piątek, 29 listopada 2013

Perfumy zwane pożądaniem - Erotique Dita Von Teese


Perfumy firmowane nazwiskami gwiazd - tak zwane celebrity perfume - nie pojawiają się na SoS zbyt często. Właściwie, pojawiają się sporadycznie.
Tilda Swinton i Sex Pistols stworzone przez Etat Libre d'Orange to pierwsza para. Potem były dwie prowokujące, świetnie wyprodukowane panie: Madonna i Lady Gaga, z czego pozytywnie zaskoczyła mnie Madonna. A jednak, o ile firmowane jej scenicznym pseudonimem Truth or Dare rzeczywiście znacząco odstają od schematu celebryckich zapaszków: kwiatki, owocki i fura wanilii - jest to jednak zapach względnie klasyczny i po prostu ładny. Tymczasem Dita sięgnęła wgłąb prawdziwej niszy. Kadzidło, skóra, pieprz. Niby pieprz to owoc... Ale nie, nie będziemy aż tak naginać faktów. Erotique to kompozycja rodem z najgłębszej niszy. I stuprocentowy unisex. Wart grzechu.


Ja zgrzeszyłam.



Sweet dreams are made of this *


czwartek, 28 listopada 2013

Impresje oszczędne w formie - Monocle Scent 3 Sugi Comme des Garcons


Czym jest sugi? Ktoś z Was wie? Bez sprawdzania w Wikipedii?
Laur znają wszyscy - chociażby z zupy. Hinoki nie jest nutą tak popularną, ale miłośnicy perfum znają je już z (nieodżałowanego) Nemo Caharel, Miyako Annayake czy chociażby z wypuszczonego przez Comme des Garcons wcześniej Zagorska. Albo ze Stylessence Jil Sander. Czym jest sugi, przyznajmy, wie mało kto.


Nazwa brzmi egzotycznie. Po japońsku. I słusznie.
Sugi to narodowe drzewo Japonii - endemiczny gatunek choinki (drzewa iglastego) występujący nieomal wyłącznie na terenie tego kraju. Drzewa sugi dorastają nawet do 70 metrów wysokości. Żyją długo. Wiek najstarszego okazu, nazwanego Jomon Sugi, szacowany jest na 2 170 do 7 200 lat.
Zwany potocznie japońskim cedrem sugi jest w istocie gatunkiem cyprysu. Czyli wracamy do korzeni. Przecież hinoki to także japoński cyprys.


wtorek, 26 listopada 2013

Marilyn Monroe w nowej reklamie!


Czego? Chanel No.5 oczywiście.

To ostatni post z serii reminiscencji warszawskich.

Podczas wykładu o historii perfum  Emmanuelle Giron z Osmotheque wspomniała to tym, że parę tygodni temu ukazała się nowa reklama Chanel No.5 z Marilyn Monroe w roli głównej. Faktu,  że boska Marilyn niestety odeszła już z tego świata przeoczyć nie zdołałby chyba nawet największy popkulturowy ignorant. Wieść zabrzmiała więc nie tylko intrygująco, ale też tajemniczo.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Mood Scent Bar - nowe miejsce na zapachowej mapie Polski




Zapach jest czymś określonym. Fizycznym. My sami nim jesteśmy. Ale są też zapachy, które przypominają kogoś innego. Jedne do nas mówią, na inne pozostajemy głusi. Zapach nas zdradza. I zdradza też innych. Jest czymś więcej niż tylko pachnącym powietrzem. Czasami bywa sugestią, a kiedy indziej emocją, za którą chciałoby się podążyć.
W MOOD SCENT BAR zajmujemy się zapachem i wszystkim wokół niego. Szukanie odpowiednich perfum to przecież nie tylko wąchanie. To odnajdywanie relacji pomiędzy nami, naszą osobowością i odpowiednią kompozycją składników. Bez posługiwania się stereotypami dotyczącymi wieku, zawodu, płci. Nasz zapach musi współbrzmieć z tym, jak my się poruszamy. I tym jak chcielibyśmy poruszać innych. 

niedziela, 24 listopada 2013

Zapraszam na urodziny perfumerii Laselection


Miło jest mi, w imieniu właścicieli perfumerii Laselection - państwa Tatiany i Kamila Grabowskich oraz własnym zaprosić miłośników perfum niezwykłych na uroczystą rocznicę otwarcia tej ekskluzywnej perfumerii.


