumeryjny zmieniło pańskie życie?

MM: Moje życie nie zmieniło się ale wzbogaciło. Powiem szczerze, że nigdy nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. W trakcie i po zakończeniu studiów w Krakowie pracowałem dla firmy sprowadzającej produkty do Polski z różnych krajów
UE w międzyczasie współpracując z firmą zajmującą się dystrybucją perfum selektywnych. Spędzałem dużo czasu poza Polską.
Miłość do zapachów jest jedną z kilku pasji, z którymi związałem swoje życie. Pielęgnuję ją jak gdyby była tą jedyną ale zapewniam, że żeby być na bieżąco i otaczać moich klientów jak najlepszą opieką muszę czasem porzucić pachnące od podłogi po sufit biuro by odświeżyć umysł.
W wolnych chwilach najchętniej poświęcam się mojej najstarszej pasji jaką jest muzyka i tworzenie tekstów. Od kilku jednak lat staram się traktować „Szmaragd i Diament” jako priorytet.

 

SoS: Udało się Panu dokonać rzeczy niezwykłej: wprowadzić na polski rynek dzieła kreatora perfum znanego głównie w krajach azjatyckich i afrykańskich. Marki nie tylko niszowe, ale także niezwykle ekskluzywne. Jaka jest tajemnica sukcesu perfum Ramona Bejara w naszym kraju?

MM: Głównie w takich krajach jak Kuwejt, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie są one powszechne z uwagi na bardzo wysoki poziom życia większości obywateli i znajomość tego rynku przez samego kreatora ale zapewniam, że Ramon Molvizar jest rozpoznawalny również we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w Rosji i w Stanach Zjednoczonych.
Tajemnica sukcesu Ramona Bejara, nie tylko w naszym kraju to oferowanie czegoś ponad zapachy wysokiej klasy. Wszystkie perfumy z naszej gamy pokazują, że ich kreator musiał pójść dwa kroki dalej żeby spełnić swoje oczekiwania wobec tego co tworzył i bardzo dobrze. Mogę mu tylko pogratulować efektów.
Z naszej strony podchodzimy ze szczerą uwagą do wszystkich pytań i problemów polskich klientów a jako pasjonaci tematu możemy obiecać rozwiązanie większości z nich. Przyznaję, że rynek dóbr luksusowych w Polsce dopiero się rodzi a Polacy przyzwyczaili się do trudnego do nich dostępu. Mam 30 lat, determinację i cierpliwość żeby przyczynić się chociaż w niewielkim stopniu do zmiany tego stanu rzeczy.

SoS: Co sprawiło, że zdecydował się Pan na dystrybucję właśnie dzieł Ramona Bejara? Fascynacja zapachami? Zamiłowanie do luksusowego designu? Osobista znajomość z twórcą?

MM: Przed współpracą z firmą Bejar zdobyłem już doświadczenie w przygotowaniu tego typu przedsięwzięcia w firmie, w której pracowałem. To, że Ramon Molvizar, Cuarzo Signature i Vibrational są na polskim rynku zawdzięczamy niesamowitemu zapachowi Musk Oriental, który poznałem jako pierwszy i splotowi kilku wydarzeń.
W tamtym czasie zajmowałem się zapachami selektywnymi i odwiedzałem właściciela kilku perfumerii w północnych Włoszech, który podarował mi zaproszenie na odbywające się wtedy Cosmoprof Bologna. Tam pierwszy raz spotkałem Ramona Bejara i kilku jego współpracowników. Na targach tego typu jest mnóstwo pawilonów, hal, reklam, ludzi etc. Na jednym wśród setek banerów reklamowych uwieczniona była moja przyjaciółka, jeszcze z dzieciństwa – nie zaskoczyło mnie to ale naturalnym było, że ruszyłem żeby przyjrzeć się bliżej. W połowie drogi natrafiłem na Ivana, pracownika Bejar z Musk Oriental w ręku. Ivan urodził się w Rosji i może dlatego natychmiast znaleźliśmy „wspólny język”. Poznał mnie on chwilę później z Panem Ramonem i z osobami reprezentującymi Bejar na Cosmoprof.
Już po kilku miesiącach od tamtego zdarzenia siedzieliśmy wszyscy w ulubionej restauracji Pana Ramona „La Barca del Salamanca” w Barcelonie, omawiając szczegóły wprowadzenia do Polski zapachów jego autorstwa. Ramon Bejar to człowiek o ogromnym bagażu doświadczeń w tworzeniu perfum a co za tym idzie bardzo ciekawy. Sporo czasu spędził w krajach bliskiego wschodu a o ludziach dla których tworzył i o nim samym można słuchać godzinami.

