czwartek, 24 grudnia 2015

Najpiękniejszy flakon świata węduje do...


Kochani, dnie stają się dłuższe, ciemność traci władzę nad światem, rodzą się bogowie i nadzieja na lepsze jutro.  Wszystkim Wam spełnionych nadziei, pięknych dni i pogodnych nocy życzę jutro, pojutrze i zawsze.


Ten radosny czas we wszystkich niemal kulturach jest okazją do okazywania sobie sympatii i obdarowywania upominkami. Mnie w tym roku udało się zdobyć dla Was upominek wspaniały: cenny i unikatowy flakon Black Cube Swarovski Edition marki Ramon Molvizar.

niedziela, 20 grudnia 2015

Ostatnie pytanie w konkursie Black Cube Swarovski Edition


Dziś rozpoczynamy ostatni etap mikołajkowo - świątecznego rozdania, w którym nagrodą jest piękny i cenny flakon Black Cube Swarovski Edition marki Ramon Molvizar.


Drugie pytanie konkursowe brzmiało:
Jak nazywają się pierwsze znane z nazwy perfumy stworzone na bazie alkoholu?

Odpowiedź to: Woda Królowej Węgier lub inaczej Larendogra.
Nazwa ta wykorzystywana była już w czasach Królowej Elżbiety Węgierskiej, uznaje się ją wiec za nazwę własną, nie opisową.

sobota, 19 grudnia 2015

Ambrozja dla Was


Dziś dobra nowina dla mieszkańców Śląska.


Znana Wam już z rozdań na SoS Perfumeria Ambrozja - najstarsza perfumeria w Polsce dołączyła do naszej przedświątecznej akcji. Na każdą osobę, która odwiedzi Ambrozję przed świętami czeka darmowa próbka do wyboru oraz 10% rabat. Wystarczy podać hasło: Sabbath of Senses.

I imieniu Perfumerii Ambrozja zapraszam do odwiedzin.
  • Adres perfumerii:
    Rybnik, ul. Świętego Jana 1

piątek, 18 grudnia 2015

Wybierz Styl - niespodzianka dla Czytelników


Wraz z perfumerią Styl przygotowaliśmy dla wasz szybciutką i miłą niespodziankę przedświąteczną.


Każdy, kto odwiedzi sopocką perfumerię Styl przed Świętami zostanie obdarowany darmową próbką dowolnie z oferty wybranych perfum. Bez konieczności dokonywania zakupów i bez poczucia niezręczności. Wystarczy podać hasło" Sabbath of Senses.

W imieniu Perfumerii Styl zapraszam do odwiedzin. :)

  • Adres Perfumerii Styl:
    Sopot, ulica Bohaterów Monte Cassino 46 (vis a vis Krzywego Domu)

czwartek, 17 grudnia 2015

Wywiad na blogu Węglowy Szowinista


Zapraszam Was do lektury wywiadu ze mną, który ukazał się dziś na blogu Węglowy Szowinista.


Węglowy Szowinista to blog popularnonaukowy i pod tym kątem przepytał mnie jego Autor. Mam nadzieję, że nasza rozmowa okaże się dla Was interesująca. :)


Ja ze swojej strony wspomnieć muszę, że wielką radością jest dla mnie gościnny "występ" na tym właśnie blogu. Nie tylko dlatego, że Węglowego Szowinistę czytam od dawna i z przyjemnością, lecz także dlatego,  że prezentowane przez Autora spojrzenie na perfumy od praktycznej, badawczej strony wydaje mi się bardzo cenne.

Miłej wycieczki w gościnne, węglowe progi. :)

niedziela, 13 grudnia 2015

Konkurs o flakon Black Cube Swarovski Edition - etap II


Zapraszam do drugiego etapu mikołajkowo - świątecznego rozdania, w którym nagrodą jest flakon perfum Black Cube marki Ramon Molvizar z ekskluzywnej edycji zdobionej kryształami Swarovskiego.

Szczegóły konkursu znajdziecie w pierwszym poście opublikowanym na SoS równo tydzień temu: KLIK.


Dziękuję serdecznie za wszystkie maile z odpowiedzią na pierwsze pytanie.
Pytanie brzmiało:

Płatki jakiego metalu znajdują się we flakonach Black Cube Ramon Molvizar?

sobota, 12 grudnia 2015

...Po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko - Sensei Piotr Czarnecki


Dawno, dawno temu kochany mój Przyjaciel - Pirath z Perfumomanii, z którym często wymieniamy się pachnącymi polecankami i próbkami z tajemniczą miną wręczył mi atomizer zawierający ciemną, gęstą ciecz. Powąchałam i... zdębiałam. Spodziewałam się perfum, tymczasem zawartość fiolki pachniała oleiście, ostro, nieco spożywczo, cynamonowo - lecz nie perfumeryjnie.
Kiedy zaskoczona zaczęłam się domagać wyjaśnień, usłyszałam tylko:
- Jeden z moich czytelników takie rzeczy robi.

Jakiś czas później wszystko stało się jasne.
Piotr Czarnecki podesłał mi próbkę Sensei z jednej z pierwszych partii. Poznałam od razu - zapach był unikalny. I rzeczywiście nie pachniał jak perfumy. Ale dlaczegóż, pomyślałam wówczas, miałoby mi to przeszkadzać? Przecież od lat z uporem powtarzam, że nie lubię perfum pachnących perfumami!


Pierwsze skojarzenie pojawiło się natychmiast. Sensei pachniał jak archetypiczna kubańska fabryka cygar. Tyle, że zamiast Kubanek zwijających liście tytobniu na nagich udach tym razem byli... Kubańczycy. Śniadzi, młodzi, nieogoleni i niekoniecznie całkiem trzeźwi. Niestety - moja delikatna, blada skóra nie poradziła sobie z mocarnym, kipiącym cynamonem i goździkami Sensei. Nie mogłam napisać recenzji na bazie wąchania z fiolki.

niedziela, 6 grudnia 2015

Wygraj Black Cube Ramon Molvizar Swarovski Edition


Zapraszam Was dziś do udziału w rozdaniu, jakiego jeszcze nie było.
Dokładnie trzy lata temu ogłosiłam na SoS wyniki ankiety na najbardziej pożądany podarunek roku i rozdanie flakonu perfum, które zdobyły najwięcej głosów: Black Cube marki Ramon Molvizar.

Dziś mam dla Was prezent jeszcze cenniejszy: ten sam piękny, potężny, pełen mocy zapach w limitowanym, ekskluzywnym flakonie Swarovski Edition.

Fundatorem nagrody o wartości 4 195 zł jest firma Szmaragd i Diament - autoryzowany dystrybutor marki Ramon Molvizar.


poniedziałek, 30 listopada 2015

Chodźmy się bzić! - Voulez-vous coucher avec moi by Kilian


Tym razem zacznę od imponderabiliów.

