niedziela, 30 czerwca 2013

Zakończenie rozdania z Perfumerią Quality i rozpoczącie kolejnego - tym razem z Perfumerią Niszową Kochalscy


Dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu próbek od Perfumerii Quality. Zestawy są naprawdę wspaniałe, zwycięzcom należą się więc wyjątkowe gratulacje. Zanim jednak obwieszczę i pogratuluję, tradycyjnie już zaproszę Was na kolejne rozdanie.

Prawdę mówiąc sama sobie winszuję pomysłu z łączeniem zakończenia jednego rozdania z rozpoczęciem kolejnego, bo w ten sposób widzę mniej smuteczku, że się nie udało. Naprawdę bardzo chciałabym móc obdarować Was wszystkich. Nie mogę. Ale staram się jak mogę ułatwić Wam poznawanie zapachów niszowych i zachęcić do eksplorowania tych rejonów świata perfum.

 

W ramach tych starań tym razem, wraz z Panią Kariną z Perfumerii Niszowej Kochalscy, postanowiłyśmy przybliżyć Wam pewną, wciąż mało u nas znaną, markę: Reminiscence Paris.


Kompozycje Reminiscence mnie osobiście urzekły: są w szczególny sposób "przyjazne nosicielowi", komfortowe, wygodne i po prostu ładne.

W ramach tej niecodziennej promocji proponujemy Wam aż pięć zestawów dużych, firmowych próbek Reminiscence.

Każdy zestaw składa się z czterech zapachów tworzących linię klasyczną:
  • Patchouli
  • Musk
  • Ambre
  • Vanille
  • oraz ubiegłorocznej premiery, pięknego agarowca: Oud

sobota, 29 czerwca 2013

Bukiet Kwietniowych Aromatów


Kolejne kompozycje Tanji Bochnig z April Aromatics (Rosenlust, Liquid Dreams, Unter den Linden, Rose L'Orange i Nectar of Love) opiszę z mniejszą nieco afektacją, niż genialne Bohemian Spice i Precious Woods

Bo kwiatki. Ale to nie znaczy, że byle co, tylko że mniej moje.



Rosenlust


Macie ochotę na róże?
Rosenlust właśnie to znaczy i właśnie to pragnienie ma zaspokoić.

Ochota na Róże to kompozycja, której koncepcja zrodziła się w głowie Tanji Bochnig podczas wycieczki do Turcji. Ma opowiadać o zbieraniu róż - o 5 rano. Przyznaję, nie mam wielkich doświadczeń w tej dziedzinie.

Kiedyś zdarzyło mi się wczesnym, rankiem wracać z imprezy w towarzystwie kumpla, który był bardzo "starający się" i tego akurat dnia postanowił zamanifestować swe zaangażowanie włażąc (przez płot) do cudzego ogrodu i ogołacając go z kwiatów. Myślę, że nawet jeśli pominiemy fakt, że w ogrodzie owym rosły nie róże, tylko jakieś piwonie czy cokolwiek, oraz to, że gdy tylko dotarło do mnie, co chłop wyprawia, podjęłam starania zmierzające do wywleczenia go (przez płot) z powrotem na ulicę, to i tak podejrzewam, że nie takie zbiory miała na myśli pani Bochnig tworząc swoje różane single note.

piątek, 28 czerwca 2013

Jak pachnie czerwone Ferrari czyli Essence Oud Ferrari


Mam nadzieję, że wybaczycie mi krótką interludę w cyklu recenzji April Aromatics. Będą kolejne, obiecuję. Ale dziś... Bomba totalna.

Moją uwagę na ten zapach zwrócił Kuba, czyli Forevermore79 z Gazety, który podobnie jak ja, utknął w samym środku agarowego ciągu i, także podobnie jak ja, czerpie z tej przypadłości wielką radość.

Pisząc swój oudowy przewodnik o tej właśnie kompozycji zapomniałam i tak się złożyło, że to ona otwierała sławetny aneks z proszkiem. Recenzji nie planowałam, bo uczciwie pisząc, nie miałam wielkich nadziei na pojawianie się ekskluzywnej, butikowej serii Ferrari na polskim rynku. Po co robić ludziom nadzieje - myślałam.

A dziś... recenzja. Czy domyślacie się, co to oznacza?


