piątek, 29 listopada 2013

Perfumy zwane pożądaniem - Erotique Dita Von Teese


Perfumy firmowane nazwiskami gwiazd - tak zwane celebrity perfume - nie pojawiają się na SoS zbyt często. Właściwie, pojawiają się sporadycznie.
Tilda Swinton i Sex Pistols stworzone przez Etat Libre d'Orange to pierwsza para. Potem były dwie prowokujące, świetnie wyprodukowane panie: Madonna i Lady Gaga, z czego pozytywnie zaskoczyła mnie Madonna. A jednak, o ile firmowane jej scenicznym pseudonimem Truth or Dare rzeczywiście znacząco odstają od schematu celebryckich zapaszków: kwiatki, owocki i fura wanilii - jest to jednak zapach względnie klasyczny i po prostu ładny. Tymczasem Dita sięgnęła wgłąb prawdziwej niszy. Kadzidło, skóra, pieprz. Niby pieprz to owoc... Ale nie, nie będziemy aż tak naginać faktów. Erotique to kompozycja rodem z najgłębszej niszy. I stuprocentowy unisex. Wart grzechu.


Ja zgrzeszyłam.



Sweet dreams are made of this *


Otwierające nutki, wysoka głowa kompozycji to bukiet przypraw: pieprz, kolendra, suche liście lauru, jagody pimentu. Mieszanka wytrawna, ożywiona odległym wspomnieniem zieloności. Piękna, ale to tylko przygrywka.

Po kilku minutach zapach zaczyna ciemnieć. Zanika zieloność, eteryczny początkowo pieprz czernieje; pojawiają się miodowe refleksy i łachy popiołu. Wydaje się, że zapach wykona woltę przypominającą przemianę pieprzowego tytana w monolityczną, czarno - złotą kłodę szlachetnych drew, którą przechodzi na skórze Black Cube Ramon Molvizar. Jednak Erotique idzie własną drogą. Mniej mroczną.


Nadchodzące tuż po tym olfaktorycznym zmroku wczesne serce bazuje na nutach skórzanych dosłodzonych gwajakiem i przyprószonych spopielonym, ciepłym kadzidłem. Złożenie słonych, cielesnych nut skórzanych z subtelnie słodkim akordem drzewnym decyduje o charakterze Erotique. Bo, jakkolwiek jest to zapach drzewny i nowoczesny, jest też zmysłowy. Zmysłowością zdystansowaną - niebanalną i oszczędną; spokojną, lecz nie łagodną; introwertyczną i pozbawioną wstydu. Najprostszą metaforą będzie tu wyrafinowana prostota: miękko wyprawiona skóra na gołej skórze.


Z upływem czasu Erotique łagodnieje, traci zadziorną pieprzność i skórzastą dwuznaczność na rzecz spokojnego mariażu drewna z kadzidłem. Pojawiają się syntetyczne, ciepłe nuty piżmowe, kaszmeran i ślad wytrawnej wanilii dającej zapachowi kaszmirowe podbicie.

Szukając metafory kończącej opowieść, przeglądając bibliotekę skojarzeń kluczyłam wokół rozluźnienia, spełnienia, poczucia bezpieczeństwa. W kontekście nazwy powinnam opowiedzieć Wam o odprężeniu przychodzącym po erotycznym spełnieniu, rozkosznym bezwładzie przychodzącym po rozkoszy. Rzecz w tym, że w Erotique nie ma rozkoszy, gwałtownych uniesień i mocnych wrażeń. Kompozycja przypomina raczej zmysłowe, nierealistyczne marzenie, które wycisza, wprowadza w miły nastrój i pozwala zasnąć snem bez snów. A że miłe to marzenie jest nie do końca grzeczne i nie do końca przyzwoite... Tym lepiej.



Data powstania: 2013
Trwałość: przyzwoita. Jak na perfumy celebryckie dobre. projekcja dość słaba.

Nuty zapachowe:
róża, kadzidło, skóra, pieprz, kolendra, piżmo, sandałowiec, cedr, gwajak


* Fragment tekstu utworu Eurythmics "Sweet Dreams" wykonywanego także przez byłego partnera Dity Marilyna Mansona.


  • Pierwsze zdjęcie własne, na pozostałych Dita Von Teese.

44 komentarze:

  1. Czyli w sam raz na codzień, do pracy, bez uniesień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie tak, ale z zastrzeżeniem, że to na co dzień dla mnie. I że jednak kupiłam flakon. A mnie takie całkiem zwyczajne zapachy nie interesują. ;)

      Usuń
  2. Super. Dzięki za tą recenzję. Na pewno sobie przetestuję. Tildę też mam. ;) l

    OdpowiedzUsuń
  3. czekałam na to aż ktoś je opisze bo na nie choruje;) czy one sa dostepne w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. ja kupowałam na E-bayu. Z Czech. Ale w Niemczech można kupić od 19 Euro stacjonarnie...

