czwartek, 31 października 2013

Halloweeen daily report


Dziś Halloween. A ja mam wrażenie, że wciągu pięciu lat od powstania bloga, wszystko już na nim było. To zaiste straszne. ;-)

 

Mającym ochotę poczytać o zapachach halloweenowych polecam wpis z ubiegłego roku: Zapachy dla umarłych i nieumarłych czyli perfumy na Halloween.

W ramach budowania napięcia zapowiadam, że po pierwsze posiadam plik dźwiękowy z zapisem audycji w Radiu Katowice, której byłam gościem i jeśli będą zainteresowani wrzucę, choć okazałam się rozmówcą na tyle interesującym (wedle uprzejmej opinii prowadzących), że nie zdążyli mi zadać pytań, które mieli przygotowane.; po drugie zaś dziś w nocy pojawi się na SoS klasyk nad klasyki. Recenzowany z własnego flakonu... Ktoś ma pomysł, co to będzie? :)

wtorek, 29 października 2013

Opowieść o... człowieku - 1899 - Ernest Hemingway Histoires de Parfums


Kiedy dotarła do mnie wieść o tym, że na rynek wchodzą perfumy poświęcone Ernestowi Hemingwayowi pierwszym, co przyszło mi do głowy było: o której części jego natury zdecyduje się opowiedzieć Ghislain?

Wojnę, depresję i samobójstwo wykluczyłam od razu - to się się sprzedaje w perfumach. Ale i bez tego postać Hemingwaya sporo daje możliwości. Złożona, niejednoznaczna i niebanalna - w przeciwieństwie do obdarzonego wspaniałą wyobraźnią, lecz zarazem niemiłosiernie sztywnego Verne'a czy jednoznacznie dla mnie odpychającego de Sade'a. Hemingway to raczej postać na miarę Casanovy czy George Sand - kontrowersyjna, lecz budząca raczej sympatię, niż oburzenie. Nawet u współczesnych, choć w połowie XX wieku cztery żony jedna po drugiej wywoływały sporo emocji...



Każdy dzień jest nowym dniem*


Cytrusowo - przyprawowe otwarcie potwierdza moje przypuszczania: nie będzie wojny. Ładny, oparty na zielonej bergamotce akord cytrusowy uszlachetniony jałowcem, imbirem, odrobiną rozmarynu i niespotykanie łagodnie ukazaną nutą pieprzu osadza 1899 po męskiej stronie perfumeryjnej sceny. Nie wybitnie macho męskiej - raczej klasycznie męsko eleganckiej.

niedziela, 27 października 2013

Sabbath of Senses w Radiu Katowice


Z przyjemnością donoszę, że w środę 30 października będę gościem audycji "Serwus" na antenie Radia Katowice. 


Od godziny 19:15 rozmawiać będziemy o zapachach dziwnych i upiornych oraz o tym, czy wypada pachnieć dynią czyli o perfumach na Halloween.
Gospodarzami audycji będą Kira Burzanowska, Szymon Kępka i Marcin Wielgus.

W sieci posłuchać nas będzie można pod adresem: www.radio.katowice.pl/player

Zapraszam serdecznie!

sobota, 26 października 2013

Amour de Palazzo Jul et Mad


To właśnie ta kompozycja - Amour de Palazzo jest powodem, dla którego recenzuję całą serię Jul et Mad. To najbardziej charakterystyczne i "charakterne" perfumy z debiutanckiego trio marki.

Kompozycja urodziwa, lecz zarazem dość trudna - z wyraźnymi akcentami zwierzęcymi, niepokojąca i wyrazista. Przypomina nieco pełne tupetu orienty lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku przełamane nowoczesnym akcentem ambrowym rodem z Ambre Noir Sonoma Scent Studio czy Ambre Muscadin LM Parfums.


Miłość w Wenecji


Otwarcie to dość typowy orient: piękny i z charakterem. Nuty przyprawowe, ciemna, półdrzewna paczula i bezpardonowy, lecz nie przekraczający granicy dobrego smaku akord zwierzęcy złożony z aromatu starej skóry, ładnie ujarzmionego kastoreum i stylizowanego na ambrę labdanum pachnącego jak gdyby żywicę zebrano najbardziej tradycyjną z metod pozyskiwania, czyli zeskrobano z wyczochranej w krzakach kozy.