W sobotę 30 listopada w dworku "Pod Lwami" w Komorowie 
odbędą się urodziny Laselection 
- uroczystość podczas której sztuka spotka się z pasją.

W programie pokaz makijażu, jazz na żywo, piękne perfumy oraz wiele miłych niespodzianek.

Jako gość specjalny wydarzenia opowiem o związku zapachu z osobowością, wyborze perfum, które sprzyjają dobremu samopoczuciu oraz o tym, dlaczego nie zawsze należy wierzyć obiegowym opiniom o perfumach.

Szczegółowe informacje, program imprezy oraz niespodzianka dla klientów, którzy nie będą mogli uczestniczyć w wydarzeniu  na stronie perfumerii: Laselection Urodziny.

Zapraszam!

sobota, 23 listopada 2013

"Zapach - niewidzialny kod" - relacja z wernisażu, wystawy i wykładów towarzyszących


W czwartek 21 listopada 2013 w Centrum Nauki Kopernik zainaugurowana została wystawa "Zapach - niewidzialny kod" poświęcona historii perfumiarstwa. I zapachom w ogóle.

 

Przygotowana we współpracy z Instytutem Francuskim w Polsce i Goethe-Institut ekspozycja nie tylko przybliża historię tej niezwykłej sztuki, ale także umożliwia poznanie zapachów esencji, z których perfumiarze tworzą swoje dzieła.

Na zaproszenie autorki koncepcji wystawy i jej kuratorki pani Agnieszki Łukasik uczestniczyłam w uroczystym wernisażu wystawy, a później także w wykładach prowadzonych przez perfumiarkę pracującą dla Osmotheque - Emanuelle Giron.

To, co widziane, nie zostanie odwidziane, a co znane, nie zostanie odeznane, ale... Damask Oud Hugo Boss


Hugo Boss nie słynie z tworzenia perfum nowatorskich. Jego oferta to perfumeryjna klasyka. Z lekkim ukłonem w stronę nudy. :)
Wśród perfumomaniaków zawartość flakoników sygnowanych logo Hugo Boss nie cieszy się wielką estymą. W nieoficjalnych rankingach perfumeryjnego artyzmu plasuje się nieznacznie tylko powyżej perfum celebryckich. A i to nie cała i nie każdych.
Czy to wada?
Nie jest to raczej zaleta, ale wada też nie. Pachnące Bossy od lat sprzedają się bardzo dobrze, a skoro jest popyt, to znaczy, że towar jest dobrze zaplanowany. I rozreklamowany.

Czemu o tym piszę?
Bo w okresie schyłkowej oudomanii (schyłkowej, bo kamienie milowe już raczej za nami), gdy własne "oudy" mają już wszystkie chyba perfumeryjne marki, jasne było, że i na oudowego Bossa przyjdzie pora. A że firma do rewolucjonistów nie należy, w ciemno można było strzelać, że będzie to oud z różą. I jest. Ale jaki!


Zagraj to jeszcze raz, Sam **


Pierwsze i najważniejsze spostrzeżenie po aplikacji - stwierdzam oud. Na pierwszym etapie rozwoju zapachu relatywnie łagodny, podparty solidną olfaktoryczną konstrukcją z gwajaku i drewna kaszmirowego, przybrany szafranem złocistym i zbytkownym jak sproszkowane złoto, osnuty smugą kadzidła, zmącony lekko dostrzegalną zielenią papirusu.
Pod pięknym, drzewnym, na wskroś niszowym akordem agarowym czai się róża. Wycofana, wyczuwalna jako eleganckie tło kompozycji. I jest to róża z gatunku tych, które udało mi się pokochać miłością trudną, lecz szczerą: ciemna, aksamitna, oleista, bez cierpkiej, zielonkawej, przypominającej aromat geranium nutki, która mocno zaakcentowana dodaje róży damasceńskiej życia, ale odbiera jej miękkość i elegancję.

Samo to złożone, lecz nieprzeładowane; niszowe, lecz dalekie od dziwaczności otwarcie wystarczyłoby, bym uznała zapach za dobry i wart zachodu. Ale na otwarciu się Damask Oud nie kończy...

środa, 20 listopada 2013

Ból


Kiedyś, w założeniu Sabbath of Senses miał być blogiem o poznaniu zmysłowym. Nie tylko o zapachu, ale też o muzyce, obrazie, kolorze, przekazie niesionym przez słowo. Tak się złożyło, że jeden zmysł zawładnął tym miejscem i nie zamierzam tego zmieniać. Nie na stałe.