Dokładnie tak: Essence Oud jest dostępny na Polskim rynku. Współpracujący z blogiem dystrybutor perfum niszowych, luksusowych i zwyczajnie pięknych firma Mati Trading znana na rynku perfumeryjnym jako Perfumeria Firmowa Luxury for Less sprowadziła do Polski na razie 20 szt. tego pięknego eliksiru. Cena jest więcej, niż korzystna, zapisy trwają.
Można też zamawiać próbki. A przypominam, że do końca miesiąca czytelnicy SoS mają w Mati Trading darmową dostawę "na hasło". Próbek także. Jak tu się oprzeć pokusie?

Koniec ogłoszeń parafialnych. Do szabel!



Róża jest różą, jest różą, jest różą.*
- Jest różą?


Primo: porzućcie myśl o ekstremach.
Secundo: nie oczekujcie agarowego monolitu.
Tertio: wyzbądźcie się nadziei (albo obaw - jak kto woli) na zapach, który pożera światło jak czarna dziura. Flakon jest czerwony podwójnie nieprzypadkowo. ;)

Po prostu przygotujcie się na luksusową przyjemność...

czwartek, 27 czerwca 2013

Módlmy się do drzewnych bogów - Precious Woods April Aromatics


Czym powinna pachnieć kompozycja z "woods" w tytule? Drewnem, oczywiście. Tymczasem na rynku mamy mnóstwo "woodów" i "woodsów", "santalów" i "cedarów" pachnących kompletną nieomal perfumeryjną tablicą Mendelejewa.

Tym razem jest inaczej. Tanja Bochnig tworząc, inspirowane aromatami Indii, Precious Woods oparła się pokusie przybrania kompozycji furą ozdobników i dała nam drewniaka co się zowie. Chwała jej za to!



Święto Boga Drzew


Pierwsze akordy są jak litania do sandałowca: opiewają wszystkie twarze tej majestatycznej nuty.
Jasny i kremowy aromat sandałowca indyjskiego (album) złożony został z subtelnie pikantnym sandałowcem australijskim i pięknie pogłębiony charakterystycznym, "czerwonym" sandałowcem z Mysore. Zaiste - Precious Woods.

Przepiękny, złożony, wielowymiarowy akord sandałowy "dopowiadają" nuty towarzyszące. Jasny, drzewny miód łagodnie wtula się w kremową część spektrum, dyskretny akcent korzenny podkreśla sekcję "spicatum", wetiwer, paczula i ślad rozmarynu stanowią doskonałe przybranie dla ostatniego z głównych bohaterów pierwszej zwrotki drzewnej pieśni Tanji Bochnig - sandałowca mysorskiego.

środa, 26 czerwca 2013

Oczekiwanie, czyli April Aromatics i pierwsza z serii recenzji zapachów marki: Bohemian Spice


Nowa marka na polskim  rynku? Lubimy to, czyż nie?

Nieznana w Polsce szerzej marka April Aromatics znalazła jakiś czas temu polskiego dystrybutora i być może wkrótce pojawi się na naszym rynku. Dzięki uprzejmości firmy Next Level miałam okazję przetestować sporą część oferty marki i swoimi wrażeniami zamierzam się z Wami sukcesywnie dzielić.


April Aromatics to marka produkująca perfumy i olejki zwane organicznymi: naturalne, bez dodatku składników syntetycznych czy pochodzenia zwierzęcego. Założona przez Tanję Bochnig marka nazwę swą zawdzięcza ulubionemu miesiącowi Tanji: kwietniowi. Sama Tanja tłumaczy, że jest to dla niej miesiąc szczególny - nie tylko dlatego, że jest miesiącem jej narodzin, ale także dlatego, że w kwietniu wszystkie aromaty przyrody są wyjątkowo świeże i czyste.

