środa, 25 lutego 2015

Intryga uknuta nocą - Aoud Night Montale


Zabierając się za recenzję kolejnego Aoudu od Montale czuję się jak gdybym próbowała opróżnić morze za pomocą wiaderka. Bo tych Aoudów jest ze czterdzieści i choć wiem, co się w nich mieści - mam też przygnębiającą świadomość, że nie starczy mi sił i samozaparcia na przewalenie wszystkich po kolei. Szczególnie, że w istocie jest ich sporo ponad czterdzieści i wszystkie są masywne jak sarkofagi.

Aoud Night pachnie jak Dark Aoud zmieszany z Leather Aoud i Moon Aoud. Żadna z tych kompozycji nie jest rewolucyjna, nie jest więc także rewolucją Aoud Night. Ale jest ok. Wart recenzji.


Ja miałabym zemdleć?! *


Pierwsza w nos rzuca się róża. Gdyby Montale miało ikoniczną różę grającą w reklamach ich różanych perfum, to to byłaby jej kolejna rola. Róża krągła, szerokobiodra, czerwonousta. Z rysami wyostrzonymi makijażem, dużymi stopami wbitymi w atłasowe szpilki. Z paznokciami w szpic. Róża, która się nie rumieni i nie uśmiecha. I powiadam Wam, wolę, żeby tak zostało, bo mam obawy, że jej uśmiech nie zwiastowałby niczego miłego.

sobota, 21 lutego 2015

Pieprz jest cytrusem! - Intense Pepper Montale


Żartowałam z tym tytułem. Tak naprawdę pieprz jest magnoliowcem - podobnie jak laur, cynamon czy awokado. I magnolie, oczywiście.

A jednak Intensywny Pieprz Montale cytrusem jest niewątpliwie. Plastikowa cytrynka stanowi tu nutę znaczącą. I paradoksalnie, całkiem nieźle prezentuje się w tej spieprzonej roli.


Pieprzone zepsucie


Pierwszy wdech niesie proste skojarzenie: pieprz cytrynowy. Prosta mieszanka składników, które pozornie wcale do siebie nie pasują, a jednak tworzą mieszaninę wyjątkowo udaną.
Soczysta cytryna i popielisty pieprz. Lekka słodycz i wytrawna pikanteria. Świetnie z pieprzem złożony zapach cytrynowej skórki. Prosty akord operujący na wszystkich olfaktorycznych poziomach jednocześnie. Cóż za uroczy pomysł na perfumy!

środa, 18 lutego 2015

Co pod habitem - La Religieuse Serge Lutens

Jaśmin to kwiat, który w perfumach rodzi zazwyczaj relację typu love or hate. Wielbiony i nienawidzony. W roli głównej pojawił się w kompozycjach marki Serge Lutens już dwukrotnie: w Sarrasins i A La Nuit - obu stworzonych przez Mistrza Serge'a podczas wieloletniej, owocnej współpracy z Christopherem Sherdrake. Tym razem Lutens zmierzył się z jaśminem samotnie - tworząc kompozycję urzekająco prostą i bardzo osobistą.




Wybawienia od Dobra!
Równie biały jak śnieg jest kwiat jaśminu.
Moja religia jest Czarna.

Serge Lutens











La Religieuse, czyli Zakonnica to próba sięgnięcia w przeszłość. Z rozmów z Mistrzem dowiadujemy się, że życie zmusiło jego matkę do urodzenia dziecka pod opieką sióstr zakonnych. I że po latach zdradziła synowi, że nie był to dobry czas ani dobrzy ludzie. Stąd ambiwalentny stosunek Serge'a do religii. I stąd niezwykłe złożenie nut w La Religieuse.

sobota, 14 lutego 2015

Cztery jeże apokalipsy - wpis dla masochistów


Perfumy to sztuka osobista. Wymagająca od odbiorcy nie tylko osobistego kontaktu, ale też zaufania. Każde odtworzenie takiego olfaktorycznego utworu jest obietnicą: przytulę cię do skóry, ogrzeję ciepłem swojego ciała i nie opuszczę aż do bazy. Człowiek różne głupstwa czyni w nadziei na miłość. Ale gdy już wiemy, że miłości nie będzie, naprawdę trudno jest zmusić się do przytulenia takiego jeża. Czy raczej w tym przypadku - skunksa.
Ja wiedziałam. :(


I dla Was przytuliłam cztery jeże.


niedziela, 8 lutego 2015

Anioł ciemności - Yas Al Malaki


Malaki to anioł, posłaniec boży.

