piątek, 11 kwietnia 2014

Sztuka wiodąca lud na barykady - Fetish Roja Dove Parfums (cykl szyprowy 2)


Wyobraźcie sobie: po długiej przerwie wreszcie mam świadomość, że mój nos wrócił do formy, zasiadam więc przy biurku i odprawiam swój mały rytuał. Odkładam na bok stos papierów, wyciągam pudełeczko z próbkami do recenzji, sięgam po tę, która chodziła za mną przez ostatnie tygodnie, podwijam rękaw, ostrożnie aplikuję na skórę kilka kropel aromatycznego ekstraktu i... To nie są te perfumy, które chciałam zrecenzować!

Podczas wstępnych testów w Quality zauroczył mnie zapach o dwuznacznej nazwie Fetish skomponowany przez Roję Dove. Skórzasty, głęboki, przewrotnie zmysłowy, męski szypr z charakterem. Tymczasem na skórze czuję zielone nuty żywiczne, kwiaty, mech - szypr z charakterem, ale nie takim!


Jestem człowiekiem pogodzonym ze swoją płcią. Ba! Jestem człowiekiem, któremu bardzo odpowiada bycie kobietą i nie chciałby tego faktu zmieniać. Ale czasem bywa to niewygodne.
Gdyby mój pakiet próbek z Quality przygotowywała świetnie znająca perfumeryjne środowisko, niezastąpiona Ania Liwska, w zestawie na pewno znalazłby się Fetish Pour Homme. A tak... Chciałam Fetish i dostałam Fetish... Damski, oczywiście.

Dlatego mój długo odwlekany szyprowy cykl zamiast totalnej, potężnej inauguracji będzie miał przyzwoicie klasyczny początek. Bo damski Fetish, który w istocie jest solidnym uniseksem, to naprawdę dobre perfumy. W cyklu szyprowym jak najbardziej na miejscu. Ale czy pisałabym o nich, gdyby nie pomyłka? Nie sądzę.


Łatwiej trzy razy w dziesiątkę trafić...
Niż na mojego bloga*

 

Fetish od pierwszych sekund po aplikacji anonsuje nam swoją przynależność partyjną. Jest szyprem. Najszyprowszym z szyprów. Wręcz szyprowym aktywistą.

Żadnych ukłonów w stronę współczesnych trendów każących szyprom wdzięczyć się i stroić w piórka kwieciuchów czy słodziaków. Żadnych kompromisów, gładzenia zieloności, golenia mchu. Szyprowa aktywistka swym fetyszem uczyniła wierność idei. I powiadam Wam, pięknie jej w tym zielonym mundurku.


W otwarciu zastosował Dove zabieg genialny wręcz: typowe dla szyprowych kompozycji ciepkie cytrusy zastąpił wytrawnym jak skaliste wybrzeże galbanum. Eteryczny, cierpki, subtelnie złagodzony niejednoznaczną, zieloną słodyczą petitgrain akord otwierający jest klasyczny i rewolucyjny zarazem. Szyprowa aktywistka w mundurze od Hugo Bossa.

Serce kompozycji - tak, jak i serce naszej bohaterki - pozostaje głęboko ukryte. Stłamszone przez zielone otwarcie i mszystą bazę jest dokładnie tym, czym kobieta w mundurze oddana idei: drobiną ciepła, śladem miękkości w twardym świecie. Ślad nut kwiatowych ogrzewa zapach, dyskretny akcent zwierzęcy obdarza naszą rewolucjonistkę kobiecą figurą i zmysłowym głosem, ostre jak brzeg trawy nuty przyprawowe przypominają o tym, że bohaterowie mają matki... Też bohaterskie.


Proszę mnie nie zrozumieć źle: Fetish nie jest zapachem przywodzącym na myśl siermiężna przaśność komuny. Wręcz przeciwnie - to rewolucja uciśnionej arystokracji zdobywającej władzę i rząd dusz przez konsekwentne wpajanie pospólstwu zasad savoir vivre'u i obowiązkowe czytanie Zoli. To rewolucyjny zryw klasycznego perfumiarstwa przeciw zalewowi landrynkowej miernoty.

Kompozycja Dove ma ten niesamowity, nieodparty urok człowieka, który nie chce się podobać. Nie kusi, lecz urzeka. Szorstkość wełny. Kanciastość kryształu. Miękkość mchu. Gęstość mgły. Wszystko to uporządkowane, złożone w kostkę, ustawione czwórkami, trwające w paradnym milczeniu.


Fetish nie jest zapachem łatwym. Nie jest nim z premedytacją i w sposób przemyślany. Jak gdyby Dove z rozmysłem zaplótł swej muzie włosy w ciasny warkocz, zdjął wzorzystą apaszkę i nawet łańcuszek z medalikiem. Żadnych kompromisów, żadnego wdzięczenia się. I paradoksalnie to właśnie sprawia, że Fetish przepiękne eksponuje łagodną krągłość ludzkiego ciała. Naprawdę, kobieta w galowym mundurze robi często wrażanie drobniejszej i bardziej dziewczęcej, niż w jakimkolwiek innym stroju. O ile mundur jest dobrze skrojony. Ten jest.


Data powstania: 2012
Twórca: Roja Dove
Trwałość: powyżej 10 godzin

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, petitgrain
Nuty serca: róża, ylang-ylang, jasmin, tuberoza
Nuty bazy: galbanum, cynamon, goździki, cedr, mach dębowy, paczula, wetiwer, kastoreum, piżmo

* Parafraza cytatu z Olgierda - pierwszego dowódcy załogi czołgu Rudy 102 z powieści Janusza Przymanowskiego i serialu "Czterej pancerni i pies": łatwiej trzy razy w dziesiątkę trafić... Niż do mojej załogi".


