niedziela, 8 lutego 2015

Anioł ciemności - Yas Al Malaki


Malaki to anioł, posłaniec boży.

Imię to często noszą kompozycje z przewodnią nutą oudu, w kulturze arabskiej bowiem przez wieki wierzono, że niezwykła, balsamiczna woń tego drewna nie tylko miła jest bogom, lecz wręcz zaskarbia ludziom ich przychylność. Człowiek pachnący agarem miał większe szanse na to, by bogowie zechcieli wysłuchać jego modłów.
Islam przejął pachnącą tradycję kultur przedislamskich i zaadaptował ją do nowych realiów. Woń kadzideł miła jest Allahowi tak samo, jak Jehowie. O ile jednak chrześcijański Bóg upodobał sobie zimne kadzidło frankońskie, o tyle Pan Światów ceni wonie cieplejsze, nie stroniąc od od ambry i piżma.

Przy okazji opowieści o zapachu nazywanym Bożym Posłańcem wspomnieć warto o szczególnej pozycji pachnideł w kulturze Islamu. Pobożny Muzułmanin zobowiązany jest nie tylko do przestrzegania higieny osobistej, lecz także, jeśli to tylko możliwe, do używania perfum. Matka Wierzących, Aisza rzekła była, iż ofiarowanie pachnidła w Kaabie jest milsze Bogu, niż ofiarowanie złota i srebra.

Ja zaś rzeknę Wam bez ogródek, że po pierwsze Posłaniec ten przynosi bardzo dobrą nowinę - albowiem Yas Al Malaki naprawdę pachnie oudem. Oudem, który skupia uwagę nie tylko bogów, ale i ludzi. Po drugie zaś... Moja opowieść nie będzie miała nic wspólnego z pobożnością. :)


Every morn and every night
Some are born to sweet delight
Some are born to sweet delight
Some are born to endless night.*


Yas Al Malaki to zapach boski, lecz zaprawdę powiadam Wam, nie boga z jasnego nieba jest posłańcem.

Dominującą nutą jest oud. Oud ciemny, smolisty, gęsty. Kładący się na skórze jak ciężka dłoń. Sunący po ciele jak krople potu. Grzejący w kark jak pocałunek.

Oud lepki i pierwotny. Przywierający do ciała jak satynowe prześcieradło po miłosnej nocy. Skupiający uwagę jak dotyk na pokąsanej pocałunkami skórze. Oud natrętny jak pożądanie. Cierpki jak pożądanie. I słodki jak pożądanie.

Piękny jak spełnienie.


W otwarciu zapach nie rozpieszcza. Uderza jak rozpędzone zwierzę - pierwotna siła nieskażona kompromisem i cywilizowanymi układami. Wiekowy oud w skali makro - ukazany z wszystkimi niuansami tej złożonej nuty. Niesamowita mutacja sękatego drzewa z żywym zwierzęciem zaklęta w czarny kamień. Nie wiem, czy zetknęłam się kiedykolwiek z tak bezkompromisową, bezwstydnie odartą z ozdobników nutą oud w perfumach.

Yas Al Malaki to zapach balansujący na granicy między klasycznym pięknem, a turpizmem. Zatrzymany dokładnie w punkcie, w którym trafia w oba cele - olśniewa i poraża. Piękny jak Narcyz zamieniony w kamień, nie w kwiat.


Po chwilach kilku, zapach łagodnieje. W uszach jeszcze dzwoni, mózg wciąż zbiera się po uderzeniu dzikiego zwierza zachwytu, lecz kompozycja skończyła już wojnę. Zdobyła wszystko. Teraz okazuje łaskawość.

Fizjologiczna słodycz wiekowego oudu łagodnie mutuje w żywicznie dymną słodycz kadzidła. Wigotne, cielesne akcenty przesychają w cieple. Oudowe zwierzę chowa kły. Barbarzyńca cywilizuje się.


Yas Al Malaki zachowuje się na skórze jak prawdziwy oud. Ociepla się, wygładza, nabiera aksamitnej miękkości i głębi. Łagodny, cywilizowany zapach kadzidła pięknie współbrzmi z oudem. Jasne, gładkie jak wstążki smugi dymu podkreślają surowe piękno mrocznego, oudowego anioła. Majacząca w tle klasycznie orientalna, złocista baza splamiona różą jak pojedynczą kroplą krwi osadza kompozycję w kontekście. Nie zmienia jej, nie koloruje, nie odziewa w purpurę. Czarny Anioł pozostaje posłańcem ciemności. Tylko ciemność okazuje się niestraszna.