Zastąpienie dominujących zwykle w tego typu kompozycjach jaśminu, tuberozy czy ylang - ylang absolutem fiołka stanowczo, lecz łagodnie łamie orientalny charakter Amour de Palazzo. To właśnie aksamitny, wiotki, mniej od białych kwiatów zawiesisty fiołek przenosi kompozycję ze strefy Orientu do Europy.
Jest to Europa rozkochana w zbytku, kapiąca złotem, skąpana w aromatach orientalnych przypraw i olejków... Ale jednak Europa.

piątek, 25 października 2013

Recenzje gościnne: Łukasz o Bamboo Harmony by Kilian


Pominę wstęp i oddam głos Łukaszowi - autorowi dzisiejszej recenzji gościnnej. Łukasz świetnie radzi sobie bez mojej pomocy: zarówno z opowieścią o zapachu, jak i z wprowadzeniem do niej.

***

Zgodnie z deklaracją napisania recenzji , wybrałem zapach i piszę słów kilka. Było ciężko. Było ciężko dlatego, że pewnego razu zawiodłem się na marce by Kilian przez mało wdzięczny zapach Sweet Redemption, po którym to zrobiło mi się niedobrze.  Nie da się też ukryć, iż markę podejrzewałem o przesadę, o zbyt kosztowne flakony zawyżające cenę  finalnego produktu.  Zostawiłem ją w spokoju i ruszyłem w inne rejony olfaktorycznej przygody.

Teraz, gdy dzięki szczęśliwej ręce czarodziejki Sabb, trafiły do mnie sprezentowane przez Perfumerię Quality Missala próbki sześciu zapachów marki by Kilian, zostałem zachęcony do ponownej konfrontacji z marką.  Z pięknie zapakowanych w złoty, wykonany z organzy woreczek, wyjąłem  próbkę o wdzięcznej nazwie Bamboo Harmony.


Bamboo Harmony
by Kilian


Lubię Japonię. Lubię też prostotę, filozofię ZEN i zielone zapachy też lubię. Bamboo Harmony wg  zapewnień twórców ma być chwilą poświęconą duchowości.  Ciężkie, bogate flakony zapakowane w równie eleganckie szkatuły mają się nijak do japońskiej filozofii życia: „mniej znaczy więcej”.  Porozmawiajmy jednak o głównym bohaterze…

Recnezje Gościnne: Dianthus o Shaman's Party Honore des Press


Po krótkiej przewie wracam do Was cyklem recenzji gościnnych pisanych przez laureatów rozdań. Na pierwszy ogień nastrojowa, zmysłowa recenzja napisana przez Dianę czyli Dianthus.
Bohaterem opowieści jest pewien Szaman... Ale ciiii... Oddaję głos Autorce. :)


Shaman's Party
Honore des Press


Słoność ziół, wetywerii i ulewny deszcz w chłodnej dziczy. Pod powierzchnią mokrych szczap, z jesiennych traw użytych do rozpałki, na ognisku zaczyna tlić się wreszcie dym, emocje sprawiają że wydaje się mistycznym kadzidłem, czyniącym tę chwilę niemal świętą... Przełamuję magię i w przypływie rozsądku wyciągam maść "z kotkiem" bo nie chcę żeby mnie wziął wirus jakiś w tych warunkach. Obsmarowuję się po szyi tracąc tym samym nadzieję na dalszą gorącą część wieczoru... Mrok ogarnia dzicz i szarość wylewa się spod wielkiej zielonej, także całej mokrej, roślinności lasu. Siedzimy na jego skraju, na polanie, jakoś tak bezpieczniej się czuję, kiedy wokół jest przestrzeń bez drzew. Czuję taki powiew wolności, mogę zaczerpnąć więcej powietrza do płuc. To powietrze jest krystaliczne, zimne, jak On. Wkurza mnie, że wciąż czuję od siebie tego "kotka", pewnie nawet nie usiądzie obok mnie tak daje mi czadu z szyi... Survivalowcy nie używają takich specyfików, nawet jak jest zimno, oni mają ciepłe ręce. Ehhh.... a ja tu się muszę smarowidłami dogrzewać.


piątek, 11 października 2013

Zanim miłość dojrzeje - Stilettos on Lex i Terrasse A St-Germain Jul et Mad


Lu'lua ma w ofercie nową markę. To zawsze cieszy. Im lepsze kompozycje wchodzą na nasz rynek wraz z marką, tym bardziej. Tym razem cieszy, a ostatni zapach cieszy bardzo. :)

Jul et Mad to firma założona przez dwójkę młodych ludzi, których połączyła chemia. Taka normalna, ludzka. Julien Blanchard (Jul) i Madalina Stoica (Mad) spotkali się, pokochali i postanowili stworzyć coś wspólnego. Jednak, w przeciwieństwie do większości młodych ludzi, do pomocy w realizacji swych planów zaprosili nie urzędnika stanu cywilnego, lecz perfumiarkę - Dorothee Piot z Maison Robertet. I tak zaczyna się historia Jul et Mad.


