piątek, 30 stycznia 2015

Intymny świat na wyciągnięcie ręki - Al Hareem Yas Perfumes


Yas Perfumes to marka od niedawna dostępna na Polskim rynku. Jest to sytuacja o tyle wyjątkowa, że sklep Sense Dubai w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej 46 jest jest aktualnie jedynym, poza krajami arabskimi punktem, w którym można te perfumy kupić stacjonarnie. I powąchać. Nie zapominajmy o możliwości powąchania.

Opowiem Wam dziś o jednym z ciekawszych zapachów Yas Perfumes - Al Hareem. Wkrótce natomiast mam nadzieję opisać dla Was moje ulubione perfumy tej marki. Wiecie, że lubię stopniować napięcie. :)


Męska stałość


Al Hareem to perfumy kontemplacyjne. Urzekające spokojem. Zapach spokojny jak niebo, gładki jak marmur, cichy jak kwiat.

Nazwa jest myląca. W naszej kulturze harem nie kojarzy się szczególnie dobrze. Abstrahując od kwestii związanych z równością płci i wolnością jednostki - najlepszym, z czym może się Europejczykowi kojarzyć to pojęcie są zmysłowe rozkosze. Tymczasem w kulturze orientu (nie tylko krajów arabskich, ale też Chin) harem to... dom. Najbardziej intymna, osobista część świata.

Al Hareem jeden z nielicznych w ofercie Yas Perfumes zapachów dla mężczyzn. I to z męskiej perspektywy opowiada nam swoją historię.


Głównym bohaterem opowieści jest piżmo. Czyste, prześwietlone jak zrobiona pod światło fotografia. Lekkie, jak puch dmuchawca. Wyprażone na rozgrzanych, wysuszonych nutach drzewnych. Owiane niejednoznacznym, kamforowym tchnieniem olibanum.

Piżmowe nuty są najbardziej stałą częścią kompozycji. Cichy bohater stanowiący oś wydarzeń. Mężczyzna w seraju.


Pod piżmowym puchem pulsuje orient.
Nuty krągłe, miękkie, ponętne. Złocista wanilia, kremowy sandałowiec, kaszmirowe nuty drzewne, ślad zmysłowości przypraw. I Ona. Najpiękniejsza z kobiet. Bladolica, czerwonousta, aksamitnoskóra - Róża. To na niej spoczną nasze oczy.

Sercem kompozycji włada róża. Włada nim tak, jak kobieta bez władzy zawładnąć może sercem mężczyzny - cicho, milcząco, zazdrośnie. Jest wszechobecna, osaczająco miękka, nieustępliwie łagodna. Dotyka skóry.


A jednak to nie jest opowieść o róży. Pomimo bujnej urody pozostaje ona tylko najpiękniejszą nutą w seraju nut.

Cały ten arsenał woni, wszystkie arabeski perfumeryjnego orientu stanowią w Al Hareem bazę dla puszystego piżma. Harem nut, dom jednego władcy.

Czy wiecie, że owocostan mniszka, czyli dmuchawiec, w niektórych regionach Polski zwany jest męską stałością? Z życiem ta kąśliwa metafora niewiele ma wspólnego, ale do Al Hareem pasuje idealnie. Lekki piżmowy puch jest tu wszechobecny. Osiada na każdej z nut - nie tworząc akordów, konstelacji, bukietów. Z dystansu wydaje się osobny - jak gdyby piżmo stanowiło jedyną liczącą się nutę tej melodii. Solistę w romantycznej orkiestrze.


Perfumy to mały, intymny wszechświat dostępny na wyciągnięcie ręki. Bez ograniczeń, warunków, niedoskonałości. Bez brzydoty. Bez wad.

Metafora haremu, który z męskiego punktu widzenia stanowi taki właśnie idealny świat - pełen piękna i bezwarunkowej akceptacji, dobrze opisuje orientalne perfumy. W tym przypadku analogia idzie dalej. Jeśli pozwolimy się uwieść nazwie, zobaczymy chłodne piżmo w seraju ciepłych woni.

