sobota, 21 lutego 2015

Pieprz jest cytrusem! - Intense Pepper Montale


Żartowałam z tym tytułem. Tak naprawdę pieprz jest magnoliowcem - podobnie jak laur, cynamon czy awokado. I magnolie, oczywiście.

A jednak Intensywny Pieprz Montale cytrusem jest niewątpliwie. Plastikowa cytrynka stanowi tu nutę znaczącą. I paradoksalnie, całkiem nieźle prezentuje się w tej spieprzonej roli.


Pieprzone zepsucie


Pierwszy wdech niesie proste skojarzenie: pieprz cytrynowy. Prosta mieszanka składników, które pozornie wcale do siebie nie pasują, a jednak tworzą mieszaninę wyjątkowo udaną.
Soczysta cytryna i popielisty pieprz. Lekka słodycz i wytrawna pikanteria. Świetnie z pieprzem złożony zapach cytrynowej skórki. Prosty akord operujący na wszystkich olfaktorycznych poziomach jednocześnie. Cóż za uroczy pomysł na perfumy!


Na drugim planie, pod pieprzoną cytryną znajdujemy nuty wypełniające kompozycję, dające jej tak pożądaną w perfumach krągłość. Nuty przyprawowe: kolendra, angielskie ziele, laur. Subtelnie kwiatowa zieloność - niszowa, zgaszona i mszysta. Gdzieś na styku nut kwiatowych i mszystych rodzi się niepokój - trudna nuta przypominająca zapach wody z wazonu. To irys. Diabelskie kłącze.

Turpistyczna uroda irysa niepokoi, ale nie odpycha. Grząski, bagienny akord serdeczny wciąga jak występek. Cytrynowe słońce nade mną i cudowna niemoralność we mnie. :)


I o ile w otwarciu Intense Pepper przypominał klasycznie eleganckie Opus 1870 Penhaligon's, o tyle w sercu kompozycja Montale zyskuje własny charakter. Niecny i występny, lecz nie nadto dominujący. Ambiwalentny estetycznie, ale nie na tyle, by nie nabrać ochoty na zaproszenie typka na dłużej. Ja zaprosiłam - użyłam drugi raz i jeszcze kolejny. A że kończy się próbka, pora na recenzję, bo kolejnej szansy nie będzie.

I w sumie każde spotkanie z Intense Pepper było jednako przyjemne. Kompozycja jest relatywnie statyczna, konsekwentnie pieprzna z kulturalną nutą cytrusową rozwijającą się w kierunku suchej skórki. Syntetyczna, ambrowo - cedrowa baza przypominająca nieco syntetyczne bazy Alessandro Gualitoeriego, do końca nie dominuje zapachu. Jest tylko bazą - kanwą dla blednącego żółto - czarno zielonego obrazu malowanego zamaszystymi pociągnięciami olfaktorycznego pędzla. Jak to u Montale. :)


Data powstania: 2014
Trwałość: ej, to przecież Montale!
Projekcja: jak na Montale nader kulturalna.


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: cytryna z Sycylii, różowy pieprz
Nuty serca: nuty kwiatowe
Nuty bazy: oud, cedr, ambra, mech dębowy, białe piżmo




Źródła ilustracji:

14 komentarzy:

  1. Dziękuję za opis, jeszcze bardziej go polubię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałam, widziałam, że go macie. Fajny jest. :)

      Usuń
  2. Hmm ostrożnie stwierdzam na podstawie opisu, że to chyba zapach nie dla mnie. Wydaje mi się deko zbyt ostrawy i zielony w ogólnym odbiorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że nie dla Ciebie. Za mało w nim miękkości.
      On jest raczej męski w odbiorze. Oczywiście z uwzględnieniem nadrzędnej tezy, że nie ma zapachów męskich. :)

      Usuń
  3. I w sumie jest fajnie na to wychodzi... Możliwe że letnimi wieczorami będzie ciekawym kąskiem. Montale lubi popieprzenie i dobrze mu to wychodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieprz to w ogóle wdzięczna nuta w perfumach. Dla mnie idealna, bo mogę się cieszyć zapachem, bez bólu w gębie. :)