Wszystkie zapachy April Aromatics to uniseksy. Kompozycje inspirowane są rzeczywistymi wydarzeniami i wspomnieniami z życia twórczyni: podróżami, ludźmi, emocjami. Najważniejszą funkcją perfum, wedle Tanji Bochnig jest wprawianie ludzi w dobry nastrój. Pytana o to, jak działać powinny perfumy odpowiada: "Chcę, żeby ludzie czuli się dobrze". Mnie osobiście to przekonuje, a Was?

wtorek, 25 czerwca 2013

Opowieść o tym, jak mrok zdobywa władzę nad światem czyli Kabul Aoud Montale


Najlepszym sposobem zwalczenia pokusy jest jej ulec - obwieścił przed wiekiem Tristan Bernard i wyznaję bez wstydu, że od lat jestem miłośniczką prostej mądrości zawartej w tej maksymie. Mam świadomość, że nie jest to sposób jedyny, ale czyż ktokolwiek z Was zna lepszy? :)

W myśl tej właśnie mądrej maksymy, kuszona przez Panią Stettke, miast opierać się - uległam. I oto dziś przedstawiam Wam mojego ostatniego ulubieńca i ostatni pachnący nabytek zarazem.



Narodziny Mrocznej Trójcy


Otwarcie nie zapowiada wielkiej namiętności. Akord ziołowy z wyczuwalnym, choć nienatrętnym śladem zieloności złożony z suchym cedrem brzmiącym sucho i poprawnie oraz niemrawymi początkowo i relatywnie lekkimi nutkami żywicznymi wydaje się przyjemny, nawet intrygujący. Ale na kolana nie rzuca. Dopiero po chwili, gdzieś w głębi tej olfaktorycznej konstrukcji, pod skórą, w czeluściach umysłu i otchłaniach wyobraźni... wyczuwam płomień.

Ukryty głęboko, stłumiony, pozbawiony swobody blasku, lecz dzięki temu właśnie... niesamowity.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Przenikanie kultur czyli AUH (Abu Dhabi) The Scent of Departure


Wakacje tuż tuż, człowiek marzy o podróżach. Niestety, obawiam się, że w tym roku urlop mi nie przysługuje; wobec tego przynajmniej pozwiedzam sobie palcem po skórze.

Kolejną podróż sponsoruje jednoosobowy wulkan pozytywnej energii czyli Magda Muraszko - Kowalska, o której wspominałam przy okazji relacji z wernisażu obrazów Justyny Neyman (przy okazji donoszę, że o losowaniu reprodukcji z autografem Autorki pamiętam, ale na razie nie mam wieści w tej sprawie).


Abu Dhabi - z polska Abu Zabi to stolica Zjednoczonych Emiratów Arabskich i jedno z najbogatszych (wedle magazynu Fortune wręcz najbogatsze) miast świata zarazem. Najbardziej luksusowy hotel świata - Emirates Palace (na zdjęciu powyżej) i największy na świecie kryty (i klimatyzowany) tematyczny park rozrywki - Ferrari World Abu Dhabi to najpopularniejsze z atrakcji miasta. Ale bynajmniej nie jedyne.


piątek, 21 czerwca 2013

I want to be a part of it : New York, New York* - NYC The Scent of Departure


Moja fascynacja koncepcją The Scent of Departure sięga 2010 roku, kiedy to w wywiadzie dla SoS Gerald Ghislain ujawnił mi i Wam swoje plany stworzenia swoistej zapachowej mapy świata. Od tego czasu wspominałam o marce kilka razy - nie tylko przy okazji recenzji, ale też informując o tym, że miejskie zapachy można nabyć nie tylko na lotniskach, ale też w sieci. Od pewnego czasu także w Polsce na stronie iperfumy.pl. Jeszcze nie nabyłam, ale Kevlavik za mną chodzi. Wiedeń już mam - od cudownej, niezastąpionej Nishy, która sprawiła mi kolosalną radochę po raz nie wiem który już.


Tymczasem, dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora marki w moje ręce trafił kolejny flakonik The Scent of Departure. Swoją drogą, flakonik świetny - stylizowany na przywieszkę do bagażu, oznaczony kodem kreskowym i oklejony charakterystycznymi nalepkami "by air" - jak przesyłka lotnicza.


