środa, 22 stycznia 2014

Kupa oudu - Dahn Oudh Al Shams Ajmal


Oudowy cykl dziś chyba się skończy. Potrzebuję przerwy...

Dahn Oudh Al Shams to woda perfumowana o niesamowitej mocy. Na podanej na stronie producenta liście nut znajdziemy... oud. My, starzy wyjadacze, którzy z niejednego flakonu oud wąchali wiemy jednak, że listy nut bywają mylące, a w perfumach pachnących rzekomo wyłącznie oudem nierzadko znaleźć można szwarc, mydło i powidło. Tym razem jest...



Kupa oudu
Z przewagą kupy



Jeśli zdarzyło Wam się spotkać z zarzutami, że mocno skoncentrowany oud pachnie fekalnie, dotyczyły one najprawdopodobniej oudu indyjskiego. Czyli dokładnie tego, którego szczodrze użyto w Dahn Oudh Al Shams.

Użyty oszczędnie i studiowany uważnie, z nosem przy skórze indyjski oud pachnie starym, ciemnym drewnem. Jego aromat jest nieco mszysty, nieco pikantny, wilgotny, słodko - kwaśny, w intrygujący sposób eteryczny i smolisty jednocześnie. Niestety zdarza się, że wraz ze wzrostem odległości nosa od skóry niuanse zapachu gubią się. W efekcie w odległości pół metra od źródła zapachu zamiast złożonego, drzewno - mszystego aromatu agaru czujemy... Dziuplę, w której skryło się mokre zwierzę. Mokre, wystraszone i niezbyt czyste do tego.


W Dahn Oudh Al Shams, poza indyjskim oudem znajdziemy nuty przyprawowe, gwajak, ambrę i piżmo. Kompozycja jest surowa, pozbawiona typowej dla orientów słodyczy i nut kwiatowych. Skonfigurowana tak, by uwypuklić naturalny aromat oudu.
Naturalny aromat oudu, który piękny jest, ale nie tym razem. I to nie jest cecha tej wyłącznie kompozycji. Pamiętam, że podobny kłopot miałam z niektórymi oudami Swiss Arabian. Nie miałam natomiast większego problemu z czystym agarem - także indyjskim, którego pewną ilością dysponuję (i który mieli okazję poznać uczestnicy warsztatów "Zapach Orientu", które prowadziłam w roku ubiegłym dla Perfumerii Yasmeen).

Oud jest składnikiem naturalnym, o sporej, wynikającej z procesu powstawania, fluktuacji zapachu. Podobnie jak ambra - może pachnieć bardzo różnie. Relatywnie rzadko jednak zdarza mi się obcować z oudami o tak trudnym, kwaśnym aromacie.


Po kilku godzinach zapach zmienia się. Najpierw przechodzi przemianę... powiedzmy ewolucyjną. Brudne zwierzę ewoluuje w brudnego człowieka. Jeśli ktoś z Was przechodził kiedyś przez dworzec, na którym sypiają bezdomni - ma pewne wyobrażenie o tym, jak pachnie człowiek bytujący w trudnych warunkach higienicznych. Po tej wolcie zaczyna być lepiej. Nuta starego, wilgotnego drewna ulega wzmocnieniu, pojawia się oudowy mrok - ciepły i lepki. Nuty fizjologiczne zaczynają przypominać akord piżmowo ambrowy - trudny i daleki od tego, jak brzmi w "normalnych" perfumach, lecz robiący wrażenie celowego i przemyślanego.

Niestety, paradoks tych perfum polega na tym, że im ładniej pachną, tym pachną słabiej. A może odwrotnie: im zapach bardziej przytula się do skóry, tym lepiej brzmi. Po dobie od aplikacji, gdy Dahn Oudh Al Shams przemienia się w głębokiego, ziołowego drewniaka, czujemy go tylko z nosem bardzo blisko skóry. Czyli w pewien sposób wracamy do punktu wyjścia.


Studiując sieciowe dyskusje na temat Dahn Oudh Al Shams natknąć się można na wiele obrazowych metafor świadczących o tym, że zapach rzeczywiście przemawia do wyobraźni. Najpopularniejsze porównania oscylują wokół odchodów. Końskich, krowich i wielbłądzich. Nie czuję się znawcą w tej akurat dziedzinie, ale ja osobiście popieram krowią frakcję.

Nie pomaga Dahn Oudh Al Shams fakt, że wąchany z nosem dotykającym skóry zapach rzeczywiście sprawia wrażanie, że zawiera dużo oudu. Nie jestem do fizjologicznych oudów uprzedzona ani nastawiona szczególnie krytycznie, czego dowodzi chociażby recenzja Dhan Al Oudh Al Nokhba Rasasi, ale noszenie tych konkretnych perfum jest dla mnie trudne.

Wychodzenia w nich "do ludzi" nie polecam. I piszę to z ciężkim sercem, podobnie jak w przypadku świetnego w swojej, performerskiej kategorii Revolution Lisy Kirk. Niestety, nawet największy ekscentryk i znawca egzotycznych woni musi liczyć się z faktem, że ludzie aż tak oryginalnego zapachu nie docenią...


Data powstania: 2000
Trwałość: koło 20 godzin. I to nie jest zaleta...