Chłodne, jasne nuty w świecie arabskim symbolizują męskość. Dlatego olibanum jest kadzidłem męskim, a ciepła mirra kobiecym (zobacz więcej). Dlatego Al Hareem dedykowane są panom. I dlatego opowieść w nich zawarta ma tak wiele znaczeń.


Data powstania 2010:
Trwałość: kilkanaście godzin
Projekcja: kulturalna
Uwaga: Al Hareem to, w moim odczuciu, pełnoprawny uniseks

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: wanilia, sandałowiec
Nuty serca: lawenda, róża, piżmo
Nuty bazy: sandałowiec, piżmo


  • Autorką wszystkich prac wykorzystanych w tekście jest brytyjska graficzna Thelma Stanford. Jej charakterystyczne prace znajdziecie w sieci między innymi tu: 
  • GALERIA 1
  • GALERIA 2
  • GALERIA 3

22 komentarze:

  1. Niesamowicie sugestywna recenzja, Piękna. Niemal poczułam zapach.
    Jednak nie mogę się doczekać opisu Twoich ulubionych perfum marki. Jakoś tak...czuję, że będą mi bliższe. Łatwiej mi polubić (a nawet kupić w ciemno) zapach, który uważasz za "swój".
    Bosz...chyba jestem jakimś stalkerem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Martyno, niechaj bogowie szczodrze błogosławią mnie TAKIMI stalkerami! Toż ja na każdy komentarz czekam z utęsknieniem. To takie właśnie, miłe, ciepłe komentarze są dla mnie nagrodą za pracę wpakowaną w pisanie.
      Dziękuję Ci. :)

      Usuń
  2. Piękny opis, przeczytałam jednym tchem.
    Nawet nie wiedziałam, że jest taka perfumeria w Warszawie i to 10 minut ode mnie.. Może podjadę w weekend i obwącham i spróbuję zgadnąć, który to Twój ulubieniec. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ciekawa jestem... Choć to nie będzie szczególnie trudne. :)

      Usuń
  3. Ja też nie wiedziałam ,że jest takie nowe miejsce. To powącham i poczytam. Tak lubię :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego wąchania i miłej lektury. :)

      Usuń
  4. Gdzieś Ty się nauczyła tak bosko opowiadać o czymś tak skomplikowanym i zasupłanym jak perfumy? Robisz to mistrzowsko! Kolejny raz jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozpędzasz się z tymi recenzjami w mistrzowski sposób sięgając perfumeryjnego punktu G... Jest pięknie a pewnie będzie jeszcze piękniej. Przedostatnie zdjęcie pochłania swą miękkością . Dojrzała koncepcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj w galerie. Ja wybierałam prace kierując się głównie kolorem. Miały być piżmowe. Ale te barwne są często jeszcze bardziej interesujące.

      Usuń
    2. Wiem, widziałem takie na żywo... ;)

      Usuń
  7. Sabb, powinnaś zostać pisarką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że znam lepiej, niż bym chciała. :)

      Usuń
    2. Hahaha, obok lenia to nawet nie stałaś Sabb ;)

      Idę powąchać w tygodniu, choć może pójdę po drugim opisie, żeby od razu z dwoma się zapoznać :)

      Usuń
    3. Drugi opis jeszcze nie teraz. Teraz będzie ina seria. :)))

      Usuń
    4. Czytam. Nie zawsze komentuję, bo się kompletnie nie znam ale czytam :D

      Usuń
  8. Odwiedziłem jakiś czas temu Sense Dubai i kilka perfum Yas zachwyciło mnie (niestety nie zapamiętałem nazw, tak gorączkowe było wąchanie i odkrywanie). Z pewnością wąchałem Al Hareeem, były piękne. Pięknie, że taka marka dotarła do nas, naprawdę jest czym się zachwycać. Nie wspominam o bakhoor - piekielnie drogi, ale jakie zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bakhoor mnie urzekł. Ja zazwyczaj palę czyste żywice i drewno. Te mokre bakhoory palą się inaczej, kulturalniej, mniej rozrzutnie. Dumam nad sprowadzeniem materiałów do eksperymentów. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...