niedziela, 7 września 2014

Pachnący Paryż - Paryż olśniewa


Dziś notka do oglądania. Tekst na pewno nie przyćmi zdjęć. Nie dlatego, że nie mam nic ciekawego do napisania. Raczej z powodu mnóstwa blasku. :)


Flagowy butik Guerlain położony jest w najbardziej prestiżowej alei handlowej Paryża - Na Champs Elysees pod numerem 68.
Z zewnątrz jest to po prostu kamienica w paryskim stylu. Wewnątrz... Raj dla miłośnika stylu glamour. Albo złociste piekło. Ale po kolei...


Drzwi butiku wychodzą wprost na ulicę i są zawsze otwarte. Oczywiście w porach, gdy otwarty jest butik.
Vis-a-vis szerokich drzwi ustawiono złocisty stół, czy też stołopodobną, trzypoziomową konstrukcję, na której wystawione są wielkie i mniej wielkie flakony perfum. Wokół złoto, kryształy, lustra...

Na zdjęciu powyżej widać, jaki efekt robi to "od ulicy". Ludzie zerkają, zatrzymują się, wchodzą. Nie wszyscy, ale wystarczająco wielu, by we wnętrzu panował tłok. Tłoku na zdjęciu nie widać, ale zostało ono zrobione późnym popołudniem, tuż przed zamknięciem sklepu.

W wyniku panującego na dole tłoku nie zrobiliśmy tam żadnych zdjęć. To znaczy... Zrobiliśmy, ale byli na nich głównie ludzie. Ludzi mamy i w Polsce - całkiem fajnych i niespecjalnie różniących się od guerlainowej klienteli, więc nie będę ich tu prezentowała. :)


Wybierając się do tego przybytku luksusu miałam świadomość, że dolny poziom nie jest jedynym. Skorzystałam więc z obecności na sali nieskazitelnie eleganckich pań konsultantek i poprosiłam o wskazanie drogi na piętro.

Na pięterko wchodzi się po wąskich dość, krętych schodkach, ale powiadam Wam, nawet gdyby trzeba było się na nie wspiąć po warkoczu Roszpunki - wlazłabym!

Bo na piętrze zobaczyć można to:


Pusto. Puściuteńko. Żywego ducha - poza przystojnym, eleganckim i bardzo dyskretnym ochroniarzem, który cierpliwie usuwał mi się z kadru kiedy robiłam zdjęcia.


Duża, przestronna, złota sala, a na jej środku konstrukcja służąca do eksponowania perfum.

Nie wiem, na ile zdjęcia oddają urok i splendor tego stołu obfitości, ale na żywo robi on naprawdę duże wrażenie.



Na stole, poza różnego kalibru flakonami znaleźć możemy także materiały, z których pozyskuje się dystynktywne esencje.


W drewnianych, wyglądających trochę jak naturalne struktury misach:


Osobną "wystawkę" ma najnowszy, mocno promowany zapach Guerlain: L'Homme Ideale.


Pod ścianami zebrane w kolekcje perfumy o ograniczonej dystrybucji: L'Art et la Matiere, Les Déserts d'Orient, Les Elixirs Charnels, The 68 Collection, Les Parisiennes (Paryżanki) i Les Parisiens (Paryżanie).



Nad ekskluzywnymi kolekcjami (Collections Exclusives) wyeksponowane piękne, wielkie, limitowane flakony.


Z wielkim Shalimarem:


I flakonami z serii L'Abeille włącznie.


Oto L'Abeille Aux Ailes Or. Kryształ, złoto, ręczna robota. Powstało dokładnie 57 egzemplarzy tego dzieła. Jego zawartość to 245 mililitrów ekstraktu perfum Paradis Interdit. Cena... Jest bezcenny. Nie jest w zwyczaju podawanie ceny osobom niezainteresowanym zakupem.


A to, mili Państwo, jest flakon L'Abeille Aux Ailes Argent zawierający 245 mililitrów Reve de Lune. Całkowity "nakład" tego dzieła sztuki jubilerskiej to 25 numerowanych egzemplarzy. Cena? No cóż... W takim przypadku jeśli ktoś pyta o cenę, to znaczy, że go nie stać. Ja nie pytałam. ;)


Na tym nie koniec. To tylko "sala główna".
Wprost z niej przechodzi się wgłąb do pomieszczenia, które nazwałam roboczo "pokojem Aqua Allegoria".



