środa, 15 stycznia 2014

Sztuka cenniejsza niż złoto - Aoud i Aoud Crystal Roja Dove


Roja Parfums to nowość na polskim rynku. Stworzona przez historyka perfumiarstwa i zarazem jednego z najbardziej szanowanych perfumiarzy (przez wiele lat pełniącego zaszczytne obowiązki naczelnego perfumiarza Domu Perfumeryjnego Guerlain) Roję Dove marka Roja Dove Haute Parfumerie słynie ze stosowania najwyższej jakości naturalnych esencji zapachowych. Sam Roja Dove tworzy swe kompozycje jak dzieła sztuki - bez liczenia kosztów, bez kompromisów, bez stosowania substytutów i odpowiedników. Skutkiem tego podejścia są nie tylko wysokie ceny firmowanych jego nazwiskiem perfum, ale przede wszystkim ich fantastyczna jakość i trwałość.

 

Poniższy artykuł rozpoczyna krótki cykl opowieści o Aoudach Roja Dove. Agarowa seria to trzy złożone, misterne kompozycje: Aoud, Amber Aoud i Musk Aoud, z czego klasyczny Aoud występuje także w wersji Crystal stworzonej przy użyciu technologii odbarwiania esencji zapachowych, którą Polski dystrybutor marki - Perfumeria Quality opisuje na swojej stronie w następujący sposób:

Istnieje możliwość uzyskiwania jaśniejszych esencji, przy wykorzystaniu krótszego czasu destylacji składników - ale żeby stworzyć płyn całkowicie bezbarwny, wymagana jest destylacja molekularna. Jest to proces, w którym gotowy olejek przechodzi powtórny proces destylacji, tym razem pod zmniejszonym ciśnieniem, co pozwala cieczy wrzeć w bardzo niskiej temperaturze. Dzięki temu nie ulegają zniszczeniu żadne zapachowe składniki, nie zachodzą też żadne molekularne interakcje, a możliwe jest usunięcie z mieszaniny składników barwnikowych. To bardzo zaawansowana i wyszukana technologia.

I dziś porównaniem Aoud i Aoud Crystal się zajmiemy.



Pierwsza różnica, znacząca przy jasnej karnacji i jasnej odzieży: klasyczna wersja Aoud ma bardzo intensywną barwę. Nawet po ulotnieniu się alkoholu i wyschnięciu perfum na skórze pozostaje ciemniejsza plama. O stosowaniu na alabastrowy dekolt możemy zapomnieć.

Sam zapach zaś... Jest piękny.


Dwa razy księżyc odmienił się złoty... *


Bezpośrednio po naciśnięciu atomizera, zanim jeszcze zbliżymy nos do skóry, zanim zaczniemy na dobre analizować nuty, nutki i niuanse - nasz mózg dostaje pierwszą, podstawową i najważniejszą dla mnie w tym kontekście informację: Aoud zawiera oud. Prawdziwą esencję agarowego drzewa, czarne złoto perfumiarzy, substancję, która przez wieki uznawana była za zapach bogów.

Wszelkie inne nuty, cała ta charakterystyczna dla kompozycji Dove mnogość ingrediencji podporządkowana została oudowemu władcy, użyta jedynie w celu ukazania jego wspaniałości. No, może poza różą, która rzadko zadowala się śpiewaniem w chórze i tym razem także wyłamuje się z szyku. Ale po chwili dopiero.


Aoud zaczya się oudem. Głębokim aromatem dojrzałego agaru, którego zapach opowiedziany tu został w każdym z aspektów złożonego spektrum.

W otwarciu towarzyszą mu nuty przyprawowe i sucha, półdrzewna, półskórzasta bergamota podkreślają ostrość aromatu agaru - niedostrzeganą zwykle przez miłośników nuty, decydującą jednak o zwierzęcych, fizjologicznych skojarzeniach, jakie przywołuje.
Wyraźna nuta szafranu daje pierwszym akordom kompozycji charakterystyczną dla oudów typowo orientalnych złocistość płynnie przechodzącą w bursztynową ambrowość bazy.