Trzy pierwsze kompozycje marki, stworzone w 2012 roku Stilettos on Lex, Terrasse A St-Germain i Amour de Palazzo, to przełożona na język perfum historia miłości Madaliny i Juliena. Pierwszy rozdział opowiada o pięknej i tajemniczej kobiecie przemierzającej na szpilkach nowojorską Lexington Avenue, drugi o zauroczeniu uwodzicielsko pachnącym młodzieńcem spotkanym w kawiarence na paryskim Boulevard St. Germain, trzeci natomiast o wielkiej miłości przeżywanej w Wenecji.

Nie chciałabym wyjść na cynika, ale jeśli kolejne zapachy marki mają powstawać wedle tego samego schematu, to mam nadzieję, że związek Madaliny i Juliena okaże się burzliwy i pełen gwałtownych namiętności.



Opowieści o miłości część pierwsza:
Wiosna
czyli
Stilettos on Lex


Jaka jest Mad?
Ładna. Bardzo ładna. Poznana bliżej zdaje się wręcz śliczna.

Ma jasne włosy w kolorze słonecznych cytrusów, skórę gładką jak skórka brzoskwini i fiołkowe oczy. Na sukienkę w kwiaty narzuciła szal miękki jak płatki róży. W dłoniach trzyma bukiecik konwalii i papierową torbę pełną żółtych już, lecz wciąż chrupkich gruszek.

Pudełeczko skarbów z Yasmeen wędruje do...


Dziś króciutko:


Pudełeczko od Perfumerii Yasmeen wraz z zawartością wygrywa:

czwartek, 10 października 2013

Podróż w przeszłość z Acqua di Firenze Il Profumo del Arte


Dziś na SoS marka egzotyczna, nawet jak na to miejsce: taka, której nie ma w bazach Fragrantiki ani Basenotes i której profil na facebooku ma 17 (słownie siedemnaście) polubień. Za to opis sztandarowego i jedynego na razie zapachu marki zwiastuje "matkę nowoczesnych perfum", "pierwsze, oryginalne arcydzieło florenckiego perfumiarstwa", "pięć wieków elegancji i piękna zaklęte w formule ośmiu kwiatów", "harmonijną syntezę perfum i sztuki" i sięga głęboko w historię - w czasy gdy we Florencji rodził się renesans. 

Nawiązania do historii Miasta Kwiatów w opisie perfum brzmią pięknie i zajmująco, ale wynika z nich jedno tylko: renesans to epoka, a której we Florencji zaczęto tworzyć perfumy stanowiące spuściznę, na której opiera się współczesne perfumiarstwo. W sumie prawda. Choć wielce niekompletna. :)

Zapach opisywany jako Il Profumo del Arte - Perfumy Sztuki skusił mnie jednak nie (dość dętą) opowieścią i nie ośmioma kwiatami w sercu, lecz... kadzidłem i mirrą w nutach głowy.



Florencka nostalgia



Pierwsze nuty Acqua di Firenze nie są wcale tak klasyczne, jak się spodziewałam. Wyraźne nuty żywiczne, wyciszone, nieekspansywne akcenty cytrusowe i dość nowoczesna, niebanalna nuta zamszowo - piżmowa tworzą akord spokojny, lecz zarazem naprawdę interesujący.

środa, 9 października 2013

Make Perfume Not War!


Światło dzienne ujrzał właśnie kolejny świetny projekt Geralda Ghislain - twórcy marek Histoires de Parfums, Scent of Departure i Alice and Peter. Make Perfume Not War to limitowana seria tysiąca flakonów perfum, z których zysk przeznaczony będzie na cele dobroczynne.

 

Sam pomysł nie jest nowy - ukłon w kierunku akcji charytatywnych wykonywały już marki takie, jak Le Labo, Mona di Orio, MCMC Fragrances czy Bond No.9. 

poniedziałek, 7 października 2013

Mini fotorelacja z warsztataów "Zapach Orientu"


Kolejne warsztaty za nami.
Frekwencja przekoczyła nasze oczekiwania - myślę, że osiągnęliśmy maksymalną pojemność nastrojowej salki, którą na miejsce spotkania wybrała główna organizatorka warsztatów Pani Justyna Nyczyk z Perfumerii Yasmeen.


