niedziela, 28 kwietnia 2013

Perfumy na sztalugach - wystawa prac Justyny Neyman


W środę, 24 kwietnia o godzinie 19:00 w perfumerii Mon Credo odbył się wernisaż prac Justyny Neyman - malarki, prywatnie zaś wielkiej miłośniczki perfum i niestrudzonej poszukiwaczki woni dziwnych.

Justyna jest osobą znaną w środowisku perfumeryjnym nie tylko jako malarka i pasjonatka, ale także jako osoba obdarzona niesamowitym poczuciem humoru i talentem gawędziarskim, który podziwiać można na przykład wchodząc na Jej fantastycznego bloga: justynaneyman.blogspot.com, na którym to blogu nie tylko prezentuje swoje prace w różnych fazach tworzenia, ale także opowiada anegdoty z życia - niejednokrotnie poprawiające mi humor na długie godziny. Zachęcam Was do odwiedzania tego niezwykłego miejsca w sieci.

Wystawa "Perfumy na sztalugach" to 10 obrazów inspirowanych zapachami perfum. Dzieła te są tak różne, jak różne mogą być wrażenia wywoływane przez zapach - i oddanie tej różnorodności wrażeń udało się Justynie genialnie: za pomocą kolorów, kształtów, nastroju, stylu i sposobu nakładania farby wreszcie. Przedsmak lub namiastkę tego, co zobaczyć można w dużym formacie w Mon Credo, niech stanowią dla Was poniższe miniatury:


niedziela, 21 kwietnia 2013

Remont okiem perfumomaniaka


Remont.


Czy muszę cokolwiek dodawać?
Poza tym, że wykazałam się wielką naiwnością sądząc, że uda mi się kontynuować pisanie podczas gdy ekipa remontowa wali ściany, rwie futryny i parapety, zdziera płytki podłogowe i kuje dziury pod instalację w czterech pomieszczeniach na raz?

Remont generalny to swego rodzaju Armagedon w mikroskali. Przynajmniej u nas. Przez dwa tygodnie świat nam się walił, po domu snuły się hordy robotników (w porywach do pięciu na raz), światło przyćmiły pyły walących się ścian, a ja zostałam żywcem pogrzebana pod górami pyłu. Tak - nawiązuję do opisu z Koranu. 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Życie jest snem.... Oud Reminiscence


Wieść o warsztatach pewnie już się rozeszła, nie pisałam jednak jeszcze o perfumerii, która jest ich organizatorem. Recenzja Oud marki Reminiscence jest dobrą okazją, by to nadrobić. Zaraz wyjaśnię, dlaczego.

Perfumeria Kochalscy to niewielka, rodzinna perfumeria w pięknej Pszczynie - mieście, które od lat jest jednym z moich ulubionych w Polsce. Swego czasu każdy odwiedzający mnie po raz pierwszy znajomy skazany był na wyprawę do Pszczyńskiego Pałacu, spacer po pięknych ogrodach wokół niego i ogromną porcję pysznych lodów na rynku. Od pewnego czasu zaniechałam tego procederu i dopiero odwiedziny w położonej przy jednej z dochodzących do pszczyńskiego rynku uliczek Perfumerii Kochalscy (która wówczas jeszcze nazywała się inaczej) uświadomiły mi, że tęsknię za Pszczyną...

Właścicielka i dobry duch perfumerii, pani Karina to osobowość, która ujęła mnie od pierwszych chwil spotkania. Ciepła, pogodna, pełna szczerej pasji. To dzięki Jej staraniom w ofercie perfumerii działającej w sieci jako Oryginały.com znalazły się takie rarytasy jak zapachy La Maison de la Vanille, Ineke, LM Parfums, Parfums d'Orsay, Annick Goutal, Courvoisier, Balmain, Caron, Mollinard, Serge Lutens, Micallef, Ramon Molvizar, Parfums d'Orsay, IL PROFVMO, Isabey, The Different Company, Montale, Parfum d'Empire, Floris czy Reminiscence właśnie. I na tych własnie zapachach (poza stanowiącymi trzon cześci praktycznej czystymi esencjami) poprowadzę sobotnie warsztaty, na które, wspólnie z Panią Kariną, zapraszam.

***

Przyznaję, że do marki Reminiscence sentyment mam wielki i o poznaniu Oud marzyłam od... niedawna. Konkretnie zaś od grudnia ubiegłego roku, bo wówczas miał premierę. :)


Życie jest snem...

 

Od pierwszego wdechu pierwszego testu nie miałam najmniejszych wątpliwości, że to materiał na pachnące zauroczenie. Oud gra tu rolę główną. I tego właśnie oczekuję od zapachów pod takim tytułem!

środa, 3 kwietnia 2013

Wiosenne kwitnienie czyli Jacques Battini Diamond Spark i Blue


Zapraszam Was dziś do poznania dwóch zapachów marki Jacques Battini. Znacie? Ja nie znałam, tymczasem firma obecna jest w Polsce, oferuje zapachy przyzwoitej jakości w przystępnych cenach i naprawdę ładnej oprawie. Od razu uprzedzę: nie jest to głęboka nisza - zapachy raczej głównonurtowe, niezbyt rewolucyjne, ale przyzwoite. I to także ma swoją wartość.

Dla porządku zaznaczę od razu - obie kompozycje, które dostałam do testów, są relatywnie świeże i kwiatowe. Raczej nie mój typ. Stąd powściągliwy ton moich opowieści.



Diamnond Spark Femme
Grusze kwitnące różą


Opowieść o Diamond Spark zacznę od pozornej błahostki: perfumy te mają naprawdę ładny flakonik. Na zdjęciach reklamowych flakon wygląda po prostu źle. Tymczasem mamy tu czyste, równe szkło, śliczny kształt i naprawdę dopracowane detale. Wszystkie - z obsadką, korkiem, świetnej jakości atomizerem i profesjonalnie osadzonym (nie przyklejonym) kryształkiem Swarovskiego włącznie. Pierwszy plus.

Perfumy oznaczone są jako PARFUM, ale uczciwie pisząc, ekstrakt to to nie jest na pewno. Nie stawiałabym nawet na wodę perfumowaną. Wysoka zawartość spirytusu, umiarkowana moc i typowa dla niższych koncentracji transparentność zapachu każą mi podejrzewać raczej wodę toaletową.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...