Bogate, zbytkowne wręcz, krągłe i ciepłe serce kompozycji charakter swój zawdzięcza nie tylko agarowej esencji. Niezwykłą, leniwą zawiesistość daje mu akord kwiatowy zastygły gdzieś w pół drogi między kremowością, a miodową słodyczą dającą białym kwiatom charakterystyczną aurę bujnej zmysłowości.

Ostatecznie jednak, kształt kompozycji daje róża. Ciemna, oleista, gęsta. Ciężka, bierna, kobieca. Stanowiąca archetypiczne wręcz dopełnienie dla ekspansywnego aromatu oudu. Usadowiona w centralnym punkcie kompozycji jak pulchna dziewoja w strumieniu, którego ciemny, leniwy nurt rozstępuje się omywając jej krągłe pośladki. Krągła dziewoja nie zatrzyma biegu strumienia, podobnie jak róża nie czyni z Aoud kompozycji różanej. Jednak naszą uwagę coraz bardziej skupiają pulchne pośladki... To znaczy oleista róża, rzec chciałam.


Późna baza Aoud do powrót ku agarowi. Wyraźne akordy drzewne i ambra pełnią tu tę samą rolę, co przyprawy w otwarciu - podkreślają zapach oudu, uzupełniają go i pogłębiają. Dogasający akord kwiatowy pozostawił po sobie miękką słodycz sprawiającą, że nawet dogasający Aoud zachowuje miękką krągłość sprawiającą, że odbieramy go jako woń nie tylko luksusową, ale też zbytkowną.


Crystal Aoud różni się, w moim odczuciu, od swego kolorowego brata - nie tylko barwą.
W otwarciu bardziej świeży, z subtelnie wyczuwalną nutą cytrusową, której w klasyku właściwie się nie zauważa. We wczesnym sercu nieomal identyczny, z czasem staje się bardziej kwiatowy i jaśniejszy. Gaśnie wcześniej, łagodniej, z wyczuwalnym akcentem piżmowym, który w wersji barwnej wtapia się w drzewną bazę.
Są to różnice subtelne, lecz wystarczające, bym osobiście preferowała wersję kolorową.

Mimo to nie zaryzykuję twierdzenia, że Crystal Aoud jest zapachem gorszym, niż wersja klasyczna. Nie postawię też tezy, że lepszym. Jest inny, bardziej "crystal", bardziej kobiecy, niż klasyk - choć i klasyczną wersję klasyfikuję jako typowy unisex, w którym dobrze poczuje się zmyslowa kobieta. Oraz zmysłowy mężczyzna. A jeśli ktoś z Was nie czuje się dość zmysłowy, by pokusić się o test - bez obaw. W Aoud każdy poczuje się zmysłowy. Taki to czarodziej...


Data powstania: 2010
Twórca: Roja Dove
Trwałość:
Wersja klasyczna: ponad 12 godzin
Wersja Crystal: 8-10 godzin


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamotka, cytryna, werbena
Nuty serca: jaśmin, ylang-ylang, róża, geranium
Nuty bazy: cedr, oud, sandałowiec, drewno kaszmirowe, cynamon, gałka muszkatołowa, paczula, szafran, rabarbar, ambra szara, piżmo, nuty skórzane


Źródła ilustracji:
  • Pierwsze trzy zdjęcia pochodzą ze strony producenta. Zostały tylko przyciemnione dla potrzeb bloga.
  • Autorem czwartej fotografii, noszącej tytuł "Liquid Gols" jest chorwacki fotograf paiisser, który na serwisie Deviantart publikuje jako immortally-insane. Link do galerii: KLIK
  • Zdjęcie piąte ze strony www.wallsave.com.
  • Zdjęcie złotego odblasku na powierzchni wody zostało wykonane w Wenceji przez fotografa Antony'ego (Tony'ego) Hammonda. Link do galerii: KLIK.
  • Autorem zdjęcia pierwszej złotej róży jest ktoś o pseudonimie Stylech, co wnioskuję z nazwy pliku pojawiającego się na wielu stronach. Do źródła nie dotarłam.
  • Ostatnia złota róża autorstwa Jamesa Westina.

* Parafraza cytatu z "Ojca zadżumionych" Juliusza Słowackiego:
Trzy razy księżyc odmienił się złoty,
Jak na tym piasku rozbiłem namioty.

