środa, 24 grudnia 2014

Świąteczny uśmiech



Pogodnych, pełnych ciepła dni, miłych wieczorów, spokojnych nocy
Pięknych aromatów, niebiańskich smaków, spełnionych życzeń
I wielu powodów do uśmiechania się



Życzę Wam, mili Czytelnicy i Przyjaciele
Nie tylko w Święta.

wtorek, 16 grudnia 2014

Baśń niejednej nocy... Arabian Nights Jesus del Pozo


Pragnę zachwytu. Testy ostatnio mnie rozczarowują, zapał słabnie, wracam do perfum, które znam i lubię. Na szczęście są wśród nich takie, których jeszcze nie recenzowałam. Z powodów różnych. Tym razem przyczyna jest prosta: mój dzisiejszy bohater to bardzo, bardzo bliski krewny zapachu, o którym już pisałam. Trudno jest wejść dwa razy do tej samej rzeki, trudno jest przeżyć tę samą miłość dwukrotnie tak samo mocno. A jednak Arabskie Noce Jesusa del Pozo zasługują na własną baśń...

Wyobraźcie sobie zapach, który rozwija się jak romans. Potajemny, grzeszny, namiętny.


To nie był dzień, to była noc*


Najpierw pojawia się oud - mroczny i treściwy, jak schadzki przy zgaszonym świetle. Dosłowny i oczywisty jak namiętność bez miłości. Doprawiony pieprzem pieprznym jak... Wiadomo. I różą - śliską jak satynowe prześcieradło.

wtorek, 9 grudnia 2014

Spełnione marzenia czyli zawartość tajemniczej paczuszki


Dziś blog, Facebook i Instagram idą łeb w łeb. :)

Jakiś czas temu na Facebooku i Inastagramie pokazałam paczuszkę. O tę:


Obiecałam wówczas ujawnić jej zawartość. Perfumy, o których marzyłam.

niedziela, 30 listopada 2014

O tym, jak łatwo przejść na dietę - Chocolat Il Profvmo


W czasach, kiedy marka Il Profvmo dostępna była w sieci Douglas miałam okazję przetestowac większość ich kompozycji. Pobieżnie, oczywiście, bo jak już wielokrotnie wspominałam, polityka Douglasa zakłada ignorowanie potrzeb klientów chcących rzetelnie i w godziwych warunkach przetestować perfumy przed zakupem.
Na podstawie pobieżnych testów obu czekoladowych kompozycji Il Profvmo stwierdziłam wówczas, że męskie Chocolat Amere "leżą" mi bardziej, niż kłaniające się paniom (teoretycznie to unisex, ale ja jakoś nie sądzę) Chocolat. Tak się jednak złożyło, że w moje ręce wpadła próbka Chocolat, a nie Chocolat Amere. I dziś, zgodnie z regułami instagramowego koncertu życzeń, krótka opowiastka o Czekoladzie dedykowana Hexxanie z bloga 1001 Pasji (którego to bloga polecam szczerze uwadze wszystkich miłośniczek rzeczowego pisania o kosmetykach).


Dziękuję, nie jestem głodna


Zapachy Il Profvmo nie do końca szczęśliwie reagują z moją chemią. I Chocolat nie jest wyjątkiem. Zanim smakowity aromat czekolady ułoży się na mojej skórze, pojawia się charakterystyczny dla znakomitej większości znanych mi zapachów tej marki, ostry akord przyprawowy - tym razem wsparty cierpkim galbanum - który z czasem wygrzewa się i w końcu przegrywa z wytrawną nutą kakao i wyrazistą śliwką. I to jest dobra nowina.

wtorek, 25 listopada 2014

Koncertu życzeń część pierwsza - Quai des Lices Il Profvmo


Dziś pierwsza recenzja będąca skutkiem obecności SoS na Instagramie. Ponieważ zdarza mi się "zawiesić" przy wyborze perfum do opisania, postanowiłam skorzystać z Waszej pomocy. Pierwsza pomocną rękę wyciągnęła Lukrecja Borgia, której dedykuję poniższą recenzję.
Quai to nabrzeże, Perfumy z morskimi skojarzeniami w tytule nie rokują dobrze. W każdym razie nie rokują u mnie. A jednak... Tym razem nabrzeże nie straszy nutami morskimi i banałem. Choć nie do końca także spełnia moje marzenia o morzu stalowoszarym i ponurym.


Kremowe chmury pachnące mimozą


Quai de Lices to pochmurny letni dzień. Słońce przywalone chmurami jak zbyt ciężką pierzyną, powietrze ciepłe jak wełniany sweter, ocean nieruchomy jak śpiące zwierzę.

czwartek, 20 listopada 2014

Aktualności, czyli wieści dobre i złe



Witajcie Kochani,
wybaczcie mi milczenie, ale ostatnie tygodnie poświęciłam na przygotowania do Targów Książki w Katowicach (na których będzie mnie wiele) i warsztatów perfumeryjnych Zapach Orientu.

Niestety, pierwsza wiadomość, związana z warsztatami, nie jest radosna. Warsztaty zostały odwołane. Perfumeria Yasmeen planuje edycję wiosenną, o której poinformuję. Przykro mi. Okazuje się, że łączenie warsztatów zapachowych z pielęgnacyjnymi i makijażowymi niekoniecznie się sprawdza.

Na pocieszenie proponuję Wam lekturę relacji z poprzednich warsztatów u blogerów perfumeryjnych, którzy zaszczycili mnie swoją obecnością:



Dobra wiadomość jest taka, że dzięki Hexxanie tworzącej jeden z moich ukochanych blogów w sieci - 1001 Pasji - SoS można od wczoraj znaleźć na Instagramie. Profil nazywa się sabbathofsenses (samo sabbath było zajęte, a numerki mnie nie interesują) i znaleźć go można pod adresem: instagram.com/sabbathofsenses.

Obiecuję zdjęcia nie tylko perfumeryjne.
Rozważam nawet umożliwienie Wam wpływania na to, które recenzje pojawią się na SoS, a które nie. Mam ogromny kłopot z podjęciem decyzji...