Nazwa

Zwrot Voulez vous coucher avec moi najczęściej tłumaczony jest jako Czy chcesz pójść ze mną do łózka. Choć w istocie nie o łóżko chodzi i raczej także nie o sen. Chodzi o wspólne przyjęcie pozycji horyzontalnej. W celu... wiadomym.

Nie mam nic przeciw erotycznym konotacjom w perfumach (i czytając SoS nietrudno zauważyć, że nie mam). W sztuce cenię jednak niedomówienia, podteksty, aluzje i wszystkie te szlachetne gry, które w erotyczną interakcję angażują także nasz umysł. Myślę, że tu... Bardziej aluzyjna nazwa byłaby na miejscu. Szczególnie, że to przecież ekskluzywny panicz Kilian 'pięć warstw lakieru' Hennessy.

 Zdjęcie promujące perfumy Czy chcesz pójść ze mną do łóżka.


Gdy zobaczyłam powyższą fotografię opadło mi... Napięcie.

Gdyby ogłoszono konkurs, jak sfotografować piękną kobietę o pięknym ciele tak żeby nie wywoływało ono erotycznych skojarzeń, promo Voulez-vous coucher avec moi miałoby spore szanse na zwycięstwo.
Zaznaczam, że piszę o żywej kobiecie, nie o zwłokach.

Dziwnie upozowane ciało, z nienaturalnie wypchniętymi do przodu ramionami dającymi wrażenie zapadniętej klatki piersiowej i absurdalnie skróconej szyi; tułów ułożony tak, jak gdyby biodro zaczynało się tuż pod biustem (a długość rąk wskazuje na to, że to wysoka, smukła kobieta); jedna dziwnie wygięta dłoń zakrywająca rozpłaszczone w tej pozycji piersi, druga zakrywająca pępek pudełkiem - kopertówką. Do tego bardzo, bardzo mocny makijaż zarówno oczu, jak i ust oraz włosy jak kask. I wszystko to na drewnianym krześle.
Zdjęcie promocyjne wygląda, jak gdyby fotograf został skorumpowany przez konkurencję.


Dość jednak narzekania. Przejdźmy do zmysłowych, prowokujących, balansujących na granicy wulgarności perfum o seksie.

czwartek, 12 listopada 2015

Ale jazda! Army of Lovers LM Parfums


Armia Kochanków chodzi za mną od roku z okładem. Dziś w końcu doszła. I poznacie ich po tym, jak kończą. :)


We are all mad hehe!

Etap pierwszy: gra wstępna.
Nie występuje.


Rozpylając Army of Lovers na skórę człowiek rzuca się w króliczą norę. Z impetem ląduje na dworze Królowej Kier - i to w czasie balu. Olfaktoryczny zgiełk, feeria woni, przepych aromatów... Blotki gnące się w ukłonach, orkiestra grająca Rakowego Kadryla, jeże czepiające się trenów sukien i flamingi w roli świeczników wyjadające z półmisków czerwony kawior i trufle...

wtorek, 10 listopada 2015

Siedem grzechów przyjemnych - Malefic Tattoo LM Parfums


Dziś będzie mrocznie, występnie i namiętnie.

Czasem przydarzają nam się zapachy wywołujące w mózgu natychmiastowy, niepowstrzymany impuls. Obraz, skojarzenie, czasem opowieść. Zdarzają się też takie, które niczego nie wywołują i o tych raczej na SoS nie poczytacie. :)

Z dzisiejszym moim bohaterem mam problem zgoła odmienny. Opowieść pojawiła się natychmiast. Obraz, emocje, wrażenie jak kamień spadające z głowy do brzucha. I niżej. Rozumiecie?
Tylko jak to grzecznie opisać?


Pycha
Chciwość
 
Nieczystość



Pieprz
Labdanum
Ambra
Otwarcie Malefic Tattoo jest dotkliwe jak paznokcie wbite w plecy. Tak. Wtedy.


Jeśli taki jest początek, zapytacie, to co stanie się później? :)

niedziela, 8 listopada 2015

Zgrzyt pasa cnoty czyli żelazna nudziara - La Vierge de Fer Serge Lutens


La Vierge de Fer. Żelazna Dziewica. Iron Maiden!

Zaprawdę powiadam Wam, wielkie były moje nadzieje.

Pierwszą, spontaniczną myśl, że oto powstanie zapach porywający jak muzyka Iron Maiden i technicznie wysublimowany jak gitarowe pasaże Dave'a, Janicka i Adriana porzuciłam właściwie od razu. Gdyby za zapachem nie stał neurotyczny, zmanierowany Serge, może łudziłabym się dłużej.

Drugi pomysł, jaki kołatał mi się w głowie wydawał się równie kuszący: bezlitosny mariaż nut krwistych i dymnych; piękne, metaliczne monstrum na miarę Bitter Rose Broken Spear... Na taki zapach porwać mógłby się (w ostateczności) będący autorem wcześniejszych kompozycji matki Christopher Sheldrake, lecz skłonny do rozwodnionej nostalgii Serge Lutens... Niekoniecznie.

Pozostało mi więc ostatnie z oczywistych uzasadnień nazwy: dosłowne odwołanie do dziewictwa. Wiecznego - bo wszak dziewica ma być żelazna; ideologiczna.


Modliłam się do wszystkich perfumiarskich bóstw, by La Vierge de Fer nie okazały się perfumeryjnym hymnem ku czci hymenu.

No cóż... W tym kontekście modlitwa nie okazała się najlepszym pomysłem.

piątek, 6 listopada 2015

Wyprawa na kraniec siebie - Akowa M.Micallef


Akowa to zapach, który ma być rewolucją.

Mający dar odnajdywania unikalnych składników perfumeryjnych Geoffrey Nejman (więcej na ten temat w pierwszej części najnowszego mojego wywiadu z Twórcą) tym razem zaprasza do Afryki. Tajemniczy, egzotyczny składnik, który marka M.Micallef wprowadziła po raz pierwszy jako nutę towarzyszącą w Mon Parfum Gold, tym razem stanowi trzon zapachu. Wedle informacji Geoffreya - 80% esencji zapachowej Akowy.


Kto nie dotknął ziemi ni razu...*


W Akowę wchodzi się jak w poranną mgłę: już rozświetloną, lecz jeszcze nie ogrzaną słońcem. Pociętą promieniami na plastry chłodu. Wpełzającą pod ubranie, spływającą za kołnierz kroplami zimnego światła.

Kwiat pomarańczy z wyciągniętą do przodu, przerysowaną, wręcz cierpką częścią zapachowego spektrum; skórzasta bergamota; koloński akord ziołowy wystudzony lawendą; ozonowy wetiwer - otwarcie ostre, męskie, przejmujące.

czwartek, 5 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 3


Trzecia, ostatnia część rozmowy z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem to emocjonalna podróż w przeszłość.
Poprzednie części wywiadu znajdziecie na SoS:

***

Polskie korzenie

Klaudia Heintze: Wspominałeś o swoim polskim pochodzeniu. Opowiedz nam proszę, czym jest dla Ciebie Polska; z czym Ci się kojarzy, jakie wspomnienia wywołuje. Jak dobrze pamiętasz swojego ojca?