To nie jest zapach dla oudowych neofitów. To mroczny przedmiot pożądania wytrawnego oudowego kultysty. Posłaniec czarnego boga, który porywa w podróż do krainy mroku. Opierających się i lękliwych obdaruje koszmarem. Czcicielom Czarnego Pana przynosi niewysłowioną rozkosz. 


Nuty zapachowe: oud, kadzidło
Trwałość: powalająca. Dobę trwa, pomimo kąpieli.


* Każdego ranka i każdej nocy
Ktoś rodzi się w słodkim zachwycie
Ktoś rodzi się w słodkim zachwycie
Ktoś rodzi się w nieskończoną noc.
William Blake


Źródła ilustracji:
  • Autorem trzeciej i ostatniej użytej w tekście grafiki jest Luka Basyrov - rosyjska graficzka tworząca w stylu fantastycznego realizmu. Zamieszczone prace pochodzą z galerii na serwisie Deviantart: KLIK. Zachęcam też do odwiedzenia profilu artystki na serwisie Tumblr: KLIK.
  • Autorką grafiki tytułowej jest Naomi Chen. Link do strony autorki: naomichenart.com
    Twórczynią przedstawionej postaci jest Black Ravyn publikująca także jako Neversis.

38 komentarzy:

  1. Bałabym się przechodzić nocą obok Twojej toaletki. Widzę, jak ożywają te wszystkie mroczne monstra i jak próbują za wszelką cenę wydostać się z flakonów. Za dnia pewnie błyskają zza szkieł fałszywymi uśmiechami, ale gdy pozwolisz im się uwolnić - przepadłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Uwielbiam Cię! Ten komentarz po prostu mnie urzekł!
      Tak jest, dokładnie tak jest właśnie. Tyle, że moje mroczne monstra wiedzą dobrze, kto tu rządzi i wypuszczone z flakonów łaszą się do skóry i robią wszystko, by mnie zadowolić. :)

      Usuń
  2. Klaudia..kiedy skończą się te oudy? Brakuje mi miejsca na półkach i kasy na koncie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gniewaj się, ale ja osobiście mam nadzieję, że nigdy się nie skończą. Choć braki odczuwam podobne. :/

      Usuń
  3. A miałam naprawdę mocne noworoczne postanowienie nie robić zakupów w ciemno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zgodzisz się poczekać aż zacznę wychodzić z domu, z radością podeślę Ci próbkę. :*

      Usuń
    2. Nie możesz być taka dobra! To znaczy- bardzo dziękuję, tak, z najwyższą radością poczekam.

      Aż mnie wbiło w fotel przy czytaniu Twojej recenzji- a coraz trudniej jest opisom zapachów z oudem w roli głównej zrobić na mnie wrażenie. Tym razem z ekranu wyglądał do mnie flakon, który jednoznacznie deklarował, że jest zapachem stworzonym dla mnie:)

      Z przyczyn całkowicie nieegoistycznych życzę Ci,żebyś wracała do wychodzenia z domu, czyli do zdrowia jak najszybciej.

      Usuń
    3. Oczywiście, ze mogę. To, że się nie odzywam mailowo nie znaczy, że przestałaś być moją zapachową bratnią duszą. Z wielką radością Cię pokuszę. Choć obawiam się, że próbka nie uratuje Cię przed zakupem... :)

      Usuń
    4. Nie uratuje mnie przed zakupem, ale uchroni przed zakupem w ciemno:)
      Bycie bratnią duszą chyba jest na zawsze; podobnie jak dożywotni jest Twój tytuł mojego największego autorytetu w dziedzinie perfum:)

      Usuń
    5. Chodzę wokół tego komentarza od paru godzin. I nie wiem, co napisać... Napiszę więc, że tak - bratnią duszą to na zawsze! A za ostatnie zdanie... Dziękuję. Jestem zaszczycona. I to nie jest figura retoryczna.