Pozdrawiam Was ciepło.

czwartek, 6 listopada 2014

Zapach Orientu - warsztaty w Warszawie


Zapraszam Was serdecznie na kolejne pachnące warsztaty. Tym razem motywem przewodnim jest orient, a organizatorem Perfumeria Yasmeen, z którą miałam przyjemność współpracować także w roku ubiegłym.



Spotkanie odbędzie się 29 listopada 2014 w biurowcu konferencyjnym Rondo 1 w ścisłym centrum Warszawy.

Tym razem formuła warsztatów rozszerzona zostanie o tematykę pielęgnacyjną i pokaz makijażu inspirowanego orientem.

Wszystkie szczegóły dotyczące warsztatów znajdziecie na stronie Perfumerii Yasmeen: yasmeen.pl/zapach-orientu

Zapraszam serdecznie!



Warsztaty "Zapach Orientu"

Data:
29.11.2014 godz. 12:30

Lokalizacja: Biurowiec Konferencyjny Rondo 1; ul. Rondo ONZ 1 00-124 Warszawa

Czas trwania: 5h

Koszt: 60 zł
Rezerwacje: justyna@yasmeen.pl

piątek, 24 października 2014

To, co zowiem różą pod inną nazwą równieby pachniało… Rose Perfection Robart Piguet


Od lat czekałam na zapach, któremu mogłabym poświęcić ten olśniewająco oczywisty fragment "Romea i Julii". Dziś opowiem Wam o najpiękniejszej róży świata. O Różanej Perfekcji.



Czymże jest nazwa? To, co zowiem różą,
Pod inną nazwą równieby pachniało…

Wyobraźcie sobie aromat róży. Nie róży kwiaciarnianej, wyniośle unoszącej ciężką głowę na smukłej łodydze. Nie ciętej.

Wyobraźcie sobie zapach róży żywej - puchatego kwiatu usadzonego na gałązce jak grubiutka sikorka. W towarzystwie wielu innych grubiutkich sikorek. A teraz wyobraźcie sobie cały ogród takich róż...

wtorek, 21 października 2014

Zdjęcia Magdaleny Muraszko-Kowalskiej z warsztatów zapachowych w NCK


Oto zapowiadana fotorelacja z sobotnich warsztatów w Nowohuckim Centrum Kultury. Autorką zdjęć jest Magdalena Muraszko-Kowalska - z wykształcenia egiptolog, z zamiłowania fotograf, od lat miłośniczka perfum i piękna.
Fotografie Magdy mam okazję prezentować na blogu już po raz drugi (relacja z majowych warsztatów tu: KLIK) i, mam nadzieję, nie ostatni.

Ponieważ Magda ma dar dostrzegania szczegółów i skupiania się na ludziach, wśród Jej fotografii znalazło się wiele pięknych portretów.

Tym razem więc relacja skupiona na szczegółach, na emocjach, na przeżyciach. Merytoryczna była wczoraj: LINK.


Zapraszam do oglądania zdjęć.


poniedziałek, 20 października 2014

Warsztaty perfumeryjne w Krakowie - fotorelacja


W miniony weekend miałam przyjemność poprowadzić warsztaty perfumeryjne organizowane przez Wydział Oświatowy Nowohuckiego Centrum Kultury.


Dziś przedstawiam Wam pierwszą porcję zdjęć z tego wydarzenia. I od razu obiecuję kolejną - tym razem pełną pięknych portretów.



wtorek, 14 października 2014

Dude, you smell like a Girl! - Pharrell Williams i Comme des Garcons


Czy znacie kampanię społeczną "Like a Girl" Always?

Jeśli nie mieliście okazji wcześniej - zobaczcie ten film teraz. Jeśli już go widzieliście, zobaczcie jeszcze raz.




Proste zadanie. Oczywiste reakcje. Powszechny ogląd kobiecości. To on kształtuje nas od dzieciństwa. To on wpływa na nasze poczucie własnej wartości. A w przypadku dziewcząt, na jego brak. Na przekonanie, że dziewczynka jest czymś gorszym, niż chłopiec. Że kobieta jest mniej godna szacunku i skuteczna w działaniu, niż mężczyzna. Że kobiecość sama w sobie jest czymś żałosnym, wstydliwym.

Występujące powszechnie w naszym języku związki frazeologiczne zawierające słowa określające płeć, wyraźnie stygmatyzują kobiecość.

Nie tylko użyte w filmie przykłady:
biegać jak dziewczyna
bić się jak dziewczyna
rzucać jak dziewczyna

Lecz także związki typu:
"Kobieca logika" i "chłopski rozum". "Babskie gadanie" i "męska decyzja". "Nie bądź baba" i "bądź mężczyzną".

"Babskie łzy" odbierane są zupełnie inaczej, niż "męskie łzy". "Kobiecy upór" inaczej, niż męski.

wtorek, 7 października 2014

Kawa i papierosy - Addictive State of Mind by Kilian


Szanowni Państwo, dziś zapraszam na pogawędkę o uzależnieniach. Nie będę jednak bawić się w terapeutę. Wręcz przeciwnie.


Kolejne, po Smoke for the Soul, dwa zapachy z serii Addictive State of Mind by Kilian w dekadencki duet połączył w mej głowie Jim Jarmusch tworząc ekscentryczny obraz "Kawa i papierosy". I powiadam Wam, chciałabym móc skorzystać z cytatów i kadrów z filmu w celu zilustrowania recenzji, ale... Nie da się. Jakkolwiek bym nie kombinowała, nie mogę. Skorzystam więc tylko z tytułu. Z reszty zrezygnuję.


A skoro już zrezygnowałam...


The beauty of quitting is, now that I've quit, I can have one, 'cause I've quit.

poniedziałek, 6 października 2014

Prezenty i niespodzianki na warsztatach perfumeryjnych


Za niespełna dwa tygodnie spotkamy się w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie.
Podstawowe informacje o warsztatach znajdziecie w linkach:


Informacje o dojeździe komunikacją miejską:
Najlepiej dojechać spod dworca PKP do okolic NCK tramwajem numer 4 lub 10. Jeżdżą średnio co 10 - 15 minut i przejazd trwa 36 minut wg rozkładu.
Wsiąść najlepiej na przystanku przy ul. Lubicz.
Cena biletu - 3.80 NZP.