Podczas ponad trzygodzinnego spotkania rozmawialiśmy o tym, jak miała na imię królowa Saby i jak podziałały na Salomona ofiarowane przez nią wonności, co jest lepsze od attaru, jak zbierać róże, czym Grecy namaszczali żuchwę, a także o tym, że starzenie nie zawsze jest niekorzystne.

piątek, 4 października 2013

Igraszki z diabłem - Playing With the Devil - In the Garden of Good end Evil Collection by Kilian


Bywają perfumy rozczarowująco ładne. Bywają perfumy po prostu ładnie ładne. Bywają też takie, które są ładne, ale... I te są najbardziej interesujące. Tyle, że z zasady niekoniecznie najładniejsze. :)


Po owoc(k)ach go poznacie


Playing with the Devil od pierwszego wdechu łaszą się do skóry i merdają ogonkiem. Słodka, pozbawiona cytrusowej cierpkości pomarańcza zmiękczona puchatą, jaśniutką, słoneczną brzoskwinią. Aromat liczi dodaje akordowi otwierającemu nieco egzotyki, liście porzeczki i wcześnie pojawiające się nuty kwiatowe zapewniają kompozycji akuratny poziom perfumeryjności - mimo wyrazistych nut owocowych kompozycja  Calice Becker nie pachnie jak sałatka owocowa.

A kiedy już, już wydaje się, że będzie tylko milusio i tylko puchato - pojawia się akord paprykowy żywo przypominający Harissę Comme des Garcons. Pikantno - słodki, podbity różą, obramowany jasnym cedrem zapach świeżej papryki: wąchanej od wewnątrz, od pestek i koniecznie czerwonej.

czwartek, 3 października 2013

Fotorelacja z Warsztatów zapachowych z Olivierem Durbano na blogu Hedonizm & Eskapizm


Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia pięknych fotografii wykonanych podczas warsztatów, które odbyły się 28 września 2013 w Domu Perfumeryjnym Quality Missala przez Unę z bloga Hedonizm & Eskapizm.


Relację z warsztatów możecie przeczytać tutaj: KLIK. Zdjęcia natomiast najlepiej oglądać właśnie na blogu Uny. Są cudowne. I nie piszę tego dlatego, że i ja na nich jestem.

 

Zwróćcie uwagę, jak pięknie Autorka uchwyciła gesty Oliviera, o których wspominałam w komentarzach do swojej relacji. Spójrzcie na rysunek na kamieniach naszyjników...


Sztuczne raje XXI wieku czyli AB Black Collection Blood Concept


W stosunku do Black AB nie miałam wielkich oczekiwań. I znowu pudło.



Plastikowy raj

 

Od pierwszej nuty wiadomo, że nie będzie tak zwyczajnie miło. Miło - tak. Ale nie zwyczajnie.

Eteryczny, gorzki, czarny jak ziemia pieprz i syntetyczne, plastikowe aromaty owocowe. Złożenie dziwaczne, odkrywcze i zarazem... ładne. Na swój dziwaczny sposób.

środa, 2 października 2013

Opowieść o koczownikach - wegetarianach czyli B Black Collection Blood Concept


Nie wiem, z czego to wynika, ale w Czarnej Serii - podobnie jak w pierwszej, czerwonej - to właśnie natura koczownicza budziła we mnie największe nadzieje. Niekoniecznie ze względu na okultystyczne rytuały z opisu (choć szamańska mikstura i podróż wgłąb duszy brzmi nieźle) - raczej dzięki prochowi strzelniczemu i sporej ilości drewna w składzie. I co?


Herbatę się pija, 
by zapomnieć o hałasie świata*

 

Pierwszy akord jest nietypowy. Wczesny poranek na wielkiej łące. Aromat lekki, przestrzenny, z wyraźną, bardzo ładną nutą cytrusową: limetka, trawa cytrynowa i leniwie podnoszące się znad horyzontu mandarynkowe słońce. Dosłownie czuję, jak moja wyobraźnia naciąga na mnie sukienkę w kwiaty i wplata we włosy pęki stokrotek.... Zaraz! To nie tak miało być!

wtorek, 1 października 2013

Upominek od perfumerii Yasmeen oraz wyniki dogrywki z Perfumerią Lu'lua


Szybki update rozdań.

Poprzednią dogrywkę wygrywają:

Korozyjka
i
Makkarony

Proszę o przesłanie adresów oraz wyboru próbek zapachów Comme des Garcons z oferty Perfumerii Lu'lua na adres mailowy: blog@sabbathofsenses.com


Dziś w menu gratka dla miłośników perfumeryjnego orientu, którzy nie wybierają się na sobotnie warsztaty zapachowe do Krakowa.

Zestaw miniaturek roll on w ślicznym pudełeczku. Zapachy do wyboru z oferty Perfumerii Orientalnej Yasmeen. Zawartość zestawu do uzgodnienia po zakończeniu zabawy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...