Geoffrey Nejman: Jeśli mam być zupełnie szczery, najważniejszym dziedzictwem po moim ojcu nie jest to, że był z pochodzenia Polakiem, lecz to, że był z pochodzenia Żydem. Urodził się w żydowskiej wiosce, która nazywała się Zduńska Wola. W dwudziestoleciu międzywojennym cała rodzina ojca przeprowadziła się do Niemiec. Mój ojciec zdobywał wykształcenie w niemieckich szkołach w Hamburgu.
Około sześćdziesięciu członków mojej rodziny udało się do Niemiec wraz z moim ojcem i jego rodzicami i żyli tam bardzo wygodnie dopóki nie nastał sławny Hitler.

Klaudia: Niesławny Hitler.

Geoffrey: Tak. Mój ojciec niewiele opowiadał o tamtym okresie swojego życia. Myślę, że wiele wycierpiał i nie chciał bym i ja cierpiał. Chciał jednak, żebym wiedział. To ważne, żeby każde kolejne pokolenie przynajmniej wiedziało, co się wydarzyło. To jeden z powodów, dla których zamierzam napisać tę książkę. Żeby nie przedłużać historii - mój ojciec miał nosa. Nie perfumeryjnego, tylko takiego życiowego. Miał przeczucie, że należy uciekać z Niemiec. Zwołał więc na szybko zebranie rodzinne i powiedział swoim krewnym:
- Musimy uciekać. Teraz. Dziś w nocy.
Nikt mu nie uwierzył. Nikt, poza jego rodzicami i bratem. Niestety, wszyscy pozostali zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego i zginęli w komorach gazowych. On zdołał tego uniknąć przeprawiając się łodzią rybacką z Hamburga do Anglii. Zapłacili rybakowi, który ich przewiózł.

wtorek, 3 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 2


Zapraszam Was dziś do lektury drugiej części wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - twórcami M.Micallef Parfums.

Pierwsza część wywiadu do przeczytania TUTAJ.
Kolejna wkrótce.

***

Rzeźbienie zapachu


Klaudia Heintze: Kreatywność charakteryzuje Was nie tylko przy tworzeniu zapachów. Wymyśliliście nowy kształt kryształów Swarovskiego. Normalny człowiek nie myśli w ten sposób. Normalny człowiek bierze to, co jest. I tu przechodzimy do drugiej sztuki. Martine, Geoffrey - opowiedzcie mi proszę o związku zapachu z flakonem. Opowiadając o Akowie wspomniałaś, że choć zapach należy do konkretnej serii, flakon nie może być taki, jak inne, bo taki nie pasuje do zapachu.

Martine Micallef: Połączenie zapachu i flakonu nie wymaga długiego namysłu. To się dzieje spontanicznie. To impuls.
Kiedy odwiedziliśmy plemię Akowa, nie rozumieliśmy ich języka. Komunikowaliśmy się wzrokiem, gestem, mową ciała. I czuliśmy piękno ich życia, czuliśmy, że to są piękni ludzie. Potrafili być tak szczęśliwi mając tak niewiele. Nie posiadali rzeczy, bogactw. Mieli miłość i ona dawała im szczęście. To na swój sposób niepokojące.

Geoffrey Nejman: Takie doświadczenia są dla Europejczyka szokiem. Zmuszają do zrewidowania celów, do zastanowienia się, dokąd tak pędzisz. Po co?

Martine: Co jest naprawdę ważne.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 1


Zapraszam Was dziś do lektury pierwszej części wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem, który miałam przyjemność przeprowadzić 27 października 2015 podczas ich wizyty w Domu perfumeryjnym Quality Missala w Warszawie.

Poprzedni mój wywiad z założycielami M.Micallef Parfums znajdziecie tutaj:

Tym razem także, ze względu na dużą objętość (prawie sześć tysięcy słów) wywiad podzielony został na trzy części.


Nagranie jest kontynuacją konwersacji zaczętej wcześniej, wobec powyższego brak mu oficjalnego powitania, nie będę jednak niczego zmieniała. Mam przekonanie, że dzięki temu lepiej poczujecie atmosferę tego niezwykłego spotkania.

Miłej lektury.

piątek, 30 października 2015

Relacja z wizyty Martine Micallef i Geoffreya Nejmana w Perfumerii Quality Missala


Zapraszam Was dziś do lektury relacji ze spotkania prasowego z twórcami marki M.Micallef Parfums.

Na spotkaniu, które odbyło się we wtorek 27 października o godzinie 11 w Domu Perfumeryjnym Quality Missala, Martine Micallef i Geoofrey Nejman opowiadali o tym, o czym mówić warto - o pasji, miłości i pięknie. A także o nowych perfumach marki i tajemniczym składniku X stanowiącym główną ich nutę.


Mam nadzieję, że zapoznaliście się z wywiadem z roku 2010, który polecałam Waszej uwadze wczoraj, kwestie w nim omówione zostały bowiem na spotkaniu potraktowane dość skrótowo. I takoż zostaną przeze mnie opisane.


M.Micallef Parfums powstały w roku 1996 - za rok obchodzić więc będziemy dwudziestolecie istnienia marki. Związek Martine i Geoffreya trwa lat 25 i to właśnie miłość dała im siłę, by spełniać marzenia. Wcześniej bowiem Martine prowadziła sieć salonów kosmetycznych, Geoffrey natomiast był bankierem. Wedle jego własnych słów - złym bankierem. Proszę jednak w to nie wierzyć.


czwartek, 29 października 2015

Wprowadzenie do wywiadu z Martine Micallef i Geofreyem Nejmanem


We wtorek 27 października Dom Perfumeryjny Quality Missala odwiedzili założyciele marki M.Micallef: Martine Micallef i Geoffrey Nejman. Przyjechali do Polski promować najnowsze perfumy M.Micallef - mroczne i tajemnicze Akowa.


Miałam przyjemność uczestniczyć we wszystkich oficjalnych oraz niektórych nieoficjalnych częściach wizyty tej ujmującej pary w naszym pięknym kraju, spieszę więc do Was z relacją ze spotkań, recenzją zapachu, masą zdjęć oraz, oczywiście, obszernym wywiadem, który tym razem będzie naprawdę, naprawdę wyjątkowy. Dość rzec, że gdy przewidziany na spotkanie czas upłynął i przyszło kończyć rozmowę, byliśmy wszyscy troje zapłakani i roztrzęsieni. Oczekujcie więc wielkich emocji i pięknej opowieści.

