sobota, 23 listopada 2013

To, co widziane, nie zostanie odwidziane, a co znane, nie zostanie odeznane, ale... Damask Oud Hugo Boss


Hugo Boss nie słynie z tworzenia perfum nowatorskich. Jego oferta to perfumeryjna klasyka. Z lekkim ukłonem w stronę nudy. :)
Wśród perfumomaniaków zawartość flakoników sygnowanych logo Hugo Boss nie cieszy się wielką estymą. W nieoficjalnych rankingach perfumeryjnego artyzmu plasuje się nieznacznie tylko powyżej perfum celebryckich. A i to nie cała i nie każdych.
Czy to wada?
Nie jest to raczej zaleta, ale wada też nie. Pachnące Bossy od lat sprzedają się bardzo dobrze, a skoro jest popyt, to znaczy, że towar jest dobrze zaplanowany. I rozreklamowany.

Czemu o tym piszę?
Bo w okresie schyłkowej oudomanii (schyłkowej, bo kamienie milowe już raczej za nami), gdy własne "oudy" mają już wszystkie chyba perfumeryjne marki, jasne było, że i na oudowego Bossa przyjdzie pora. A że firma do rewolucjonistów nie należy, w ciemno można było strzelać, że będzie to oud z różą. I jest. Ale jaki!


Zagraj to jeszcze raz, Sam **


Pierwsze i najważniejsze spostrzeżenie po aplikacji - stwierdzam oud. Na pierwszym etapie rozwoju zapachu relatywnie łagodny, podparty solidną olfaktoryczną konstrukcją z gwajaku i drewna kaszmirowego, przybrany szafranem złocistym i zbytkownym jak sproszkowane złoto, osnuty smugą kadzidła, zmącony lekko dostrzegalną zielenią papirusu.
Pod pięknym, drzewnym, na wskroś niszowym akordem agarowym czai się róża. Wycofana, wyczuwalna jako eleganckie tło kompozycji. I jest to róża z gatunku tych, które udało mi się pokochać miłością trudną, lecz szczerą: ciemna, aksamitna, oleista, bez cierpkiej, zielonkawej, przypominającej aromat geranium nutki, która mocno zaakcentowana dodaje róży damasceńskiej życia, ale odbiera jej miękkość i elegancję.

Samo to złożone, lecz nieprzeładowane; niszowe, lecz dalekie od dziwaczności otwarcie wystarczyłoby, bym uznała zapach za dobry i wart zachodu. Ale na otwarciu się Damask Oud nie kończy...


Po kilkunastu minutach, czasem po pół godzinie życia Damask Oud rozwija czarne skrzydła.
Agar pochłania zapach. Wyrasta ponad pozostałe nuty jak mroczny monolit: pożerający światło i oddający ciepło.

Serce zapachu jest drzewne i gorące. U stóp agarowego kolosa ścieli się kadzidlany dym i aksamitne strzępy róż. Wokół wirują iskry szafranu i czarne jak sadza drobiny pieprzu, lecz mrocznym bóstwem jest tu oud.


Jeszcze kilka lat temu byłby to perfumeryjny fenomen - zapach wzbudzający zachwyt klimatem i koncentracją agaru. Teraz - po Black Oud, My Oud, Dark Aoud, Oud Royal, Vikt, Roots, czy chociażby Black Cube - trudno uciec od porównań i wrażenia, że mroczny, agarowy idol stanowiący jądro kompozycji jest tylko kopią dzieł stworzonych wcześniej przez Mazzone, Horowitz, Martino, Bejara, Nicholla i wielu innych. Kopią piękną, wartą poznania i wartą, moim zdaniem, nawet zakupu, ale pozbawioną uroku nowości; tego olśnienia, które zapiera dech...

Damask Oud rozwija się pięknie - w kierunku agaru lekko skórzastego, zwierzęco - słodkiego. Gwajak, róża i kadzidło dają mu piękną, ciepłą jak popiół olfaktoryczną poświatę sprawiającą, że kompozycja nie jest surowa i płaska. Nuty przyprawowe ewoluujące od złotego szafranu do czarnego pieprzu wyostrzają obraz dodając mu kontrastów i cieni.


To naprawdę dobra kompozycja.
Bardzo dobra.


Data powstania: 2013
Trwałość: powyżej 10 godzin

Nuty zapachowe:
biały pieprz, szafran, róża, kadzidło, gwajak, oud, cedr, papirus


Źródła ilustracji:
  • Autorem grafiki tytułowej "Black Obelisk" jest Ivan A. Morozow, którego galerię zobaczyć można tu: KLIK.
  • Drugie zdjęcie ze strony NASA: KLIK.
  • Zdjęcie nr 3 wykonał Eric Langis publikujący między innmumi jaka Mister-Moustache. Link do galerii na serwisie Deviantart: KLIK.


* Tytuł posta to parafraza cytatu z czwartego tomu "Mrocznej wieży" Stephena Kinga.
** Tytuł recenzji to (oczywiście) cytat z filmu "Casablanca". Znany wszystkim, powtarzany do znudzenia, a jednak... No właśnie. :)

9 komentarzy:

  1. Ja trochę z innej beczki, ale okołoperfumeryjnie: w Centrum Nauki Kopernik, w stolicy, do stycznia można zobaczyć wystawę pt Zapach niewidzialny kod. Więcej na ich stronie :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem. Byłam jednym z gości na wernisażu otwierającym wystawę. Właśnie szykuję relację. :)

      Usuń
  2. No prosze jednak nie ma klapy a myslalem ze to bedzie wielkie dno. Fajnie ze juz jestes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że mam do kogo tu wracać. :)
      Damask Oud to naprawdę fajny zapach. Myślę, że flakonik w dobrej cenie by mnie uradował. :)

      Usuń
  3. Jak na markę celującą raczej w bezpieczne i oswojone rejony, klasykę, wydaje się być nader przyzwoicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Przyzwoity ekstremalny oud. :)
      Choć przecież oud to zapach ekstremalny tylko z naszej - europejskiej perspektywy. Dla krajów Arabskich jest klasyczny jak róża. :)

      Usuń
  4. Podoba mi się ta kompozycja, tło bardzo kuszące. Ccoś czuję że nawet po poznaniu Damask będzie miał szanse by zagościć u mnie na dłużej... Gdzie można zdobyć sample?

    OdpowiedzUsuń
  5. Od lat jestem wierna m.in. Deep Red, nie mówić juz o męskich Bossach, ale tego cuda nigdy w S czy D nie widziałam :(
    A chętnie bym "niuchnęła" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...