W związku z krakowskimi warsztatami mam dla Was dodatkowe atrakcje i pakiet dobrych wieści.

sobota, 4 października 2014

Addictive State of Mind - Smoke for the Soul by Kilian


Było ostatnio na SoS ogniście: najpierw Prometeusz, potem Wulkan. A dziś, moi Drodzy, dla odmiany spalimy coś szczególnego. :)

Recenzje perfum z serii Addictive State of Mind zapowiadałam przy okazji opublikowania wywiadu z Kilianem Hennessy, który miałam przyjemność przeprowadzić w lipcu. I oto przyszła pora na uzależnienia, o których Kilian mówił, że "niektóre są jego, a o niektórych słyszał, że ludzie je miewają". Oczywiście. Ja też słyszałam.


Trawa bardziej zielona


Smoke for the Soul to kompozycja, której nutą przewodnią jest marihuana. Tak, ta marihuana. Konopie. Trawa. Grass. Gandzia. Maria Janina poufale zwana Maryśką. Zieleń. Albo ziele. Albo siano. Żur. Buchawa. Chwast. Baśka. Gandzia. Skun. Loco. No, stuff po prostu. 

Jak zwał, tak zwał, wiadomo, o co chodzi. :)

piątek, 3 października 2014

Trzy wizerunki idealnego mężczyzny według Bvlgari


Sabbath of Senses nie jest stroną poświęconą modnym nowościom. Hity selektywnych perfumerii goszczą u mnie rzadko i jest to zrozumiałe, jeśli pojmie się subtelną różnicę, między sztuką perfumiarską, a perfumeryjnym rzemiosłem. Nawet bardzo dobrym i bardzo dobrze się sprzedającym.
"Rzadko" nie oznacza jednak "nigdy". Są klasyki, obok których obojętnie przejść nie sposób. Są także nowości, które mnie urzekają i o których chcę Wam opowiadać. Dziś jedna z nich.


Do testów Man in Black zachęcił mnie Pirath. Najpierw za pomocą entuzjastycznej recenzji, później telefonicznie. I nie, wcale nie musiał stosować podstępów. Pirath jest wielce przekonujący nawet gdy nie ma argumentów. A tym razem miał.
Do napisania recenzji już nikt mnie zachęcać nie musiał. :)

środa, 1 października 2014

Eliksir na cichą miłość - Promethee Olivier Durbano


Perfumy Oliviera Durbano zajmują w moim sercu i na moim blogu miejsce szczególne. Niewielu twórcom udaje się poruszyć mnie tak głęboko, niewiele marek tak konsekwentnie mnie zachwyca, urzeka, uwodzi.


Na test Promethee czekałam z niecierpliwością. I w sumie mogłabym napisać, że to dlatego, że dobry, mądry, bezinteresowny Prometeusz jest jedną z moich ukochanych mitologicznych postaci, ale prawda jest taka, że czekałabym na perfumy Oliviera nazywające się dowolnie, jakkolwiek. Patron zapachu to tylko dodatkowy smaczek. I pożywka dla wyobraźni jednocześnie. Tego wypierać się nie będę. Z resztą... recenzja i tak by mnie zdradziła. :)

niedziela, 28 września 2014

Zapraszam na warsztaty perfumeryjne do Krakowa


Zapraszam na kolejne warsztaty perfumeryjne.

Tym razem organizatorem jest Nowohuckie Centrum Kultury - największa tego typu placówka w naszej części Polski. Prężnie działająca, podejmująca wiele inicjatyw popularyzujących kulturę i sztukę.


Warsztaty odbędą się 18 października 2014 w Krakowie
Czas trwania  warsztatów: godz. 15:00 - 20:00
Miejsce: Nowohuckie Centrum Kultury, Kraków al. Jana Pawła II 232 

Warsztaty składają się z części teoretycznej obejmującej wiedzę o źródłach i metodach pozyskiwania esencji zapachowych, faktach i mitach związanych z tą dziedziną sztuki oraz części praktycznej, podczas której uczestnicy poznają esencje charakterystyczne dla poszczególnych rodzin zapachowych oraz przykłady ich występowania w kompozycjach perfumeryjnych.

W programie przewidujemy niespodzianki, o których poinformujemy wkrótce.


Koszt : 60 zł
Ilość miejsc ograniczona.

Zgłoszenia i rejestracja:
Dział Oświatowy pok. 201b
telefon: 12 644 02 66 wew. 35
e-mail: oswiatowa@nck.krakow.pl
do dnia 14 października 2014 r.

Szczegóły na stronie Nowohuckiego centrum Kultury: KLIK



W imieniu Organizatora oraz własnym serdecznie zapraszam.



piątek, 26 września 2014

Seks na pierwszej randce czyli opowieść o dandysie i łobuzie


Arsene Lupin - dżentelmen i włamywacz. Dandys i łobuz.


To złożenie cech zawsze sprawdzało się w opowieściach - pociągało ich miłośników i inspirowało twórców. Od starożytności, gdzie dandysami i łobuzami często bywali sami bogowie, przez bogów nowożytnych - ze szczególnymi ukłonami dla gentlemana, mędrca, łobuza i złodziejaszka Odyna. Od kanonicznego dziś przykładu inteligentnego i wyrafinowanego złoczyńcy, jakim jest profesor Moriarty, po postaci w typie Arsena Lupin, wzorowanego na nim Simona Templara czy, słabo polskiemu czytelnikowi znanego, Toma Ripley, którego książkowy wizerunek zniekształciła sugestywna kreacja Mata Damona w filmowej adaptacji "Utalentowanego pana Ripley" Patricii Highsmith.

Nie zapominajmy o Robinie Hood w niektórych wersjach legendy legitymującym się szlacheckim pochodzeniem, nie zapominajmy o Zorro czy Don Juanie, nie bagatelizujmy uroku i przewrotności Doriana Greya. Na koniec wspomnijmy o tym, że popkulturową wariacją na temat "dandys i łobuz" jest także szarmancki łobuziak o uczernionych powiekach - kapitan Jack Sparrow.