Imię to często noszą kompozycje z przewodnią nutą oudu, w kulturze arabskiej bowiem przez wieki wierzono, że niezwykła, balsamiczna woń tego drewna nie tylko miła jest bogom, lecz wręcz zaskarbia ludziom ich przychylność. Człowiek pachnący agarem miał większe szanse na to, by bogowie zechcieli wysłuchać jego modłów.
Islam przejął pachnącą tradycję kultur przedislamskich i zaadaptował ją do nowych realiów. Woń kadzideł miła jest Allahowi tak samo, jak Jehowie. O ile jednak chrześcijański Bóg upodobał sobie zimne kadzidło frankońskie, o tyle Pan Światów ceni wonie cieplejsze, nie stroniąc od od ambry i piżma.

Przy okazji opowieści o zapachu nazywanym Bożym Posłańcem wspomnieć warto o szczególnej pozycji pachnideł w kulturze Islamu. Pobożny Muzułmanin zobowiązany jest nie tylko do przestrzegania higieny osobistej, lecz także, jeśli to tylko możliwe, do używania perfum. Matka Wierzących, Aisza rzekła była, iż ofiarowanie pachnidła w Kaabie jest milsze Bogu, niż ofiarowanie złota i srebra.

Ja zaś rzeknę Wam bez ogródek, że po pierwsze Posłaniec ten przynosi bardzo dobrą nowinę - albowiem Yas Al Malaki naprawdę pachnie oudem. Oudem, który skupia uwagę nie tylko bogów, ale i ludzi. Po drugie zaś... Moja opowieść nie będzie miała nic wspólnego z pobożnością. :)


Every morn and every night
Some are born to sweet delight
Some are born to sweet delight
Some are born to endless night.*


Yas Al Malaki to zapach boski, lecz zaprawdę powiadam Wam, nie boga z jasnego nieba jest posłańcem.

sobota, 7 lutego 2015

Koniec świata!


Koniec świata - cóż to za temat dla artysty!

Każda kultura, każda mitologia kreuje własną wersję tego wydarzenia. Apokaliptyczne wizje świata ginącego w powodzi ognia, pod gradem błyskawic lub w odmętach fal współistnieją w ludzkiej świadomości z wizjami powolnej entropii. Nawet nauka nie rozstrzygnęła jeszcze ostatecznie, czy skończymy w wielkim ogniu, czy w wielkim chłodzie. Ale jedno jest pewne - temat prosi się o wielką wizję i wspaniałe olfaktoryczne instrumentarium.



Innego końca świata nie będzie*


Tymczasem La Fin du Monde wcale nie ma pretensji do bycia zapachem Wielkim przez Wielkie W. Koniec Świata w wersji Etat Libre d'Orange jest satyrą na apokalipsę. Przewrotną krotochwilą zmontowaną z symboli popkultury jak mieniąca się wszystkimi barwami tęczy bożonarodzeniowa szopka z kartoników po zapałkach i sreberek z cukierków. Bo co łączy popcorn i proch? Jedno i drugie jest wystrzałowe!

piątek, 6 lutego 2015

Wigila recenzji. :)


Wigilia końca świata

Zamilkły ptaki
Teraz gwiazdy będą śpiewać



Czy wiecie już, jaki zapach opowiem Wam jutro?

wtorek, 3 lutego 2015

Jak zostać Dziewczyną z Marzeń - Bendelirious Etat Libre d'Orange


Henri Bendel to postać symptomatyczna dla świata mody. A może raczej dla świata kobiet - bo oferta marki skierowana jest do Pań, asortyment przeznaczony dla Pań, marketing obliczony na Panie. I oprawa graficzna, oczywiście, także przedstawia Panie. O oprawie graficznej wspomnieć warto, gdyż malowane współcześnie przez Izaka Zenou, charakterystyczne, nienaturalnie wysmuklone sylwetki promujące markę to podobno wynik współpracy z samym Andym Warholem, którego talentu Bendel mieni się być "odkrywcą".


Sam Henri Bendel jest postacią, o której słów kilka napisać warto. To niezwykły przykład wykorzystania nietypowego, pozornie nieprzydatnego talentu, jakim jest wyczucie smaku. Czy po prostu dobry gust, jak określają to biografowie Bendela.

Henri Bendel nie był kreatorem, projektantem, ani nawet krawcem. W nowojorskim środowisku pełnił rolę kogoś w rodzaju arbitra elegantiarum - wyroczni w dziedzinie stylu i elegancji. I tego, co jest "posh".

Co sprawia, że Bendel wart jest tak długiego wstępu? Jego innowacyjność. To Bendel "wynalazł" konsultantów zakupowych służących radą i pomocą przy zmianie wizerunku. W obrębie oferty jego domu towarowego, oczywiście. To on wynalazł sezonowe wyprzedaże. I pokazy mody w formie, w jakiej znamy je obecnie. To on wreszcie, sprowadził do Stanów Zjednoczonych paryski szyk. I Coco Chanel.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...