      Usuń
  4. Zaryzykuję próbę na swojej skórze. Miałam okazję przetestować na sobie Black Oud, ale tam oud występuje w towarzystwie kilku innych składników, które razem dają zapach kojarzący mi się z pewną częścią dzieciństwa, do której nie tęsknię ani odrobinę. Tu jest niemal czysty (no i ten opis! jakaż ja jestem podatna na Twoje obrazy...), więc będę miała okazję upewnić się czy to co tak mnie zaintrygowało (mimo wszystko) w Black Oud jest rzeczonym oudem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Black Oud nie należy do moich ulubionych oudów. Za dużo róży i oud za bardzo klockowaty, płaski. Tu oud jest bardziej naturalistyczny, taki do cna oudowy, stary... taki wiesz... Że nie ma przebacz. :)
      Mnie po prostu porwał. Na strzępy. :)
      Ja tylko uprzedzam. nie oczekuj normalnie ładnych perfum. To jest tytan.

      Usuń
  5. Kobieto, do diaska, jak możesz mi tu wypisywać TAKIE RZECZY?!?!?! I co ja mam potem ze sobą zrobić, jak się nawet nie mogę tymi cudownościami sztachnąć, no :P
    Ech, ale zapach musi być diabelski! W dobrym tego słowa znaczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznasz poznasz. Podrzucę Ci próbkę. :*
      A zapach jest iście diabelski - jeśli uznamy diabła za ojca nieczystości cielesnej. :)

      Usuń
    2. Naprawdę? Dzięki stokrotne! :***
      A przy okazji, sprawdzałaś ostatnio skrzynkę? ;)

      Usuń
  6. ..."Aisza rzekła była, iż ofiarowanie pachnidła w Kaabie jest milsze Bogu, niż ofiarowanie złota i srebra"...a o mnie nic nie wspomniała? (żart) A tak szczerze, ja również wolałabym otrzymać porządne pachnidło, które pobudzałoby moje zmysły niż złoto lub srebro, które cieszyłoby wzrok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego wzroku nie cieszy złoto. Jakoś nie bardzo lubię. Srebro obleci, ale szału nie robi.
      Co do Aiszy - gdybym miała okazję spotkać ją osobiście, na pewno byśmy Cię oplotkowały. niestety, spóźniłam się trochę i muszę opierać się na źródłach pisanych.
      Sformułowanie rzeczywiście jakieś takie dziwne wyszło, ale nie chciałam rozwlekać tych pobożnych dygresji do niepobożnego tekstu. Pomyślę nad poprawkami. :)

      Usuń
  7. Litości ! Jak można zdobyć próbkę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skontaktuj się z Sense Dubai. Nie wiem, jak u nich z wysyłką próbek, ale wiem, że można to powąchać w Warszawie na Mokotowskiej. Ja stamtąd mam.

      Usuń
  8. Mrocznie. Przerażająco. Obrazy ... mówią. Jakoś obawiam się go...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę słusznie, bo to nie jest przyjemniaczek. Ja lubię oswajać olfaktoryczne monstra. A one mnie lubią... :)

      Usuń
    2. Dzisiaj wolę podtopić się w moich kwiatkach. (Chociaż pod wpływem pewnych ludzi,coraz częściej szukam dziwnych,innych,trudniejszych zapachów :-))

      Usuń
    3. Aleksandro droga, nie wartościujmy w ten sposób. Kwiaty to piękno bardziej klasyczne, ale też bywają trudne. Dla mnie tymi trudniejszymi zapachami są kwiaty - odkrywam je tak, jak Ty odkrywasz inne wonie. Ze skupieniem i pewnym trudem. Naprawdę. :*

      Usuń
  9. Oszołomił mnie Twój opis tak, iż mam ochotę od razu, w ciemno kupić i dać się mu omamić!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Nie do końca taki był plan. To dość trudny zapach. Oudowy hard core. Nie taki, jak Dhan Oudh Al Nokhba, ale też bardzo, bardzo arabski i bardzo oudowy. Bez tej europejskiej powściągliwości Royal Crown czy Francisa Kurkdjiana.
      Ale testować warto. Do tego zawsze zachęcam.