Tak... Dandys i łobuz to wyjątkowo atrakcyjny temat. Czemuż by nie napisać o tym... perfum?

poniedziałek, 15 września 2014

Pachnieć jak sierota - L'Orpheline Serge Lutens


L'Orpheline to dziwne imię dla perfum.

Zanim poznałam zapach, poszukiwałam klucza do pomysłu. Do koncepcji perfum nazwanych "Sierotą". Kadzidło i piżmo kojarzyły mi się z katolickimi ochronkami - sierocińcami prowadzonymi przez zakonnice w wykrochmalonych czepkach i fartuchach. Z czystością fizyczną i duchową. Nie będę jednak pisała o moich spekulacjach, bo sam zapach mówi wszystko.


Słowem - kluczem jest chłód.

Nie dojmujące zimno lodu, nie natarczywość mroźnego wiatru. L'Orpheline to spokój. Piękno zamknięte w kamieniu. Wiotka postać o miękkich kształtach - cicha i nieruchoma. Chłodna.

Wyniki błyskawicznego rozdania paryskiego - jak zawsze z bonusem


Nie znoszę rozdań!

Uczciwie mówiąc, nie do końca. Lubię moment, kiedy planuję, że coś komuś podaruję. Lubię szykować prezenty, pakować je do woreczków... I lubię moment wysyłania, kiedy mam świadomość, że komuś ta przesyłka sprawi przyjemność.

Ale nienawidzę losować, a jeszcze bardziej rozstrzygać. Zawsze wówczas czuję żal, że nie mam możliwości obdarowania wszystkich. :(

Tym razem także stało się tak, że odpowiedzi przekroczyły moje oczekiwania. Pełne pogody, ciepła, osobiste opowieści, wrażenia, dary serca. Dziękuję Wam pięknie i naprawdę przykro mi, że nie mam dość próbek, by podziękować nimi za każdy komentarz. Zaraz odpiszę na wszystkie.

A zanim to nastąpi - szybkie rozstrzygnięcie.



piątek, 12 września 2014

Pachnący Paryż - drobne przyjemności


Ludowa mądrość głosi, że wobec uroków Paryża nie sposób pozostać obojętnym. Wyczytałam nawet kiedyś (przy okazji dyskusji sieciowej o "O północy w Paryżu"), że Woody Allen jest jak Paryż - albo się go kocha, albo nienawidzi. Tertium non datur.



I ja przyznaję, że Paryż obojętną mnie nie pozostawił. Podobnie jak Twórczość Woody'ego Allena. Ale wielkich słów używać nie będę. Miłość? Nie... Miłość to wielka rzecz. Nienawiść? Biedni są ludzie, którym zatruwa ona umysły.

Paryż był dla mnie jak pokaz fajerwerków - cyklem gwałtownych olśnień. Pomiędzy fajerwerkami zachwytu - dziełami sztuki, architektury, urbanistyki - następowały momenty gdy dzwoniło w uszach - umysł się buntował, poczucie estetyki stawało dęba, a tolerancja poddawana była ciężkim próbom.

niedziela, 7 września 2014

Pachnący Paryż - Paryż olśniewa


Dziś notka do oglądania. Tekst na pewno nie przyćmi zdjęć. Nie dlatego, że nie mam nic ciekawego do napisania. Raczej z powodu mnóstwa blasku. :)


Flagowy butik Guerlain położony jest w najbardziej prestiżowej alei handlowej Paryża - Na Champs Elysees pod numerem 68.
Z zewnątrz jest to po prostu kamienica w paryskim stylu. Wewnątrz... Raj dla miłośnika stylu glamour. Albo złociste piekło. Ale po kolei...

piątek, 5 września 2014

Pachnący Paryż - Co się kryje w Pałacu Królewskim?


Dziś artykuł pozornie tajemniczy. Czemu pozornie? Bo Palais Royal nie brzmi perfumeryjnie, a jednak każdy perfumaniak zna to miejsce przynajmniej ze słyszenia. I zwykle bezbłędnie kojarzy z perfumami. I to jakimi!

 

Znany z firmowania swą nazwą sławetnych "pałacówek" Lutensa - perfum o ograniczonej dystrybucji, dostępnych tylko w tym konkretnym butiku oraz przez stronę sergelutens.com - Palais Royal de Shiseido naprawdę mieści się w budynku pałacu, w którym dzieciństwo spędził Ludwik XIV - Król Słońce. Położony w centrum Paryża pałac skrywa jednak także inne pachnące tajemnice.
Zanim więc, w drugiej części wpisu, zaproszę Was do nastrojowego butiku Serge Lutens, pokażę Wam jeszcze jedno urocze, pachnące miejsce.


czwartek, 4 września 2014

Pachnący Paryż - Muzeum Perfum Fragonard


Muzeum perfum to obowiązkowy punkt w paryskiej marszrucie każdego perfumaniaka. Tak przynajmniej nam się wydawało...


Na Rue Scribe 9 dotarliśmy w deszczu. Przelotnym, typowo paryskim - z nonszalancją zmieniającym natężenie i przeplatanym równie nonszalanckimi rozpogodzeniami. Nie przeszkadzał nam, ale miło było wejść do ciepłego wnętrza z perspektywą wielogodzinnej uczty intelektualnej przed sobą.


środa, 3 września 2014

Pachnący Paryż - Butik Le Labo Saint Germain


O Le Labo pisałam nie raz. Strategia promocyjna marki szalenie mi się podoba - nie tylko stylistyka flakoników, laboratoryjne etykietki i niezwykła aranżacja wnętrz butików, ale także działające na wyobraźnię przyrządzanie perfum na zamówienie i na miejscu. Szerzej pisałam o tych metodach anonsując serię recenzji City Exclusives. W tym roku miałam okazję przekonać się, ile prawdy jest w tych opowieściach.
Zapraszam do odwiedzenia paryskiego butiku Le Labo.


wtorek, 2 września 2014

Prométhée Olivier Durbano - zapowiedź nowego zapachu


Olivier Durbano zapowiada kolejny, dziesiąty już zapach serii Parfums de Pierres Poémes. Co prawda wcześniej deklarował, że Lapis Philosophorum będzie tym najostatniejszym, ale przyznajcie się, ze też mieliście nadzieję na to, że słowa nie dotrzyma.

