poniedziałek, 27 stycznia 2014

Choreografia dla irysa i skóry - Iris Prima Penhaligon's


Irys to jeden z pierwszych kwiatowych aromatów, które polubiłam. Zmienny, złożony, różnorodny. Jasny, świetlisty wręcz aromat kwiatów, matowy, wilgotny zapach kłącza irysa i kremowa woń irysowego masła - irys wiele ma twarzy i lubię je wszystkie. Nawet tę najtrudniejszą, bagnistą.

Pierwsza z dwóch ubiegłorocznych irysowych premier, o których opowiem, już na etapie pomysłu, koncepcji zapachu wyposażona została w opowieść - osadzona w kontekście, z którego ja nie będę jej wyciągać. Bo i po co?


 Adagio na skórze


Iris Prima to, wedle opisu na stronie Quality, dzieło olfaktorycznej choreografii, w której rolę primabaleriny pełni absolut irysa.

Dzięki współpracy z Angielskim Baletem Narodowym, tworząc Iris Prima perfumiarz Alberto Morillas uchwycić zdołał esencję baletu. Alberto uzyskał prawo wstępu na próby English National Ballet oraz możliwość obserwowania pracy tancerzy: Nathana Younga i Lauretty Summerscales. Co z tego wynikło?


Iris Prima nie ma klasycznej "głowy". Wytrawna, musująca świeżość cytrusów i różowego pieprzu od początku rywalizować musi z zamszową matowością irysa. I rywalizację tę sromotnie przegrywa. Ku mej radości, bo nie kibicowałam tej sekcji.

Solistów (kontynuując metaforę) ma to olfaktoryczne przedstawienie dwoje. Tytułową gwiazdą spektaklu jest androgyniczny irys: niszowo wilgotny, mszysty, surowy i urzekająco maślany zarazem.

Irysowa primabalerina urodę ma niezwykłą - wysokie kości policzkowe, ostre rysy, wąskie usta; smukłe ciało z wstążkami mięśni pracującymi pod cienką skórą. Niezwykłej kanciastości sylwetki nie łagodzi jaśminowa sukienka ani ciepłe, waniliowe światło, w którym ukazana zostaje nam Iris w Iris Prima. Wątpliwości rozwiewa dopiero miękkość ruchu, łagodne linie tnących powietrze dłoni.


Partneruje jej Zamsz. Łagodny, matowy aromat mięciutko wyprawionej, jasnej, cienkiej skórki tworzy z irysem parę doskonałą. Napisałabym, że zadziwiająco, ale... Zupełnie nie jestem tym faktem zadziwiona. Irys i skóra to duet klasyczny, w olfaktorycznych choreografiach obsadzany wielokrotnie w rolach głównych i towarzyszących. Zdarzały się tej parze przedstawiania nieudane (jak choćby Iris Nazarena Aedes de Venustas czy wcześniej Cuir d'Iris Parfumerie Generale) tym razem jednak choreograf Morillas napisał dla nich partię więcej, niż dobrą.

W zestawieniu z androgyniczną urodą Iris, Zamsz któremu przypadła rola pierwszego tancerza, prezentuje się równie niemodelowo. Smukły, lecz nie suchy, o ładnej buzi i łagodnie opadającej na czoło fali czekoladowych pukli Zamsz jest partnerem - nie oparciem. Swoją partię tańczy równie miękko, swe Assemblé wykonuje równie lekko, publiczność uwodzi nawet skuteczniej.


Tym, co nie do końca udało się w tym przedstawieniu są role pozostałych tancerzy. O ile Jaśmin partię swą wykonuje bez zarzutu - trzyma się z boku, a jej pojawiająca się w tle jasna sukienka dodaje scenie przyjemnej pogody, o tyle grupa syntetyczno - piżmowa ewidentnie zbyt zachłannie zagarnia przestrzeń, zbyt ostro wchodzi w światło; wetiwer nazbyt mocno stara się skupić uwagę na swej zielonej partii. Gdybyż udało się cofnąć syntetyki o trzy kroki wgłąb sceny, zdjąć z bladych ramion piżma nieco blasku... Byłoby idealnie.

Na szczęście kończąca olfaktoryczny spektakl coda wykonana przez ambrowo drzewne corps de ballet przywraca kompozycji równowagę, łagodzi nazbyt wyraźną zieloność wetiweru, rzuca bursztynowy blask na bladość piżma.


Iris Prima to perfumy klasyczne w formie - jak balet klasyczny, który najbardziej nawet niezwykłą opowieść ujmuje w ramy skatalogowanych i konsekwentnie egzekwowanych kroków i pozycji.  Baletowa opowieść jest tu metaforą. Iris Prima pachnie perfumami.


Data powstania: 2013
Twórca: Alberto Morillas
Trwałość: jak to w przypadku dobrych przedstawień bywa - koniec następuje zbyt szybko. na mojej skórze Iris Prima pachnie wyraźnie ok 5-6 godzin

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamotka,  różowy pieprz
Nuty serca: absolut irysa, jaśmin sambac, hedione, paradisone
Nuty bazy: skóra, wanilia, sandałowiec, zielona ambra, wetiwer, żywica benzoesowa

  • Wszystkie wykorzystane w recenzji zdjęcia pochodzą z przedstawienia Angielskiego Baletu Narodowego "Ecstasy & Death" z kwietnia 2013 roku. Autorem fotografii jest Dave Morgan. Pełną galerię zdjęć z tego przedstawienia znajdziecie tu: KLIK.

6 komentarzy:

  1. Świetna recenzja Sabb, bardzo wizualna :)
    Mnie Iris Prima bardzo przypadł do gustu, choć również miałem pewne zastrzeżenia co do trwałości, dlatego prawdopodobnie flakon w moje kolekcji nie będzie gościł. Ale może odlewka? Kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo miłe mi jest Twoje uznanie. I to, ze do mnie zaglądasz.
      Lubię irys w perfumach. Dlatego będzie jeszcze jeden lada dzień. Pewnie mógłbyś zgadnąć, który. :)))

      Usuń
  2. Spróbuję go na skórę. Na bloterku wcale mnie nie zachwycił. Ale piszesz niezwykle obrazowo. Jak zwykle czytam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od jakiegoś czasu przymierzam się do odkrywania Irysowych twarzy w perfumach gdyż dotychczas omijałem tę nutę i niechętnie chciałem o niej 'słuchać' - były anty kwiatowiec.
    Jednak mimo bardzo ładnie opisanej kompozycji czuję podświadomie że nie będzie ona pierwszą w tym temacie . Szukam bardziej spektakularnej i dorodnej historii. Mam pewne typy od Lucasai i pewnie zaufam jego powonieniu jako speca od Irysa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy typ warto rozważyć.
    Iris Prima nie jest ani pierwszym, ani ostatnim irysem, jaki opisuję. Nie jest też najbardziej efektownym. Ale jest ładny. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...