wtorek, 2 września 2014

Prométhée Olivier Durbano - zapowiedź nowego zapachu


Olivier Durbano zapowiada kolejny, dziesiąty już zapach serii Parfums de Pierres Poémes. Co prawda wcześniej deklarował, że Lapis Philosophorum będzie tym najostatniejszym, ale przyznajcie się, ze też mieliście nadzieję na to, że słowa nie dotrzyma.

Prométhée czyli po prostu Prometeusz to dziesiąta opowieść w numerologicznej kolekcji perfum Durbano. W komunikacie prasowym Olivier wyjaśnia, że zapach i jego numerologiczna wymowa symbolizować mają dopełnienie, skończoność, kompletność. Nazwa natomiast nawiązuje do mitycznego tytana, który skradł bogom nie tylko ogień, lecz także symboliczne światło mądrości.


Nuty zapachowe Prométhée:


Nuty głowy: fenkuł, różowy pieprz, gałka muszkatołowa, mirt, olibanum, czystek (czyli labdanum)
Nuty serca: narcyz, lilia z Kaukazu, absolut lawendy, kozieradka, rosyjska szałwie, styraks
Nuty bazy: cedr, wetiwer, mirra, labdanum, ambra, piżmo




Prometeusz to jedna z moich ukochanych postaci mitologicznych. Nie mogę się doczekać!


Źródło ilustracji - Wikipedia.

  • Pierwsze dzieło to "Prometeusz niosący ludziom ogień" Heinricha Friedricha Fugera
  • Drugie to znajdujący się w zbiorach Luwru (widziałam go, ale moje zdjęcie wyszło dużo gorzej) Nicolasa Sebestiena Adama

16 komentarzy:

  1. Nooo - wybrał sobie intrygującą postać za temat przewodni! I nuty również ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ^Zgadzam się w 100% z przedmówczynią.

    Prometeusz to dla mnie ważna postać. Ważna i przerażająca / budząca lęki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M<nie Prometeusz nie przeraża. Lubię go. Był dobry. To największe, czym można być. Być dobrym.

      Usuń
  3. Hm, trudno wyrokować.... Nuty takie, że może być i cudo i wręcz odwrotnie. Zwłaszcza, że nut wiele.
    Ale tworzenie perfum w oparciu o jakąś historię lub postać historyczno/mitologiczną - rulez! Jakoś baśniowo się od razu robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - też mnie takie zabiegi ruszają. A juz nawiązania do mitologii uwielbiam pasjami!

      Usuń
  4. Labdanum...mruuuu! Jestem zaciekawiona. Wiem ,że bardzo lubisz Jego kompozycje. Ja na razie nie czuję pociągu. Ale wszystko się zmienia, więc może znowu potestuję. A "for siur" poznam się z nowym, oczywiście przez labdanum :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MNie się po cichutku marzy Labdanum Donny Karan. Cudo. Mam odlewkę, ale kończy mi się ona.
      I tak, mam słabość do Durbano. Do jego stylu perfumeryjnego i do niego samego. Do biżuterii też bym chętnie miała słabość, ale mnie nie stać. ;)

      Usuń
  5. Wiem, pamiętam jak mierzyłaś Jego naszyjniki. Zresztą pasowały do Ciebie. A nie każdemu w nich do twarzy. Są inne.
    Labdanum DK też mi się marzy. I Ty o nim mówiłaś i Pirath.. Tylko nie do dostania w Polsce. Może na jakimś lotnisku? Tyle już o nim słyszałam, że aż mnie swędzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasowały do mojego stylu, bo taki naszyjnik właściwie "robi" cały strój, a ja ubieram się bardzo prosto, ascetycznie wręcz. Czarne, proste ciuchy, brak dodatków. I urodę też mam taką czarno - białą, bez kolorów, które mogłyby wejść w konflikt z naszyjnikiem. Tak... Zdecydowanie mogłabym nosić. :)
      Na lotnisku Labdanum raczej nie kupisz. Jest w Harrodsie. Zawsze można poprosić kogoś o kupienie.

      Usuń
    2. Nosz kurka wodna...byłam w Londynie. I przez tę szybę wybitą straciłam swój własny i jedyny dzień w tym mieście, który przeznaczyłam na zapachomaniactwo...
      To dobranoc. Ja idę szlochać z rozpaczy w poduchę. :-(

      Usuń
    3. Aleksandro, nie szlochaj!
      Moja przyjaciółka wspominała, że wybiera się do Londynu - mogę ją poprosić o pośrednictwo. A jeśli nie ona, to znajdzie się ktoś inny. Popytam znajomych. Jeśli zdecydujesz się na flakonik - na pewno uda nam się jakoś to zorganizować. Tylko nie szlochaj. :*

      Usuń
  6. No i ja się oczywiście nakręciłem. mitologia mi nie robi ale symbolika już w kontekście gotowego pachnidła jak najbardziej przemawia do mojej wyobraźni. Co do Oliviera to miałem właśnie w planie zakupić odlewkę BT (swoją wykończyłem trochę temu...) by raczyć się bezbłędnie, jesienną aurą. Ale los chciał że wydałem pieniądze na Shams. Teraz czekam z utęsknieniem i przeczuciem że równie idealnie się sprawdzi... Prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie mitologia "robi". Nie jako źródło wiary, ale jako piekne opowieści pokazujące mentalność ludzi, ich lęki, pragnienia, próby oswojenia świata.
      A Shams... Wspaniały wybór. Piękny, ciepły zapach. Uwielbiam.
      Ja natomiast wydałam kasę (także taką, której wydawać nie powinnam) na dwa Guerlainy i Saffron Jo Malone. Heh... Ciężki los wariata. ;)

      Usuń
  7. świetna wiadomość Sabb... p.s. Olivier zdradził Ci to przy przysłowiowej herbatce?, podczas Twojej wizyty w Paryżu?... :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...