  • Na wszystkich zdjęciach Pola Raksa grająca sierżant Marusię Ogoniok w serialu w reżyserii Konrada Nałęckiego.

19 komentarzy:

  1. Zapach wybitnie nie mój, ale i tak przeczytałam opis z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też nie, ale nosi się zadziwiająco dobrze. Nie czuję się "po swojemu", ale szykownie. jak w mundurku. :)

      Usuń
  2. Ha! Że tak odniosię się się do ostatniego zdania to ja uwielbiam mundury, uwielbiam kobiety w mundurach uniformach itp dobrze skrojonych rzeczach. Takie małe prywatne zboczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam zboczenie - przecież nawet o nazistach mówi się, że skurkowańce, ale mundury mieli zacne. ;)

      Usuń
  3. Hej !
    Jak zawsze rasowy opis zapachu.
    Twojego bloga czytam już od dawna, ale nigdy nie miałam smiałości zostawić komentarza, odpowiedź w stylu: 'no, mnie też się podoba' lub 'a ja nie lubię' wydawała mi się nie na miejscu.
    Ale, że dziś recenzja zapachu autora moich ukochanych perfum to czuję się niejako wezwana do tablicy. :)
    Mnie Fetish nie porwał, pewnie winowajcą jest jaśmin, to mój swoisty antyfetysz. ;)
    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! No to się zgadzamy z antyfetyszem. U mnie w sumie dotyczy to większości kwiatów. Staram się doceniać, ale nie jest to coś, co chciałabym nosić.

      Dziękuję za miłe słowa. A te ulubione perfumy to...?

      Usuń
    2. Amber Aoud.
      Nie wiem, czy znasz, są absolutnie pięknie i doskonałe. Tylko to nie znaczy, że są łatwe w noszeniu. Wymagają perfekcji w zachowaniu, ubiorze, makijażu, a tego mi często brakuje. Niemniej są bardzo piękne.
      Wydaje mi się, że Narcyz mógłby nimi pachnieć, gdyby czymś pachniał. :)

      Usuń
    3. Amber Aoud Roja Dove? Oczywiście, że znam. nawet recenzowałam (podobnie jak pozostałe Aoudy Roji - jestem oudofilem):
      http://www.sabbathofsenses.com/2014/01/piekna-twarz-orientu-amber-aoud-roja.html

      Z tego, co piszesz, moja recenzja powinna być zgodna z Twoimi odczuciami.

      Usuń
    4. Przeczytałam, lepiej bym tego opisać nie mogła...

      Usuń
    5. To ja się bardzo cieszę. :*

      Usuń
  4. Muszę poniuchac, bo bardzo lubię "niesłodkie" szypry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz poniuchać. Zapach jest tak bardzie "nie mój", że na pewno Ci się spodoba. :)

      Usuń
  5. Cenię zapachy Roja Dove, ale ten wygląda na zupełnie nie mój. Szypr szyprowi nie równy i choć staram się przekonać do tej kategorii, to jakoś trzęsę się na samą myśl o połączeniu w skład którego wchodzi bergamota, cedr, wetyweria...brrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie bergamota, cedr i wetywaria wchodzi w skład tysięcy kompozycji - to jedne z częściej używanych składników perfumeryjnych.
      A Roję też cenię. nie wiem, czy kocham, ale podziwiam za kunszt.

      Usuń
  6. Już tęskniłem za czytaniem Ciebie. Fajnie! Czytam też powolutku stare recenzje. Przekopuję się przez lutki. Roję testowałem na razie z koreczków. Trochę się ich niestety obawiam ze względu na cenę. Ale oba Fetishe zobaczę "for siur" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba, w sensie damski i męski.

      Usuń
    2. Cieszę się, że ktoś czyta stare recenzje. Ba! Czasem sama czytam i nie wierzę, że ja to napisałam. :)
      Fetishe polecam. W ogóle testowanie zapachów Roja Dove daje takie poczucie muśnięcia luksusu. Nawet jeśli mi któraś z jego kompozycji osobiście nie leży (większość mi nie leży w sumie), to i tak nie mam im nic do zarzucenia. Moge tylko podziwiać.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie poznałem jeszcze kompozycji tego pana, ta jednak na pewno pierwszą nie będzie. Szypry to nie moja bajka ale jeśli nadarzy się okazja to też nie odmówię. Ale taki np. drzewny szypr w stylu L'Homme Sage już zdecydowanie bardziej mi robi, mmmm :)

    Ostatnio, poniekąd zmuszony nawrotem niepokojącej aury za oknem wyciągnąłem z szafy moją starą, już spraną, nieco wyblakłą i ciężką jak kilka flakonów Bvlgari Man bundeswere, na której umiejętnie kiedyś zaszyłem Niemiecką flagę zielonym listkiem z punkowej, słynnej Katowickiej giełdy...
    I mimo iż myślałem że stylem już dawno do mnie nie pasuję to w rzeczywistości znów poczułem się wybitnie dobrze. Wróciły te wszystkie wspomnienia z okresu niepowtarzalnego, młodzieńczego buntu itd...(Ty Klaudia wiesz o Co chodzi) Nadal jest klimat !
    A pomyśleć że już dawno miała wylądować w koszu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...