NYC to kompozycja, w której przypadku nie będę mogła ocenić zgodności z atmosferą miasta, bo w Nowym Jorku po prostu (jeszcze) nie byłam. Mogę jednak opowiedzieć Wam zapach. Najlepiej przy muzyce.



czwartek, 20 czerwca 2013

Rozstrzygnięcie rozdania z perfumerią Yasmeen i ogłoszenie rozdania z perfumerią Quality


Są w życiu człowieka takie okresy, że musi poświęcić się czemuś całkowicie. U mnie zdarzają się kilka razy w roku i wówczas, mimo szczerych chęci, nie jestem w stanie pisać. Wybaczcie proszę. Obiecuję, że to się nie powtórzy... do września. :)

Spieszę z rozwiązaniem ostatniego konkursu i zarazem ogłaszam nowy. Tym razem w puli dwa fantastyczne zestawy próbek ufundowane przez Perfumerię Quality, której żadnemu miłośnikowi perfum przedstawiać nie trzeba.


Każdy z zestawów zawiera aż 9 cennych próbek:
  • Maison Francis Kurkdjian Oud Moods:
- Silk Mood
- Cashmere Mood
- Velvet Mood
  • Histoires de Parfums:
- Veni
- Vidi
- Vici
  • Loukhoum Keiko Mecheri
  • Mistral Patchouli Atelier Cologne
  • Flash Back Olfactive Studio

niedziela, 9 czerwca 2013

Jak kot czekał aż słońce sobie pójdzie, czyli Lamsa Arabian Oud


Pójdę za ciosem. Skoro już wsadziłam nos w próbki Arabian Oud, opowiem Wam o jednym jeszcze zapachu tej marki. A potem może o jeszcze jednym...?


Słoneczne kocię


Lamsa to ślicznota. Od pierwszej chwili na skórze wdzięczy się i przymila.

Słodkie, owocowo - kwiatowe otwarcie zajmuje miejsce dokładnie w pół drogi między zapachem typu gourmand, a klasycznie perfumeryjnym orientem. Kwiat jabłoni (pisałam o nim nie dalej jak kilka dni temu przy okazji recenzji serii Prestige Jacques Battini) i świeże jabłko; róża i pomarańcza, po chwili jaśmin i miód... A u podstawy, złożone dokładnie na tej samej zasadzie, kremowa wanilia i czyste, kosmetyczne piżmo.

piątek, 7 czerwca 2013

Rozstrzygnięcie rozdania nu_be i ogłoszenie rozdania Arabian Oud


 

Zgodnie z obietnicą, podaję dziś wynik losowanie próbek zapachów nu_be ufundowanych przez Perfumerię Ambrozja z Rybnika.

Jednocześnie, żeby nikt nie poczuł się rozczarowany, od razu ogłaszam kolejne rozdanie. Tym razem mam dla was Dwa zestawy po pięć dowolnie wybranych próbek marki Arabian Oud z oferty Perfumerii Orientalnej Yasmeen.
Wybierać możecie spośród wszystkich dostępnych w Yasmeen zapachów: KLIK.

 

Założona w 1982 roku marka Arabian Oud to największy światowy dystrybutor arabskich kadzideł i olejków. Przynajmniej wedle informacji na stronie oficjalnej. Firma zgarnęła aż pięć nagród FiFi Arabia 2013: cztery za perfumy i jedną globalnie, jako Mono-brand Store of the Year czyli sklep oferujący produkty jednej tylko marki. 

Odwieczna harmonia - Woody Arabian Oud


Apokalipsa w moim domu chyba dobiega końca. A nawet jeśli nie, to dostrzegam progres. Moje biurko stanęło na swoim miejscu. Na nim zaś mój komputer. Co prawda, poza tymi dwoma atrakcjami, w pracowni mam jeszcze tylko worki i pudła z samaniewiemczym, ale za to przy okazji transportu biurka znalazłam próbkę, za którą tęskniłam od wielu tygodni (o czym wspominałam przy okazji recenzji Flash Back Olfactive Studio). Dlaczego, mając na podorędziu cały harem próbek, tęskniłam za tą jedną, jedyną?
Opowiem Wam. :)



Odwieczna harmonia

 

Woody są piękne od pierwszej nuty. Od pierwszej chwili na skórze - są gotowe i kompletne. Bez zagajeń, przygrywek i całej tej europejskiej przepychanki nut. Oud, róża, ambra - złota trójca arabskich woni skąpana w szafranowym blasku.

czwartek, 6 czerwca 2013

Tajemnica zaginionej ambry - kolekcja Prestige Jacques Battini


O ambrze pisałam nie raz, nie dwa, nie dziesięć. A że dobrego nigdy dość, możliwość przetestowania kolejnych perfum z "ambre" w tytule przyjęłam z radością. Tym większą, że na zdjęciach opakowań perfum z serii Prestige marki Jacques Battini wyczaiłam tajemniczy i wielce intrygujący napis: "genuine amber inside". Jeśli czytaliście mój wpis o ambrze zamieszczony tu przy okazji ambrowych warsztatów w Quality, wiecie już, że obecność nawet śladowych ilości naturalnej ambry w perfumach to ewenement na skalę światową.


