sobota, 14 czerwca 2014

Dwa dobre dni na dzień dobry - Jour d'Hermes i Jour d'Hermes Absolu


Dziś będzie przepięknie. :)

Opowiadałam Wam ostatnio o perfumach mało znanych, nowatorskich i dziwnych. Dziś pora na zmianę. Zanim znów zadzwoni do mnie Pirath i obsztorcuje za zakopywanie się w niszy głębokiej jak Jaskinia Krubera. Bo Pirath dba o równowagę na SoS i od czasu do czasu popycha mnie w kierunku woni normalnie ładnych.

Dobry dzień


Dwa lata temu na rynku zadebiutował pierwszy hermesowy Dzień - Jour d'Hermes stworzony przez Jeana-Claude Ellenę od 2003 roku współpracującego z marką Hermes.

Perfumy zadedykowano paniom, choć kompozycja sprawia wrażenie uniseksu kontynuującego udaną i lubianą serię Ogródków Hermesa. Wytrawne, świetliste, cytrusowe otwarcie z długo i elegancko brzmiąca nutą grejpfruta w sercu wzbogacone zostaje akordem kwiatowym, jednak to nie kwiaty decydują o charakterze Jour. Najwyraźniej na nasz odbiór tych pogodnych, lecz niebanalnych perfum wpływają nuty zielone, jasne piżmo i subtelny, "ogródkowy" akord morski. Oraz oczywiście grejpfrut, który stanowi oś zapachu - nutę która łączy kompozycję w spójną olfaktotyczną konstrukcję.

Jour d'Hermes jest zapachem przemyślanym. To się czuje od pierwszych nut po ostatnie wybrzmiewające w nim wonne molekuły.


Dzień zaczyna się porankiem. To takie naturalne.

Soczysta, rześka cytryna wtacza się na olfaktoryczny horyzont jak żółte słonko. Akord kwiatowy daje kompozycji ciepło i leniwość południa. Nuty wodne chłodzą kompozycję jak wiatr od morza, a jasne, żywa zieloność mówi nam, że lato jeszcze nie nadeszło. Grejpfrut jest tu głównym bohaterem. Siedzi w ogrodzie w białej, pachnącej czystością koszuli i wcale niekoniecznie jest kobietą... A raczej nie ma znaczenia, czy jest nią, czy nie. Nie dla tej opowieści.


Data powstania: 2013
Twórca: Jean-Claude Ellena
Trwałość: ok 6 godzin
Projekcja: taktowna

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: grejpfrut, cytryna, nuty wodne
Nuty serca: gardenia, groszek pachnący, nuty zielone, białe kwiaty
Nuty bazy: piżmo, nuty drzewne



Narodziny doskonałego dnia


Drugi Dzień Hermesa nie pozostawia żadnych wątpliwości co do swej płci. Jour d'Hermes Absolue to Święto Kobiet. Ale nie takie, jakie znamy z propagandowych audycji i artykułów. Prawdziwe święto...

Szukając w sieci opisu tego zapachu trafiłam na stronę (komercyjną), na której przeczytałam, że jest to:
Nowe światło kobiety, która budzi się do nowego dnia.
Nic nie zrozumiałam. Poza tym, że ktoś ma problem z lingwistyczną intuicją. A potem trafiłam na oryginał tego hasła:
Jour d'Hermes Absolu - the birth of absolute femininity.

I to, moi Mili, są słowa, które doskonale opisują ten zapach. Narodziny doskonałej kobiecości.


Jour d'Hermes Absolu to zapach jasny, czysty, niewinny i zarazem absolutnie kobiecy. Miękki jak krągłe kobiece ciało rozluźnione snem. Ciepły jak krągłe kobiece ciało rozgrzane snem. Spokojny, jak krągłe kobiece ciało rozleniwione snem.

Ale ona już nie śpi...


Jest późny poranek. Bardzo późny. Słońce zrezygnowało już z zaglądania w okna i poszło własną drogą. Na szczyt świata.
W białej pościeli leży Ona. Właściwie mogłaby już wstać, ale przeciąga jeszcze te chwile między snem a jawą, kiedy czas płynie wolniej, a świat nie bardzo nas obchodzi. Przez półprzymknięte powieki dostrzega kałuże złotego blasku wypłakane przez zignorowane, niedocenione poranne słońce i smugi przecedzonych przez firany promieni, którymi złoty zalotnik sięga ku niej. I zupełnie jej one nie interesują.

Na stole więdną związane jasną wstążką kwiaty. Nie tylko słońce zabiega dziś o Jej względy.

Obok łóżka stoi kosz moreli, które pachną ze wszystkich sił. I także zostają zignorowane.


Ona łagodnie zmartwychwstaje z małej, rozkosznej śmierci. Ostrożnie, jak gdyby rodziła się na nowo. Opuszcza krainę snu cicho zamykając za sobą drzwi. Hołubiąc w pamięci wspomnienie sennych marzeń. Czule żegnając świat po drugiej stronie jawy.