Rozświetlone, półtransparentne ściany to nic innego jak szklane półki, na których ustawione są flakony perfum z serii Aqua Allegoria.


Na przeciwległej do stylowego okna ścianie wyeksponowano kolejne flakony. Aqua Allegoria.


Przepięknie wyglądały oświetlone od wewnątrz, otoczone drewnianą boazerią wnęki, w których na złotych, "lewitujących" podstawkach ustawiono wielkie, ozdobione guerlainowskimi pszczółkami butle. Aqua Allegoria, oczywiście.




Lecz to wciąż nie wszystko.


Na powyższym zdjęciu widać część piętra w perspektywie. Po drugiej stronie klatki schodowej znajdują się pomieszczenia poświęcone nieperfumeryjnej części asortymentu marki: produktom do makijażu i pielęgnacji.



Oczywiście wszędzie pusto. Żywej duszy.

Także w tej części lokalu znajdziemy akcenty perfumeryjne. Na przykład prezentację habit Rouge:


Czy osobny, zaciszny "ołtarzyk" dla Shalimara.



A teraz opowiem Wam o klatce schodowej. Tak, naprawdę to zrobię.



Na kapiącej od złota, mącącej wręcz wzrok klatce schodowej znajduje się płaski podest wielkości niedużego, podłużnego pokoju. Znajduje się tam kasa oraz złocista ściana ze złocistymi wnękami, w których w złocistym blasku pławią się zabytkowe flakony Guerlain.










Wygląda to olśniewająco.
Czy ja znów użyłam tego słowa? To pewnie dlatego, że byłam... olśniona.


Na koniec zdjęcie nie mające z perfumami nic wspólnego, ale nie mogłam się powstrzymać.
Z wysokiego stropu mniejszego, bocznego pomieszczenia na parterze, na żyłkach zwisają... balony. Złote, pękate balony w kształcie guerlainowskich pszczółek. Widać je doskonale z piętra.



Mam nadzieję, że Wam się podobały zdjęcia i gawęda. W sumie, zawsze mam taką nadzieję.
Na koniec dodam tylko, że we flagowym butiku Guerlain nie bardzo wolno robić zdjęcia. Kilka - tak. Ale tylko kilka. ;-)


Kolejny odcinek "Pachnącego Paryża" będzie już ostatnim. Ale za to będę miała dla Was małą pamiątkę z wojaży.

Do zobaczenia!



26 komentarzy:

  1. Wnętrze eleganckie, ale chyba poczułabym się trochę przytłoczona;) Wrażenie zrobiła na mnie klatka schodowa i "pokoik" Aqua Allegoria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie stół obfitości. Jest kosmiczny!

      Usuń
  2. Zamurowało mnie! Pomijając przesyt złota, tam jest jak w jakimś skarbcu Ali Baby, tyle że poza złotem stałym jest i płynne. Flakon L'Abeille Aux Ailes Argent jest zachwycający! Oczy niemal wyszły mi z orbit jak go zobaczyłam. CUDO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wyszły, jak weszłam na piętro. ta sala ze stołem obfitości... A potem kolejne sale... I te ZAPACHY! Przecież ja paryskich serii nie znałam w ogóle!
      Miałam ochotę przykuć się tam do mebli i zostać na tydzień. :)

      Usuń
  3. Na początku Twojej opowieści zdziwiłam się, że pozwolono Ci w ogóle zrobić fotki bo raczej nie pozwalają. Pewnie użyłaś jakichś czarów? :) Dzięki temu i dzięki Tobie mogłam poznać "zakamarki" sklepowe mojego ukochanego Guerlain'a. Zdjęcia zapewne nie oddają tego luksusu ale i tak zrobiłaś niezłą fotorelację. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, sama nie wiem, ale chyba rzeczywiście coś poczarowałam. ;)
      Bardzo chciałam Wam to pokazać. Naprawdę niezwykłe wnętrza.
      Cieszę się, że relacja Ci się spodobała. :):)