 

Kiedy dotarły do mnie flakoniki stwierdziłam po pierwsze, że napis nie był ułudą, po drugie zaś, że wewnątrz pudełka znajduje się... bursztyn. Amber.
Napisałam w tej sprawie do dystrybutora i po kilkunastu godzinach otrzymałam uprzejme wyjaśnienie, że perfumy naturalnej ambry nie zawierają, a informacja dotyczy bursztynu w pudełku, nie ambry we flakonie.

Przyznaję, że realnej obecności naturalnej ambry w perfumach z tej półki cenowej nie oczekiwałam. Nie żyję jednak na tym świecie od wczoraj i wiem, jakie herezje wciskają ludziom sprytni handlowcy - na przykład producenci leków homeopatycznych - dopuszczałam więc możliwość zastosowania zabiegu marketingowego bazującego na podobnym oszustwie. Tymczasem, choć ambry w perfumach Jacques Battini nie ma, trudno mówić o manipulacji. Ba! Problemem jest właśnie ścisłość informacji. Na pudełeczku napisano "amber inside", nie "ambregris". Amber to bursztyn! I rzeczywiście, każdy z flakonów ozdobiono kawałkiem bursztynu. Jako człowiek skrupulatny, sprawdziłam prawdziwość bursztynowych grudek (pisałam kiedyś, jak to zrobić). Są naturalne.

Także podane przez producenta nuty zapachowe nie sugerują próby manipulacji - ambry nie wymieniono w składzie żadnego z zapachów serii Prestige.


To zabawne nieporozumienie uświadomiło mi, jak mocno zafiksowana jestem na punkcie perfum. Amber to przecież naprawdę bursztyn. Określanie ambry tym mianem to kolokwializm, którego skutkiem jest pojawiający się często w tłumaczonych z angielskiego opisach perfum bursztyn zamiast ambry. Tymczasem co wyobraża sobie maniak perfum, kiedy czyta "amber"? :)


środa, 5 czerwca 2013

Studuim bezwstydu - Blu Bruno Acampora


Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o tuberozie, której poznanie stało się dla mnie impulsem do napisania całego tuberozowego mini cyklu. O tuberozie, która zadziwiła i zauroczyła mnie na tyle, że postanowiłam osadzić ją w kontekście.

O ile bowiem tuberozy Geralda Ghislaina zostały przybrane tak, by opowiadały konkretną historię, o tyle tuberoza Bruno Acampory staje przed nami naga, nieupozowana i, w swym egoistycznym przepychu, wręcz niewinna.


Kobieta bezwstydna


Na pewno zdarzyło wam się kiedyś otworzyć wstrząśnięty napój gazowany. Po zdjęciu nakrętki lub korka, zawartość butelki wyrywa się na świat musującymi strugami. Podobnie jest z zapachem w Blu Acampory.

Naciśnięcie atomizera skutkuje natychmiastową erupcją woni. Tuberoza. Ala jaka! Tuberoza totalna, wyrazista, krągła, ciężka wręcz. Naenergetyzowana słodkimi cytrusami - jak gazowany krem, jak musująca bita śmietana, jak obłędnie aromatyczna, gęsta piana do kąpieli rozdmuchana przez wentylator.

wtorek, 4 czerwca 2013

Zmysłowe opowieści o kobietach - tuberozowe trio Histoires de Parfums


"Pani pachnie jak tuberozy" pisał Tuwim w "Śnie złotowłosej".
W przypadku każdego innego kwiatu (może z wyjątkiem fekalnego jaśminu), byłby to ckliwy sentymentalizm, ale kiedy mówimy o tuberozie... Wyznanie nabiera mocy. Staje się czymś w rodzaju "Jesteś moją kokainą" tylko kilkadziesiąt lat wcześniej.
Jeśli któraś z czytających mnie Pań chciałaby pachnieć jak tuberozy - tumanem narkozy, która jest kobieca - moja tuberozowa gawęda w odcinkach jest właśnie dla Niej.