Prométhée czyli po prostu Prometeusz to dziesiąta opowieść w numerologicznej kolekcji perfum Durbano. W komunikacie prasowym Olivier wyjaśnia, że zapach i jego numerologiczna wymowa symbolizować mają dopełnienie, skończoność, kompletność. Nazwa natomiast nawiązuje do mitycznego tytana, który skradł bogom nie tylko ogień, lecz także symboliczne światło mądrości.


Żywi przechodnie czyli Paryż w 10 dni


W obłędnym chaosie paryskiego ruchu ulicznego spotyka się dwa rodzaje przechodniów: spieszących się i nieżywych
- twierdził reżyser Jean Renoir. My należeliśmy do pierwszego rodzaju.

Owszem, mieliśmy w planach niespieszne przechadzki i leżenie na trawnikach. Ale jakże tu przechadzać się i wylegiwać, kiedy tyle jest do zobaczenia?!

Troszkę poleżeliśmy.
Jakieś pół godziny w trzech turach. :)


poniedziałek, 1 września 2014

Ano, wróciłam! - automaniak na wakacjach


Kochani moi,
zapewne domyśliliście się, że tygodnie milczenia w porze wakacyjnej oznaczać mogą jedno tylko: urlop.
Rozważałam uprzedzenie Was o wyjeździe i spłodzenie jakiegoś zgrabnego pożegnania, ale ogłaszanie w sieci kilkutygodniowej nieobecności jest jak proszenie się o włamanie do opuszczonego mieszkania. Zdecydowałam się więc milczeć i niniejszym proszę Was o wyrozumiałość dla mojej przebiegłej dyskrecji. :) W ramach przeprosin mam dla Was obszerną fotorelację z moich wakacyjnych wojaży.
W odcinkach. Bo obszerną. :)


Dziś część pierwsza czyli ukłon w stronę jednej z moich pobocznych pasji. Mam nadzieję, że spodoba Wam się krótka przechadzka po największych motoryzacyjnych muzeach Europy.

piątek, 8 sierpnia 2014

Wonderoud Comme des Garcons - recenzja sztywna jak kłoda


Dziś zapraszam Was na wpis oczywisty. Nikt chyba nie jest zaskoczony recenzją Wonderoud na Sabbath of Senses. :)



Znacie? To posłuchajcie



Pierwsze nuty rozwiewają wszelkie wątpliwości - Wonderoud nie tylko nazwą nawiązuje do kompozycji Antoine Lie z 2010 roku - Wonderwood. Nazwa, oprawa graficzna materiałów promocyjnych, charakterystyczny commegarconowski flakonik oraz dystynktywny dla obu zapachów pashminol dający kompozycji łagodną świeżość sandałowca z Mysore. Oto Wonderwood 2.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Letni ideał - Eau des Merveilles Hermes


Od dawna już w mojej głowie tkwił plan uczczenia ciepłego lata 2014 roku jubileuszową recenzją zapachu, który jest dla mnie ikoną letnich woni, kompozycją cudowną jak samo lato. W tym roku mija bowiem dekada od wprowadzenia na rynek Wody Cudów - jednej z najpiękniejszych, najbardziej lubianych i jednocześnie najbardziej oryginalnych letnich kompozycji na świecie.

Zastanówmy się: cóż powinno znaleźć się w letnich perfumach dla pań? Cytrusy. Kwiaty, lecz nie nazbyt ciężkie. Nutki przyprawowe dla dodania zapachowi charakteru i sex appealu. Baza... Najlepiej z marynistyczną, ambrową nutką. Jeśli zapach ma być szykowny, to nie zaszkodzi mu nutka dębowego mchu. Oto niezawodny przepis olfaktoryczną damę w letniej sukience. Cóż jednak zrobić, by dać owej damie urodę niebanalną i charakter niezwyczajny? Powierzyć to zadanie duetowi Schwieger - Feisthauer.



Wspomnienie lata


W Eau des Merveilles oczywiste esencje brzmią w sposób nieoczywisty, ograne nuty tworzą akordy nowe i odkrywcze, banalne duety wyśpiewują nowe tony, stare, dobre olfaktoryczne małżeństwa splatają się w konstelację niespotykaną i nową. Woda Cudów różni się od innych letnich evergreenów tak, jak szampan różni się od oranżady. Znacie kogoś, kto delektuje się oranżadą popijając ją małymi łyczkami z czystego szkła, ogrzewając w ustach, skupiając zmysły na smaku, aromacie i ledwo słyszalnym trzasku pękających na podniebieniu pęcherzyków gazu?

czwartek, 17 lipca 2014

Ekskluzywny wywiad z twórcą marki by Kilian - Kilianem Hennessy


W czwartek 10 lipca, w piękny letni dzień w Domu Perfumeryjnym Quality na warszawskim Bemowie po raz kolejny spotkali się miłośnicy perfumeryjnej sztuki. Tym razem gwiazdą był założyciel i "mózg" marki by Kilian - Kilian Hennessy.

Warsztaty z udziałem Kiliana, które okazały się w rzeczywistości czymś w rodzaju spotkania autorskiego z twórcą, zaplanowane zostały z wielką starannością i rozmachem. Na widzach wrażenie robiły nie tylko perfumy i oprawa spotkania, lecz także osobowość gościa, jego starannie przygotowane wystąpienie i przemyślany image. Mam wielką przyjemność zaprezentowania Wam wywiadu, jaki dzięki uprzejmości Państwa Missalów, udało mi się przeprowadzić z Kilianem przed warsztatami.

Bardzo sobie cenię przywilej odbycia tej rozmowy, bo mam wrażenie, że udało mi się podczas jej trwania spotkać Kiliana, którego niewiele osób miało okazję poznać - rozbawionego, żartującego, nawet prowokującego. Zapraszam do lektury. :)


wtorek, 8 lipca 2014

Przepraszamy za usterki

Informacja:

Wpis dotyczący perfumerii, na stronie której bez konsultacji i bez podania źródła zamieszczono moje recenzje perfum Ramon Molvizar został tymczasowo ukryty z uwagi na trwające negocjacje w kwestii zadośćuczynienia. Po zakończeniu kroków prawnych zostanie on przywrócony lub zastąpiony informacją o wynikach tych działań.