środa, 28 października 2015

Wyniki losowania zestawów Miya Shinma


Drodzy moi,
bez zagajeń i bez krasomówstwa, bo tonę w tekstach i bardzo, bardzo chce mi się do nich wreszcie wziąć.
Po tygodniu w drodze wreszcie mam chwil kilka na pisanie. I mam co pisać!


Zestawy próbek perfum Miya Shinma zawierające pełną ofertę marki (lista zapachów i warunki rozdania tu: KLIK) powędrują do:

1. Za refleks, bez losowania do Bluegirl.Ewa
2. Ars Longa Vita Brevis
3. Narde
4. Dorota N

Jako piąta wyszła Mari, ale Mari nie obserwuje SoS. Próbaski lecą więc do:
5. Doll Eyes


Mili Państwo - winszuneczki!
Czekam na adresy: blog@sabbathofsenses.com


Dziękuję wszystkim za wspólną zabawę, zapraszam do kolejnych. Też znienacka będą. :)

środa, 21 października 2015

Jak pachnie zepsuty odkurzacz gwiazdy muzyki - Ephemera by Unsound


Dawno, dawno temu... Sabbath of Senses miał być blogiem o postrzeganiu zmysłowym. Epistemologicznym notatnikiem epikurejczyka.
Miały się na SoS pojawiać opowieści o muzyce, która jest bardzo ważną częścią mojego życia, o literaturze (która takoż), o sztukach wszelakich - ze sztuką życia szczęśliwego włącznie. Miał być zbiorem esejów o pięknie - nieoczywistym często i niebanalnym zazwyczaj. Oczywiście, niebagatelną część mojego zmysłowego dziennika stanowić miały opowieści o zapachu. Tak się jednak złożyło, że zmysł węchu zdominował Sabat Zmysłów i blog stał się właściwie Sabatem Jednego Zmysłu opowiadanego za pomocą odwołań do innych zmysłów.

Czemu o tym piszę? Dlatego, moi drodzy, że dziś mam okazję ukłonić się pierwotnemu zamysłowi i opowiedzieć Wam zapachy opowiadające dźwięki.


Napisać o Gezie Schoen, że jest perfumiarzam to tak, jak gdyby napisać, o Ronaldzie Reaganie, że był aktorem. Był. Ale nie z tego go znamy, choć w jego działalności politycznej umiejętności aktorskie były bardzo cenne.
Podobnie jest z Gezą Schoenem. Jest perfumiarzem. Ma na koncie całkiem niezłe role... To znaczy... perfumy. Ale nie komponowaniem perfum zapisał się w naszej pamięci.

Geza Schoen sięga dalej. Przekracza granice. I czyni to z budzącą podziw łatwością i rozmachem godnym performera.

piątek, 16 października 2015

Miya Shinma - Japonia opowiedziana zapachem


Stary Świat oszalał na punkcie orientu. Orientu z małej - to nie jest blog o geografii.

Poznając, testując, nosząc i wielbiąc zawiesiste orientalne kompozycje zapominamy o tym, że rozbuchana moda na perfumy orientalne jest modą nieco... wybiórczą. By nie rzec, że nie do końca na temat. Krainy Lewantu, czyli tak zwany Bliski Wschód obejmujący rejon świata na styku Europy, Azji i Afryki to tylko część geograficznego i kulturowego Orientu. Kraje Arabskie zaś stanowią tylko część tej części.

Co z Środkowym Wschodem? I, przede wszystkim, co ze Wschodem Dalekim - najbardziej charakterystyczną częścią geograficznego Orientu?
Co z Chinami, Japonią, Koreą czy Indochinami? Co z Rosją?


Ano to, że niewiele znamy kompozycji mongolskich, chińskich, czy koreańskich. Ba! Nawet Rosja - kraj, w którym perfumy i perfumiarstwo cieszą się wielką popularnością i poważaniem nie oferuje nam wielu rodzimych zapachów. Choć... o perfumach krajów dawnego bloku wschodniego może napiszę innym razem. Dziś powędrujemy do Japonii.

wtorek, 13 października 2015

Walka postu z karnawałem, czerni z zielenią - Noir Patchouli Histoires de Parfums


Zapach paczuli nie jest czarny. Jest zielony. Zielenią ciemną, nasyconą. Czasem inkrustowaną brązem ciepłym jak szalik. Czasem oprószoną szarością zimną jak kamień. Jak namalować zieloną paczulę czarną kredką?


Wystarczy zgasić światło


czwartek, 8 października 2015

Fresch Couture Moschino - normalne perfumy dla normalnych ludzi?


Wszyscy mówią o nowym flakoniku Moschino. Powiem i ja słowa dwa: jest super!


Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta flakony z czasów, zanim przemysł perfumiarski połknął kij i zaczął reklamować każde - najbanalniejsze i najtańsze nawet perfumy jako "zmysłowe, uwodzicielskie i ekskluzywne". Buteleczki w kształcie śrubokrętów, poziomic czy młotków zawierające perfumy dla normalnych ludzi - to już wszystko było. O proszę: KLIK

Moschino wraca do tej tradycji i do perfum, które są "Cheap and Chic" owocowo - kwiatowymi Fresh Coutrure.

Nuty głowy:
bergamotka, mandarynka i ylang-ylang
Nuty serca:
piwonia, malina i osmantus
Nuty bazy:
nuty drzewne, paczula i ambroksan

Nie spodziewam się wielkiego dzieła. Spodziewam się dokładnie tego, co zapowiada butelka: bezpretensjonalnych, łatwych perfum dla normalnej kobiety. Albo mężczyzny, jeśli lubi kwiatki.:)


Co myślicie?

poniedziałek, 5 października 2015

Jesienny spis ambr - najlepsze perfumy z nutą ambry


Zgodnie z obietnicą zapraszam na subiektywny spis perfum z wiodącą nutą ambry.
Po lekturze artykułu o ambrze wiecie już, że w większości przypadków jest to akord ambrowy uzyskany za pomocą esencji ambrą nie będących. Nie wpływa to jednak ani na urodę, ani na siłę oddziaływania tych sugestywnych, otulających kompozycji.


Na wstępie powiem Wam, czego nie będzie. Nie będzie spisu wszystkich znanych mi perfum z nutą ambry. To mission impossible. Ostatnie moje tego typu przedsięwzięcie - spis oudów wymagał dwóch artykułów długich jak arktyczna zima, choć przecież dla europejskiego perfumiarstwa oud odkryty został dopiero 12 lat temu. Ambra w perfumach to temat - rzeka. Wybrałam więc głównie perfumy z ambrą w tytule - kompozycje dedykowane tej nucie i tę właśnie nutę celebrujące. To, co nazwałam AMBRAMI, nie ambrelytkami. Zapachy warte poznania i warte zapamiętania.

środa, 30 września 2015

Czy da się napisać perfumy o nieszczęściu? - 1904 Madame Butterfly Histoires de Parfums


Opera znaczy Dzieło. Dzieło imponujące z założenia - nie tam zwykły opus numer któryśtam. Opera to sen o potędze: wielkie emocje wymagające wielkich środków. I wielkich głosów. Opera ma zachwycać, poruszać, olśniewać.

