sobota, 29 czerwca 2013

Bukiet Kwietniowych Aromatów


Kolejne kompozycje Tanji Bochnig z April Aromatics (Rosenlust, Liquid Dreams, Unter den Linden, Rose L'Orange i Nectar of Love) opiszę z mniejszą nieco afektacją, niż genialne Bohemian Spice i Precious Woods

Bo kwiatki. Ale to nie znaczy, że byle co, tylko że mniej moje.



Rosenlust


Macie ochotę na róże?
Rosenlust właśnie to znaczy i właśnie to pragnienie ma zaspokoić.

Ochota na Róże to kompozycja, której koncepcja zrodziła się w głowie Tanji Bochnig podczas wycieczki do Turcji. Ma opowiadać o zbieraniu róż - o 5 rano. Przyznaję, nie mam wielkich doświadczeń w tej dziedzinie.

Kiedyś zdarzyło mi się wczesnym, rankiem wracać z imprezy w towarzystwie kumpla, który był bardzo "starający się" i tego akurat dnia postanowił zamanifestować swe zaangażowanie włażąc (przez płot) do cudzego ogrodu i ogołacając go z kwiatów. Myślę, że nawet jeśli pominiemy fakt, że w ogrodzie owym rosły nie róże, tylko jakieś piwonie czy cokolwiek, oraz to, że gdy tylko dotarło do mnie, co chłop wyprawia, podjęłam starania zmierzające do wywleczenia go (przez płot) z powrotem na ulicę, to i tak podejrzewam, że nie takie zbiory miała na myśli pani Bochnig tworząc swoje różane single note.

Rosenlust łączy aromaty róż tureckich, bułgarskich, angielskich i indyjskich. Nie jest jednak ani nudny, ani płaski, ani też ciężki - do jego stworzenia posłużyły bowiem róże o bardzo szerokim spektrum aromatów: lekkie, zielonkawe, aksamitne, cierpkie, oleiste, chrupkie, szlachetne, dzikie - do wyboru, do koloru.

Akompaniamentem dla tej feerii różanych aromatów jest ślad zieloności różanych listków, ślad ciepła różanego drewna (które nie pochodzi z różanych krzewów, ale pachnie bardzo "na temat") oraz ślad konfiturowej, cierpkiej słodyczy, która pierwszy raz w życiu mi się podoba. Oraz, last but not least, porządna dawka kremowego aromatu fasolki tonka, który bardzo ładnie ogrzewa ten metaforyczny różany ogród.

Data powstania: 2012
Twórca: Tanja Bochnig

Nuty zapachowe:
róże



Liquid Dreams


Płynne marzenia Tanji Bochnig są marzeniami o pogodnym lecie spędzanym w białym bungalowie otoczonym kwiatowym ogrodem. 

Żywe, kwaskowe, nieprzesłodzone cytrusy pysznią się na skórze jak aromatyczne słoneczka na olfaktorycznym nieboskłonie. Początkowo chłodne jak rześki poranek, z czasem nabierają ciepłych barw za sprawą nut kwiatowych. Narcyz zwany potocznie żonkilem oraz subtelnie owocowy osmantus stanowią zółte, ciepłe, lecz nie gorące serduszko tej prostej i urokliwej kompozycji.

Pojawiające się w sercu nutki herbaciane idealnie wkomponowują się w pozostałe składniki. Są jasne, rześkie i wytrawne. Jasna, cedrowa baza także jest taka, jak powinna.

Najciekawszym elementem tej prostej układanki jest ślad soli na dnie. Nutka, przypominająca Salt Air Demeter, czy (mniej bezpośrednio) Sel Marin Heeleya złożona z soczystością cytrusów sprawia, ze postrzegam Liquid Dreams trochę jak mniej industrialną wersję Type C Henrika Vibskova.

Miła rzecz.

Data powstania: 2012
Twórca: Tanja Bochnig

Nuty zapachowe:
cytrusy, narcyz, kwiat osmantusa



Unter den Linden


Pod Lipą to miał być mój ulubiony zapach z tego pakietu. Uwielbiam zapach lipowego kwiecia. Uwielbiam lipowe herbatki i lipowy miód. Nawet fakt, że rosnące przy moim domu lipy w sezonie kwitnienia (i kapania) systematycznie zamieniają mój samochód w obwoźną kopę lepkiego śmiecia nie jest w stanie mnie do lip zrazić.