Dziś jednak opowiem Wam o wrażeniu zmysłowym innym, niż to, co opisuję zazwyczaj. Dlaczego? Bo należy Wam się wyjaśnienie. I dlatego, że potrzebuję to z siebie wyrzucić.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Jak bardzo ufacie bogom? Kinnara Villa Buti


Kinnara to, wedle mitologii indyjskiej, mityczne plemię, którego lud osiągnął niezrównaną biegłość w dwóch wspaniałych dziedzinach: muzyce i miłości.


Jedna z legend tłumaczących pochodzenie przedstawianych jako ludzie o łabędzich skrzydłach Kinnarów mówi, że narodzili się oni w czasie ubijania oceanu mleka, z którego powstać miał eliksir nieśmiertelności dający wieczne życie i moc bogom i demonom. Czy powstali z kropel rozlanego eliksiru wiecznej młodości, czy z łez przechytrzonych przez piękną Mohini demonów, które eliksiru nie dostały - nie wiadomo. Wiemy natomiast, że Kinnarowie żywią się zapachem kwiatów i drzew, a ich życie jest nieustającą rozkoszą.

Perfumy o takiej nazwie, z oudem, szafranem i ambrą w składzie po prostu musiłay obudzić we mnie żądzę... poznania i opowieści.



Podejrzany eliksir nieśmiertelności


Kompozycję otwiera szlachetny, elegancki, wytrawny akord przyprawowy. Głęboki, pozbawiony najczęściej w tej fazie rozwoju zapachu eksploatowanych akcentów cytrusowych, eterycznych czy klasycznie pikantnych. Korzenny, ciepły kardamon i złożony aromat jagód pimentu zwanych u nas angielskim zielem pogłębione słoną lukrecją i żywicznym zapachem czerwonego pieprzu stanowią piękne wprowadzenie do wczesnego, sprężonego tuż za otwarciem drzewnego serca kompozycji. Delikatna nuta oud, cienista paczula i pyszny, złocisty szafran. Wszystko takie, jak być powinno.

piątek, 8 listopada 2013

Pomiędzy kobietą i mężczyzną - Altamarea Villa Buti


Róża z cynamonem nie jest połączeniem tak oryginalnym, jak banan z kadzidłem, ale... Sztuka to nie freak show. Nie trzeba pokazywać ludziom kobiety z brodą, żeby zdobyć uznanie. Wystarczy zachwycić. Poruszyć, wywołać emocje.

Kobieta z brodą to łatwiejsza opcja. ;)



Pomiędzy kobietą i mężczyzną


Pierwszy wdech - to charakterystyczne "przedotwarcie" kiedy w powietrze szybują tylko te najbardziej niecierpliwe molekuły - ładne. Bergamotka i mandarynka - świeże, soczyste, "mokre". Tuż za nimi w atmosferę wbija się imbir - lśniący jak złota szpilka.

Trzeci plan to pieprz - wybuchający szorstką chmurką, zasnuwający olfaktoryczny horyzont na chwilkę ledwie. Kiedy opadnie, ściągając w dół niekomplikowanie radosne nutki otwarcia, na zapachowym horyzoncie widać już serce kompozycji. Złożony, oparty na róży, ale bynajmniej nie monotematyczny akord kwiatowy unurzany w ciepłym lecz przestrzennym cynamonie.

wtorek, 5 listopada 2013

Nie ma rzeczy niemożliwych - kadzidło z bananem


Trudno wyobrazić sobie bardziej zaskakujące połączenie, prawda?
A przecież, jak się spokojnie zastanowić: ciepły, pozbawiony charakterystycznej, owocowej kwaskowości aromat banana świetnie pasuje do kadzidlanego dymku.


Sztuka to harmonia*

 

Od razu rozwieję Wasze wątpliwości - to nie jest żadne perefumeryjne kuriozum. Homme Suave to bardzo ładne, przyjemne w odbiorze perfumy. Nie będą budziły skrajnych emocji. Chyba, że zachwyt - to może się zawsze zdarzyć. :)

Zapach jest od pierwszych chwil złożony i kompletny - pozbawiony klasycznego, ruchliwego, lekkiego otwarcia. Wyrazisty, bogaty, ciepły akord drzewny inkrustowany jasnym jak nitka babiego lata kadzidłem; delikatnie, z wyczuciem rozświetlony akcentem przyprawowym: goździk, angielskie ziele, eteryczny pieprz. Już samo to wystarczyłoby, by mnie urzec. Tymczasem Buti poszła dalej.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Zapraszam do Willi Buti :)


Do perfum marki Villa Buti zabieram się już od dawna - zawsze jednak pojaw3iało się coś bardziej pilnego, bardziej oczekiwanego i ważniejszego. Cóż jednak może być na SoS ważniejszego, niż piękne, oryginalne zapachy?