Warsztaty zapachowe we Wrocławiu - fotorelacja


 

W sobotę odbyły się  kolejne otwarte warsztaty zapachowe, które miałam przyjemność poprowadzić. Organizatorem spotkania było stowarzyszenie Wratislavia Fantastica, któremu serdecznie dziękuję za doskonałą organizację.
Partnerem tej edycji warsztatów była Perfumeria Quality Missala. Praca na zapachach z bogatej oferty Quality była dla mnie prawdziwą radością.

Publiczność przed spotkaniem.

Powitanie


czwartek, 26 czerwca 2014

Warsztaty zapachowe we Wrocławiu - nowa lokalizacja


Drodzy moi, w związku z dużym zainteresowaniem zaplanowanym na 5 lipca wrocławskim spotkaniem warsztatowym, konieczne okazało się wynajęcie większej sali.

Warsztaty odbędą się w budynku SEKTOR 3 przy ulicy Legnickiej 65. Pozostałe kwestie bez zmian.



Partnerem warsztatów jest Perfumeria Quality Missala.
Po zakończeniu części programowej zespół perfumerii przygotowywał będzie bezpłatne próbki dla uczestników warsztatów.

Zgłoszenia przyjmowane są do poniedziałku włącznie.
Adres mailowy: wratislavia.fantastica@go2.pl
Tel: 500 530 509

W imieniu organizatora i własnym serdecznie zapraszam.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nie interesuje mnie nieśmiertelność - Imperial Tea - Asian Tales by Kilian


Herbata jaśminowa to napój dla koneserów. W Chinach przez wieki była napojem zarezerwowanym dla członków rodziny cesarskiej, stąd do dziś nazywana bywa Cesarska Perłą. Jednak nawet teraz, gdy smak i aromat jaśminowego napoju dostępne są dla większości obywateli świata na wyciągniecie ręki, relatywnie niewiele osób ją pija. Bo "jest dziwna". Nawet dla tych, którzy cenią i lubią aromat jaśminu, łączenie go z substancją spożywczą jest konceptem dość niezwykłym. Podobnie jak dodawanie wody różanej do kawy i deserów.


Warto wspomnieć, że do herbat dodaje się jaśminu wielkolistnego (sambac) o łagodnym, lekkim aromacie, nie zaś jaśminu wielkokwiatowego charakteryzującego się kremowym aromatem z indolowym szczytem zapachowego spektrum.

Wbrew temu, co podają niektóre "herbaciane" strony, płatkami jaśminu aromatyzuje się właściwie wszystkie rodzaje herbaty: czarną dla pobudzenia zmysłów, zieloną i białą dla zdrowia i urody. Każdą natomiast dla przyjemności. Powiada się bowiem, że jaśmin działa na zmysły jak przeżyty orgazm. Powoduje odprężenie, obniża poziom stresu i sprzyja wydzielaniu endorfin zwanych hormonami szczęścia.

Zdjęcia wygranej


Po rozstrzygnięciu ostatniego konkursu SoS, w którym nagroda był flakon Queen Secret Ramon Molvizar na Facebooku pojawiła się sugestia, by zwyciężczyni fotograficznego bądź co bądź konkursu obfotografowała swą nagrodę po jej otrzymaniu. Zwyciężczyni obiecała i dotrzymała słowa.

Oto piękne zdjęcia wygranych perfum wykonane przez prowadzącą bloga Tasty Variations Monikę.


czwartek, 19 czerwca 2014

Sen o sandałowcu - Sacred Wood - Asian Tales by Kilian


Serię recenzji Azjatyckich kompozycji Kiliana otwierałam tłumaczeniem jedenastowiecznej legendy o zbieraczu bambusa i opowieścią o niezwykłej metodzie czynnej medytacji, jaką jest kaligrafia wodna. I tym razem także zacznę od opowieści...

Sacred Wood opowiada jedną z najstarszych legend Hinduizmu - legendę o miłości silnej i mądrej. Zawarta w będącej częścią Mahabharaty "Księdze lasu" historia Sawitiri przetrwała w kulturze do dziś i opowiadana jest hinduskim dzieciom tak, jak naszym malcom opowiada się historie o sprytnych chłopie, który przechytrzył diabła. Tyle, że Sawitiri nie była chłopem, tylko kobietą, a intelektem swoim olśniła samego boga śmierci.


Opowieść zaczyna się na długo przed narodzeniem Sawitiri. W dniu, gdy jej ojciec - potężny król Matrasu Aśwapati decyduje się poświęcić swe życie bogom i swemu ludowi. Żyjący w czystości cielesnej i duchowej władca nie jest w stanie odrzucić jednego tylko ludzkiego pragnienia - pragnienia posiadania syna, który przejmie po nim władzę i odpowiedzialność za losy kraju. Wzruszony prośbami starca bóg słońca Sawitri czyni cud - ofiaruje Aśwapatiemu dziecko - narodzoną z ducha, a nie z ciała córeczkę, której nadano imię sławiące boga.

Mijają lata. Sawitiri wyrasta na kobietę piękną, szlachetną i mądrą. W konsekwencji tej niesłychanej szlachetności i mądrości zaczyna jej w końcu grozić staropanieństwo. Kandydaci na męża onieśmieleni jej przymiotami rejterują gdzie pieprz rośnie. Czyli w sumie niedaleko - ale nie pieprz jest dziś naszym tematem przewodnim, wiec nie będziemy zajmowali się ich podróżami. :)

środa, 18 czerwca 2014

Blamaż to, czy nie blamaż? Blamage Nasomatto


Blamage to kompromitacja.