      Usuń
  10. Nie jestem oudowym kultystą ale muszę je choć powąchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! Ja jestem. Powinnam zostać jedną z matek tego kościoła. Przynajmniej w Europie. :)

      Usuń
  11. Ha, a ja się ostatnio dziwiłam, że nawet nie mam "na celowniku" nic do natychmiastowego i absolutnie koniecznego przetestowania... no i długo ten mój spokój ducha nie potrwał; weszłam, przeczytałam i dostałam małpiego rozumu nieomalże ;)

    Ale nie oszukujmy się; czekałam na ten moment - wygląda na to, że Twój zachwyt jakimś zapachem jest automatycznie skorelowany z jakimś ośrodkiem pobudzenia gdzieś w mojej głowie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba działa w obie strony, bo ja również ufam twoim zachwytom i staram się testować to, co zachwalasz. :)

      Lubię tę ekscytację, kiedy spodziewam się nowego zachwytu albo przynajmniej mocnych przeżyć. A najlepiej jednego i drugiego na raz. :)

      Usuń
  12. od kilku już dni 'kręcę się' wokół tej recenzji i nie mogę przestać - perfumy mają wielką moc, ale słowa, które je opisują - również :)
    dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bardzo Ci dziękuję. Słowa w komentarzach mają moc dla mnie. Największą. Sprawiają, że ciągle chce mi się pisać.
      Choć ostatnie dni są trudne. Po ukazaniu się kolejnej notki zobaczysz dlaczego. :)

      Usuń
  13. aVe Panie!!! Obok Raush to moje ostatnie wielkie marzenie... Wpaść totalnie w odchłań niekończącej się ekstazy która jednak finalnie tylko pozornie jest błachą ludzką uciechą. Ależ mnie potrzepało. ;-)

    Jaki tem świat mały a my razem z nim płyniemy wartkim potokiem...będąc. I pierwszy raz w życiu pragnę być ministrantem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko się zastanawiam skąd brak twojego komentarza. Czyżbym zbytnio majaczył?

      Usuń
    2. Ej, no co Ty?! U mnie wolno majaczyć do woli. :) :) :*
      Po prostu nie widziałam wcześniej Twojego komentarza.

      Ministrantem takiego bóstwa, jakiego posłańcem jest TEN Malaki też bym mogła być. Choć... Nie na długo. Ja nie lubię klękać.

      Usuń
    3. Ja też nie ale kadzilibyśmy... ;)

      Usuń
  14. Kocham oudy. A ten jest wyjątkowy, choć na mojej skórze całkiem grzeczny. Układa się jak aksamit, miękki, przyjemny w dotyku, ale jednak czuć, że idealnie gładki nigdy nie będzie. I chwała mu za to, jedwabie są piękne, lecz płaskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety, nie zgodzę się z recenzją. Byłem ostatnio w tym sklepie, rzeczywiście wybór przeogromny, właścicielka niesamowita z ogromną pasję.
    Co do zapachu, rzeczywiście sam początek jest fantastyczny, ciężki, czarny oud plus drzewo sandałowe (chyba) przypominający czarnego afgańczyka, czy oud kabul. Jednak ten oud ma rzeczywiście w sobie coś niepokojącego. Nie mogłem nie kupić. Niestety zapach ma strasznie mizerne parametry, na skórze czuć go wyraźnie może ze 2 godziny, później powoli umiera. Nie wiele lepiej jest na ubraniach, po paru godzinach już go nie ma.
    Strasznie liczyłem, że ta oleistość z black afghano będzie długo wyczuwalna, niestety:-)
    Za cenę tej wody miałbym dwa flakoniki afgańczyka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety, nie zgodzę się z recenzją. Byłem ostatnio w tym sklepie, rzeczywiście wybór przeogromny, właścicielka niesamowita z ogromną pasję.
    Co do zapachu, rzeczywiście sam początek jest fantastyczny, ciężki, czarny oud plus drzewo sandałowe (chyba) przypominający czarnego afgańczyka, czy oud kabul. Jednak ten oud ma rzeczywiście w sobie coś niepokojącego. Nie mogłem nie kupić. Niestety zapach ma strasznie mizerne parametry, na skórze czuć go wyraźnie może ze 2 godziny, później powoli umiera. Nie wiele lepiej jest na ubraniach, po paru godzinach już go nie ma.
    Strasznie liczyłem, że ta oleistość z black afghano będzie długo wyczuwalna, niestety:-)
    Za cenę tej wody miałbym dwa flakoniki afgańczyka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...