Nie jestem wielkim fanem opery. Ładunek emocjonalny i ekspresja tej formy zazwyczaj przytłacza mnie i boli. Są opery, do których wracam - częściej do konkretnych arii, niż do całości - jednak "Madama Butterfly" zdecydowanie do nich nie należy. "Madamę Butterfly" w całości widziałam raz i zapłaciłam za to spłakaniem całego makijażu w miejscu publicznym oraz dołem. Na szczęście Madame Butterfly z Operowej Kolekcji Histoires de Parfums niewiele ma wspólnego z opowieścią o nieszczęsnej Cio-Cio-san.


Zacznijmy od kwestii oczywistej: piętnastoletnia, drobniutka Japonka nie powinna pachnieć ciężkim, tłustym, ziemistym masłem irysowym. Osiemnastoletnia matka podrzynająca sobie gardło w obecności dwuletniego synka nie powinna... Nie powinna być "twarzą" perfum.

Naprawdę zadziwiają mnie perfumeryjne inspiracje założyciela Histoires de Parfums. Kiedy podczas przeprowadzania wywiadu zapytałam  Geralda o to, czemuż u licha dał swoim perfumom twarz sadysty (prawdziwego, nie w cywilizowanym ujęciu znanym ze współczesnego BDSM) i do tego człowieka, który był bardzo złym literatem otrzymałam odpowiedź, że nie czytał i traktuje postać markiza de Sade jak symbol. Być może Madame Butterfly także jest symbolem, mnie jednak ciarki przechodzą po plecach.

Nie opowiem Wam dziś historii z opowiadania Johna Luthera Longa, powieści Chrysanthème Pierre’a Lotiego i opery Giacomo Pucciniego na podstawie libretta Ligi Illica i Giacomo Giacosa. Opowiem Wam historię Cio-Cio-san na podstawie olfaktorycznego libretta Geralda Ghislaina. Który pewnie opowiadania nie czytał. I dobrze.

czwartek, 24 września 2015

Dziś sobie poużywamy! - Espresso Royale Sebastiane


W komentarzach pod recenzją J'ose obiecałam Poli recenzję kolejnych perfum z nutą kawy. Perfum, których próbkę dostałam od jednej z najpogodniejszych, najbardziej ujmujących osobowości perfumeryjnego światka - od Murszafki, znanej Wam jako Pani Archeolog robiąca piękne zdjęcia z moich warsztatów.
Dziś spełniam obietnicę i oto proszę, kawka dla Poli. Smacznego. Kłaniam się. :)


Słodka gorycz
Świetlista czerń


Espresso Royale to perfumeryjna pułapka. Lista nut wygląda jak uroczy bilecik z zaproszeniem na kawusię z ciasteczkami w saloniku na pięterku. Orzeszki, karmel i kieliszeczek rumu dla rozwiązania języków. Tymczasem prawda wygląda tak:

Wchodzimy do starej kamienicy. Nie, żeby od razu upiornej czy zaniedbanej - po prostu starej. Klamka pokryta jest ciepłą, szorstką rdzą. Ciężkie drzwi skrzypią, jak gdyby zasypano zawiasy piaskiem. Z krętych schodów ktoś zajumał dywan.

piątek, 18 września 2015

Bo to zła kobieta była - J'ose Eisenberg


Od lat na SoS pojawiają się recenzje perfum z wiodącą nutą kawy. Dziś kolejna. Nie wiem już, która. Tym razem na celownik wzięłam perfumy selektywne, powszechnie dostępne i doskonale znane. I zabierając się do testów wiedziałam, że to nie będzie mój ideał.

Kawa ma być duża i gorąca. Nie lubię małych kawek, które znikają zbyt szybko. Nie lubię kawy przestudzonej lawendą. Nie znoszę kawy rozbielonej piżmem. A jednak... Moje nielubienie nie ma tu znaczenia. J'ose to są po prostu dobre perfumy.
Bardzo. Dobre.


Poznajcie J'ose

To, jak lubimy mieć podaną swoją kawę, to kwestia gustu. J'ose lubi gdy kawa jest mocna, czarna i bez cukru. Żadnego śmietankowego pitu pitu. Żadnych syropów. Uczciwie kawowa kawa.
J'ose bywa rozkojarzona. Kawę pija zimną - często stojącą na stoliku od paru godzin. W miętowo - lawendowym przeciągu.

czwartek, 17 września 2015

Struganie jelenia czyli Cuirs Carner Barcelona


Kiedy marka Carner Barcelona weszła na polski rynek i w moje ręce trafił set próbek ich zapachów - Cuirs od razu stał się moim faworytem. Bynajmniej, nie ze względu na swą oryginalność.


W 2009 roku na rynek weszły Black Afgano marki Nasomatto - perfumy, których promocja do dziś budzi kontrowersje. Perfumy z pasją wychwalane i z taką samą pasją zjeżdżane. Bez względu na to, czy odpowiadają nam prymitywne sztuczki, za pomocą Alessandro Gualtieri promuje swoje dzieła i na to, czy zapach podoba nam się, czy nie - trudno odmówić Black Afgano statusu "perfum kultowych".

Dwa lata po premierze Czarnego Afgana jego mrocznie mleczny akord wiodący rozpracowała Sonia Constant - perfumiarka pracująca wcześniej między innymi dla marki Avon, Fragonard, czy specjalizującej się w zapachach kjutaśnych Crazylibellule and the Poppies. Dla uzupełnienia obrazu wspomnieć warto, że Sonia Constant jest także twórczynią hiperekskluzywnych L’Abeille de Guerlain, których każda z 47 kryształowych butli kosztuje dwanaście i pół tysiąca Euro. Tyle, że słodkie L’Abeille de Guerlain także mieszczą się w olfaktorycznej grupie słodkich przyjemniaczków stanowiącej gros przedafganowego dorobku Constant.

Wracając do Black Afgano - w roku 2011 Sonia Constant uległa urokowi pseudohaszyszowego akordu, który tak wielką popularność przyniósł Gualtieriemu i użyła go (akordu, nie Gualtieriego) w swoich własnych perfumach.
Dwa razy.

wtorek, 15 września 2015

Rzeźby w białym drewnie: Bois Farine l'Artisan Parfumeur i Palo Santo Carner Barcelona



Dziś zapraszam Was na spotkanie z zapachem, którego recenzję odwlekałam najdłużej chyba z wszystkich. Poznałam go daaawno, daaawno temu. Właściwie, były to jedne z pierwszych niszowych perfum, jakie poznałam i zarazem jeden z moich pierwszych niszowych flakonów. Najciekawsze jest to, że od razu wiedziałam, że go zrecenzuję. Powąchałam, polubiłam, kupiłam flaszkę i zaczęłam zbierać się do napisania recenzji... Tak minęło dziesięć lat. :)

Dziś nadszedł TEN dzień. Nie nadszedłby pewnie, gdyby nie test Palo Santo...