 

SoS: W jaki sposób wybiera Pan perfumerie, w których dostępne będą stacjonarnie perfumy Bejara? Odwiedza Pan je osobiście, by sprawdzić, czy spełniają wymagania?

MM: Staram się odwiedzać moich klientów osobiście. Darzę ich ogromną sympatią i mam nadzieję, że z wzajemnością.


SoS: Perfumy z serii Cuarzo Signature i Vibrational zdradzają fascynację Bejara szlachetnymi kamieniami i wiarę w to, że są one nosicielami szczególnej energii. Jaki jest Pana stosunek do litoterapii i przypisywaniu szlachetnym kryształom właściwości magicznych? Czy wierzy Pan we wpływ kamieni na ludzką psychikę?

MM: Ten temat odbieram jedynie jako poszerzenie swojej wiedzy chociaż wiem, że nie do końca poznane są możliwości ludzkiego umysłu. O działaniu kamieni szlachetnych mówi się od wieków. Znane jest również nasycanie cieczy ich energią. Barcelona zawsze była natchnieniem dla wielu artystów. Jest natchnieniem również dla Ramona Bejara, który tworzy dzieła wykraczające czasem poza ogólnie przyjęte ramy. Cuarzo Signature to piękne perfumy a ich oprawa i działanie to dodatki podkreślające sam zapach.

 

SoS: A perfumy? Który zapach Ramona Bejara nosi Pan najchętniej?

MM: Moje ulubione to Luna Moon ze względu na chłód jaki od nich bije. Okazjonalnie używam również Black Cube.

SoS: Czy poza perfumami dystrybuowanych przez siebie marek nosi Pan także inne zapachy? Jakie?

MM: Mam swoją małą kolekcję. Jak wspomniałem wcześniej, zajmowałem się kiedyś perfumami selektywnymi i chcąc nie chcąc nazbierało się tego przez lata. Używam jednak głównie perfum z gamy dystrybuowanych przez nas marek.

SoS: Co Pan sądzi o obdarowywaniu perfumami? Czy jest To, Pana zdaniem dobry pomysł na prezent?

MM:  Oczywiście. Perfumy, kwiaty czy czekoladki to klasyka wprawiająca w dobry nastrój.

 

SoS: Na koniec zapytam o to, co zapewne nurtuje moich czytelników najbardziej. Jakie plany na przyszłość? Czy wiemy już, jakie premiery przygotowuje Ramon Bejar na nadchodzący rok?

MM: Daty światowych co za tym idzie polskich premier Ramon Molvizar nie są odległe. Czekam z niecierpliwością na możliwość podania dokładnych terminów.
Na niektórych filmach, umieszczonych na profilu Ramon Molvizar na Facebook można już dojrzeć najnowszy produkt tej marki.
Vibrational Perfumes również niebawem zaprezentuje trzy nowe zapachy: Onyx, Lapis Lazuli oraz Rock Crystal.

SoS: Dziękuję bardzo za wywiad i życzę Panu sukcesów, a nam wszystkim wielu jeszcze pięknych kreacji Ramona Bejara do poznania i pokochania.

MM: Życzę wszystkiego dobrego i serdecznie dziękuję w imieniu swoim i firmy „Szmaragd i Diament” za pozytywne przyjęcie dystrybuowanych przez nas produktów.

***

Kolejne ciekawe rozmowy na Sabbath of Senses już wkrótce.

Przypominam też o trwającym (na prawym pasku bocznym bloga) głosowaniu na perfumy marki Ramon Molvizar, które staną się nagrodą w naszym mikołajkowym rozdaniu.


  • Wszystkie zdjęcia do wywiadu udostępnił Pan Marcin Malik. Dziękuję.

17 komentarzy:

  1. Marcin musi być bardzo ciekawym człowiekiem.
    Zazdroszczę mu, że nie pracuje, tylko zajmuje się swoimi pasjami, to coś wspaniałego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Mam podobne odczucia. Chciałabym mieć pracę, która tak idealnie łaczy się z moją pasją. W sumie nie narzekam, robię piękne rzeczy, ale... Perfumy to jest ostatnio coraz ważniejszy element mojego życia.