Wiem, że bardziej oczekiwane są recenzje zapachów, które macie okazję znać lub możliwość poznać, ale już zdarzało mi się wyciągać z niebytu marki, które dzięki recenzjom na Sabbath of Senses zostały do Polski sprowadzone i zyskały sporą popularność. Chciałabym, żeby perfumy Villa Buti także kiedyś do nas trafiły.


Za istniejącą od 2008 roku marką Villa Buti stoją dwie osoby - dwoje pasjonatów, którzy postanowili zamienić pasję w sposób na życie. Czyż nie jest to znany scenariusz w perfumeryjnej niszy?.
Pochodząca z Londynu Doris jest kompozytorką zapachów i projektantką flakonów. Genueńczyk Renzo nadaje jej ideom wymiar bardziej praktyczny - zajmuje się sprowadzaniem wysokogatunkowych esencji z Grasse, wyborem włoskiego szkła, dba o to, by produkt był najwyższej jakości. Z dystrybucją idzie mu kiepsko, ale trzymam kciuki.

Doris i Renzo połączyli swe losy nie tylko w biznesie - prywatnie są małżeństwem, mieszkają w pięknej Toskanii i osobiście nadzorują każdy etap produkcji perfum, którym dali swoje nazwisko - Buti.

W ofercie marki znajdują się cztery oryginalne kompozycje: jedna damska, jedna męska i dwie typu unisex. Opowiem po kolei o wszystkich, a zacznę od kompozycji dedykowanej paniom - nie tyle z grzeczności, co z upodobania do dramatyzmu. Będę stopniowała napięcie. Dziś kwiatki, jutro kadzidło z bananem (tak, tak!), a pojutrze... Sami zobaczycie. :)


niedziela, 3 listopada 2013

Sabbath mówi Serwus - audycja w Radio Katowice


Jeśli nie mieliście okazji słuchać Radia Katowice w środę 30 października, a macie ochotę dowiedzieć się, o czym rozmawialiśmy z okazji Halloween z prowadzącymi audycję "Serwus": Kirą Burzanowską, Szymonem Kępką i Marcinem Wielgusem - zapraszam Was do odtworzenia pliku audio.




Pozdrawiam  jesiennie. :)

piątek, 1 listopada 2013

Twój pot na mojej skórze - Poison Christian Dior


Dom mody Dior od lat nie inwestuje w reklamę klasycznego Poison. Nie opłaca się. Za trudne, za dziwne, za bardzo retro. Zamiast tego wydaje się grube kwoty na reklamę Hypnotic Poison kreując ten waniliowy ulepek na zapach zmysłowy, erotyczny i niebezpieczny - choć wydaje się, największym niebezpieczeństwem związanym z używaniem Hipnotycznej Trucizny jest zapadnięcie na olfaktoryczną cukrzycę. ;)

Klasyczne Poison nie ma wzięcia - od lat traktowane jak relikt przeszłości i klasyk, którego nie wypada wycofać. Co prawda w ubiegłym roku poddane zostało kastracji... ups, przepraszam... reformulacji, ale niewiele mu to pomogło. Wedle relacji pracującej w sieciowej perfumerii znajomej - nadal się nie sprzedaje. Waniliowe Hypnotic Poison kupowane są (wciąż wedle danych od mojej znajomej) ze 20 razy częściej, niż klasyk. Czy mnie to dziwi? Bynajmniej. W końcu Beyonce też sprzedaje się lepiej, niż Norah Jones.


O Poison pisać należy w sposób szczególny. Opowiadanie nut, przedstawianie zapachu jak nowej damy w towarzystwie nie ma sensu. I tak wszyscy ją znają i wiedzą o niej więcej, niż powinni. I i tak każdy ma na jej temat własną opinię.

O Poison należy pisać co najmniej "prozą". A jeszcze lepiej byłoby pisać wierszem. 



Mówię do ciebie cicho


 

Poison to kobiecość. Kobiecość kobieca w sposób, który jest dla mężczyzn pociągający i niepokojący zarazem. Kobiecość egotyczna i kapryśna. Kobiecość ze swego egotyzmu i kapryśności kontenta. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...