Pod żaglami zapachu


Bois Farine to pierwszy zapach podróżniczej serii L'Artisan Parfumeur. Po nich nadeszły Timbuktu (2004) i Dzhongka (2006). Po trzyletniej przerwie do kolekcji dołączyły kolejne kompozycje: Al Oudh (2009), Traversée du Bosphore (2010), Batucada (2011), Séville à l’Aube (2012) i Caligna (2013).

sobota, 12 września 2015

Sunshine Man - przechadzka z Amouage


Pora wrócić do blogowania.
Po długiej przerwie człowiek nie ma odwagi zabrać się za zapachy wymagające mocnych tekstów i mocnych słów. Pisanie WIELKIMI literami wymaga przygrywki. Niechaj taką przygrywką będzie nowa propozycja Amouage: Sunshine Man.

Lubię słońce. Perfumom ze słońcem w tytule trudno mi się oprzeć. Nie oparłam się damskim Promieniom Słońca wiosną, nie oprę się także męskim teraz, gdy w okna zagląda nam widmo jesieni.


Spacer bez szalika


O damskich Sunshine pisałam, że są odrealnioną opowieścią o idealnym życiu. O męskich napiszę, że... są odrealnioną opowieścią o idealnym życiu. Tyle, że tym razem zamiast wygrzewać się w słoneczku na ławeczce w ogrodzie, wstajemy o świcie i wyruszamy w świat.


środa, 22 lipca 2015

Co robi Sabbath, kiedy nie pisze?


W prywatnej rozmowie na Facebooku jeden z zaprzyjaźnionych Czytelników (Lucado - pozdrawiam) wypomniał mi ostatnio "wakacje na blogu". No dobrze, uczciwie pisząc - nie wypomniał i w ogóle był miły jak zawsze, ale ja tam swoje wiem. Obijam się. Przynajmniej tak to wygląda z punktu widzenia Czytelnika bloga.

Część z Was zapewne, podobnie jak Łukasz, sądzi, że zastój na blogu wynika z tego, że jestem na wakacjach. Chciałabym... A może nie? Bo choć faktycznie marzy mi się wypoczynek, pochłania mnie praca dająca mi mnóstwo radości i satysfakcji. Nie pierwszy raz.


wtorek, 23 czerwca 2015

Wszystko, czego pragniesz - Oud Prestige Jacoglu


Kiedyś, kiedy dysponowałam ograniczoną ilością próbek, wszystko było łatwiejsze. Teraz zdarza mi się całymi dniami przekładać z miejsca na miejsce kartony pełne skarbów. Wahać się między recenzjami seryjnymi całych marek, a wyłuskiwaniem zapachów najbardziej moich. Między systematyczną egalitarnością, a tkwieniem w niszy pełnej kadzideł i oudów. Skłaniając się ku drugiej opcji, pomna faktu, że dyspnuję setem próbek nowej w Polsce marki Sospiro, przejrzałam nuty i zdecydowałam, które ich zapachy chcę zrecenzować. Wybrałam kadzidlane Misterioso i ambrowo - tytoniowe Classica. Sięgam do wora i... Dokładnie tych dwóch zapachów nie mam. Tadam!

Nie chcę jednak dopuścić do przestoju. Sięgam więc po perfumy, które mieszczą się w obu kategoriach: tkwią (niezbyt głęboko) w oudowej niszy i zarazem stanowią pełną, kompletną (na dzień dzisiejszy) ofertę marki. Oud Prestige Jacoglu.

Nie wiem, co będzie dalej...



We wszystkim jest część wszystkiego *


sobota, 20 czerwca 2015

Żywe Perfumy - Aqua Vitae i Aqua Vitae Forte Maison Francis Kurkdjian


Kiedy byłam dzieckiem, dziadzio czytał mi baśnie. Po wielokroć te same. Nawet, kiedy już znałam je na pamięć.

W wielkim tomiszczu, które było moją pierwszą ulubioną książką, znajdowała się także opowieść o Wodzie Życia. Opowieść archetypiczna - pojawiająca się w wielu odsłonach w wielu kulturach. Nie robiła na mnie wielkiego wrażenia. Kiedy mamy trzy - pięć lat, świat wydaje się konstansem. Ludzie, którzy nas otaczają, są stałą. Nie lękamy się, że odejdą. Nie myślimy o śmierci. I tak być powinno.

Żywa Woda staje się ważna, gdy doświadczymy straty. Tyle, że wtedy zazwyczaj nie wierzymy już w baśnie...


Kiedy zastanawiam się nad tym, jak wyobrażałam sobie w dzieciństwie zapach Żywej Wody, uświadamiam sobie, że wówczas dla mnie pachniała ona liśćmi babki i kamieniem. Wiecie, jak pachnie woda prosto ze źródła? Nie ma charakterystycznego zapachu kranówki i nie towarzyszy jej dotyk plastiku, który dla mnie zupełnie zmienia odbiór smaku wody mineralnej. Woda ze źródła pachnie... źródłem. Czasem zielenią wokół, czasem szarością kamyków, czasem żółtym słońcem cierpkim jak cytryna. Kompozycje zwane Wodami Życia Maison Francis Kurkdjian świetnie się w te moje wyobrażania wpisują.


czwartek, 18 czerwca 2015

Nights in red satin - Satin Oud Maison Francis Kurkdjian


Podczas swojej wizyty w Polsce Francis Kurkdjian promował trzy zapachy: A la Rose, Oud Satin Mood i najnowszą Wodę Życia (Aqua Vitae Forte), na której oficjalną premierę przyjdzie nam poczekać do jesieni. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym cyklu recenzji "powizytowych" nie rozpoczęła od oudu.

Oud Satin Mood to piąte perfumy Maison Francis Kurkdjian z oudem w tytule. W 2012 roku Francis ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, tworząc misterną, nader urokliwą kompozycję pod prostym tytułem "Oud".  Rok później przedstawił światu trzy kolejne Oudy: Jedwabny, Kaszmirowy i Aksamitny. W ostatnich tygodniach dołączył do nich kolejny nastrojowy agarowiec. Tym razem Satynowy.


Żadna z wymienionych kompozycji nie jest rewolucyjna. Wyróżniają się raczej urodą, niż bezkompromisowością. Noszą się miło, nie tupiąc.