Nuty zapachowe:
oud



Źródła ilustracji:
  • Zdziwiony wyrak ze strony obrazky.pl
  • Zdjęcie dziupli z tenpięknyswiat.pl
  • Uwieczniona na fotografii nr 3 szczapa agarowego drewna pochodzi akurat z Malezji, nie z Indii. Znaleziona na stronie: malaysiawildagarwood.blogspot.com
  • Ostatnie zdjęcie ze strony Ajmal.

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. To samo miałam napisać! ;-D

      Usuń
    2. Ajmal ma kilka zapachów w takich flakonikach. Piękne zaiste.

      Usuń
  2. Właśnie! Gdy pierwszy raz spróbowałam tych perfum, od razu je zmyłam! I tak, pracowałam kiedyś w stajni i to była dokładnie ta sama nuta :D
    Co ciekawe, kiedy drugi raz spróbowałam, mój mąż zupełnie nie wyczuł nuty "końskiej" i perfumy nawet mu się podobały.

    Na mojej skórze po ok. 2 godzinach bardzo ryzykownych nut, wychodzi z nich gwajak i coś słodkiego, ale rzeczywiście, pierwsze 2 godziny - lepiej nie wychodzić z domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, co myśleć. Doceniam moc, ale źle się w tym zapachu czuję. I dziecko mi się wystraszyło. ;)

      Usuń
  3. szczerze mówiąc wygląd flakonu też jest wg mnie delikatnie mówiąc ryzykowny. jakoś tak współgra z fekalnymi skojarzeniami -_-

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mialam cala butle ! I sprzedalam :( zostawilam sobie probke ktorej uzywam podczas kataru :D. Nie mam skojarzen fekalnych bardziej u mnie idzie to w strone masci rozgrzewajacej :D

    Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maść rozgrzewająca kojarzy mi się inaczej. Na mnie zapach wybitnie się nie układał... :(

      Usuń
  5. Te zwierzęce oudy są zdecydowanie nie na mój nos. Już się dwa razy przejechałam na nich i wiem, że nie byłabym w stanie na dłuższą metę unieść ciężaru gatunkowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kat, przepraszam, ale... Hahahaha! Dwa razy "przejechałam się na zwierzęcych odchodach". Cudnie dwuznaczne! :)))

      Usuń
  6. Sabb, czyli miałaś kupę zabawy z testowaniem ;)
    I obiecaj, że do oudowego ciągu szybko powrócisz, bo - jak wiesz - wiecznie mi mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ómaruam! Kolejny komentarz i kolejny smaczek. Jakich ja mam inteligentnych czytelników!

      Ano, kupę miałam. :)))

      Usuń
  7. akurat tego nie wąchałam, ale mogę sobie wyobrazić jak pachnie ;) testowałam Dhan Al Oudh Al Nokhba i ten kojarzył mi się ze stajnią :D zapach trudny do zniesienia przez otoczenie, ale ja go lubiłam i nawet rozważam zakup flaszki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dhan Al Oudh Al Nokhba też mi sie podobał. A może nie tyle "podobał", co w pewien sposób mnie zauroczył.
      Na Dahn Oudh Al Shams za cienka w pęcinach jestem.

      Usuń
  8. Rozumiem że Dhan przy nim to całkiem przyzwoicie noszalne pachnidełko.? Nie mam większych przeciwskazań by go sprawdzić, ale już wiem na co się szykować..
    A że Pola Oudofilka jak myślę, pozbyła się flakonu to musi być coś na rzeczy. :)
    Ciekawe jakiego pochodzenia Oud tutaj zastosowano. Osobiście zauważyłem że ten stosowany u Rasasi bardziej mi odpowiada niż ten w Arabian Oud i może to być też związane z miejscem występowania samego surowca który dopiero później zostanie przetworzony. AJmal'a nie znam jeszcze więc dobrze się zastanowię czy zacznę od tej kompozycji ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dhan to relatywnie noszalne pachnidełko. :)
      Jesli chodzi o oudy Rasasi i Arabian Oud, AO chyba ma więcej zapachów ekstremalnych, ale moją też całkiem normalne, przyzwoite i noszalne. Woody mogłabym mieć flakon... I pewnie miałabym, gdyby nie to, ze mam Aoud Micallef, który jest bardzo podobny.

      Usuń
    2. Dla mnie wagowo Woody leży niżej ni z wspomniany Aoud Micallefa, który wybrzmiewa donośniej, pełniej, głębiej i zdecydowanie dłużej żyje na skórze. Za to Bushra Rasasi jeśli dobrze pamiętam brzmi niemal jak klon kultowago Aoud Man'a. Jeśli chodzi o AO to polecisz mi coś bardziej ekstremalnego niż Dhan ?

      Usuń
  9. Chyba nie chciałabym tak "pachnieć", choć z drugiej strony trzeba pochwalić twórcę za wyprodukowanie tak ekscentrycznego zapachu. Ciekawe, czy dobrze się sprzedaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że u nas niezbyt dobrze. ;) A zapach... Ekscentryczny jest dla nosa Europejczyka. myślę, ze na arabskim rynku tego typu mocne oudy przyjmowane są lepiej.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...