Nie, nie zapach. Blamage to po niemiecku kompromitacja. W sensie znaczenia słowa, nie kompromitowania się po niemiecku, verflucht. ;)


Blamage ma być ostatnią z dziesięciu kanonicznych kompozycji Nasomatto. Alessandro Gualtieri zapowiada efektowne zakończenie linii i planuje skupienie się na swej kolejnej marce: Orto Parisi. Jako miłośniczka dzieł Gualtieriego z pewnością przetestuję jego nowe perfumy. Mając jednocześnie nadzieję, że okażą się bardziej porywające, niż te stworzone dla marki będącej własnością małżonki mistrza: MariaLux.

W promocji wieńczącego serię perfum Nasomatto dzieła poszedł Gualtieri dalej, niż w przypadku poprzednich zapachów. Dużo szumu, film, cudowny flakon (oby w naturze wyglądał tak, jak na zdjęciach) oraz absolutny minimalizm przy podawaniu nut. Absolutny minimalizm oznacza... Brak nut. Oficjalnie bowiem nie wiadomo, czym pachnie Blamage.

Przyznaję otwarcie - irytuje mnie niepodawanie do wiadomości publicznej, czym pachną perfumy. Nie widzę w tym tajemniczości, lecz jedynie brak szacunku dla klienta, który stawiany jest w bardzo niekomfortowej sytuacji - ze względu na ograniczoną dostępność perfum Nasomatto, a także restrykcyjną politykę udostępniania próbek większość z nas może albo zamówić falkon w ciemno, bez najsłabszych chociażby poszlak na podstawie których przewidywać można, czy nam się perfumy spodobają; albo zrezygnować z poznania dobrze rokującej kompozycji.

Dlatego nie respektując życzeń Alessandro Gualtieriego napiszę Wam, czym pachnie Blamage. Dokładnie.

Szanując jednak także wolę osób, które mają ochotę radować się tajemnicą i celebrować odkrywanie Blamage na własną rękę uprzedzam, że w treści posta będą spojlery. Mnóstwo spojlerów. To, czy zechcecie czytać dalej jest Waszym wyborem.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Industriada 2014 czyli co Sabbath wyczynia w wekendy


Z racji przerwy w dostawie recenzji (w piątek i sobotę zamieściłam to, co miałam zachomikowane na dysku) pokażę Wam, co robiłam w weekend. Niezainteresowanych przepraszam za wpis nieperfumeryjny, ale wiem, że są tu osoby, które lubią moje fantastyczne (w sensie związane z fantastyką) interludy.
Dzisiejszy post jest dla lubiących. :)


sobota, 14 czerwca 2014

Dwa dobre dni na dzień dobry - Jour d'Hermes i Jour d'Hermes Absolu


Dziś będzie przepięknie. :)

Opowiadałam Wam ostatnio o perfumach mało znanych, nowatorskich i dziwnych. Dziś pora na zmianę. Zanim znów zadzwoni do mnie Pirath i obsztorcuje za zakopywanie się w niszy głębokiej jak Jaskinia Krubera. Bo Pirath dba o równowagę na SoS i od czasu do czasu popycha mnie w kierunku woni normalnie ładnych.

Dobry dzień


Dwa lata temu na rynku zadebiutował pierwszy hermesowy Dzień - Jour d'Hermes stworzony przez Jeana-Claude Ellenę od 2003 roku współpracującego z marką Hermes.

Perfumy zadedykowano paniom, choć kompozycja sprawia wrażenie uniseksu kontynuującego udaną i lubianą serię Ogródków Hermesa. Wytrawne, świetliste, cytrusowe otwarcie z długo i elegancko brzmiąca nutą grejpfruta w sercu wzbogacone zostaje akordem kwiatowym, jednak to nie kwiaty decydują o charakterze Jour. Najwyraźniej na nasz odbiór tych pogodnych, lecz niebanalnych perfum wpływają nuty zielone, jasne piżmo i subtelny, "ogródkowy" akord morski. Oraz oczywiście grejpfrut, który stanowi oś zapachu - nutę która łączy kompozycję w spójną olfaktotyczną konstrukcję.

Jour d'Hermes jest zapachem przemyślanym. To się czuje od pierwszych nut po ostatnie wybrzmiewające w nim wonne molekuły.

piątek, 13 czerwca 2014

Pełnia jaśminu trzynastego w piątek - Fleur et Feuille de Jasmin Antonio Visconti


Czy wiecie, że dziś jest nie tylko piątek trzynastego, ale też pełnia księżyca?
Przyznaję, kusiło mnie uczczenie tej okazji recenzją czegoś piekielnego, ale powiedzcie - czy istnieje większa magia, niż miłość? I większy pech niż miłość utracona?

Dlatego na tę szczególną okazję wybrałam jaśmin. Kwiat magiczny i uwodzicielski. Osoby, które były na warsztatach z okazji Dnia Kobiet znają już zapach tych perfum, ale nie znają jeszcze obiecanej wówczas opowieści o nich.


Opowieść o dziewczynce, która dorosła


Znacie Wendy Darling? Tak, tę mieszkającą w domu pod numerem czternastym. Starszą siostrzyczkę Janka i Michasia.
Urocza, miła, grzeczna. Mądra. I nad wyraz zaradna. Dziewczynka, która zawsze dokonuje dobrych wyborów. Z wyjątkiem jednego: Wendy pokochała chłopca, który nie chciał dorosnąć.

Jaśmin w Fleur et Feuille de Jasmin to Wendy. Rezolutna dziewczyna, która potrafi kochać nie wymagając niczego w zamian. Złocista pomarańcza i łagodna słodycz nut miodowych towarzysząc jaśminowi w tej kompozycji podkreślają miękką kremowość jego aromatu. Lecz w opowieści jest jeszcze Piotruś. Nie zapominajmy o Piotrusiu.

czwartek, 12 czerwca 2014

Legenda opowiedziana powtórnie - Fortis Liquides Imaginaires


Wczoraj było ładnie, dziś będzie... inaczej ładnie. Choć nie wiem, czy nazwanie zapachu zwęglonego drzewa ładnym nie jest pewnym nadużyciem.

A teraz poważnie: to jest zwęglone drzewo. Ale jest to zwęglone drzewo namalowane przez artystę. Świetliste jak anioły u Leonardo, eteryczne jak boginie Botticellego, strzeliste jak święci na obrazach El Greco.