      Usuń
    2. Witam. Ja je kupiłam dzisiaj całkiem przypadkowo w TK MAXX, nie mając pojęcia o ich istnieniu. Za 54 zł. Powąchałam z zamiarem zakupu czegoś dla teściowej na urodziny. Nie wzięłam, tylko poszłam do kas. Stojąc w kolejce czułam je pod nosem i oszalałam na ich punkcie. Wróciłam oczywiście, zabrałam i teraz się nimi upajam:)

      Usuń
  4. No i trzeba wypróbować. A jeszcze wczoraj byłam pewna, że się nie skuszę. Obawiałam się jakiegoś ulepku. A tu taka niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się obawiałam ulepku. Mam nader ostrożny stosunek do perfum celebrytów. I nie przepadam za słodkimi perfumami. Dlatego, jeśli dasz radę - przetestuj.

      Usuń
  5. Oj, chyba się skuszę.Pieprz,skóra, piżmo, róża, kadzidło?W sam raz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Jestem złem wcielonym.
      A może dobrem? :)))

      Usuń
    2. Złem :( dowiedziałam się, że nie dostępne są w Polsce.
      Gdzie je zamawiałaś? Ebay?
      Nawet nie mam jak ich wybróbować nim kupię skoro w sklepie nie znajdę testerów :(

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc, po poznaniu pierwszych perfum od DvT zapomniałam o niej i nawet nie wiedziałam, że powstało coś jeszcze (znaczy, teraz kiedy o tym myślę, to coś mi świta, że kiedyś donosiła na ten temat Fragrantica bodajże). Bo pierwszy zapach był okej ale niczego nie urywał. Ot, stopien lub dwa wyżej ponad celebrycki standard. No ale skoro teraz jest o niego lepiej... Trzeba poszukać. Cóż-eś Ty, Sabbath, uczyniła? ;)

    Pieprz jest owocem, pomidor także a marchewka to korzonek. :D Tylko kto tak o nich myśli? ;) Niezłym przykładem jest oburzenie sprzed dwóch czy trzech lat, kiedy zawrzało medialnie i społecznie w reakcji na "nowinę", że wg dokumentów UE pomidor i ogórek to owoce. A niby co innego, do cholewki? Bulwy?? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam tylko bulwers, kiedy okazało się, ze marchewka jest klasyfikowana jako owoc. Z pomidorem mi umknął.

      Jeśli chodzi o klasyfikację jedzenie, to na własne potrzeby pomidora klasyfikuję jako zieleninę. Niby czerwony, a jednak. ;)

      Usuń
    2. To z marchewką też były jakieś przejścia? O.o Czasem embargo na newsy wychodzi mi tylko na zdrowie. ;)
      Z tym, że akurat z marchwią - nie owocem to akurat prawda, bo owoc marchewki ogólnie mały jest i średnio rzuca się w oczy. My wcinamy korzenie (jak nie przymierzając ludzie pierwotni ;) ).

      Jeśli chodzi o Twoją klasyfikację pomidora, właśnie przypomniałam sobie podobny tekst odnośnie czekolady: skoro czekolada powstaje z ziaren kakaowca a kakaowiec to drzewo, zaś drzewo to roślina, wówczas zjeść czekoladę to prawie jak zjeść sałatę! ;)
      Dobry sofizmat nie jest zły. :D

      Usuń
  7. Sabbath jeśli masz jakieś dojście to zrób jeszcze recke perfum Mansona, uwielbiam Marilyna za całą jego twórczość, kocham jego muzyke i troche chory styl bycia więc jeśli perfumy były by tego warte z dziką rozkoszą nabył bym flakon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomaszu, przyznaję, że słyszałam o tym, że Manson planuje wypuścić swoje perfumy, ale o samych perfumach nie. Czy ona się w końcu pojawiły na rynku? Jak się nazywają? Bo jeśli istnieją, spróbuję do nich dotrzeć. Intryguje mnie, cóż też mogłoby się w nich znaleźć.

      Usuń
  8. mam nadzieję, że kiedyś wpadną w moje ręce i będę mogła je wypróbować, skład zdecydowanie mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki. I ciekawa jestem, jak Ci się spodobają.

      Usuń
  9. muszę je przy okazji przetestować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Choć nie wiem, czy nie okażą się zbyt ascetyczne dla Ciebie.