Oud Satin Mood nie jest w tej materii wyjątkiem - jest nastrojowy, elegancki i otulający. I choć połączenie oudu z fiołkiem rewolucji nie robi (pojawiało się już w kompozycjach marek Mancera, Alexandre J. czy Agonist), jest bardziej oryginalne, niż oud z różą. Przy czym nie czarujmy się - opisałabym i kolejny rożoud. Reputacja "psa na oudy" zobowiązuje. :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Każda potwora znajdzie swego... - Jadab SoOud


Każdy z nas jest dla kogoś piękny. Dla ukochanego, ukochanej, dla przyjaciół, dla mamy. Są jednak ludzie piękni dla wielu. Obiektywnie. Obdarzeni harmonijnymi rysami i ciałem o właściwych proporcjach; a często także urokiem, którego nie sposób nie zauważyć i któremu niełatwo się oprzeć. Znacie takich ludzi?

Na blogu Perfumerii Quality nazwa Jadab przetłumaczona została jako "ciacho". I to właśnie oznacza to słowo - młodego, bardzo atrakcyjnego mężczyznę. Przystojniaka, gładysza, Adonisa. Tym razem jest to Adonis rodem ze wschodu - smagły, wielkooki, łagodny. Recytujący "Poemat winny" Omara Ibn Al Farida głosem, który obiecuje więcej, niż słowa.


All become drunk - no shame on them nor sin *


niedziela, 14 czerwca 2015

Tworzę, żeby być kochanym - wywiad z perfumiarzem Francisem Kurkdjianem



Wywiad z Francisem Kurkdjanem to marzenie każdego chyba dziennikarza piszącego o perfumach. Moje też. Dzięki zaproszeniu Perfumerii Quality Missala udało mi się je spełnić. :)
Wprowadzeniem do tej rozmowy było spotkanie prasowe, które relacjonowałam dla Was tutaj: KLIK. Dziś już bez wstępów zapraszam do lektury.



sobota, 13 czerwca 2015

Spotkanie z Francisem Kurkdjianem w Domu Perfumeryjnym Quality Missala


W każdej dziedzinie sztuki zdarzają się twórcy obdarzeni talentem do tworzenia dzieł zdobywających niezwykłą popularność. Zdarzają się twórcy wyjątkowo biegli w swej sztuce. I zdarzają się ludzie o wysokim poziomie etyki - wykonujący swoją wzniosłą pracę po prostu rzetelne. Jeśli zdarzy się, że wszystkimi tymi cechami - talentem, artystyczną charyzmą i pracowitością - obdarzony jest jeden człowiek: rodzi się gwiazda.


Mam oczywiście świadomość, że "gwiazda" to współcześnie dość skompromitowane słowo; jak jednak nazwać człowieka, który w wieku 25 lat tworzy jedno z najbardziej rozpoznawalnych, kultowych dzieł w swojej dziedzinie, a w wieku 32 lat otrzymuje najbardziej prestiżową nagrodę w swojej dyscyplinie sztuki? Za całokształt działalności, choć to przecież był dopiero początek. Jak określić twórcę, który jako jedyny przedstawiciel swojej profesji nagrodzony zostaje przez rząd swojego kraju Orderem Sztuki i Literatury? I to przed czterdziestką. Jeśli dodamy do tego kolejne nagrody, ponad setkę cieszących się niesłabnącą popularnością kreacji tworzonych dla największych marek w branży oraz odnoszący sukcesy własny dom perfumeryjny... "Gwiazda" nie wydaje się określeniem przesadzonym, prawda?

środa, 10 czerwca 2015

Ogłoszenia nospasterskie :-)


Kochani,
zgodnie z obietnicą daną Wam parę miesięcy temu - daję znak życia podczas blogowej ciszy.
Mam za sobą kolejny okres wytężonej pracy. I to "za sobą" poskutkowałoby już pewnie recenzją albo dwoma, ale niestety - mam zapalenie oskrzeli i zatok i nawet gdybym czuła się nieco lepiej, poważne wąchanie nie wchodziłoby w grę. Niepoważne też nie bardzo...


A wąchać mam co, bo poza nowościami marek dostępnych w Polsce (w tym kontrowersyjnej Orto Parisi) czekają na mnie pełne zastawy marek totalnie dla nas egzotycznych: Angela Ciampagna, Acqua di Stresa, Linari, Cale Fragranze d'Autore. Czekam też na zestaw perfum marki House of Orpheus - której zapachy i twórcę mam nadzieję wkrótce Wam przedstawić.


Jutro natomiast, mimo choroby, wybieram się do Warszawy na niezwykłe spotkanie. Jestem umówiona z panem ze zdjęcia. Poznajecie?

Uściski i do przeczytania. :)

poniedziałek, 18 maja 2015

Saltus, Succus, Tellus - nowe trio Liquides Imaginaires


Dziś wpis, który powinien pojawić się dawno, dawno temu. Nie w odległej galaktyce, lecz tu - na SoS.
Tak się złożyło, że dzięki uprzejmości Mood Scent Baru, Drzewną Trylogię Liquides Imaginaires miałam okazję poznać sporo przed premierą. Niestety, jak większość z Was, mili Czytelnicy, zauważyła - moje życie wywija ostatnio niezłe koziołki i w związku z tym mój cykl recenzyjny wywija razem z nim.

Arboralne kompozycje młodych nosów Givaudan: Shyamali Maisondieu (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) i Nadege le Garlantezec pojawiają się więc z pewnym poślizgiem. Lecz bynajmniej nie dlatego, że nie warte są słów. :)



Saltus
Natura non facit saltus

Saltus to po łacinie skok. W języku polskim ślad tego znaczenia znajdziemy w słowie salto. Jednak saltus to także dzika przestrzeń porośnięta drzewami - i tej definicji słowa kłania się Shyamala Maisondieu swoją kompozycją.


Saltus to zaiste przestrzeń. Rozległa równina porośnięta drzewami.

Jest schyłek lata. Poszarzały od upałów starodrzew budzi się do życia po raz wtóry tego roku. Przykurzone żywiczne pnie zgruchotane letnimi burzami wypuszczają nowe pędy, suche liście na obłamanych gałęziach przygotowują się do rozpadu, dywan mchu pokrywa się barwnymi puszkami sporofitów.

Gdy wchodzimy między drzewa, las pochłania nas jak woda, obejmuje jak stojąca, nieruchoma, zielona toń. Powietrze pełne aromatycznych pyłków wlewa się w płuca jak niepokojąco podniecający wywar z życia. Światło spływa kaskadami tworząc na ziemi ruchliwe kałuże blasku. Zza drzew każdy nasz krok śledzą brązowe i złote oczy prawowitych dziedziców tej ziemi. Gdzieś z dala dobiega nas kadzidlany aromat ogniska - żywych, płaczących złotymi łzami gałęzi skwierczących w żarze.

poniedziałek, 4 maja 2015

Oud, jakiego nie znacie! Oud Yas


Oud nie kokietuje. Nie szczebiocze do uszka, nie łasi się do skóry. Oud bierze co jego jak mroczny władca. Zazwyczaj.


Uśmiechnięta czarownica


Pierwszy moment z Oud Yas jest zaskakujący. Jest ładnie. Jest miło. Jasny, niejednoznaczny akord cytrusowy złożony z miękkiej werbeny i wytrawnej bergamotki rozświetla zapach jak snop światła pikujący w mrok. Jak robaczek świętojański w czerwcową noc.