19 komentarzy:

  1. mi pewnie bardziej podpasowałby crystal, ale (może i na szczęście) cena jest tak zaporowa, że chyba nawet nie wpiszę na listę do poznania :/ niemniej cieszę się że mogłam chociaż o nich poczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, jest zaporowa. Mnie także nie "grozi" flakon. Przy czym oudy Dove są tak kulturalne i akuratne (o czym w kolejnym wpisie), że nie będę darła szat.

      Usuń
  2. ..też mam to szczęście, że cena zabija.. bo..kusisz tymi oudami.. A marzy mi się coś nowego..o sporej sile rażenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję po tym postem dużymi literami ;)

      Usuń
    2. Będą i oudy, na które można sobie pozwolić... Łatwiej. O sporej sile też. Ale Roji nie mogłam się oprzeć. :)

      Usuń
  3. Mi się wydawało, że My Oud Royal Crown jest drogi - ale przy rozbiórce już nie było tak źle. Tutaj niestety nawet dla mnie - mimo że na perfumy wydaję sporo - cena jest absolutnie zaporowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak. Dla mnie dodatkowo, My Oud jest bardziej "mój". Aoud Dove nie pożądam. Jest fajny, ale cała seria zbyt jest dla mnie arabska w odbiorze (będzie o tym w kolejnym wpisie). Może zbyt udana, bo taka była intencja Dove. :)

      Usuń
  4. cena faktycznie poraża, a róża, mimo pięknego opisu, mnie zniechęca więc chociaż tyle dobrego ;] a cóż to za kolor ma ta ciecz, że tak barwi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w kolorze prawdziwej esencji oudowej - ciemnobrązowa, jak nalewka z orzechów włoskich. :)

      Usuń
  5. Mmmm znów Oudy :)
    A ja właśnie mam na sobie dzisiaj Dark Aoud i nosi się wyśmienicie.
    A to Cudo które opisałaś wywołuje ciarki...i kolejne pragnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano oudy. Opinia osoby, która pisze o "dziwnych perfumach" zobowiązuje. ;)

      Co do pragnień - oudy Dove sa bardzo, bardzo arabskie. Dla mnie zbyt dosłownie arabskie, jak na tę cenę. Choć przyznaję, nosząc czuję, nieomal fizycznie czuję wagę tej ceny. Są naprawdę dobrej jakości.
      Marzy mi się napisanie recenzji kilku innych, lepszych w moim odczuciu kompozycji Roja Dove. Niestety, dostałam próbki oudów i walczę z pokusą zamówienia próbek reszty, bo mam tyle oczekujących na składzie - próbek i flakonów do recenzji, że wręcz nie wypada ściągać kolejnych...

      Usuń
    2. Dlatego pewnie skuszę się na nie tanią próbkę.
      Jak czujesz że musisz ;)

      Usuń
    3. Ha! No więc własnie w byciu niezależnym recenzentem fajne jest to, ze nie muszę. Ale z drugiej strony... czuję się zobowiązana. Przynajmniej te najlepsze zapachy zasługują na kilka zdań. naprawdę zasługują...

      Usuń
  6. Z miłą chęcią poczytamy :)
    A ja miałem na myśli bardziej taki wewnętrzny przymus, spowodowany silną, nieodpartą pokusą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten to rzeczywiście mnie przycisnął. :)
      Nawet nie wiesz, jak mi się chce testować! I pisać!

      Usuń
    2. Da się to odczuć, promieniujesz tym :)
      Jak mi się che wąchać...

      Usuń
  7. Ojej czytam wywiad z tym panem na fragrantice i się jakoś zacięłam wierzę że robi świetne rzeczy ale ta jego otoczka i sposób wypowiadania się, maniera eeeeeee to nie dla mnie. Jak znam siebie i miłość do oudów, to pewnie mi się spodobają pewnie nawet bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób w tym środowisku jest nieco zmanierowana. Słyszałam za to, że Roja Dove jest porywającym wykładowcą i potrafi jak nikt przekazywać wiedzę i zarażać pasją. Taki trochę guru. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...