sobota, 7 lutego 2015

Koniec świata!


Koniec świata - cóż to za temat dla artysty!

Każda kultura, każda mitologia kreuje własną wersję tego wydarzenia. Apokaliptyczne wizje świata ginącego w powodzi ognia, pod gradem błyskawic lub w odmętach fal współistnieją w ludzkiej świadomości z wizjami powolnej entropii. Nawet nauka nie rozstrzygnęła jeszcze ostatecznie, czy skończymy w wielkim ogniu, czy w wielkim chłodzie. Ale jedno jest pewne - temat prosi się o wielką wizję i wspaniałe olfaktoryczne instrumentarium.



Innego końca świata nie będzie*


Tymczasem La Fin du Monde wcale nie ma pretensji do bycia zapachem Wielkim przez Wielkie W. Koniec Świata w wersji Etat Libre d'Orange jest satyrą na apokalipsę. Przewrotną krotochwilą zmontowaną z symboli popkultury jak mieniąca się wszystkimi barwami tęczy bożonarodzeniowa szopka z kartoników po zapałkach i sreberek z cukierków. Bo co łączy popcorn i proch? Jedno i drugie jest wystrzałowe!


Otwarcie to piękny, piękny, po trzykroć piękny irys. Subtelnie kwiatowy i śliski jak liliowy atłas z wierzchu, ciepły i maślany wewnątrz. Nuta krągła jak... nuta. Pękata, wypełniona brzmieniem. Kompletna.

Wybór akordów towarzyszących to, w moim odczuciu, błysk geniuszu.

Mineralny, subtelnie dymny, jasny aromat nitrocelulozowego prochu strzelniczego idealnie koresponduje ze srebrzystym szczytem zapachowego spektrum irysa. Tyle, że nie łączy się z nim, nie splata, nie stapia. Eteryczny zapach kolodium ślizga się po jasnym irysie jak krople rtęci po atłasie.

A popcorn... Popcorn wpadł w irysowe masło jak śliwka w kompot. Albo jak popcorn w masełko.
Połączenie słodko - słonego, ciepłego akordu pachnącego świeżo prażoną kukurydzą podaną w kartonowym pudełku ze szlachetnym aromatem cennego irysowego masła wydaje się pomysłem karkołomnym. Ale jak to brzmi!


O czym jest ten zapach?
Nazwa i przewrotny opis zaprezentowany światu przez lubującego się w kontrowersjach Etienne de Swardta zapowiadają perfumy dla zblazowanego obłąkańca. Show, pokaz fajerwerków, zapamiętanie w hedonizmie, śmiech przez łzy. I owszem, początkowo wydaje się, że w tę stronę zmierzamy. Z zastrzeżeniem, że naznaczony wonią Końca Świata zblazowany obłąkaniec oddaje się swemu obłędowi w bardzo dobrym, wielce wyrafinowanym stylu.

Zjawiamy się więc w metaforycznym multipleksie, jakim jest życie współczesnego człowieka - bogate menu informacji, kalejdoskop tragedii i groteski, karta wzruszeń pełna smaczków ze wszystkich zakątków globu. W miękkim fotelu zasiadamy do konsumpcji Końca Świata. Przestrzegając etykiety obowiązującej światowego człowieka, który "nie takie rzeczy już widział" wdziewamy na twarz maskę obojętności.


Kiedy gaśnie światło, ukryci za torbą popcornu śledzimy życie. Ludzi takich jak my - z torbami popcornu śledzących życie. Wracających do domu w przeciwdeszczowych płaszczach, po których spływa smog. Tulących pachnące masłem dzieci. Pijących mleko z kartonu. Zasypiających w pościeli wypełnionej syntetyczną pianką.

Gdzieś w bazie - żywicznej i pierwotnej - dostrzegamy koniec świata. Ten prawdziwy, jedyny, jaki istnieje. Koniec świata, który dzieje się teraz.


Skryta w olfaktorycznym półmroku baza - tajemnicza jak jungowska nieświadomość, opowiada szeptem o tym, że świat kończy się codziennie - dla kogoś, kto zamyka oczy po raz ostatni.

To nie jest smutny zapach. Tak, jak klasycznie żywiczna baza podkreśla niezwykłość głównych akordów kompozycji Quentina Bischa, tak świadomość nietrwałości życia pogłębia nasz zachwyt jego cudem. La Fin du Monde to opowieść o czerpaniu pełnymi garściami - popcornu i życia. I o tym, że kiedy nastąpi koniec świata...  Świat będzie trwał dalej. Tylko popcorn się zmarnuje.



Data powstania: 2013
Twórca: Quentin Bisch
Trwałość: bardzo dobra. 8 godzin i więcej.
Projekcja: wyrazista, ale nieuciążliwa.
Komplementogenność: bardzo wysoka. :)

Nuty zapachowe:
popcorn, nasiona marchwi, kmin rzymski, sezam, czarny pieprz, frezja, wetiwer, sandałowiec, katmia piżmowa, irys, styraks, proch strzelniczy


  • Zdjęcia nr 4 i 5 pochodzą z przepięknego, malowniczego teledysku 2NE11 do utworu "Missing you". Teledysk aż się prosi, zeby rozebrać go na kadry i klatka po klatce używać jako ilustracji do recenzji, grafik na ścianę, zdjęć na wystawę. Piękny.

* Czesław Miłosz

10 komentarzy:

  1. No, Sabbath, poniósł Cię ten koniec świata! W pozytywnym sensie oczywiscie:-) Napisałaś piękny tekst. Pachnidło nie dla mnie, ale nadałaś głębszy sens jego istnieniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj poniósł! Ale celowo popatatajowałam, bo zapach naprawdę mi się podoba. A ja... ja mam tendencje do szukania drugiego dna. :)

      Usuń
  2. Uwielbiam ten koniec świata w wydaniu ELdO! Czuję go tak miękko, maślanie, a jednocześnie przesłodko - to według mnie zapach idealnego, błogiego lenistwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie spokojny i wygodny, lecz zarazem dziwny, nietypowy. Fajny koncept. :)

      Usuń
  3. ELdO jeszcze przede mną. Jeszcze za słabo znam tę markę. Koniec Swiata poznam. Chwilowo troszkę mnie ciągnie do Fauna i Tildy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tilda jest cudowna. Jestem w trakcie drugiego flakonu.
      Popołudnie Fauna jest bardzo ładne. Naprawdę przyjemny zapach.

      Usuń
  4. Jeden z lepszych zapachów EldO moim zdaniem, Tilda oczywiście naj :-) Ale nie jest to moje ostatnie słowo, bo nie znam wszystkich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w chwili obecnej znam wszystkie i też uważam, ze to jeden z najlepszych. I zgadzam się, że Tilda naj. :)))

      Usuń
  5. Jednak dobrze być czasem zblazowanym obłąkańcem..:-) Świetna interpretacja Sabbath!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dobrze. Szczypta szaleństwa dodaje życiu smaku. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...