Wokół czai się czerń. Wielkie ptaszysko z łebkiem wtulonym w lśniące czernią pióra. A gdy cytrusowy świetlik przysiada mu na dziobie okazuje się, że senny duch lasu ma łagodne, złote oczy.

piątek, 1 maja 2015

Pochwała zdrajcy - Eloge du Traitre Etat Libre d'Orange


Nikt nie lubi zdrajców. O ile zdarzają się ludzie podatni na urok despotów i okrutników, o tyle zdrajców, oszustów, judaszy nikt nie poważa.

Czy aby na pewno?


Jednym z etyczno - filozoficznych dylematów chrześcijaństwa jest spór o rolę Judasza w historii zbawienia. Czy Judasz był zwykłym zdrajcą i kanalią? Czy raczej postacią tragiczną, od której heroicznej zdrady zależało to, czy wypełni się Wola Boża? Czy bez Judasza potomkowie Adama i Ewy zostaliby zbawiani? Czy, będąc krytycznym ogniwem bożego planu, Judasz w ogóle miał wybór?

Jednak nie będzie to wpis o Judaszu, choć Pochwała Zdrajcy dedykowana jest "wszystkim Judaszom świata". Dziś opowiem o postaci o wiele bardziej jednoznacznej i antypatycznej. O postaci, która powinna budzić odrazę, a jednak, za sprawą popkultury, stała się ostatnio... Modna? Trendy? Atrakcyjna?!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Chanel No 5 review in English


Since I started posting my photos on instagram I get more and more questions about translating my reviews into English. Today I am happy to present to you a sample of what I usually do.

The review was translated by my lovely and talented friend Krystyna Chodorowska.




sobota, 28 marca 2015

Okna szeroko otwarte - Sunshine Amouage


Sunshine - najnowszą premierę Amouage najłatwiej opisać jako urodziwą i urokliwą zarazem. Urodziwą, bo wszak to Amouage. Charakterystyczną cechą tej marki jest szyk, swoista nietuzinkowa elegancja.

Złożone i bogate kompozycje Amouage zatrzymują się w swym bogactwie i złożoności o krok przed nadmiarem. To wyczucie smaku czyni tę markę wyjątkową.
Uroczą, bo przy całej akuratnej elegancji tych perfum udało się jednocześnie dać im swoistą lekkość, pogodę, bezpretensjonalność.

***

Zanim zaczniecie czytać recenzję, postarajmy się o nastrój. "Marzenie" Schumanna jest ku temu idealne. Dokładne w tej nieklasycznej, sennej wersji Andre Rieu:





Marzenie o słonecznym dniu


Otwarcie Sunshine to naprawdę "otwarcie". Rozpylone na skórze perfumy zagarniają przestrzeń swobodnie i bez nacisku. Jak gdybyśmy otwarli okno w letni poranek.

Moment, w którym ciepły, przesycony kwiatowymi aromatami ogrodu wietrzyk nieomal dotykalnie przepycha się obok nas, by zwiedzić dom, a promienie słońca liżą nas po twarzy jak figlarne szczeniaczki. Chwila, w której życie jest proste i dobre.

czwartek, 19 marca 2015

Rajski ogród, który nie jest ogrodem - Panorama Olfactive Studio


Płyniemy na zielonej fali. Choć przyznać Wam muszę, że w moim umyśle słowo "panorama" jest ewidentnie niebieskie. Nie zielone.
Ta Panorama jednak lśni soczystą zielenią i jest to jej niewątpliwa zaleta. Nie lubię niebieskich zapachów.


Green Heaven


Wyobraźcie sobie zieleń naturalistyczną i piękną zarazem. Zieloną, soczystą trawę - dużo zielonej, soczystej trawy. Świeżo skoszony, soczyście zielony trawnik aż po horyzont. Zielony trawnik nie mający nic wspólnego z nudą, czy monotonią. Zielony trawnik zachęcający do biegania, przewracania się i turlania. Bez łysych placków, bez dźgających w plecy patyków i bez owadów - z wyjątkiem biedronek, złotooków i ważek.

Pierwsze chwile z Panoramą to feeria odcieni zieleni. Stworzona przez Clementa Gavarry kompozycja opowiada wszystkie niuanse perfumeryjnej zieloności: odurzającą ostrość łamanych źdźbeł, cierpkość roślinnych soków, subtelny, blady aromat młodych pędów, słodycz dojrzewających owoców, balsamiczny zapach ziół. To prawdziwa panorama zieloności.

wtorek, 17 marca 2015

Podróż przez Ogródki Hermesa: od początku po wiosenną nowość 2015 - Le Jardin de Monsieur Li


Ogródki Hermesa - wszyscy wiedzą, o co chodzi, a jednak... jakże magicznie to brzmi.


Zawsze, kiedy myślę o tej serii, moja wyobraźnia podsuwa mi obraz półnagiego młodzieńca w kapelutku ze skrzydełkami wykonującego bliżej niesprecyzowane prace ogrodowe. Nieszczególnie opieram się tej wizji, bo przecież wiadomo, że Hermes uroczy jest i oprzeć mu się nie sposób. :)

sobota, 14 marca 2015

Złe wieści od Comme des Garcons


Nikt nie lubi być zwiastunem złej nowiny, ale czasem należy się poświęcić dla dobra ludzkości. Dlatego dziś wpis pożegnalny.



Dotarły do mnie wieści o ograniczeniu oferty Comme des Garcons. Wycofuje się z oferty wiele, naprawdę wiele znaczących, pięknych, unikatowych kompozycji.

Wyniki losowania


W niedzielę pierwszy raz wyszłam z domu po dwóch miesiącach mozolnej rekonwalescencji. Niestety, wyszłam z obowiązku, nie dla przyjemności. Obowiązek obejmował spotkanie z najbardziej chorym z nienawiści, destrukcyjnym człowiekiem, jakiego znam. Takim, który nic już nie buduje i całe swoje życie poświęca niszczeniu. Specyfika mojej funkcji w tym szczególnym układzie wymaga ode mnie tego kontaktu, a moje zasady zmuszają mnie do nie podejmowania walki. W imię wyższego dobra. Nie wiem, czy dobrze pojętego i nie wiem, czy nie przesadzam, ale nie potrafię inaczej. Z resztą i tak jestem do niczego w takich konfrontacjach. Potrafię tylko udawać, że nie cierpię.
Po takich spotkaniach wpadam w mentalny stupor i ludziofobię. Stąd moje milczenie na SoS. A także na Instagramie i Facebooku. Wybaczcie proszę. Próbuję się pozbierać - tak, jak już wiele razy się zbierałam. Tyle, że za każdym razem jest trochę trudniej.

Powrót zacznę od obowiązku - tym razem miłego.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...