Tymczasem w Unter den Linden lipy nie ma. Są cytrusy (nieprzesłodzone i bardzo ładne), jest mimoza i jest magnolia (spoooro magnolii), drewienkowa baza (z wyczuwalnymi szlachetnymi iglakami typu cedr i cyprys), ciut wypełniaczy tworzących kompozycję krągłą i niebanalną - ale lipy nie ma i basta. A tak wiele sobie obiecywałam!

Przecież lipa to perfumeryjny samograj. Zapach kwiatowy, drzewny, słodki, słoneczny, ciut ambrowy, ciut miodowy... Sam w sobie jest kompozycją.

Skoro proste lipowe single note Demeter Fragrance Library są wystarczająco śliczne, bym zużyła flaszeczkę, to wyobrażacie sobie, co z lipą może zrobić ktoś z takim, jak Tanja Bochnig wyczuciem?!

Nie zrobił. Unter den Linden to lipa. To znaczy klops...

Data powstania: 2012
Twórca: Tanja Bochnig

Nuty zapachowe:
magnolia, kwiat lipy, cytrusy



Rose L'Orange


Drugi różany aromat serii jest równie udany, co opisany wyżej Rosenlust. Prosta, na wskroś różana kompozycja bez zbędnych ozdobników i wymuszonych wolt. Czyż róża potrzebuje dodatkowych ozdób?

Ciepły aromat róży stulistnej wzmocniony typowym, ciężkim zapachem róży bułgarskiej rozświetlony został tu zapachem cytrusowego kwiecia: neroli i kwiatu pomarańczy.

Neroli i kwiat pomarańczy to tylko pozornie to samo. Choć oba surowce powstają z tego samego materiału (kwiatów gorzkiej pomarańczy) każdy, kto wąchał obie esencje zauważy różnicę. Skąd się ona bierze?
Neroli to olejek pozyskiwany wyłącznie przez destylację parową świeżych kwiatów - jest drogi, bardzo mocno skoncentrowany, a jego aromat przypomina pogłębiony zapach petitgrain. To, co znamy jako absolut kwiatu pomarańczy pozyskuje się za pomocą ekstrakcji, przy użyciu rozpuszczalników - na przykład alkoholu. Aromat absolutu kwiatu pomarańczy bliższy jest aromatom kwiatowym, niż cytrusowym i zwykle zaliczany jest do kategorii "białe kwiaty" wraz z jaśminem, gardenią czy tuberozą.

W Rose L'Orange oba pomarańczowe aromaty mają do odegrania swoją rolę: neroli zbiera kompozycję w swego rodzaju ramę, daje jej cytrusowy szczyt i wytrawną, subtelnie cierpką bazę, która piękne współpracuje z cierpkością bułgarskiej róży. Kremowy aromat kwiatu pomarańczy złożony z kwiatową wanilią zagęszcza centrum, subtelnie rozbiela kompozycję i dając jej przyjemną łagodność (nie mylić z brakiem mocy), która stanowi podstawową różnicę między Rosenlust, a Rose L'Orange.

Całość bardzo udana, bardzo śliczna i bardzo nie dla mnie.

Data powstania: 2012
Twórca: Tanja Bochnig

Nuty zapachowe:
czyste ekstrakty róży stulistnej i róży bułgarskiej, neroli, kwiat pomarańczy 



Nectar of Love


Nektar Miłości to ostatni z zapachów April Aromatics, jaki dane mi było poznać. Niechęcią zapałałam do niego od pierwszej chwili. Nie tyle z powodu pretensjonalnej nazwy, co raczej faktu, że w moim secie sampli dodatkowa, zdublowana próbka Nektaru zajęła miejsce Jasminy, po której wiele silnych wrażeń sobie obiecywałam.

Niestety, musiałam zmienić zdanie. Zapach jest dobry.

Otwarcie to totalny, ciężki, dekadencki orient. Jeśli tu nie ma tytoniu to ja jestem ksiądz Alojz. Albo mam olfaktoryczne omamy, które obejmują także widmową wanilię.

Nectar of Love to potężna dawka zmysłowo ociężałego kwiecia dosłodzonego i zarazem nieco ożywionego porcją niestabilnej, owocowej słodyczy, która początkowo pachnie jak suszone daktyle, a z czasem, wbrew naturze eterycznych olejków i perfumeryjnym normom, przypominać zaczyna soczystą pomarańczę.