Zacznę tak, jak się zacząć godzi: od tuberozowego trio stworzonego przez Geralda Ghislaina, który sam mi się przyznał, że jego pierwszy kontakt z tuberozą był trudny i niezbyt miły. I właśnie dlatego postanowił okiełznać tę nutę. Efektem zmagań Geralda z własną naturą i odruchowym fujem są trzy niezwykłe portrety madame Tubereuse w trzech różnych pozach. 



1
Tubereuse Cepricieuse
czyli
Kobieta Kapryśna


Tuberoza pierwsza to kobieta kapryśna. Egotyczna, żądna komplementów i hołdów, a jednak niepewna siebie i zagubiona.

Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie dynamicznej i rzeczowej. Wyrazisty, pikantny szafran pogłębiony szczyptą muszkatu i ścięty wytrawnym akcentem cytrusowym odziewa madame Tubereuse w jasny garnitur z mocno wywatowanymi ramionami. Lecz nie dajmy się zwieść pozorom - nim minie kwadrans, Tuberoza Kapryśna wykonuje pierwszą woltę. Pojawia się irys. Ziemisty, wilgotny i trudny. Na jego tle tuberoza lśni własnym blaskiem, zdaje się jasna i czysta. I piękna.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Nierządnica perfumiarstwa


Uroczym tym mianem ochrzcił tuberozę perfumiarz Roja Dove. I zdecydowanie coś w tym jest.


Tuberoza jako nuta zapachowa jest ekspansywna, bezczelna, namolna wręcz. Głośna, ostentacyjna, dominująca. Trudno namówić ją do pracy w zespole, niemożliwym niemal jest skłonienie jej do zniżenia głosu. Jeśli pojawi się w towarzystwie, murowane, że spróbuje błysnąć. Cóż z tego, że przy okazji stłamsi wszelkie inne nuty?

A jednak... Ta bezczelna, obdarzona niesłychanym wręcz tupetem pani ma w sobie coś, co sprawia, że człowiek pozwala jej brylować i włazić sobie na głowę; gapi się na jej jarmarczne popisy nie zważając na to, że nie są w najlepszym guście. Tuberoza ma tę prostacką i pierwotną zmysłowość białych kwiatów, które pozbawione barwy walczą o przetrwanie wabiąc zapachem.

niedziela, 2 czerwca 2013

Wyprawy dalekie i bliskie - Rajasthan Etro


Dawno nie opowiadałam o kompozycjach marki Etro - tej jednak pominąć nie mogę. Od kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi zapachu wiedziałam, że pragnę go poznać. Radżastan, Indie, głęboki Orient, Pałac Wiatrów, Jaisalmer i jezioro Gadi Sagar... 

 

Wyobraźnia przez lata karmiona pięknymi obrazami wyrwała z kopyta. Tym chętniej (wyrwała), że jako człowiek wychowany na prozie Alfreda Szklarskiego, który był ukochanym pisarzem mojego dzieciństwa, Radżasatan skojarzyłam także z Alwarem, w którym toczy się cześć akcji "Tomka na tropach Yeti". A to z kolei przywołało wspomnienie potężnej i tajemniczej maharani, poskromienia geparda i egzotycznej przygody. Barwny, nietypowy dla Etro flakonik dodatkowo wzmógł moje zaciekawienie.

Rajasthan po prostu musiał tu zagościć. Dlatego dziś zapraszam Was na wyprawę na, zadziwiająco bliski, Bliski Wschód.


sobota, 1 czerwca 2013

Z okazji Dnia Dziecka...


Mam dla Was miłą nowinę z okazji Dnia Dziecka. Zdaję sobie sprawę, że większość z nas z wieku dziecięcego wyszła już jakiś czas temu, ale czyż nie warto czasem dopieścić swojego wewnętrznego dziecka?

 
Perfumeria firmowa Luxury for Less proponuje miłą, czerwcową promocję dla czytelników Sabbath of Senses.

Przy dokonaniu dowolnego zamówienia ze stron:
i podaniu w formularzu hasła promocyjnego zamawiający nie ponosi kosztów przesyłki zamówionego towaru. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...