      Usuń
  4. Nie no. Teraz to ja już Ci konkretnie zazdraszczam ;-)
    Imponujące zdjęcia. Ale zdjęcie z podestem jest tak złociste, źe ciężko mi pojąć tę przestrzeń. Kapie wszystko od złota.
    Lubię Guerlaina :-)
    Ale Ci się udało z tymi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, mnie po wejściu na schody trudno było ją ogarnąć W REALU. Co dopiero na zdjęciu. :)
      Udało mi się. Bardzo jestem zadowolona, że się udało. :)

      Usuń
  5. Wspaniała podróż. Estetyka może podobać się lub nie, ale nie można odmówić wnętrzu tego, że robi wrażenie. Nie brak tu także konsekwencji oraz dopilnowania każdego szczegółu. Co szczególnie cenię :) Ciekawe, że od dkilku dni w Warszawie możemy odczuć przedsmak guerlainowskiego butiku. W S. Arkadia jest wystawka z historycznymi wodami kolońskimi. Można popatrzeć (co za kunsztowne flakony, butle wręcz), powąchać, a nawet kupić. Chyba pierwszy raz w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Sama mam nieco ambiwalentny stosunek do tego typu wystroju wnętrz, ale fakt, że tu w konsekwentny sposób zaaranżowano cały duży lokal, że nie przesadzono z dodatkami skupiając się na złocistościach, że faktury i blask zestawiono z prostymi formami - wszystko to sprawia, ze butik Guerlain mnie zachwyca, nie zniesmacza. choć dłuższe przebywanie w nim męczy.

      Te historyczne wody w Arkadii to Guerlain, czy inne marki? Możesz podać kilka przykładów? Bardzo proszę.

      Usuń
    2. Oczywiście:
      Eau de Cologne Imperiale (1860) Pierre-Francois-Pascal Guerlain
      Eau de Cologne du Coq (1894) Aime Guerlain
      Eau de Fleurs de Cedrat (1920) Jacques Guerlain
      Eau de Guerlain (1974) Jean-Paul Guerlain
      La Cologne Du Parfumeur 2010 Thierry Wasser

      Usuń
    3. Wstawili cały kącik niszowy. Poza Les Eaux G. także Serge Lutes,
      The Different Company (O paradoksie! Firma inna od wszystkich! Kiedy spytałam konsultantkę pragnącą koniecznie pokierować mną, co znaczy nazwa tej marki, usłyszałam - Nie znam angileskiego. I tu rozmowa się skończyła...)
      Potem mamy
      Ermenegildo Zegna kolekcja Essenze
      L'Atelier de Givenchy
      Van Cleef & Arpels
      Atelier Cologne
      Juliette Has a Gun.

      Jezdem w szoku.

      Usuń
    4. O rany... Jak ja czasem żałuję, że nie mieszkam w Warszawie!
      Agnieszko, bardzo Ci dziękuję za informacje. :*

      Usuń
    5. Bradzo proszę :) Mam nadzieję, że miejsce to wypełni się tłumem wielbicieli i wielbicielek perfum unikatowych.

      Usuń
    6. Agnieszko, dziękuję za informację. Dzisiaj tam pobiegnę (byle nie zwariować-będę to powtarzała jak mantrę całą drogę;-))

      Usuń
  6. Przez chwilę byłam w raju. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za miły komentarz. :)

      Usuń
  7. Cenię Guerlain i nawet wtórny ponoć Ideal mnie nie zniesmaczy :)
    A relacja przybliżyła nas do większego zrozumienia fenomenu marki... Ale pachnieee....obłędnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także Ideal się podoba. rewolucji nie robi - jest klasycznie elegancki i przyjemny dla nosa.
      A pachnie tam zaiste... Heh... Chcę do Paryża. ;)

      Usuń
  8. Tak bardzo zazdroszczę, patrzę na zdjęcia oczami wielkimi jak pięciozłotówki, ten wszechobecny przepych i elegancja jest nie do ogarnięcia, bardzo chciałabym zobaczyć to wszystko na żywo i... nigdy nie wychodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie. Mam dość niszowy gust, nie lubię złota, nie lubię bogatych zdobień, a jednak z Guerlaina wyjść się nie dało. Genialnie zaprojektowane wnętrza. Przyciągają jak magnes. :)

      Usuń
  9. OMG ,Sabbath byłaś w raju . I ta ogromna flaszka Shalimar ..... ach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie zapragnęłam pojechać do Paryża i czytam sobie przewodnik - tylko dlaczego właśnie ten Twój? ;-)

    Pojechałabym tam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...