Najlepsza jest jednak baza. Czy raczej sercobaza, bo pierwsza zapowiedź tego olfaktorycznego cudu pojawia się już po dwóch - trzech kwadransach od aplikacji, a po kolejnych dwóch - trzech kwadransach drzewne nuty przejmują zapach. Piękny, poddymiony sandałowiec fantastycznie współgrający z dziwnym, tytoniowym akordem przypominającym mi nieco Vanille Insensee Atelier Cologne, a trochę dymne nuty molinardowskiej Habanity zmienia kwiatowy orient orient drzewny, zadumany, luksusowy jak prywatny gabinet w klubie dla gentlemanów z początku XX wieku. C'est magnifique!

Data powstania: 2012
Twórca: Tanja Bochnig

Nuty zapachowe:
nuty owocowe, tuberoza, indyjski jaśmin, bułgarska róża, sandałowiec


Źródła ilustracji:
  • Autorem użytego jako ilustracja dla Rosenlust obrazu "At the Rose Garden" jest Alfredo Rodriguez. Strona autora: www.alfredoartist.com.
  • Zdjęcie do Liquid Dreams  z housebeautiful.com, a dokładnie stąd: KLIK
  • Lipa z Unter den Linden z poczekali Demitywatorów. 
  • Pomarańczowa róża z zasobów Wikimedia Commons: KLIK.
  • Na ostatniej fotografii boska Marlena Dietrich. Była już tu sto razy, ale na pewno nigdy mi się nie znudzi.

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam kwiaty w perfumach.Wszystkie wymienione tu pozycje,oraz te wcześniejsze wydają się warte poznania:)
    Coś mi mówi w środku,że produktami Tanji Bochnig będę zachwycony:)
    Na razie czekam na próbki.Strasznie długo to trwa:(
    pozdrawiam,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłeś? Za tę kwotę?! Widzę, że nie uznajesz kompromisów. :)
      Też myślę, że Ci się spodobają.

      Usuń
  2. Obie róże (zwłaszcza druga)i Nectar wydały mi się dość obiecujące. Czasem warto sięgnąć po coś nie do końca "naszego" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda!
      Ja co prawda wciąż pachnę drewniakami, ale testy to co innego. Zapachy kompletnie nie moje dają mi często mnóstwo pozytywnych wrażeń.

      Usuń
  3. dla mnie interesująco brzmi rose lorange. lubię ładne róże a do tego bardzo łatwo mnie "kupić" gorzkawym neroli.

    znaczy że jasminy nie będzie? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie będzie. Okropnie żałuję, bo opisywana jest jako jaśmin zwierzęcy, a taki lubię najbardziej.
      Swoją drogą, zbieram jaśminowe killery do jaśminowej serii. Jak mnie kopnie, będzie jak z tuberozą.

      Usuń
  4. Na próbki mnie nie stać więc nieprędko powącham produkty Tanji. Sprawa załatwiona. Poza tym, mimo że nie pałam wielkim uczuciem do kwiatow w perfumach miałbym ochote poznać je w wyżej opisanych kompozycjach. Z każdą twoją recenzją moja nie do końca wyjaśniona sympatia do pani Bochnig rośnie :)
    Ciekawy wydaje sie być lipny twór i gdyby zapomnieć o tej nieobecnej to całkiem chyba fajna kompozycja jest. Intrygująco prosto brzmi w mojej głowie jeszcze Liquid Dreams. Bedę czekał, bo taki talent musi miec branie ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kwiaty w perfumach.Wszystkie wymienione tu pozycje,oraz te wcześniejsze wydają się warte poznania:) thepaintedhouse.co

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam kwiaty w perfumach.Wszystkie wymienione tu pozycje,oraz te wcześniejsze wydają się warte poznania:)

    thepaintedhouse.co

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak Ty uwielbiam prawdziwą lipę. Marzą mi się perfumy czysto lipowe, albo takie, w których lipa gra pierwsze skrzypce. Znalazłam ją tylko w kilku perfumach niszowych...cena zwala z nóg, ciekawe, czy czuć w nich prawdziwy aromat lipy.
    Kiedyś kupiłam z siostrą w Chorwacji olejek eteryczny lipowy i przez długi czas zachwycałyśmy się nim i dodawałyśmy do wszystkich balsamów, kremów. W Polsce sam olejek jest niedostępny - dziwne, przecież tyle tu lip :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...