      Usuń
  10. Wszystko mi tu ładnie gra...\To się musi podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mhm! To już wiem, że jeśli gdzieś na nie trafię z całą pewnością PRZYNAJMNIEJ się zaciągnę. A znając życie, na tym się nie skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ehhhh a odpuściłam sobie fatygowanie naszego wspólnego znajomego w temacie tych perfum a teraz żałuję. No nic... "Niemce" niedaleko więc prędzej czy później coś się wymyśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przepłaciłam. Zapłaciłam dwukrotność ceny. Ale i tak nie żałują zakupu.

      Usuń
    2. Haha ja już organizuję z pomocą dobrej duszy mhroczny obiekt pożądania :). Niech no wpadnie w moje łapki i zaaplikowany zaśmierdzi tooooooo sama nie wiem co... będzie klops :P

      Usuń
  13. Oh! Jutro biegnę do Müllera! Sabb, Mama przywiozła mi w końcu wygrane próbki CdG! Jailsamer mnie zachwycił! A i Daphne jest ciekawa, paczulowo-orzechowa.... przetestuje niebawem i resztę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... Masz okazję nabyć Ditę za 19 Euro. Niestety, u nas, na prowincji nie jest dostępna.
      Cieszę się, ze próbki dotarły. I zgadzam się: Jaisalmer to dzieło sztuki. <3

      Usuń
    2. Tak... mojemu partnerowi też Jaisalmer się podoba... znowu bedzie bitwa o próbkę, jak z Gaiac ;) A wybrałam tą próbkę po przeczytaniu Twojej recenzji, Sabb :))) Dziękuję

      Usuń
    3. Przyjemność po mojej stronie! :)

      Usuń
  14. Testowałam i właściwie się zgadzam - z jednym "ale" - koniec, ale to sam koniec jest mocno nieciekawy, tanio chemiczny. Ale...tylko raz miałam okazję wąchać Ditę E. na swoje skórze i biorę pod uwagę, że mogłam ją skrzywdzić. Generalnie - wielkie pozytywne zaskoczenie, tym bardziej, że po jej pierwszych perfumach nie oczekiwałam niczego interesującego (pamiętam, jak mi się wtedy smutno zrobiło, bo choć za Ditą nie przepadam, z pewnością zasługuje na zapach niebanalny).
    A Erotique udał się baaardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło przeczytać, że ktoś odbiera zapach podobnie. :D
      Dita ma osobowość i styl. Jest _jakaś_. Mimo iż tkwi w popkulturze po uszy - ma do niej dystans. I jest piękna. Piękna. Piękna...

      Usuń
    2. Piękno to sprawa bardzo względna...Na pewno - jest perfekcyjnie zrobiona, ale np na mnie nie robi żadnego wrażenia - nie ta sylwetka, wzrost, twarz, żebym się zachwycała. Za to np Kate Blanchett...

      Usuń
  15. Czekałam na recenzję,jeszcze się nie wypowiem , ale brzmi świetnie i spodziewam sie, że będzie to najlepszy zapach Ditty, chyba że powstanie coś jeszcze lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam nadzieję na coś jeszcze lepszego. :)

      Usuń
  16. Sabbath nie mam 100% pewności czy w końcu powstały bo zbyt cicho było na ten temat a sam Manson bardziej promował swój absynt . Perfumy miały się nazywać Smells like Children. Sądze że z perfumami Mansona możd być podobnie jak z perfumami R.Majdana ale jeśli na coś trafisz to koniecznie daj znać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smells Like Children?! Brzmi podejrzanie. Szczególnie w kontekście perfum dojrzałego faceta, który dzieci chyba nie ma... :/

      Usuń
  17. ❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿❀ ✿

    Co za recenzja... gdyby w taki sposob ludzie
    opisywali perfumy, z przyjemnoscia bym wyprobowala ;)
    Bardzo jestem zaciekawiona zapachem, musze poszukac...

    Swietny blog, bardzo klimatyczny i artystyczny.

    OdpowiedzUsuń
  18. http://www.cafleurebon.com/exclusive-interview-with-dita-von-teese-the-fantasy-of-a-woman-erotique-perfume-draw/ tu ciekawy wywiad z Ditą o tych perfumach właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dostałam próbkę - i męczy mnie strasznie, bo ja to znam! Jestem pewna, że wąchałam kiedyś perfumy pachnące bardzo podobnie - nie umiem ich jednak zidentyfikować...

    Zapach świetny - martwi mnie tylko to, że z mojego nadgarstka znika w zawrotnym tempie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kojarzą z Padoaradshą Satellite. I parę osób potwierdziło to podobieństwo.
      Ze mnie znikają w tempie akceptowalnym. Ale, jeśli mogę coś poradzić, daj im szansę w miejscu cieplejszym, niż nadgarstek. Myślę, że się odwdzięczą. :)

      Usuń
  20. Jak żałuję, że nie ma ich dostępnych w Polsce :(
    Chciałabym coś podobnego, może polecisz coś takiego w tym klimacie? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...