Jak feniks z popiołów


Pierwszy akord to wyostrzony szafranem Black Afgano Nasomatto. Podobieństwo jest uderzające, choć w tym porównaniu Fortis okazuje się mniej kremowy i mniej gęsty. Nuty dymne brzmią ostrzej i, za sprawą wyraźnie wyczuwalnego rzymskiego kminu, także bardziej popieliście.

Trudno jesy opisywać Fortis bez nawiązań do Black Afgano - skupmy się jednak na różnicach. Niewielkich, lecz zauważalnych. W miarę rozwoju zapachu, nutą dominującą, decydującą o naszym odbiorze kompozycji staje się szafran. Zmysłowy, subtelnie kwiatowy, złożony aromat krokusowych znamion sprawia, że jak w legendzie o powrocie króla Gondoru martwe drzewo pokrywa się kwieciem. Tym razem złotym - bo to nie jest opowieść o Władcy Pierścieni.

wtorek, 10 czerwca 2014

Szampański Dom Rosa Liquides Imaginaires


Recenzję trzeciego zapachu perfumeryjnej trylogii Eau Sanguine - Dom Rosa miałam odłożyć na później, co u mnie często oznacza "na nigdy", lecz oto pod recenzją Bloody Wood Agata Sz. napisała, że ma ochotę na szampana. A ja przecież bloga piszę dla Agaty. I dla Ciebie, drogi Czytelniku. Tak - dla Ciebie właśnie.

Dlatego zapraszam dziś na szampana. :)


Wiecie, skąd wziął się szampan? Oczywiście z Szampanii - tu nie trzeba być detektywem. Jednak to, że wywodzi się on z klasztoru, a ojcem musującego wina jest mnich z zakonu Benedyktynów może już stanowić pewną niespodziankę. Posłuchajcie legendy...

Trzynaście wieków temu, w czasach gdy wino nie miało bąbelków ani żadnej innej barwy poza czerwoną, wina z Szampanii używane były w całej Francji jako wina mszalne. Także podczas uroczystości koronacyjnych, które począwszy od czasów Chlodwiga I aż po schyłek francuskiej monarchii zazwyczaj odbywały się w potężnej gotyckiej katedrze pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Reims.

Status wytwórców win koronacyjnych oraz win na najważniejsze państwowe święta był dla szampańskich winiarzy wielkim honorem. I odpowiedzialnością.
Wyobraźcie sobie presję, jakiej podlegali szampańscy winiarze, gdy dwór królewski ściągał z Paryża do Reims na mszę i uroczystości, a tymczasem wino nie było jeszcze dojrzałe. A czasem nie bywało.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Wino po raz wtóry: Bello Rabelo Liquides Imaginaires


In vino virtus


Druga winna kompozycja stworzona przez Sonię Constant dla Liquides Imaginaires pozornie bazuje na tych samych harmoniach, co recenzowane wczoraj Bloody Wood: wyraźna, dominująca nuta wina, akcenty owocowe, widmowe nuty kwiatowe i wyrazista, dymnie drzewna baza. Czemu więc "pozornie", skoro powyższy opis rzeczywiście pasuje zarówno do wczorajszego, jak i do dzisiejszego bohatera?

Ano dlatego, że aromat wina aromatowi wina nierówny; i podobnie jest z owocami, drewnem, dymem i kwiatami. 

niedziela, 8 czerwca 2014

Bloody Wood Liquides Imaginaires


Parę dni temu dotarła do mnie przesyłka z sześcioma małymi, czarnymi pudełeczkami skrywającymi sześć małych, czarnych fiolek. W małych, czarnych fiolkach znalazłam wielkie, barwne wizje... Płynne marzenia.


In vino veritas


Od pierwszego wdechu czuję... Spokój. Aromat drzewny, subtelnie kadzidlany, dymny dymnością lekką i sytą.

Zanurzona w miękkim dymie jak w puchowej pościeli leniwie przeciąga się owocowa słodycz. Ciepła jak ciało we śnie. Miękka jak ułożony na poduszce policzek. Jędrna jak młodość.

sobota, 7 czerwca 2014

Warsztaty zapachowe we Wrocławiu


Zapraszam serdecznie na kolejne warsztaty zapachowe. Tym razem w pięknym Wrocławiu.



Organizatorem jest stowarzyszenie Wratislavia Fantastica - warsztaty zapowiadają się więc fantastycznie. :)

Termin: 5 lipca 2014
Godzina: 14:00 - 18:00
Czas trwania: 4 godziny

Miejsce:
Ośrodek Kultury Fantastycznej
Wrocław
ul. Kościuszki 35E


Informacje i zapisy:
wratislavia.fantastica@go2.pl
tel. 500 530 509

Strona organizatora:
www.wratislavia-fantastica.pl

czwartek, 5 czerwca 2014

Nie wierzcie najeźdźcom! - Bitter Rose Broken Spear - Hylnds D.S.&Durga


Zapraszam Was dziś na kolejną wyprawę w nieznane. Olfaktoryczną opowieść o krainach czystych i dzikich.

Linia Hylnds znanej Wam już z wcześniejszych moich recenzji marki D.S & Durga jest próbą uchwycenia wspomnień dawno minionych kultur. Stworzone z najwyższej klasy naturalnych składników kompozycje przenoszą nas w świat mitów i legend północnej Europy. Powędrujemy więc dziś na wyżyny, na których schronienie znaleźli dawni bogowie Celtów, Szkotów, Piktów i Skandynawów. Pozwólcie, że będę Waszym przewodnikiem. :)

W pierwszą podróż zabiorę Was na kruczych skrzydłach Morrigan.



Broken Spear
Bitter Rose

Pierwsze nuty zabierają nas w przeszłość. Surowe, dzikie góry. Wzgórza smagane wiatrem. Gryzący dym ognisk snujący się tuż przy ziemi jak mokre zwierzę. Suszące się przy ogniskach kurty i pledy. Szczodrze sypany do kociołków z cienką, mączną polewką tymianek. Zmęczeni ludzie - smukli i cisi jak drzewa.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...