piątek, 16 maja 2014

Smoke on the Water - Rome, Made in Italy (Emotional Olfactive Landscapes)



Perfumy kadzidlane rzadko określa się mianem ładnych. Bywają piękne, ale częściej używamy określeń w typie: przejmujące, potężne, nieziemskie, mistyczne. Jeśli zdarzy nam się napotkać kadzidło ładne, zwykle jest ono ładne z zastrzeżeniem. Że uroda jego zimna jest i obca, że niepokoi, zasmuca, onieśmiela...

A co, jeśli powiem Wam, że istnieje kadzidło ładne bez zastrzeżeń? I że jednocześnie nie jest to okraszony kwiatkami banał, tylko prawdziwie kadzidlana kompozycja podlana rumem?



Smoke on the Water


Nuty zapowiadają niezłego dziwaka: owoce w otwarciu, rum z wodą w sercu, paczula w bazie - a wszystko to okadzone dymem olibanum. I, prawdę mówiąc, Rome są na swój sposób dziwne. Ale nie od razu.

Wąchane i noszone normalnie - tak, jak zazwyczaj nosi i wącha się perfumy Rome pachną jak jasny, kadzidlany dym snujący się po powierzchni spokojnego morza w letni poranek. Woda jest zimna i krystalicznie czysta. Jasne, srebrzyste jeszcze promienie wynurzającego się z wody słońca rozświetlają migotliwą taflę i unoszące się na niej, wyglądające jak drobne muszelki, płatki kwiatu pomarańczy.

Jest cicho.

Dopiero kiedy zbliżymy nos do skóry dostrzegamy niuanse. Szczegóły nie zawsze ładne. Życie.


Rozbieranie Rome na nuty jest jak przepuszczanie jasnego, czystego słonecznego blasku przez pryzmat rozbijający je na barwy, których normalnie nie widać. I których nie ma być widać.

Najistotniejszą częścią kompozycji nadal jest chłodny aromat snującego się po słonej wodzie kadzidlanego dymu. Lecz z bliska staje się on mniej idealny: ostry, szorstki, splamiony purpurą. Dziwny. W zestawieniu z zadziwiająco klasycznym szyprowym akordem cytrusowym wydaje się dziwny jeszcze bardziej. Złożony z ziemistym, mętnym zapachem kłączy irysa i wetiweru jest dziwny po trzykroć.


Doświadczenia z rozszczepianiem światła i Rome są ciekawe i pouczające, lecz prawdziwie radować się światem i zapachem będziemy dopiero, kiedy uciszymy wnikliwego, upartego badacza w swojej głowie i pozwolimy sobie na to, by po prostu czuć.

Wówczas bardziej, niż zdziwieni będziemy zauroczeni. Bo kiedy przestajemy w głowie dekonstruować zapach - rozkładać go na akordy i nutki - jest on po prostu ładny. Bardzo ładny.


Rome to kadzidło chłodne i łagodne. Bez temperamentu, ale też bez ciągot do ascezy. Pokorne.

Na pewno znacie tę część Ewangelii Świętego Łukasza, w której archanioł Gabriel ukazuje się Marii z Nazaretu po to, by złożyć na jej barkach wielki ciężar i wielkie błogosławieństwo zarazem. Ona zaś biernie i pokornie przyjmuje brzemię. I zaszczyt.


W scenie Zwiastowania nie ma tragizmu. Jest spokój. Jasność. Z poselstwem od Boga nie przypadkiem przychodzi opiekun Edenu - anioł o złotych oczach. Maria nie zadaje pytań, nie czuje ani lęku, ani dumy. Tak przynajmniej maluje ten obraz Łukasz z Antiochii. Ten spokój i pokorną łagodność odnajdujemy w świetlistych akordach Rome z serii Emotional Olfactive Landscapes.