      Usuń
  4. Tak jak pokochałam Night Aoud i zbiera mi on komplementów bez liku (przebił nawet Shalimara Parfum Initial L'eau, który dotąd wiódł w tej kwestii na mnie prym), tak do dokładnego poznania otrzymanych w tym samym czasie próbek Intense Pepper nie mogę się zabrać. Psiknęłam może raz lub dwa razy i coś mi w nich nie grało. Cytryna generalnie współpracować ze mną często nie chce, więc ją obwiniam za ten stan rzeczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną cytryna w sumie współpracuje, ale i tak jej nie lubię. ;)

      Seeandsmell - masz na myśli Night Aoud, czy raczej Aoud Night od Montale? W sumie oba fajne. Ten od Montale nawet fajniejszy (nie wierzę, że to piszę ;-) ).

      Skąd masz próbki? Bo te oryginalne od Montale są bez atomizera. I mnie to nieco wkurza. A Ty piszesz o psikaniu. Quality?

      Usuń
    2. Oj, jasne, pokręciłam. Aoud Night. :) Night Aoud nie miałam okazji poznać.

      Tak, Quality. O ile mnie pamięć nie myli to oba te zapachy Montale były "spróbkowane" w secie nowości jesienią, z m.in. Addictive State of Mind Kiliana. Lubię ich próbki, właśnie przez atomizer z zatyczką i przez to, że są dobrze opisane (i naklejka się dobrze trzyma). :) Do kosmetyczki podróżnej, która u mnie często jest w użyciu, w sam raz.

      Oryginalne próbki Montale w ogóle jakieś są nieszczególnie udane... Mnie denerwuje też to, że na fiolkach nie ma nazw konkretnych zapachów (nie lubię zachowywać tekturek). W dodatku zaobserwowałam tendencję do przeciekania, zwłaszcza u fiolki z Intense Cafe, a wystarczy, że wyleje się kropla i otoczenie zdominowane. ;)

      PS. Będzie prościej -- mam na imię Magdalena.

      Usuń
    3. Wobec tego witaj w moich mrocznych progach, Magdaleno. Ja mam na imię Klaudia, ale Sabb też jest ok. Wedle woli. :)

      Co do próbek Montale... nie uwierzysz, ale pierwotnie ten wpis zaczynał się od "nie lubię próbek Montale. Daję słowo! Po zastanowieniu zdecydowałam się nie zamieszczać części z narzekaniem na brak opisu zapachu na kartoniku, brak atomizera i (co najgorsze) brak nazwy perfum na fiolce. W przypadku Intense Pepper jeszcze spoko - trudno go z czymś pomylić, ale kiedy wysunie się z kartoników z dziesięć różnych Aoudów na jedno kopyto - na wet Kopciuszek byłby bezsilny. :(

      Ale za to próbki z Quality lubię. Duże, z atomizerem, starannie opisane, ładnie zapakowane (to pozornie bez znaczenia, ale pokazuje szacunek dla klienta).

      Pozdrawiam ciepło. :)

      Usuń
  5. Jak przyjemnie! Ja poznałam ten zapach w Q. Zaskoczył mnie na plus. Ale do decyzji ,że chcę mieć jeszcze daleko. Test totalny potrzrbny. Ciekawe jak mężczyzna czułby się w nim?
    To napradę przyjemne połączenie pierzu i cytryny.
    Chyba mnie naszło na pieprz,bo Piper Nigrum zachwycił mnie bardzo.
    Śliczne zdjęcia wstawiłaś i opis naprawdę dopasowany do tej kompozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na mężczyźnie będzie mu dobrze. Wedle mojej obserwacji, na niektórych męskich skórach pieprz dostaje takiego popielistego, zmysłowego podbicia. Lubię tę nutę. :)
      Nie wiem, czy nie kupić tego pieprzu mojemu Miłemu. :)

      Usuń
    2. To kup Mu tego pieprza i na dodatek obrazek Mleczki pt."Obywatelu nie pieprz bez sensu". ;-)

      Usuń
  6. Lubię pieprz jako pieprz. Pieprzu cytrynowego nie trawie nawet w formie przyprawy, mimo tego, że podobno świetnie komponuje się z rybami. Coś mnie odrzuca od takiego duetu i nawet na małżu nie lubię takich kompozycji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...