      Usuń
  2. Widać, że to człowiek z pasją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, widać w każdym mailu i każdym zdaniu. Widać w każdej nadesłanej paczuszce - to wszystko jest z taką troską i miłością popakowane, pootulane. Luksus zaczyna się od szacunku dla klienta. I tu naprawdę to widać.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dlatego zaproponowałam mu tę rozmowę. :)

      Usuń
  4. Widać, że pan sympatyczny, bez nadęcia : )

    Choć marka, hmmm, taka dla grycanek, jak to one mawiają: "Ludzie mają różne gusta, a każdy ma prawo swój wyrazić."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukaszu, w pierwszej recenzji zapachów Ramon Molvizar pisałam, ze ta marka jest dla mnie lekcją pokory. Dlaczego? Ano dlatego, że zanim poznałam zapachy kierowałam się wizerunkiem i przyznaję, mój stosunek go RM był równie lekceważący, jak Twój. Nie wiem, czy "dla Grycanek", ale "dla snobów". Oczekiwałam nijakich, bezpiecznych "zapaszków" sprzedawanych przez efekciarskie opakowania. Poważnie tak myślałam. Testy były dla mnie swego rodzaju wstrząsem - nie takich kompozycji oczekiwałam. To są naprawdę świetnie skomponowane, często trudne, niezwykłe kompozycje. Wygląd flakonów nadal mnie nie zachwyca, nadal uważam, że te śmieci w środku są niepotrzebne, ale samych kompozycji nie lekceważę.

      Usuń
    2. Pamiętam, tak pisałaś. Ja się nie czepiałem i nie czepiam zapachów, bo każda marka ma swoje lepsze lub gorsze zapachy, taka prawda. Przerażają mnie flakony, zbyt bogate, zbyt ostentacyjne, bamberskie wręcz. Łukaszowi lat 11 pewnie by się bardzo spodobały i brałby je pewnie na noc do łóżka, no ale Łukaszowi lat ... już nie bardzo : ) Doceniam flakony Amouage, mimo że bogate, zachowują klasę.
      Będąc w Perfumerii Lu'Lua dojrzałem je na półce i wiesz co? Tak mnie onieśmieliło to złoto, że zapytałem, czy moge flakon wziąć do ręki i obejrzeć, co nie przytrafia mi się przy flakonach innych marek. No ale co kto lubi : )

      Usuń
    3. Ależ ja wcale nie sugerowałam, że się czepiasz. :) Jestem po prostu wciąż skonfundowana tym zestawieniem.
      Nie wiem, jak zareagowałaby na takie cuda Klaudia lat 11. Klaudia lat ... myśli, ze takie paprochy niepotrzebnie podnoszą cenę i tak drogich perfum. I pewnie zapychają atomizer.

      Flakony Amouage tez niekoniecznie mnie zachwycają. Lubię prostotę. Z flakonów nieco mniej prostych - podobają mi się l'Artisany z ciężkim korkiem - śrubą.

      Usuń
    4. Wysoka cena perfum ze względu na flakon faktycznie jest problemem. Ja też wolę prostotę, gdyż nie odciąga nas od tego, co najważniejsze - od zapachu. L'Artisany także mi się podobają : )

      Usuń
  5. :) Ciekawy wywiad. Zobaczyłam sondaż z prawej strony i ciary mnie przeszły. Przyszła mi nawet taka głupia myśl do głowy, że może lepiej będzie nie brać udziału w tym rozdaniu, żeby nie przeżywać porażki :P. Ale tępię to skutecznie, w końcu nie na tym ta zabawa polega. Do tej pory nie zabiegałam o poznanie Black Cube, zbyt wielu osobom sie podoba i zbyt bardzo puki co jest poza moim zasięgiem. Może to błędne założenie sama nie wiem... Dzisiaj jakoś na refleksje mi się zebrało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może tym bardziej wziąć udział. Z założeniem, że jak się trafi to i tak go poznasz no i już wtedy będzie Twój. ;)

      Usuń
    2. Polu, ja także nie zabiegałam, ale kiedy już poznałam - wpadłam jak śliwka w kompot. To rozdanie jest spełnieniem moich marzeń. niestety, nie mogę wziąć w nim udziału, a na flakon się u mnie nie zanosi...

      Usuń
  6. Nie moglibyśmy stać koło siebie... ON z Black Cube na sobie i ja z Black Cube na sobie... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu? Przecież najprawdopodobniej zapach rozwinąłby się na Was różnie. :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że zapach rozwinął by się różnie... ale biorąc pod uwagę jak działa mi na zmysły, to wiesz... czarna magia, ręka noga mózg na ścianie :D

      Zawsze jak przyjeżdżam do domu używam perfumy mojego brata, ostatnio jego dziewczyna się pyta, czym ja tak ładnie pachnę :D to ja jej mówię czym, poszła, powąchała i stwierdziła "przecież to nawet w butelce tak nie pachnie"... kochane PH naszej skóry... niepowtarzalne :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...