Za kwadrans lub dwa stanie się pogodną, miłą dziewczyną. Uśmiechnie się do słońca, podziękuje za kwiaty, doceni owoce. Ale jeszcze nie teraz. Teraz po prostu jest. Jest kobietą.


Data powstania: 2014
Twórca: Jean-Claude Ellena
Trwałość: 8 godzin i więcej
Projekcja: niezamaszysta, ale konkretna

Nuty zapachowe:
gardenia, jaśmin wielkolistny, kwiat moreli


Źródła ilustracji:
  • Wszystkie zdjęcia, oprócz fotografii kwiatów moreli są zdjęciami z kampanii reklamowych perfum hermes: Jour d'Hermes i Jour d'Hermes Absolu
  • Autorem nastrojowej fotografii morelowych kwiatów jest ukraiński fotograf amator Vadim Kravtcov. Galerie prac Vadima znaleźć możecie na serwisie Deviantart: KLIK a także na serwisie Flickr: KLIK.

13 komentarzy:

  1. Dziś poszłam do Douglasa, żeby porównać obydwa zapachy. Obydwa piękne, z lekkim wskazaniem na klasyczną wersję - mniej słodką, bardziej cytrusowo-drewienkową. Ale i wersja Absolue robi wrażenie.

    I jeszcze sytuacja z dziś:Jestem w sklepie, dzwoni mama i mówi "Zgadnij, nad zamówieniem czego właśnie myślę, po wizycie na blogu Sabbath?". Bez wahania wymieniłam dwa powyższe perfumy. Mama: "SKĄD WIESZ ???". No to ja ze śmiechem mówię jej, że domyśliłam się, że to po najnowszej recenzji, którą wrzuciłaś rano, jak jeszcze u ciebie byłam;) Rodzicielka stwierdziła, że "skubana jestem":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jesteś, jesteś. :)
      A poważnie - Twoje opowieści o Mamie, która czyta mojego bloga są dla mnie nieustającym źródłem radości. Szczerej.
      Pozdrów Mamę, a jeśli czyta ten komentarz (na co po cichutku mam nadzieję) to pozdrawiam osobiście. :)

      Usuń
  2. koniecznie muszę przetestować ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bardzo lubię te dwa zapachy i zdecydowanie wersją Absolu bym nie pogardziła w swojej kolekcji. I mimo, że na mnie te perfumy rozwijają się troszkę inaczej, to uwielbiam czytać Twoje recenzje. Tę trudną sztukę mówienia/pisania o zapachach, masz opracowaną perfekcyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zgadzam się, że Absolu to zapach, który miło mieć.
      A w jakim kierunku wędrują na Tobie, Ziu?

      Usuń
  4. Byłam,zobaczyłam i wąchałam.
    Buteleczki piękne! Aż miło patrzeć i trzymać.
    Jour miły. Ale na mnie gaśnie szybko. Gładka cytrynka i trochę kwiatków.
    Natomiast JAbsolu początkowo zaczarował mnie miłą świeżością, rześki i czysty. Ale...potem tak boksie mnie cytrynka, że normalnie czuję się jakbym właśnie, w gumowych rękawiczkach ruszyła do szturmu na łazienkę zaopatrzona w serię środków czystości o zapachu cytryny. Niestety dla mnie "za bardzo".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .....nie "boksie". , tylko "boksuje"..

      Usuń
    2. To na mnie cytryna w Absolu zupełnie nie wychodzi. Wychodzi kwiat moreli, który pachnie prawie jak morela. Taka puchata. Chyba mam szczęście.

      Usuń
    3. Chylę czoła Sabbath.
      Jest morelka (czy brzoskwinka). I nawet puchata!
      Ale poczułam ją dopiero po zmianie diety. Zero zakwaszających produktów, warzywa i owoce królują.
      Poszłam sprawdzić jak pachnie na mnie Jour Absolu i szczerze się uśmiałam, że upiorna cytrynowatość zniknęła.
      Jedzenie ma znaczenie. Przy wąchaniu też :-)
      dobrego dnia

      Usuń
  5. Naturalność, zwiewna eteryczność, siła, witalność i szczęście... Mam wrażenie (przed powąchaniem) że chciałbym aby wersją Absolue pachniała moje kobieta (której jeszcze w sumie nie ma)... A kto wie może klasyczna wersja okaże się moim nowym świeżakiem na lato. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie rozumiem to o dziewczynie. Absolu mnie osobiście wydaje się bardzo przyjemny. Ale jak widzisz w komentarzach - zdarza się, ze ludzie wyczuwają cytrynę. ja głównie kwiat moreli puchaty jak morela. :)

      Usuń
  6. Nie przeszkadza mi cytryna w perfumach. Nawet jeśli ją tutaj wyczuję to mam wrażenie że podkręci całą tą czystość i niewinność, prawda? ;)
    Zakładając że i morelowa twarz się ujawni.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...