Dopiero po przepuszczeniu przez metaforyczny pryzmat szczegółowej analizy nut Rzym ujawnia nam to, czego w szerokiej perspektywie nie dostrzegamy. Akord słony jak ciche łzy. Gorycz czternastolatki najpierw przeznaczonej do zaszczytnej służby Bogu, a potem, w wyniku niezrozumiałej decyzji kapłanów wydanej za mąż za starego, owdowiałego cieślę samotnie wychowującego dwóch (a wedle niektórych źródeł czterech) synów. Wilgotną, cienistą nutę rozczarowania. Rezygnację, nie przyzwolenie.


Podkreślić warto, że Rome to wersją legendy przedstawiona w ewangeliach - ta, w której Maria rzeczywiście jest dziewicą i poczyna swe dziecko w wyniku boskiej interwencji. Odarta z cudu historia, w której wydalona ze świątyni za złamanie ślubów czystości dziewczyna wymyśla kłamstwo w dalekiej konsekwencji doprowadzające do śmierci jej syna nie została opowiedziana w Rome. To byłby zupełnie inny zapach. Być może ciekawy, ale raczej nie nadający się do noszenia.

Świetlistość Rome jest niewinna.



Data powstania: 2010
Trwałość: 4, czasem do 6 godzin. przeciętna.


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, mandarynka, pomarańcza, elemi
Nuty serca: nuty wodne, olibanum, korzeń irysa i rum
Nuty bazy: cedr, wetiwer (wetyweria) paczula

Źródła ilustracji:

  • Kadr z filmiku "Smoke on the Water" dostępnego na serwisie Envato: KLIK
  • Druga ilustracja to klęska. pojawia się na dziesiątkach, może setkach stron. Bez podania źródła. Gdyby ktoś znał źródło - proszę o komentarz.
  • Autorem pięknego zdjęcia pod tytułem "Smoke on the Water" użytego jako trzecia ilustracja jest duński fotograf Lars Raun. zachęcam do obejrzenia galerii jego prac: KLIK
  • Autorem pierwszego "Zwiastowania" jest Edward Burne-Jones
  • Drugie "Zwiastowanie" pędzla Leonardo da Vinci. Trudno nie poznać.
  • Autorem ostatniej, nietypowej wersji jest Henry Ossawa Tanner.

8 komentarzy:

  1. Jak zwykle przepięknie potrafisz ubrać zapach w słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pewności jak odebrałabym zapach chłodny, jako wielbicielka klimatów raczej wywołujących ciepłe skojarzenia... Ale brzmi na tyle ciekawie, że czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po lekturze Twojego opowiadania mam mieszane uczucia. Z jednej strony ten chłód perfum, ta ziemistość a z drugiej to ciepło, które ujęłaś jako pokorę i zrozumienie. Zastanawiałam się na jaką okazję mogłabym założyć te perfumy? I już wiem. Filharmonia lub opera - chyba do takich miejsc ubiór w nie byłby najstosowniejszy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękny opis, zaciekawiłaś mnie.
    Nie znam zbyt wielu kadzidlanych perfum, jak tylko powąchałam to zostałam przy CdG Zagorsk i Jaisalmer i jakoś w tym przypadku moja dusza wiecznego testera została uśpiona, ale może czas to zmienić ?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy w taki sposób nie patrzałam na historię Maryi - jako młodej dziewczyny zmuszonej przez kapłanów do zamążpójścia za wiele starszego od siebie mężczyzny. Wstyd się przyznać, ale jakoś nawet nie zastanawiałam się nad tym jej nieszczęsnym losem wcześniej. W całej tej historii ukryłaś jej dramat, który dał mi do myślenia...tyle emocji podczas opowieści o pewnych perfumach...

    OdpowiedzUsuń
  6. ..muszę flaszkę wyciągnąć w takim razie z niebytu.. Już długo czeka na swoją szansę..

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję mistyczny niepokój... Ale ma on swoje pierwotne znaczenie i docelowy sens, który leży daleko poza tym co da się opisać...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...